"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Faber est suae quisque fortunae – Rozdział II

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Everold
Posty: 164

pt lip 20, 2018 7:41 pm  

Rozdział I
Rozdział II

Rajner
Waldgrossen, 1527 rok


  Dość rzec, że Endenberg był w stanie gotowości. Nie tylko jedenasty legion dotarł do bram górskiej twierdzy, lecz i trzy inne, wspierające sprawę Schleicherów. Zebrała się więc tam spora ferajna, która właśnie oblegała tereny wokół miasta oraz je samo. Gdy tylko Rajner przekroczył bramy, mógł zobaczyć, jak mundury legionistów mieszają się z cywilnymi ubraniami, jak patrole straży wyglądają marnie w porównaniu do oddziałów żołnierzy pomagających patrolować ulice. Zmieniło się tutaj w przeciągu siedmiu lat, a sam mężczyzna już nie czuł całkiem, że jest w domu. Rzecz jasna mogła to być kwestia przyzwyczajenia, tego, że atmosfera jest napięta, a ludzie bardziej ponurzy i wystarczyłoby czasu, by się do tego przyzwyczaić. Pewnym jednak było, iż Rajner zmienił się od tamtego roku i to diametralnie. Przebył długą podróż, od ucznia swego mistrza, przez najemnika wymierzającego sprawiedliwość po gladiatora zbierającego wszelkie laury. I właśnie teraz historia zatoczyła koło, a mężczyzna powrócił tam, skąd pochodził. Stając się kowalem własnego losu, mogąc o sobie decydować. Mógł zrobić wszystko. Pytanie tylko, czy chciał swym losem dyktować?
  Mógł iść gdziekolwiek. Mógł zrobić sobie krótką przechadzkę po starych ulicach, mógł zawrócić i znaleźć oficera, który proponował mu pracę w legionie, mógł poszukać rodzinę, bądź nawet teraz wyjść z miasta i robić coś całkiem innego. Miał wolną rękę, po raz pierwszy od dawna. Mógłby nawet iść do karczmy, by się urżnąć do nieprzytomności, opijając tym samym wolność, bądź zapijając smutki nadchodzącej wojny. W końcu był kowalem własnego losu.
Ilość słów: 332

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

sob lip 21, 2018 4:51 pm  

  Przez całą podróż raczej się nie odzywał, więc i znajomości specjalnie nie zawierał, ani wśród żołnierzy, ani wśród uratowanych cywilów. Po drodze miał strasznie dużo czasu na przemyślenia. Planował swoją przyszłość, ale nie tą odległą, a najbliższą. Gdy w końcu dotarli do bram miasta, postanowił plany zrealizować.
  Rajner grzecznie i niewiele mówiąc podziękował najbliżej stojącym legionistom za eskortę i odłączył się od tłumu. Nawet jeśli gdzieś w głowie rodziła się myśl o zaciągnięciu się do armii Schleichera, to najpierw chciał odwiedzić rodzinę. W końcu stęsknił się. W podróż wyruszył siedem lat temu, razem z mistrzem, a później rodzinny dom odwiedził tylko kilka razy. Odkąd został gladiatorem nie widział się z nikim z familii. Krocząc ulicami, które znacznie się zmieniły, zastanawiał się jak zmienili się ludzie. Czy o rok starszy Rajmund już przejął obowiązki ojca? Czy jego bliźniaczka, Rajmunda, ukończyła już jakąś akademią muzyczną? Czy dwa lata młodsza Ryksa odnalazła swoje powołanie? Rajner zmartwił się, gdy o tym wszystkim pomyślał. "Cholera, jaki ja już jestem stary!" – przeklął w duchu gdy dotarło do niego, że nie tylko jego młodzieńcze lata przemijają, ale także jego rodzeństwa. Zostawił ich wszystkich, by pójść własną drogą. Jak go teraz powitają?
  Z kosami przypiętymi do pasa, w brudnych, cywilnych ciuchach, z opuszczoną głową postawił stopę przed bramą swego domu. Pamiętał to miejsce jako niewielką działkę oddaloną od głównych ulic miasta. Jeden z wielu domków zamożnej kasty, jakie znajdowały się w tej dzielnicy. Jednopiętrowy, kamienny, o ładnie wykończonych oknach i masywnych drzwiach, do których od bramy prowadziła kilkumetrowa ścieżka z wbitych w ziemię kamieni. Pamiętał, że gdzieś tam na tyłach posiadłości często przesiadywał na świeżym powietrzu, ucząc się matematyki pod ledwo żywym, starym drzewem, które nie wiadomo jak wyrosło w trudnych, górskich warunkach. Pamiętał przytulne wnętrza, salon z kominkiem, swój pokój, który w ciągu zaledwie kilku tygodni od poznania Mistrza zmienił się z małej biblioteczki w małą siłownię.
  Rajner podniósł wzrok. Ile się zmieniło?
Ilość słów: 397

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 167
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

wt lip 24, 2018 8:16 pm  

Narrator

  Dom stał tam, gdzie go zapamiętał. Niezbyt się zmienił, nadal był zadbany, żadna część elewacji się nie kruszyła, a co najważniejsze – nie wyglądał na opuszczony. Co prawda frontowe drzwi były zamknięte, ale niektóre okna były uchylone. Dla mężczyzny mogło to być prawie jak powrót do przeszłości. Jakby znowu miał dwadzieścia lat i mieszkał razem z rodziną. Tylko ludzie wokół jakby niespokojni, więcej żołnierzy można było znaleźć na ulicach, ale tutaj zawsze było więcej zbrojnych, głównie ze względu na to, że dzielnica należała do tych bogatszych. Co prawda to nadal nie była część miasta przeznaczona Noblitom, którzy najbardziej liczyli się w polityce Waldgrossen, lecz było domowi niedaleko do nich. Właściwie Rassowie graniczyli na granicy Parchów oraz Noblitów, nie mając jednak na tyle dużego majątku, by móc zacząć figurować jako ta najlepsza klasa społeczna. Poza tym szanse na dostanie się do tej klasy, bądź chociażby do senatu, byłyby, gdyby to Republikanie nadal rządzili. Co prawda Arystokraci nie chcieli usuwać senatu, ale jako mieszczaństwo Rassowie musieliby się postarać.
  Mina służącej, która otwierała drzwi byłemu gladiatorowi, była bezcenna. Raczej całe rodzeństwo w jakiś sposób było do siebie podobne, więc zdziwienie u starszej kobiety było jak najbardziej uzasadnione. Właściwie to Rajner pamiętał ją, dosyć długo pracowała u jego rodziny. Służka otworzyła usta, po czym wydukała zaskoczona:
Panicz... Rajner? Och! — w mig się zreflektowała, kłaniając się chłopakowi, a następnie wpuszczając go do środka. Nic się nie zmieniło. Nadal te same kolumny zdobiły niewielki co prawda hol, nadal czuć było mieszczański przepych. Kamienna posadzka była wypolerowana, schody oraz drzwi prowadziły do dalszych pomieszczeń, a nieliczne rośliny stały w donicach. Surowo, jak przystało na Endenberg, lecz z wyraźną nutą tego czegoś, co jest charakterystyczne dla ludzi z pieniędzmi.

  Służąca, niezwykle podekscytowana tak nieoczekiwaną wizytą członka rodziny, zaprowadziła Rajnera do bawialni, w której teraz nikt nie urzędował. Kominek stał, jak go wojownik pamiętał, wokół niego były trzy fotele, stoliczek, niewielka biblioteczka, zwierzęce skóry. Kobieta zniknęła zaraz z wytłumaczeniem, że musi iść po panicza Rajmunda. Zostawiła na kilka minut mężczyznę samego. No cóż, nie na długo, bo po chwili usłyszał dziecięcy śmiech – zaraz do salonu wpadł na oko pięcioletni chłopczyk, a tuż za nim jakaś dziewczynka około w jego wieku. Dzieci widząc rosłego mężczyznę zamilkły jak makiem zasiał i szybko speszone uciekły. Chwilę po nich drzwi znów się otworzyły, a do pomieszczenia wszedł najstarszy brat Rajnera, wspomniany wcześniej Rajmund.
  Wzrost był na pewno dziedziczony, chociaż odkąd gladiator pamiętał, pierworodny był nieco niższy od niego. I teraz nic się nie zmieniło, być może prócz twarzy – starszej, poważniejszej, przytłoczonej ciężarem obowiązków. Zarost ładnie przystrzyżony, ubrania eleganckie, adekwatne do pozycji społecznej, postura podobna do ojcowskiej. Widać było wpływ rodziciela na osobę Rajmunda, który stawał się jego młodszą kopią. Widząc swego brata, Rajmund odchrząknął, jakby coś mu stanęło w gardle. Wyraz twarzy był poważny, chociaż zdecydowanie można było stwierdzić, iż jest wzruszony. Podszedł do Rajnera, wtedy też w końcu siląc się na wypowiedzenie czegokolwiek. — Bracie... tyle lat. — wyglądał, jakby chciał uściskać siedzącego Rajnera.
Ilość słów: 625

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

śr lip 25, 2018 12:27 am  

  Gdy zobaczył pierwszą znajomą twarz, uśmiechnął się lekko. Gdy służąca nawet go rozpoznała, uśmiechnął się już od ucha do ucha. Odetchnął z ulgą wchodząc do domu, którego nie widział przez tyle lat. Z rękoma za plecami i z wyszczerzem na twarzy napawał się widokiem korytarzyków i pokojów, które tak dobrze znał. Ogarnęła go nostalgia, nie potrafił nawet wydusić z siebie słowa do starszej kobiety, którą pamiętał jeszcze z czasów, gdy ganiła go za niedojadanie obiadów i ucieczki do zabawy. Mijał kolejne stare obiekty, a w jego głowie powracały wspomnienia. Sielanka dzieciństwa zdawała się być odległa w czasie, ale w tym miejscu nie musiał nawet zamykać oczu, by śnić na jawie i móc ją sobie zwizualizować.
  Rajner odpiął od pasa swoje bronie i razem z bagażem położył obok stolika, a sam zasiadł w już wysiedzianym, acz nadal wygodnym fotelu. Bardzo mało się zmieniło. Nawet mała biblioteczka zawierała w dużej mierze te same pozycje, za pomocą których kiedyś się edukował. Z zamyśleń wyrwały go dzieciaki, które wparowały do salonu. Mężczyzna najpierw zdziwił się własną reakcją. W normalnych warunkach na taki impuls zareagowałby natychmiastowym zerwaniem się do pozycji bojowej. Ale to był dom. Tutaj czuł się bezpiecznie. Spokojnie odwrócił wzrok licząc na zobaczenie brata. Zamiast tego otworzył w niemym zdziwieniu usta. Nie zdążył się odezwać, gdy dzieci już uciekły. "To możliwe?! Jestem wujkiem?" – zakrzyknął w myślach, podekscytowany, choć były to tylko jego przypuszczenia.
  I pokazał się Rajmund. Młodszy Rass nie mógł się powstrzymać od emocji, jakie w nim zawrzały. Przez moment go sparaliżowało, ale gdy usłyszał zdanie wypowiedziane z ust brata, Rajner zerwał się z miejsca do pozycji stojącej.
  Wykapany ojciec! – zawołał nawiązując do wyglądu Rajmunda. Rozłożył ramiona i nie czekając na nic rzucił się by go uściskać. To był długi uścisk. Bardzo długi. Wybuchł. Ściskając go mocniej czuł już to niepokojące uczucie w gardle. Ścisk i ciepło, które powstawało gdzieś daleko za językiem. Zaciskał powieki, by nie pozwolić wypłynąć łzom. Cóż za ironia, że były gladiator, który przez tyle lat potrafił panować perfekcyjnie nad swoim ciałem nie był w stanie zatrzymać dwóch strużek słonej wody zwilżających mu policzki. Kolejne ukłucie niepokoju przeszło mu przez serce, a te mocniej zabiło. Obawiał się tej chwili. Obawiał się, że musiał to pytanie zadać. Rozluźnił nieco uścisk i zrobił pół kroku wstecz. Przez sekundę wpatrywał się w podłogę, ale podniósł wzrok, ocierając wierzchem dłoni swoją twarz.
  Czy... Wszyscy są zdrowi? – spytał nieco załamanym głosem. Wstrzymał oddech wpatrując się w reakcje brata na pytanie. Wiek nie oszczędzał nikogo, więc oczywiście Rajner bał się, że nie zdążył się pożegnać z ojcem. W dodatku siostry, które nie wiadomo jak silne byłyby z charakteru, nadal w oczach potężnego mężczyzny były tylko słabymi kobietkami.
  Do młodego Rassa dotarło jak bardzo ważna jest dla niego rodzina. Całe życie mieszkając z rodzeństwem nie doceniał jak dobrze jest mieć przy sobie bliskich. Zamiast tego szukał przygód. Wyższych celów. Kształcenia się psychicznie i fizycznie. Dążył do zostania jakąś urojoną wersją samego siebie. Dopiero ta długa rozłąka pokazała mu, że był tylko słabym, stęsknionym człowiekiem.
Ilość słów: 619

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 167
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pt lip 27, 2018 7:54 pm  

Narrator

  Brat przytulił brata, obejmując go w niedźwiedzim uścisku. Trwali tak dłuższą chwilę, napawając się swoim towarzystwem. W tym czasie Rajner zdążył się rozpłakać i uświadomić sobie, jak ważna była dla niego rodzina. Kiedy w końcu mężczyźni odsunęli się do siebie, musiało być rzeczywiście zadane to pytanie. Reakcja Rajmunda była nieodgadniona. Nadal wyraźnie było widać euforię spowodowaną powrotem brata, której nie przyćmiewało na razie żadne gwałtowniejsze uczucie.
  — Zdrowi to pojęcie względne. Ojciec chociaż umysł nadal ma ostry jak stal i to on nadal zarządza większością interesów, niestety nie może się pochwalić już tak dobrym ciałem. Rzadko chodzi, musieliśmy mu sprawić specjalne krzesło na kołach, tak go stawy bolą. U Ryksy z tego co słyszałem ostatnio wszystko w porządku. Wydałem ją za arystokratę z okolic Portu Awos. To była dobra umowa, on ma tytuł, ale z pieniędzmi krucho, u nas odwrotnie. Nie wiem jak będzie teraz, przez wojnę. Słyszałem, że Bello Impracht się ujawniło. W każdym razie poczęła ponad rok temu syna. Ja się ożeniłem — Rajmund usiadł na fotelu, uśmiechając się do Rajnera. — Hilda jest córką zastępcy legata jednego ze stacjonujących tutaj legionów. Urody przeciętnej, ale miła dziewczyna, dała mi syna i córkę. A Rajmunda... naprawdę uwzięła się na muzykę i trzy lata po twoim zniknięciu wyruszyła jako bardka. Na nic były prośby i błagania. Z początku nas odwiedzała, jak ty kiedyś. Potem przestała. Widziała cię w Kinkengardzie nawiasem mówiąc. Wróciła na kilka dni z gotową balladą o tak zwanym Kosiarzu, jej mężnym bracie walczącym na arenie na śmierć i życie. Nie chciało mi się w to wierzyć. To prawda? Parałeś się gladiatorstwem? Dlaczego w ogóle tam trafiłeś?
Ilość słów: 346

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

śr sie 01, 2018 9:08 pm  

  Czyli kiepsko, ale stabilnie. Rajner odetchnął z ulgą. Ojciec był już stary, nie ma co się oszukiwać, ale przynajmniej młodszy syn zdąży się z nim jeszcze kilka razy zobaczyć. Młodsza siostrzyczka została wydana za mąż. Gdzieś z tyłu głowy pojawiła się myśl, by postraszyć szwagra, ale były gladiator uśmiechnął się w duchu gdy dotarło do niego jak byłoby to niedojrzałe. Chętnie by ją odwiedził, ale na ten moment musiała mu wystarczyć informacja, że jest bezpieczna. Informacja o Rajmundzie, która rozpoczęła karierę muzyczną, była chyba największym impulsem radości dla mężczyzny. Zawsze wierzył w wartości, takie jak dążenie do marzeń (sam porzucił wszystko na rzecz pracy nad swym ciałem), więc cieszył się zakładając, że starsza siostra jest szczęśliwa w tym, czym się zajęła.
  Młodszy Rass rozsiadł się wygodniej i po raz kolejny odetchnął z ulgą. Milczał chwilę, uśmiechając się po tym, jak brat wspomniał o "Kosiarzu". W końcu wzruszył ramionami.
  Mistrz za dobrze mnie wyszkolił, więc gdy stanąłem do walki z niewłaściwymi ludźmi, ktoś zauważył, że warto zrobić ze mnie gladiatora – wytłumaczył beztrosko, jak gdyby opowiadał o wczorajszych zakupach na rynku –Było ciężko, ale spodobało mi się to. Wiesz, na arenie fizyczna siła to tylko połowa sukcesu. Dzięki walkom mogłem dalej dążyć do "ideału". Silne, zwinne ciało. Inteligentny, sprytny umysł. Znasz moją filozofię, nadal się jej trzymałem – wyszczerzył zęby, po czym kontynuował – Ale osiągnąłem tam wszystko, co było do osiągnięcia. Wywalczyłem wolność i sto koron. Właśnie, co właściwie powinienem z nimi zrobić? – spytał, gdy dotarło do niego jak wiele ominęło go w ekonomicznym światku – Znam tylko ceny jedzenia i alkoholu. Nie wiem jeszcze co chcę teraz zrobić ze sobą, ale pieniądze zawsze warto mnożyć – spoważniał na moment, spuszczając wzrok ku podłodze – Szczerze, bracie, nie wiem czy nadal powinienem nosić nazwisko Rassów. Co prawda przez tyle lata nikt nie poznał prawdziwego nazwiska "Kosiarza", ale boję się, że wracając do Was mogę Wam zaszkodzić. Jesteś przyszłą głową rodziny, posiadanie brata gladiatora, choćby i najlepszego w historii, może Cię nieco zdyskredytować na politycznej arenie, prawda?
  Rajner nie miał pojęcia, czy ma rację. Przez tyle lat żył w świecie, gdzie liczyła się tylko siła, przebiegłość i krótkie przyjaźnie. Im brutalniejszy i silniejszy był gladiator, tym bardziej szanowany. Ale tutaj? W świecie "cywilizowanych" gierek politycznych? W świecie mariażów, handlu i dbałości o dobre imię, jego przeszłość mogła zaszkodzić. Przynajmniej tak mu się wydawało.
Ilość słów: 472

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 167
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pn sie 06, 2018 5:58 pm  

Narrator

  Rajmund prychnął, słysząc wzmiankę o stu koronach, lecz szybko zorientował się o swoim nietakcie i tylko odchrząknął. Uśmiechnął się, zakładając nogę na nogę. — Bracie, jużeś zapomniał o naukach pobieranych od ojca przez lata walki? Możesz zanieść je do banku, bądź sam założyć jakąś drobną działalność, o ile nagle zaczęła kręcić cię ekonomia. W innym wypadku mam znajomego, który mógłby pomnożyć w tutejszym banku twoją małą sumkę. Co prawda porządny majątek będziesz mógł odebrać po kilkudziesięciu latach, ale może w tym czasie dorobisz się czegoś więcej.
  — Straciłeś rozum. Jesteś członkiem naszej rodziny i nawet jeśli ktoś gdzieś szepnie złe słówko o twojej przeszłości, szybko umilknie. Poza tym żywot gladiatora jest dumny, chociaż często krótki. To powód do dumy, szczególnie, gdy twoje imię rozsławiane jest po całym świecie. Zasłużyłeś na nazwisko bardziej niż moja bliźniaczka — uśmiechnął się do mężczyzny, chociaż słychać było w ostatnim zdaniu delikatną nutę zawiedzenia, prawdopodobnie ich siostrą. — Powiedz mi jednak, skończyłeś z gladiatorską dolą. I co dalej? Zamierzasz tutaj osiąść czy dalej ruszasz w świat? Przyznam szczerze, że milsze byłoby dla naszej rodziny, jeśli zostałbyś tutaj. Na pewno znalazłbym interesującą partię dla ciebie, szczególnie w czasie nadchodzącej wojny, gdzie przymierza należy pieczętować. Wystarczy słowo, a na pewno któryś z oficerów ma córkę na wydaniu. Nasze pieniądze i handlowe koneksje są sporo warte.
Ilość słów: 277

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

wt sie 07, 2018 12:11 am  

  Na "nietakt" brata, Rajner zareagował tylko szczerym uśmiechem. Doskonale wiedział, że liche kwoty nie robiły na nim wrażenia. Co prawda były gladiator liczył, że uda mu się spożytkować pieniądze w lepszy sposób, niż na wieloletnią lokatę, ale cóż, takie uroki niewiedzy. Natomiast po słowach o rodzinnych więzach jakie ich łączyły zrobiło mu się cieplej na sercu. Dopiero teraz pomyślał, że stawiając się w sytuacji osoby "z zewnątrz areny", to ktoś taki jak Kosiarz, który zwyciężył i zyskał wolność, był kimś niesamowitym, a nie tylko zwykłym bandziorem. Pytanie tylko na ile przydatna będzie teraz ta sława i chwała?
  Chciałem kiedyś odkryć pochodzenie maski i kos, które odziedziczyłem po Mistrzu – zaczął odpowiadać na pytanie o dalsze plany – Ale to było tak dawno. Prawda jest taka, że najzwyczajniej w świecie mi się to nie opłaca. Mogę dalej podróżować, szukać, węszyć, ale szanse na to, że dowiem się czegokolwiek, a w dodatku czegoś wartego uwagi, są tak niskie, że niewarte zachodu – westchnął – Zestarzałem się. Gladiatorskie ciało wyszkolone do granic możliwości w nerdyjskich warunkach okazało się niewystarczające w walce z kilkoma żołdakami – zrobił grymas, wskazując kiwnięciem głowy na opatrunek – Myślałem o wojsku, ale musiałbym oduczyć się wielu zachowań, stylu walki, a nauczyć się czegoś zupełnie innego i nowego. Swoją drogą, przepraszam za głupie pytanie, ale cholera jasna, Rajmund, o co chodzi w tej całej wojnie? – spytał brata pokazując po raz kolejny brak wiedzy – Od śmierci na ulicach Kinkengardu uratowały mnie wojska Schleichera. Z nimi też przyszedłem tutaj. A ja nawet nie wiem po czyjej stronie stoimy teraz my, Rassowie. Nie wiem co mam ze sobą teraz zrobić. Mogę dla dobra rodziny się ożenić, oczywiście. Jeśli uznasz, że przydam się choćby do "przypieczętowania sojuszu", to zrobię to. Ale, Rajmund, co potem?
  To ostatnie pytanie wyrzucił z siebie dość szybko i w tym samym momencie przez myśl przeszło mu kilka możliwości. Dalsza podróż? Odpadała. Jak już wcześniej powiedział na głos, nie opłacało się to. Zostanie lanistą? Nie w tych czasach. Może gdy ustanie wojna, a on nadal nie będzie miał nic do roboty. Zostawało mu tylko zostać z rodziną i wspomóc ją tak jak tylko mógł swoją obecnością. Nie dając bratu czasu na odpowiedź, sam odpowiedział szybko na zadane przed chwilą pytanie.
  Będę się musiał szybko wyedukować. Nadrobić zaległości – tępo patrzył się w okno, czuł się jakby stał na arenie. Jego przeciwnikiem było przyszłe życie i właśnie próbował rozpracować taktykę na dalszą walkę – Jeśli umysł nadal jest tak dobry jak wtedy zanim zacząłem trenować ciało, to mogę pomóc w biznesie. Ale obawiam się, że skończę w wojsku. Mimochodem zawsze dążę do stawiania sobie wyzwań. Pięcie się po wojskowych szczeblach... Teraz nie widzę w tym sensu, ale jeśli tak się to skończy, to obawiam się, że wsiąknę w militarne środowisko na dłużej.
Ilość słów: 541

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 167
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

wt sie 07, 2018 1:59 pm  

Narrator

  — Styl walki gladiatorów nastawiony jest raczej na widowisko, nie na szybkie zabicie wroga, tym bardziej, że gladiatorzy są zbyt drodzy na to, by umierać. Uderz tak, żeby nie zabić. Co prawda nie wiem, jak to wygląda od środka, ale sam posiadam dwóch gladiatorów i ich śmierć jest mi wielce niefortunna, wręcz nieopłacalna — komentarz Rajmunda był poniekąd prawdą. Rajner wiedział, jak bardzo cenni są gladiatorzy i nawet wysoko postawieni senatorowie rzadko pozwalali sobie na takie szastanie czyimś życiem. Walki przeważnie kończyły się w momencie, gdy drugi z wojów nie potrafił już wstać o własnych siłach bądź poddał się. Paru specjalnie wynajętych Drugich zawsze opiekowało się rannymi, przywracając ich w zastraszającym tempie do sił. Nieliczne przypadki śmierci na waldgrosseńskiej arenie były zarezerwowane na specjalne okazje, takie jak na przykład zaprzysiężenie legatów czy widowiska najbogatszych Noblitów. Co innego Nerdia, ale Rajner nie był tam wystarczająco długo, by nawyki tamtejszych gladiatorów weszły mu w krew. Żołnierze natomiast walczyli, by zabić, by ochronić i wyżywić swoją rodzinę.
  Rajmund widząc prowizoryczny opatrunek stworzony przez medyków polowych, natychmiast zadzwonił maleńkim dzwoneczkiem stojącym na stoliku. Kiedy ich gosposia wpadła do środka, mężczyzna kazał jej wezwać ich lekarza, aby porządnie opatrzył członka ich rodziny. Potem odchrząknął i zaczął odpowiadać na dalsze pytanie młodszego Rassa. — Chodzi o władzę, a cóż by innego? Pod piękną przykrywką zmiany ustroju na lepszy, ale wszystko sprowadza się do tego, kto będzie dzierżył berło. Z wieści przyniesionych przez gońców dowiedziałem się, że atak sprowokowały Orły. Podobno nasz król, Heinrich Vi Kinkengard dzielnie walczył w obronie demokracji, ale Bello Impracht paskudnie go zamordowało. Oczywiście nikt tego nie widział prócz samych Republikanów, więc to była po prostu doskonała przykrywka na zlikwidowanie władzy królewskiej, ostatniego wrzodu na ich spasłej dupie. Schleicherowie, o których wspominałeś, wpadli do senatu, chcąc przejąć władzę szybko i bez zbytniego przelewu krwi. Problem w tym, że żadna z opozycji nie spodziewała się trzeciej strony i wyszedł chaos. Endenberg wspiera sprawę Arystokratów, a my chcąc tego czy nie, musimy także to robić. Przyznam szczerze jest to lepsza perspektywa niż gdyby moje wpływy były pod protektoratem Orłów. Tak przynajmniej nadal mam szansę na posadę w senacie, szczególnie gdy moje pieniądze zasilą sprawę — powstał i przeszedł się do okna, zaglądając przezeń. Mówił teraz plecami do Rajnera. — Czy tego chcemy czy nie, drogi bracie, wojna zasila gospodarkę. Nasze kopalnie dwoją się i troją teraz, wydobywając potrzebne surowce. Nasza rodzina może zyskać na konflikcie i zamierzam to wykorzystać.
  Powrócił zaraz na miejsce, chociaż zaczął się wiercić. Na jego twarzy wymalowało się zmartwienie. — Problem w tym, że Orły podobno mają przejąć Port Awos. Nasza siostra znajduje się więc w łapach wrogów... bądź też po wrogiej stronie. Jej mąż to arystokrata ze sporym rodowodem, więc zapewne stanie po stronie Bello Impracht. Niestety nie można mieć wszystkiego. Poza tym jeśli wszystko pójdzie po mojej i ojca myśli, wkupywanie się w łaski starej szlachty nie będzie potrzebne. Jeśli nie... to Ryksa będzie naszą ostatnią nadzieją.
  — Wielu dzisiejszych senatorów służyło wcześniej przez wiele lat w wojsku. Właściwie to wydaje mi się, że dla ciebie byłaby to najlepsza ścieżka. Nie obraź się, ale nie potrzebuję na razie pomocy w interesach, a twoja służba mogłaby owocować w wysokie stanowisko, szczególnie, jeśli bym szepnął dobre słówko tu i tam. Oczywiście mariaż byłby tutaj jak najbardziej pożądany — Rajmund znowu powstał i zaczął kręcić się po całym pokoju. — Na pewno łatwiej byłoby ci awansować, gdyby twoim teściem był jeden z twoich dowódców. Tylko kto ma teraz córkę na wydaniu... — brat Rajnera zaczął zatapiać się we własnych myślach, najwyraźniej już teraz planując całą przyszłość młodszemu Rassowi. Naprawdę przypominał ojca i z każdym słowem były gladiator utwierdzał się w tym przekonaniu jeszcze bardziej.
Ilość słów: 731

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

śr sie 08, 2018 2:11 pm  

  Dla Rajnera wydało się ciekawe, że nawet brat interesował się gladiatorstwem, w dodatku na tyle, że był właścicielem dwóch takowych. Przez głowę przeszła mu myśl, że może ich kiedyś spotkał? Jednak zamiast się nad tym zastanawiać oddał się analizie sytuacji politycznej przedstawionej przez Rajmunda. Orły, Bello Impracht, Schleicherowie. Republikanie i Arystokraci. Z tego wszystkiego wyciągnął tylko jeden wniosek – powinien zostać i przynajmniej na czas wojny robić wszystko zgodnie z planami nowej głowy rodziny. Jedyne o co się martwił, to o siostrę. Port Awos był daleko, a ona sama znajdowała się w bardzo niekorzystnej dla jedności rodziny sytuacji. Były gladiator wolałby, aby była tutaj, z nimi, ale na ten moment mógł niewiele zrobić.
  Przez moment miał ochotę palnąć, że wolałby pójść i za pomocą kilofa wspomóc biznes w kopalni zamiast podlizywać się jakiemuś oficerowi, w dodatku teściowi, ale ugryzł się w język. W końcu i tak już się na to zgodził, a że chciał pomóc jak tylko się dało, to musiał popłynąć z nurtem zdarzeń.
  Jestem pewien, że znajdziesz kogoś dobrego – odpowiedział krótko Rajner śmiejąc się w duchu z tego jak bardzo Rajmund przypomina w swoich "knowaniach" ojca – Wybacz bracie, ale czy po opatrzeniu przez medyka będę mógł na kilka godzin zająć jakieś łóżko? – spytał spokojnie – Muszę się przespać, poukładać sobie wszystko w głowie.
Ilość słów: 245

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość