"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Jeden nieostrożny krok

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Hysteric
Drugi
Posty: 13
Miano: Eryk
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=208
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/15

pt sie 10, 2018 6:22 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  No to nie było dziwne, że facetowi się nie udało, westchnął ciężko widząc, że macki nie zachowały się, tak jak on chciał. Musi nad nimi popracować, bo jeżeli tego nie potrafiły to co dopiero przy większych akcjach. Bardzo nieciekawie.
  Acadia właściwie chciał jeszcze pomóc facetowi, ale coś innego przykuło jego uwagę. Schował macki, by nie zużywać energii i nie męczyć się więcej, szczególnie że u niego było to bardzo niebezpieczne. Właściwie to wiedział, że gdzieś przed chwilą właśnie facet do niego gadał, gdzieś coś słyszał, ale jego głowa stała się taka dziwna.
  -Ej stary co to kurwa jest? Ej stary ja nie chcę umierać!– Krzyknął głośno Hysteric, mimo wszystko ten facet czasem się bał, jak teraz. Rzadko kiedy miał takie sytuacje, więc nie wiedział, co się dzieje, niestety biedny tak się wystraszył, że powiedział to na głos, Acadia nawet nie dał rady go zatrzymać.
  -Zamknij się, próbuję to zrozumieć- Zasyczał ciszej Acadia, zirytowany całą tą sytuacją, też nagłos jakby zapomnieli, że nie są sami. Cóż później będą się o to martwić.
  Po tych słowach chłopcy spojrzeli przed siebie i dostrzegli jakąś postać, nie wiedzieli dokładnie kto to był, ale Acadia rozpoznawał te ruchy. Były one takie same jak jego, szlag by to. Wystraszył się nieco, ale starał się wytłumaczyć, że nie może być dwóch Eryków, dwóch tak pokracznych Eryków. Wszak ich podobizna była jednak dziewnejsza od nich samych.
  -O kurwa! O chuj, drugi ja! Mamusiuuuuuuuu!–Wrzasnął Hyst, bojąc się znowu i to nie na żarty, Eryk nawet nie dawał po sobie znać, że coś jest nie tak, tylko Acadia starał się zrozumieć zaistaniałą sytuację.
  W ostateczności ukucnął powoli, tak by nie zwalić się w jakieś bagno, a by móc się bez przeszkód rozejrzeć. Chciał się dowiedzieć, czy percepcja postrzegania świata zmieniła mu się do końca, bo wyglądało to nazbyt realistycznie. Nie lubił być naćpany.
Ilość słów: 356

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 133
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/30

ndz sie 12, 2018 4:05 pm  

Narrator


  Sporym zaskoczeniem był widok siebie samego wyczyniającego takie dziwne rzeczy, stojącego dosyć daleko od pierwotnego Hysta. Zaskoczenie to nawet za mało – chłopcy przestraszyli się nie na żarty, tym bardziej, iż bodźce z zewnętrznego świata przestały być wysyłane do ich umysłu – przynajmniej część z nich. W głowie nadal im szumiało i żadne inne dźwięki nie dochodziły do ich uszu. Słowa wypowiadane na głos były mocno przytłumione i jak nie swoje. Co interesujące, tuż po tym, jak Drugi je wypowiedział, zaczęły dla odmiany huczeć mu w głowie do spółki z tym dziwnym szumem, tak głośno, że aż uszy zaczęły go boleć.
  Aby nie skończyć, jak uratowany przed chwilą mężczyzna, chłopcy usiedli na stabilnym podłożu, w miejscu, gdzie stali. Szybki rekonesans wykazał, że z pozoru nic się nie zmieniło. Drzewa były tak samo wysokie, bagno tego samego koloru, szuwary poruszały się tak samo, jak wcześniej. Ale mózg Hysta płatał mu figle. Kiedy odwracał wzrok od jednej z kęp traw, wydawało mu się, że ktoś na niego spogląda. Wracając tam wzrokiem, niczego nie widział. Tymczasem sam jego klon wydawał się być bliżej, niż wcześniej. Zdołał się odsupłać i właśnie tańczył skocznie, stojąc... w miejscu, gdzie powinno być w teorii głębokie bagno. Co więcej, będąc tam jedynie po kostki, woda rozbryzgiwała się wokół niego. Widać było go całkiem wyraźnie, a w dodatku nagle nie miał maski, pod spodem zaś widniała twarz Eryka.
  Gdzieś z boku dało się słyszeć wyraźniejszy szum, jakby wichura w głowie Hysta przeniosła się do lewego ucha, w którym nagle wyrosła wysoka trawa. Spojrzawszy się tam, niczego nie dostrzegł, chociaż mógł przysiąc, iż jakiś szept się tam zalągł. Wracając spojrzeniem na przód, znów kątem oka zdawało mu się, że jakaś głowa wychynęła spomiędzy. Ba, nawet nie jakaś, ale... jego. Umysł wyraźnie płatał mu figle.
  Szumiało mu mocniej, aż zaczęło się od tego kręcić w głowie. Znowu patrząc w stronę, gdzie topił się Drugi, Hyst z Acadią zobaczyli, że kawałek bagna łączący jego oraz tamtego Waldgrosseńczyka, nagle stwardniał. Magus czołgał się po nim, ale za nim stała karykatura Eryka. Właściwie to wystarczyło mrugnięcie, by ujrzeć... trzech identycznych Eryków. Podświadomie chłopcy wiedzieli, że każdy był inną osobowością. Wiernie odwzorowani, teraz stali w miejscu, podczas gdy Drugi zbliżał się do Hysta. Gdzieś przebiło mu się przez ten wiatr, że chyba coś do niego mówił... ale czy nie był on kolejnym majakiem Jaksarczyka? Co było teraz prawdą, a co wytworem jego umysłu? Czy zbliżający się za każdym mrugnięciem Drudzy, w przeciągu sekundy zmieniający swoje twarze na ich karykatury, z wykrzywionymi mordami, uśmiechami niczym tym z maski Hysta, szeroko otwartymi, wręcz wyłupiastymi oczami, czy oni byli prawdą, a wszystko inne ułudą? Jak to teraz odróżnić?
Ilość słów: 554

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość