Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Jeden nieostrożny krok

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Hysteric
Drugi
Posty: 25
Miano: Eryk
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=208
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15

pt sie 10, 2018 6:22 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  No to nie było dziwne, że facetowi się nie udało, westchnął ciężko widząc, że macki nie zachowały się, tak jak on chciał. Musi nad nimi popracować, bo jeżeli tego nie potrafiły to co dopiero przy większych akcjach. Bardzo nieciekawie.
  Acadia właściwie chciał jeszcze pomóc facetowi, ale coś innego przykuło jego uwagę. Schował macki, by nie zużywać energii i nie męczyć się więcej, szczególnie że u niego było to bardzo niebezpieczne. Właściwie to wiedział, że gdzieś przed chwilą właśnie facet do niego gadał, gdzieś coś słyszał, ale jego głowa stała się taka dziwna.
  -Ej stary co to kurwa jest? Ej stary ja nie chcę umierać!– Krzyknął głośno Hysteric, mimo wszystko ten facet czasem się bał, jak teraz. Rzadko kiedy miał takie sytuacje, więc nie wiedział, co się dzieje, niestety biedny tak się wystraszył, że powiedział to na głos, Acadia nawet nie dał rady go zatrzymać.
  -Zamknij się, próbuję to zrozumieć- Zasyczał ciszej Acadia, zirytowany całą tą sytuacją, też nagłos jakby zapomnieli, że nie są sami. Cóż później będą się o to martwić.
  Po tych słowach chłopcy spojrzeli przed siebie i dostrzegli jakąś postać, nie wiedzieli dokładnie kto to był, ale Acadia rozpoznawał te ruchy. Były one takie same jak jego, szlag by to. Wystraszył się nieco, ale starał się wytłumaczyć, że nie może być dwóch Eryków, dwóch tak pokracznych Eryków. Wszak ich podobizna była jednak dziewnejsza od nich samych.
  -O kurwa! O chuj, drugi ja! Mamusiuuuuuuuu!–Wrzasnął Hyst, bojąc się znowu i to nie na żarty, Eryk nawet nie dawał po sobie znać, że coś jest nie tak, tylko Acadia starał się zrozumieć zaistaniałą sytuację.
  W ostateczności ukucnął powoli, tak by nie zwalić się w jakieś bagno, a by móc się bez przeszkód rozejrzeć. Chciał się dowiedzieć, czy percepcja postrzegania świata zmieniła mu się do końca, bo wyglądało to nazbyt realistycznie. Nie lubił być naćpany.
Ilość słów: 356

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

ndz sie 12, 2018 4:05 pm  

Narrator


  Sporym zaskoczeniem był widok siebie samego wyczyniającego takie dziwne rzeczy, stojącego dosyć daleko od pierwotnego Hysta. Zaskoczenie to nawet za mało – chłopcy przestraszyli się nie na żarty, tym bardziej, iż bodźce z zewnętrznego świata przestały być wysyłane do ich umysłu – przynajmniej część z nich. W głowie nadal im szumiało i żadne inne dźwięki nie dochodziły do ich uszu. Słowa wypowiadane na głos były mocno przytłumione i jak nie swoje. Co interesujące, tuż po tym, jak Drugi je wypowiedział, zaczęły dla odmiany huczeć mu w głowie do spółki z tym dziwnym szumem, tak głośno, że aż uszy zaczęły go boleć.
  Aby nie skończyć, jak uratowany przed chwilą mężczyzna, chłopcy usiedli na stabilnym podłożu, w miejscu, gdzie stali. Szybki rekonesans wykazał, że z pozoru nic się nie zmieniło. Drzewa były tak samo wysokie, bagno tego samego koloru, szuwary poruszały się tak samo, jak wcześniej. Ale mózg Hysta płatał mu figle. Kiedy odwracał wzrok od jednej z kęp traw, wydawało mu się, że ktoś na niego spogląda. Wracając tam wzrokiem, niczego nie widział. Tymczasem sam jego klon wydawał się być bliżej, niż wcześniej. Zdołał się odsupłać i właśnie tańczył skocznie, stojąc... w miejscu, gdzie powinno być w teorii głębokie bagno. Co więcej, będąc tam jedynie po kostki, woda rozbryzgiwała się wokół niego. Widać było go całkiem wyraźnie, a w dodatku nagle nie miał maski, pod spodem zaś widniała twarz Eryka.
  Gdzieś z boku dało się słyszeć wyraźniejszy szum, jakby wichura w głowie Hysta przeniosła się do lewego ucha, w którym nagle wyrosła wysoka trawa. Spojrzawszy się tam, niczego nie dostrzegł, chociaż mógł przysiąc, iż jakiś szept się tam zalągł. Wracając spojrzeniem na przód, znów kątem oka zdawało mu się, że jakaś głowa wychynęła spomiędzy. Ba, nawet nie jakaś, ale... jego. Umysł wyraźnie płatał mu figle.
  Szumiało mu mocniej, aż zaczęło się od tego kręcić w głowie. Znowu patrząc w stronę, gdzie topił się Drugi, Hyst z Acadią zobaczyli, że kawałek bagna łączący jego oraz tamtego Waldgrosseńczyka, nagle stwardniał. Magus czołgał się po nim, ale za nim stała karykatura Eryka. Właściwie to wystarczyło mrugnięcie, by ujrzeć... trzech identycznych Eryków. Podświadomie chłopcy wiedzieli, że każdy był inną osobowością. Wiernie odwzorowani, teraz stali w miejscu, podczas gdy Drugi zbliżał się do Hysta. Gdzieś przebiło mu się przez ten wiatr, że chyba coś do niego mówił... ale czy nie był on kolejnym majakiem Jaksarczyka? Co było teraz prawdą, a co wytworem jego umysłu? Czy zbliżający się za każdym mrugnięciem Drudzy, w przeciągu sekundy zmieniający swoje twarze na ich karykatury, z wykrzywionymi mordami, uśmiechami niczym tym z maski Hysta, szeroko otwartymi, wręcz wyłupiastymi oczami, czy oni byli prawdą, a wszystko inne ułudą? Jak to teraz odróżnić?
Ilość słów: 554

Awatar użytkownika
Hysteric
Drugi
Posty: 25
Miano: Eryk
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=208
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15

śr sie 22, 2018 8:55 pm  

  Dzień ten nie należał do najlepszych Eryka, najpierw źle ubrane słowa w stronę szefa, później zagubienie randeczki, by znaleźć ją w bagnach i na sam koniec tymi bagnami się naćpać. Żyć nie umierać, już nawet ten smaczny palec nie pomagał Hysiowi w poprawieniu humoru, w tej beznadziejnej sytuacji. Znaczy, już go nie miał, ale mimo wszystko nawet wspomnienie nie było ciekawe.
  -No rzesz kurwa, jego pierdolona mać. Spierdalaj ode mnie, popierdolony, w dupę jebany dziadzie!–Zasyczał wściekle Acadia, aż Hyst pierwszy raz zobaczył go w takim stanie. Biedny aż schował się w głąb umysłu, by nie przeszkadzać mu w tej dziwnej sytuacji. A Acadia po prostu nie lubił halucynacji, żadnych.
  Acadia uznał, że najlepszym motywem na ten moment, to iść po omacku. Czyli iść na czworaka, bacznie badając podłoże rękoma i szukając śladów, za którymi tu podążył. Chciał się wydostać z tego lasu, wiedział, że najlepiej będzie wydostać się stroną, którą przyszli.
  Na wszelkie halucynacje, jakie były starała się nie reagować, oczywiście, że nie raz zamknął oczy, kurwą rzucił, czy też zasyczał. A najchętniej to by zwinął się w kłębek i został tak z nadzieją, że Ci dziwni Panowie sobie pójdą. Jednak nie po to umysł ich stworzył, by teraz stracić życie przez jakieś halucynacje! Przeżyli wujka, przeżyli prześladowanie w szkole swoich braci i oni mają teraz zdechnąć w jakiś bagnach! Chyba sobie żarty stroicie.
  Acadia był tak zdeterminowany, by przeżyć, że lepiej było bez kija do niego nie podchodzić.
Ilość słów: 269

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

czw sie 23, 2018 6:14 pm  

Narrator

  Rozsądnym mogłoby się wydawać, iż wyjście z bagien na czworakach pomoże w obecnej sytuacji. Na pewno plusem było tutaj to, że Acadia zdawał sobie sprawę z halucynacji, które go dręczyły, dzięki czemu dziwaczność całego zdarzenia mniej go dotykała. Nie oznaczało to jednak, że się nie bał. Właśnie ta niedorzeczność mogła być najbardziej przerażająca w tym wszystkim. Umysł płatał figle i zaskakującym było, że potrafił stworzyć tak realistyczne i tak namacalne wizje. A może to nie były tylko wizje?
  Nie zwracając uwagi na czołgającego się po bagnie maga, który równie dobrze mógł być także wytworem bujnej wyobraźni chłopców, zajmujący w tym momencie w całości ciało Acadia wycofał się i na czworaka zaczął wracać drogą, którą wrócił. Było ciężko, ale powoli posuwając się do przodu po własnych śladach, udało mu się ujść kilka metrów, zanim nie trafił ręką na rozmokły teren. Nie było z pozoru głęboko, ale oszalały umysł chłopców dorobił i do tego swoją własną wizję. Ledwo ręka Drugiego zamoczyła się w gęstej konsystencji, wychynęły z niej brunatno-zielono-szare dłonie przyozdobione na końcu długimi pazurami wbijającymi się w przedramię Hysterica. Rozdzierały one rękaw lewej ręki maga, wbijając się w jego dłoń, rozrywając skórę i wczepiając się w żywą tkankę. Obłocona łapa zaczęła wciągać ich wszystkich prosto w bagno i chociaż nie byli oni w stanie odczuwać bólu, widzieli tryskającą z ran krew, kiedy pazury ciągnąc ciało w dół, rozrywały dalej przedramię. To było zbyt realne, by wmawiać sobie, że nie jest prawdziwe.
  Ręka była zanurzona już praktycznie po samą pachę, a Hyst wraz z maską wisieli tuż nad trzęsawiskiem, widząc niewyraźny zarys istoty jej tam wciągającej. Wtedy też coś szarpnęło nim za ubrania chłopcy przewrócili się na prawy bok. Nie dano im odpocząć, ponieważ ktoś zdarł im maskę, a po bardzo krótkiej chwili zdołał tylko ujrzeć nadlatującą, opancerzoną pięść. Znów, bólu nie poczuł, chociaż ciepło na wardze i dziwne uczucie, jakby coś mu przekręcono na twarzy, owszem. Głowa odskoczyła do tyłu i szum w niej ustał jak ręką odjął. Karykaturalne kopie Eryka zniknęły, nic nie czaiło się w krzakach, zaś ręka... była cała, tylko brudna od bagien. Żadnej krwi, żadnych zadrapań. Przy nim zaś siedział bez maski Waldgrosseńczyk, który właśnie ścierał z rękawicy krew, prawdopodobnie jego. Zerknął na chłopców i zapytał szorstko w sanctin, języku wspólnym Drugich i Egzarchów:
  — Umiesz leczyć? Im szybciej się stąd wydostaniemy, tym lepiej, a z tą nogą nie damy rady tak prędko tego zrobić.
Ilość słów: 516

Awatar użytkownika
Hysteric
Drugi
Posty: 25
Miano: Eryk
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=208
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15

czw sie 23, 2018 7:08 pm  

  Szło im tak pięknie, tak cudownie aż Hyst na chwilę się wychylił, aby obadać sytuacją aż tu nagle, coś go złapało! Akurat Hyst był podczastej nieoczekiwanej sytuacji i zapiszczał jak mała dziewczynka. Sam nie wiedział, że potrafi tak wysokie tony wydobyć z siebie. Zamknął oczy, ale Acadia w tym czasie przejął ciało i od razu zobaczył, co się dzieje. Znowu zasyczał, a jego gniew wcale nie schodził. Nie bolało go, wiedział, że nie ma wystarczająco dużo mocy, by użyć kolejnego zaklęcia. Znaczy miał, ale nie chciał tego wykorzystywać na jakąś tam rękę, która właśnie go wciągała w bagno. Zaparł się jednak, z całej siły, chciał się wydostać nawet z porwaną łapą, trudno. Chciał żyć, chciał kurwa żyć.
  Po chwili jednak poczuł szarpnięcie z innego kierunku, chciał dać z kopa, ale napastnik był szybszy i Eryk dostał w dziób. Twarz przekręciła mu się na bok, szybko jednak wrócił do swojej pozycji i aż z wściekłości odwrócił się znowu na czworaka. Jednak coś mu nie pasowało, zasiadł na kolanach, popatrzył się przed siebie, olśniło go! Ręki nie miał już w bagnie, nawet nie wiedział, kiedy ją wyciągnął i była cała, rozejrzał się dookoła, nic się nie działo.
  -O kurwelelelelelelele. –Zapiszczał w umyśle Hyst, szczęsiwy oczywiście– On nas uratował!– Dodała szczęśliwy.
  -Masz rację- Pomyślał Acadia, no super ma dług wdzięczności. Po chwili usłyszeli, jak kolega coś mówi.
Acadia wstał aby być na równi z mężczyzną i spojrzeć na niego, w międzyczasie poszukał swojej maski i ją zabrał.

  -Nie umiem, ale wezmę Cię na plecy. Raczej dam radę Cię donieść, masz na myśli las?– Powiedział spokojnie Acadia. Nic więcej nie mówił, domyślał się, że im dłużej tu siedzą, tym gorzej dla nich. Czekał tylko na odpowiedź mężczyzny czy zgadza się na taki układ. Jeżeli tak, to Acadia szybko wziął faceta na plecy, by pójść.
Ilość słów: 361

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

sob sie 25, 2018 6:19 pm  

Narrator

  Drugi popatrzył na Hysterica zza swojej maski, a chociaż ledwo było tam widać oczy, to wręcz biło od niego coś w rodzaju... rozbawienia? Rzeczywiście pomysł chłopców w obecnej sytuacji był całkiem niedorzeczny. O ile sam Waldgrosseńczyk nie należał do wyjątkowo postawnych mężczyzn, o tyle nosił na sobie ciężkie szaty, prawdopodobnie zbroję pod nimi, a to wszystko na dodatek było oblepione zastygającym błotem. Noszenie ważącego z tym wszystkim o co najmniej kilkadziesiąt kilogramów więcej człowieka byłoby bardzo wyczerpujące, a nie wiadomo, jak by się skończyła taka przechadzka wąską, bagienną ścieżką.
  — To nie wyjdzie. Mogę się na tobie co najwyżej wspierać, idąc z tyłu, ale lepiej, żebyśmy szybko stąd uciekli. Byle do kopalni, to za nią mnie złapało — z pomocą Eryka udało się wstać mężczyźnie. Rzeczywiście jego noga była wykręcona dziwnie, jakby została złamana, lecz kiedy i gdzie, tego nadal chłopcy nie wiedzieli. Podpierając się o ich barki, szurając tą nogą, Drugi i jego wybawiciel ruszyli powoli do przodu, patrząc pod siebie. — Nazywam się Alfons Stein. Lepiej oddychaj płytko, bo to musi być coś w powietrzu.
  Wracając po własnych śladach, udało im się po jakimś czasie dotrzeć na skraj kopalni torfu. W tym czasie znowu powrócił szum obijający się po głowie chłopaka, ale zanim cokolwiek znowu się wydarzyło, byli już w bezpiecznej strefie. Kopalnia odkrywkowa stała tam, jak zawsze, ciała nadal leżały, zrujnowane budynki gospodarcze wciąż się nie zawaliły. Cisza nadal doskwierała i nadal była nienaturalna, lecz nie z powodu dziwnego powietrza, które było kawałek za nimi. Umysł Hysterica rozjaśnił się i teraz odczuwał jedynie metaliczny posmak w ustach – smak krwi, która musiała pochodzić z jego nosa. Alfons przeniósł się na prawą stronę Hysta, podskakując teraz i wspierając się na jego ramieniu. Był cały ubrudzony, od stóp po samą brodę. I on był brudny, szczególnie jego lewa ręka. Błoto ciągnęło się za nimi i zastygało na ubraniach, tworząc pękające skorupy. Na pewno nie nadawały się już one do dalszego użytku, a wypranie ich zajmie im wieki.
  Zwłoki przyglądały się dwójce mężczyzn, gdy ci powoli parli do przodu. W końcu odratowany Drugi stwierdził, że potrzebuje odpoczynku i usiedli na ziemi, na drugim skraju kopalni. Ściągnął maskę – widać było pod nią lico mężczyzny po czterdziestce, o wymęczonej teraz twarzy. Zaczął czyścić metalową osłonę na twarz, ale gdy zobaczył, że tylko rozmazuje brudnymi dłońmi ślady po błocie, zrezygnował z tego. Popatrzył na Hysterica i znowu się odezwał w sanctin. — Jesteście ludźmi z Initium przysłanymi do tej bandy arschloche? — nawet jeśli Hyst znał Altrachen, nie kojarzył tego słowa. — Dostawałem już białej gorączki z nimi, szczególnie, że nie znam w ogóle ich języka. W ogóle współpracować nie chcieli, jeszcze niektórzy zaczęli wierzyć w bajki tej wiedźmy, co uważa, że Pierwsi to jakieś duchy. Jakby ją taki trzepnął, to nawet butów by po niej nie zostało. A ona jeszcze chodzi po tych bagnach, stara jak świat, ledwo się trzyma. W każdym razie, ilu was jest? Macie ze sobą uzdrowiciela? Na pewno nie będę szedł z nogą do tej staruchy, jeszcze stwierdzi, że trzeba ją amputować.
Ilość słów: 617

Awatar użytkownika
Hysteric
Drugi
Posty: 25
Miano: Eryk
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=208
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15

sob wrz 01, 2018 8:33 pm  

  Cóż, trzeba przyznać, że chłopcy mieli czasem i głupie pomysły, wyssane z dupy, ale czego można było się po nich spodziewać? Znaczy ja wiem, po Acadii to jeszcze jakiegoś rozsądku, ale czasem i on zajebutał się w akcji. Dlatego też mężczyzna pokiwał głową na znak, że się zgadza z nowo poznanym kolegą i tak o to, po przyjacielsku sobie poszli. Zastanawiało go jedynie, czy domyślił się, że Hysteric ma rozdwojenie jaźni, bo nie wiedział, czy dalej ma udawać debila. W ostateczności uznał, że dalej będzie się krył ze swoją naturą. Tak jak zawsze. Szkoda.
  Po chwili zrobił tak, jak poprosił go kolega, on już też czuł się zmęczony, zapewne by go nogi bolały czy plecy, ale nie, czuł się za to taki wyprany z sił, co znaczyło, że był zmęczony. Usadowił kolegę na ziemi, ciesząc się, że już nie znajdują się w lesie, który działał jak narkotyk, po czym zasiadł obok niego, zerkając na zwłoki które ciągle tu były. Hyst siedział właśnie w głowie, niepocieszony no bo przecież tyle jedzonka a on nic nie może wziąć! Nie dość, że chust Cię wie, jak zostali zabici, to do tego są na randce, a na randce to tak nie wypada, pokazywać swojej prawdziwej natury.
  -arschloche?– powtórzył Acadia– Co masz na myśli? – dodała po chwili, bo w sumie tego nie wiedział. Jego drugi język nie był najlepszy i czasem takich niuansów nie znał.
  -Co się dziwić, wieśniaki co innego języka nie znają, więc nie wiedzą, co chcesz im przekazać.–Odpowiedział spokojnie, rozumiał ich. Pewnie sam by tak postąpił, wieś w końcu rządzi się swoimi prawami a miasto z uczelniami swoimi. Eryk miał szczęście, że pochodził z bogatej rodziny i mógł poszerzać swoją wiedzę.
  -Jest nas tylko trójka, w tym posiadamy medyka. Jak tylko dotrzemy do wioski, to zabiorę Cię do niej.–Odpowiedział na pytanie randeczki, po czym przeciągnął się, podrapał się po plecach, ot, tak i westchnął głośno.
  -Takie wiedźmy to lepiej zabijać, by swojej głupiej wiedzy nie przekazywała dalej. Jednak ludzie uważają ją za najmądrzejszą, więc może być problem.– Powiedział nad wyraz spokojnie, czasem stopując, szukając dobrego słowa.
  -Po co my im w ogóle pomagamy?–Dodała po chwili Hyhsteric, nie rozumiejąc aktualnej sytuacji. Starał się naśladować Acadię jak najlepiej, osoba która mało z nimi bywała pewnie nie widziała różnicy. Była, minimalna. Hyst nie rozumiał sytuacji, w końcu tutejsi wieśniaki wyglądali jakby, doskonale wiedzieli co robią i nie chcieli, więc po co oni mieli narażać dla nich życie? Jak są na tyle głupi, by wierzyć staruszce, która ma bujną wyobraźnię, to nic tu po nich.
Ilość słów: 496

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

ndz wrz 02, 2018 11:01 am  

Narrator

  — Przekleństwo. Nieważne — pytanie o dziwne słowo w altrachen Alfons zbył, będąc bardziej skupionym na narzekaniu na tutejszą ludność, której najwyraźniej nie lubił. Z wzajemnością. — Nie o to chodzi. Oni nie lubią nas, Waldgrosseńczyków. Wręcz nie znoszą, nienawidzą. Moi towarzysze potrafią mówić po jaksarsku, ale niczego to nie zmieniło. Zachowują się jak królowie, ignorują nasze zalecenia. Przez to mamy trzy razy więcej roboty, a jeszcze nam Marina ranna jest.
  — Dobrze, że macie medyka. Przyda mi się ktoś, kto zna się na naprawianiu nóg — Alfons westchnął i zdjął rękawice, chcąc chyba spróbować gołymi dłońmi przeczyścić maskę. Jednak i tam miał błoto, jak prawdopodobnie na całym ciele. Zakładając je z powrotem, kontynuował. — To nie takie proste. Mamy tutaj zadanie, a że babcia uchodzi tutaj za świętość, ktokolwiek by ją tknął, natychmiast musiałby mieć do czynienia z widłami. Bezpośrednio nie jest szkodliwa, jedynie w swój sposób podburza ludność do spółki z właścicielem ziemskim. Ale na moje – ona taka głupia nie jest. Śmierdzi mi u niej, w przenośni i dosłownie, okropny u niej zapach, jakby same bagno znosiła do domu. Ale oczywiście Waldgrosseńczycy niedobrzy, okropni, precz za próg. Nawet nic o niej dowiedzieć się nie mogliśmy — widać było, jak bardzo mieszkańcy Manowców zaleźli za skórę przybyszom z Exitium. Oczywiście Eryk nie spotkał jeszcze rannej kobiety oraz trzeciego maga, ale mógł tylko podejrzewać, że i oni nie lubią się z wieśniakami. — My nie pomagamy im, tylko eliminujemy zagrożenie. Służę Exitium, nie Initium i moim świętym obowiązkiem jest zabić każdego priori. Ci szczególnie są dziwni i dlatego należy ich zniszczyć, zanim pójdą dalej. A jeśli będzie trzeba, to ta cała wioska zdechnie i będzie to tylko i wyłącznie ich wina.
Ilość słów: 339

Awatar użytkownika
Hysteric
Drugi
Posty: 25
Miano: Eryk
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=208
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15

wt wrz 11, 2018 6:58 pm  

  Acadia jak i Hysteric wysłuchali towarzysza, pokiwali kilka razy głową na znak, że rozumieją. W sumie to mogę się dziwić wieśniakom ale z drugiej strony też się nie dziwią, w głowach ludzkich są dziwne rzeczy a oni najlepiej o tym wiedzą.
  -Nie martw się, jak babcie będą chcieli zabić to jakoś dziwnym trafem nie uda nam się jej uratować-Powiedział spokojnie Acadia. Bo jedynie słysząc co mówi ten facet już nienawidził staruchy. Stare to a głupie jak but i jeszcze miesza w to inne osoby.
  W każdym razie czas się chyba zbierać, ale przypomniał sobie, że ma bandaże! No tak zawsze w czas. Zaczął grzebać po kieszeniach i innych strykach by w końcu je wyjąć i w końcu pokazał je koledze.
  -Przepraszam teraz mi się przypomniało, że to mam. Możemy je odciąć i oczyścić ranę po czym resztą owinąć nogę.– Powiedział w spokoju, jeżeli w bukłaku miał jeszcze wodę to namoczył odcięty bandaż wodą i wtedy dopiero oczyścił lekko ranę.
Ostatnio zmieniony pt wrz 14, 2018 9:42 am przez Hysteric, łącznie zmieniany 1 raz. Ilość słów: 180

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

czw wrz 13, 2018 2:24 pm  

Narrator

  Waldgrosseńczyk spojrzał dziwnie na Hysterica, kiedy ten mu pokazał bandaże. Zmarszczył brwi, skierował wzrok na swoją nogę, potem znowu na bandaże, po czym z dosyć skonsternowaną miną odpowiedział: — Ale... po co? Ja nigdzie nie krwawię. Kość musiała mi się w środku złamać, nie mam nigdzie żadnej rany. Poza tym musiałbyś mi pół nogawki odciąć, żeby się tam w ogóle dostać. Przemyć to ty możesz co najwyżej swoją twarz. Nieźle ci obiłem twój nos, nie czujesz, że coś jest z nim nie tak? — uczucie, którego Hyst z resztą ferajny czuć nie mogli, a dziwne ciepło na brodzie, metaliczny posmak w ustach który ignorowali, teraz przypomniał się im. — Poza tym jak chcesz mi pomóc, to możesz znaleźć jakieś gałęzie czy coś sztywnego, co pomogłoby mi tak nie wyginać tą nogą, dopóki do wsi nie dojdziemy. Raczej drewna tutaj nie brakuje, a obwiązać możesz resztą tych swoich bandaży — rzeczywiście nie brakowało w lesie drewna, które przy odrobinie szczęścia można byłoby wykorzystać jako usztywnienie do nogi. Wystarczyło tylko nieco poszukać.
Ilość słów: 197

Awatar użytkownika
Hysteric
Drugi
Posty: 25
Miano: Eryk
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=208
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15

pt wrz 21, 2018 10:07 am  

  Hysteric popatrzył się nieco tempo na bandaże później na jego nogę i znowu na bandaże. Aż zrobiło się mu głupio, znaczy Acadii, że postąpił tak debilnie, jak Hyst. Zapewne, gdyby robił się czerwony, to właśnie to zrobił, ale jak zwykle był blady, wyjątkowo dzisiaj z czerwonym nosem. Powoli Acadia podotykał swój nos i uznał, że rzeczywiście coś jest z nim nie tak, jednak w ostateczności stwierdził nic z nim nie będzie robił. Znaczy, teraz nie musi, bo nawet nie boli, a to, że oddychać przez niego nie może no to cóż, na razie przeżyje.
  -to nic takiego, zagoi się, kiedyś.–powiedział spokojnie, kompletnie nie przejmując się swoim nosem, nie ciągnął tematu, dlaczego w ogóle na niego nie reagował. Zwyczajnie nie chciał.
  -tez racja, nie spojrzałem na nogę wcześniej zbyt dokładnie. W sumie po tym niezłym ciosie nie widziałem dokładnie. – dodał na swoje usprawiedliwienie. Następnie wstał, by poszukać jakiś gałęzi. -zaraz wracam.– dodał.
  Przeszedł się dróżką by znaleźć coś ciekawego jednak nic nie przykuło jego uwagi, miał zamysł przejść się do domów albo podejść nieco bliżej tego cholernego lasu, by tam znaleźć jakąś deskę lub dobrej jakość gałąź. Z zerwaniem ich nie powinien mieć problemu, w końcu kukri, jakie miał, powstały po to, by przemieszczać się po zaroślach, a że on jak zwykle wykorzystuje je w innych celach to cóż.
Ilość słów: 252

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość