"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Bagniska

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Everold
Posty: 159

sob maja 12, 2018 10:35 am  

Bagniska

Kociebor
Księstwo Jaksaru, Wielki Step, 1526 rok



  Położone na północ od Podbagna mokradła, chociaż leżą już na terenie Wielkiego Stepu, jako żywo przypominają przedłużenie Czarnych Bagien. Nad moczarami nawet zimą unosi się warstewka ciepłego powietrza, a ludzie wbrew zdrowemu rozsądkowi przypisują ten fakt aktywności morderczych potworów i topielców. Nikt jednak nie zamierza opuszczać pobliskiej wioski, a to temu, że przecinają się tam trakty karawan kupieckich i co jakiś czas organizowany jest targ, gdy można zakupić towar z nawet najdalszych zakątków Jaksaru.
  Same bagna zaś zostają nieuczęszczane przez nikogo poza nielicznymi rybakami, których drewniane chaty stoją w znacznych odstępach przy każdym nadgniłym pomoście. Utworzone przez rozlewiska jeziorka, chociaż małe, pełne są ryb, a według niektórych bajarzy znaleźć tam można i rusałki przecudnej urody. Temu jednak lepiej wierzyć na słowo niż samemu sprawdzać, gdyż na brzegi bagniska, porośnięte zielskiem i rachitycznymi drzewami, są niezwykle zwodnicze. W pamięci mieszkańców Podbagna wciąż żywe są wspomnienia wszystkich zafascynowanych legendami dzieci i pijanych młodzieńców biorących udział w zakładach, którzy topili się w tym samym miejscu, gdzie pewnie wyrasta brzoza, mylnie sugerując stały grunt. Z tego powodu jedynie rybacy i głupcy wypuszczają się w najbardziej dzikie tereny moczarów, a rozsądni ludzie omijają je przezornie szerokim łukiem.
  Bagna zajmują dość rozległe tereny i obejmują trzy pomniejsze jeziorka leżące na obrzeżach oraz ogromne torfowiska okolone pasmami zadrzewienia, które to zajmują centralne miejsce mokradeł. Najciekawszym miejscem tutaj jest częściowo już zatopiona wieża, niegdyś wznosząca się dumnie nad okolicą, teraz już tkwiąca ledwie jednym piętrem i dziurawym dachem nad poziomem bagna. Zbudowano ją z kamienia, który przez te lata zdołał zszarzeć i pokryć się zwartą warstwą glonów, mchu i brudu. Ruiny wieżycy znajdują się w tej części torfowisk, która leży najdalej od wioski, tuż obok piaszczystego cypla.
Ilość słów: 375

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 114
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

sob maja 12, 2018 10:38 am  

  Przemarznięty do cna Kociebor siedział przy ognisku, nie miał pojęcia czym była kreatura która go zaatakowała. Zaczął też powoli się zastanawiać kogo trafił. Tym bardziej jeśli firycyk zdobył oszczep. Czy udało mu się go trafić czy nie. W każdym razie był szczęśliwy bo żył. Nic innego się nie liczyło. Był tu i teraz i był żywy. Cały i zdrowy. Mało tego jego ciało było w dość dobrym stanie. No może z wyjątkiem przemarznięcia. Ale takie rany nie były takim problemem dla niego. Bardziej irytowało go wnerwienie Drugiej. W końcu tamta chyba nie zdawała sobie sprawy z zagrożenia przed potworami. Jej siostrzeniec prawie umarł i jak by nie patrzeć gdyby nie Kociebor skończyłby jako karma dla ryb. Po opatrzeniu ran chłopak zajął się suszeniem ubrań. Ułożył je naokoło ognia susząc jednocześnie własne ciało. Wzorkiem analizował co robi Pierwsza. Cóż zamierzał jej pomóc ale to za chwilkę. Nie teraz gdy grozi mu zamarznięcie na kość. Choć i on zamierzał obejrzeć ciało stwora. Chciał zacząć pytać ale skupił się na suszeniu i ogrzewaniu i opatrywaniu własnych ran. Gdy będzie wiedział że przeżyje zajmie się oględzinami co to była za bestia. Walczył z wielką liczbą stworów ale nie z czymś takim. Jeśli to coś mogło kontrolować umysły było poza skalą wszelkiego zagrożenia. Ale jako że Druga była poza zasięgiem głosu przyjrzał się ranom fircyka który walczył z stworem. Chciał zanalizować czy jego dosięgnął rzut. Jeśli tak mógł marzyć o poprawie stosunków jeśli chłopak w ogóle przeżyje zatrucie. Kociebor westchnął cicho.
Ilość słów: 304

Awatar użytkownika
Eirlys
Administrator
Posty: 87

pn maja 14, 2018 6:39 pm  

Narrator

  Kociebor, mimo wycieńczenia, przechłodzenia i utraty sporej ilości krwi, był szczęśliwy. Przeżył starcie z wodną kreaturą, a Oni tylko wiedzą, jak niewiele brakowało. Radości blondyna nie przyćmiewał nawet fakt, że swe życie zawdzięcza Drugiej i jej niepoważanym przez wojownika siostrzeńcowi. Sam chimera nie byłby w stanie pokonać potwora, a w pewnej chwili był już bardzo bliski śmierci, gdy i ciało, i umysł poddały się, niezdolne do dalszej walki. W końcu jednak młodzieniec przestał cieszyć się, a gdy trzęsąc się jak w febrze, półnagi, pośród rozłożonych dookoła sztuk odzieży, ogrzewał się w blasku ogniska. Mokre gatki kleiły się do jego skóry, ale nie ośmielił się ich zdjąć. Zaufał Drugiej, ale czy jej homoerotyczni – jak podejrzewał – siostrzeńcy również z takim spokojem przyjęliby prawdę o jego naturze? Nie to jednak zaprzątało jego myśli. Właśnie cudem przeżył, a zdenerwowanie kobiety przypisał właśnie temu, że zaskoczył ją ogrom niebezpieczeństwa. Była psychicznie do niego nieprzygotowana? Przeceniła możliwości chimery? Przeraziło ją, że jej siostrzeniec omal nie zginął?
  W końcu ciało Kociebora odzyskało siły. Nie był co prawda pełny energii, ale podejrzewał, że będzie w stanie dotrzeć do cielska potwora. Nałożył na siebie wciąż mokre odzienie, popatrując przy tym na obu fircyków. Ten, który omal nie zamieszkał na dnie jeziora, siedział oparty o brata i monosylabami odpowiadał na różne pytania, jakie zadawał mu drugi fircyk. Miał liczne ślady po duszeniu i mocnym uścisku łap, nigdzie jednak nie znać było żadnej rany od oszczepu. Co zaś do jego stanu, to widać było, że odbywa nierówną walkę z otępieniem, które nakazywało mu zamknąć oczy i zasnąć. Troskliwy młodzik jednak mu na to nie pozwalał i wciąż z uporem maniaka wymuszał na nim utrzymywanie się przy przytomności.
  Chimera odłączył się od obu fircyków i podszedł do Drugiej. Kobieta właśnie oglądała szczęki stwora. Kucnęła przy poczwarze i jedną ręką podniosła głowę, a drugą rozchyliła rybie usta, aby przyjrzeć się zębom. Milczała, aż Kociebor znalazł się bardzo blisko.
  – Nigdy czegoś takiego nie widziałam. Ma wiele cech ryby, ale mimo wszystko jest coś ludzkiego w tej poczwarze...
Ilość słów: 415

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 114
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

wt maja 15, 2018 5:44 am  

  Nieco już lepiej się czujący Kociebor znalazł się blisko stwora i przyglądał się mu, mimo to wiedział że koniecznie będzie musiał się ogrzać. Miał już nauczkę by nigdy nie robić czegoś podobnego ponownie. To mogło skończyć się o wiele gorzej. Cud że ledwo co przeżył to starcie. Wytężył swoje zmysły i przyglądał się słuchając słów Kobiety. Po chwili dodał – Nie jestem pewien czy to chimera ale można to sprawdzić. Jeśli ci zależy mogę to coś odtworzyć ale będzie to raczej mało etyczne. – powiedział cicho, w zasadzie i tak miał zamiar to zrobić wbrew temu co mówił ale nie wiedział jak na to zareaguje kobieta. Tym bardziej nie wiedział jak zareagują ludzie jeśli zobaczą taki twór. O ile jego dotychczasowe dzieci wyglądały dość sympatycznie czy powiedzmy znośnie o tyle to było już coś dużo bardziej przekraczającego wyobraźnię miejscowych. Ba nawet w Initium czy innym miejscu opanowanym przez magów patrzyli by na to z odrazą. Ale Kociebora kusiła moc tego tworu pozwalająca mu kontrolować ludzi. Coś takiego nie mogło przejść bez echa. Tym bardziej jeśli mógł to z czymś połączyć. Pytanie brzmiało z czym by zamaskować jak najwięcej cech oryginału. Przez chwilę przez głowę przeszła mu pijawka. Potem był ptak. Potrzebował jednak takiego mięsa a tego nie miał. Westchnął cicho analizując twór w poszukiwaniu chimer jakich znał czyli miejsc gdzie jedna tkanka przechodziła w inną. Powinien dokładni to ująć że większość tkanki ale wyglądało to na to samo. Szukał po prostu charakterystycznych plam czy obszarów gdzie nagle pojawiały się zupełnie inne cechy.
Ilość słów: 300

Awatar użytkownika
Eirlys
Administrator
Posty: 87

śr maja 16, 2018 8:38 pm  

Narrator

  Gdy Kociebor użył słów "mało etyczne", ciemnowłosa jedynie prychnęła. W miarę jednak jak wojownik zagłębiał się w rozmyślania nad wykorzystaniem martwego cielska wbrew swemu zapewnieniu, że jest gotów odpuścić, niewiasta coraz bardziej porzucała wnikliwą obserwację białej kreatury na rzecz badawczym spojrzeniom rzucanym w stronę swego przewodnika. W końcu, gdy już zdawać by się mogło, że nie zamierzała się odzywać, rzekła jasnym głosem:
  – Mówisz o etyce, a jak nazwać twego stworzyciela? –Trudno było orzec, czy to pytanie miało pełnić rolę prowokacji. Kobieta powiedziała je niby od tak, ale kto wie, co roi się w głowie Drugiej? Zwłaszcza, że wprost przyznała wcześniej, że interesuje ja badanie stworzeń takich jak młodzieniec.
  Wyjąwszy jednak obecność ciemnowłosej, która zwyczajem kobiet komplikowała jeszcze bardziej i tak trudną sytuację, blondyn wreszcie miał okazję przyjrzeć się stworowi w całej okazałości. A miał co podziwiać – gdy truchło poczwary leżało rozciągnięte na brzegu, osiągało aż dwa sążnie długości. Sylwetka potwora przypominała ludzką, ale każda część ciała była nienaturalnie wydłużona. Pod jasną skórą odcinały się mięśnie, takie, których dorobić się mogli tylko wybrani przez Onych mężczyźni, których chód przez to sprawiał wrażenie kwadratowego. Jednak nie to interesowało Kociebora. Chłopak szukał jakichś prześwitów, miejsc, w których jeden rodzaj tkanki stawał się zupełnie innym. Z przykrością musiał stwierdzić, że jeśli takowe były, to miały bardzo subtelną naturę. Stwór może i miał w sobie cechy, które w jakiś sposób przypominały człowieka, nic jednak nie wskazywało na to, aby jakiś Drugi poszedł w ślady "ojca" Kociebora i stworzył chimerę. Stwór wyglądał raczej na coś, co albo powstało w naturze, albo zostało stworzone od podstaw na bazie podstawowej wiedzy o tym, jak powinny wyglądać wodne drapieżniki. Na to drugie wskazywało zwłaszcza to, że wszystkie te dopasowania zdawały się przesadzone. Błony między palcami zbyt grube w porównaniu do zwierzęcych, kończyny tak długie, że pewnie musiały zahaczać o rosnące w toni rośliny, płetwy bardziej przypominające te morskich ryb o niesamowitych kształtach niż pospolitych słodkowodnych... Wszystko to jednak tworzyło spójny wizerunek pokracznego co prawda, ale przerażającego siłą i posturą potwora.
  Gdy chimera rozmyślał nad możliwymi połączeniami między wodnym potworem i znanymi mu zwierzętami, tworząc na razie tylko hipotetyczne, ale z pewnością niezwykle kreatywne wizje, Do brzegu zbliżyli się obaj fircykowie. Młodzieniec, który omal wcześniej nie zginął, na tyle już doszedł do siebie, że jedynie resztki wodorostów, rybich łusek i innych zanieczyszczeń we włosach i na twarzy pomogły Kocieborowi rozróżnić braci. Wybraniec potwora popatrzył z odrazą na truchło.
  – Martwe bydlę już nie wydaje się tak silne. Ale gdybyście wiedzieli, jak to było, gdy nagle...
  – Nie wiemy, ale może powinieneś nam opowiedzieć? –odparła od razu szacowna cioteczka, gdy tylko jej straumatuzowany, ledwie ocalały siostrzeniec urwał relację. Co by tu dużo mówić, ciężko się było spodziewać ciepłych, rodzinnych uczuć i po tej kobiecie, i po tej dziwnej grupce mieszczan. Jedynie Kociebor mógł się tu pochwalić jakimś doświadczeniem w opiekowaniu się i troszczeniu innymi żywymi istotami z czystej, matczynej miłości, a miał przecież w sobie więcej ze zwierzęcia niż cała trójka razem wzięta.
Ilość słów: 627

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 114
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

czw maja 17, 2018 4:04 pm  

  -Mówisz o etyce, a jak nazwać twego stworzyciela?– zabrzmiało w umyśle chimery. Cóż Druga miała rację, ale nie to miało to znaczenia. Nim nadeszli firycykowie powiedział – Nie pytam dlatego że sam mam wątpliwości ale temu że twoi siostrzeńcy mogą dziwnie zareagować na taki incydent. Jeśli o etyce mowa, wiedza o tym stworze może ocalić wiele istnień. Nikt też nie zginie, pytanie sprowadza się do tego czy kanibalizm w słusznej sprawie jest dopuszczalny przez otoczenie, w tym wypadku tamtych dwóch jako że twoje zdanie już znam. – wzruszył ramionami, zawsze działał według wytycznych i nie przejmował się zbytnio etyką. Nie przejmował się też nawet tym ilu zginie o ile on sam przetrwa. Ważniejsza w jego pytaniu była czysta kalkulacja zysków do strat związanych z reakcją otoczenia. Ludzie boją się odmienności i to było ryzyko które musiał podjąć. Kolejnym problemem było zajęcie się jajem przez te kilka dni i małym potworkiem potem. Na to Bocianicha mogła już nie przystać i powiadomić resztę mieszkańców, a nawet zorientować się co się tu dzieje i narobić mu znacznie więcej problemów. Dodał więc – Jeśli to zrobię ktoś będzie musiał się nim zająć a to mnie uziemi na kilka dni, w okolicy jest cholernie niebezpiecznie a tego czegoś lepiej nie oddawać komuś pod opiekę jeśli nie lubi się płonąć na stosie. – myślał przez chwilę nad prozaicznym ale cholernie drogim rozwiązaniem, gdyby mieli w okolicy jakieś lokum można by tam ukryć stwora. Popatrzył na wierzę z mrocznym uśmiechem. – Wiesz co chodzi mi w sumie po głowie. – było to ryzykowne ale jeśli dotarli by do niej dziś mogli by stworzyć na miejscu idealną lokację do przetrzymania stwora. O innych profitach nie wspominając.
  Na większą ilość konwersacji nie starczyło czasu gdyż na miejsce dostali się siostrzeńcy Drugiej. Postanowił więc ich wysłuchać, szczególnie tego jednego. Najbardziej interesowała go umiejętność stwora związana z hipnozą. Przysłuchiwał się więc by dowiedzieć się jak najwięcej od niedoszłej ofiary.
  Gdy młodzieniec skończył chimera postanowił dodać coś od siebie – Uważam że to człowiek przemieniony jakimś rodzajem rytuału, coś stworzonego na podobieństwo ryby przez kogoś kto nie wie zbyt dużo o zoologi ale potrzebował czegoś takiego do ochrony. Takie stwory nie powstają w naturze, nie sądzę też by to coś urodziło się już w takiej formie, tkanki są jednolite więc albo ktoś stworzył gatunek a na to trzeba dużo czasu albo przemienił istniejącą istotę. – o podstawach swojej logiki nie mówił wprost ale Druga mogła się już domyślić że mówi na podstawie technologi ojca.
Ilość słów: 475

Awatar użytkownika
Eirlys
Administrator
Posty: 87

sob maja 19, 2018 4:15 pm  

Narrator

  Kociebor nie przejął się zbytnio uwagą Drugiej, o ile kobieta rzeczywiście chciała go sprowokować, to jej zaczepka nie była zbyt udana. Sam natomiast zamiast o etyce, zaczął myśleć o zasadności tworzenia chimery potwora i jakiegoś zwierzęcia. Wiedział, że Bocianicha okazała się wyjątkowo światłą kobietą, że pomogła mu w opiece nad maluchami, ale czy zdobędzie się na odrzucenie zrozumiałych obaw, gdy odkryje, co stworzył? Czy warto było ryzykować, co może zrobic stara, gdy pozna przerażającą naturę hipotetycznego nowego potomstwa blondyna? Wreszcie, czy sam Kociebor może sobie pozwolić na kolejny poród i idące za nim osłabienie? Czy będzie w stanie wyżywić nie czwórkę, ale jeszcze więcej głodnych dzieci? Czy takie chimery jadłyby to samo, co kozo-węże? Te i inne pytania zaprzątały głowę młodzika, tak podobne do problemów tysięcy matek. W tej chwili Kociebor mógłby poczuć wyjatkową więź z połową co najmniej kobiecego rodu. Był jednak z natury dość nieczuły i głuchy na zawezwania typowo ludzkich odruchów, toteż nie poczuł nic. Co najwyżej lekkie ssanie w brzuchu. Cała ta walka o życie, o każdy oddech i krok w zimnej wodzie, kosztowała go wiele wysiłku i teraz najzwyczajniej w świecie zgłodniał. Teraz miał dodatkowy powód, aby pożywić się zewłokiem wodnego potwora.
  Tymczasem Drugiej chyba przypadła do gustu argumentacja wojownika. Pokiwała w zamyśleniu głową i zaczęła głośno myśleć, urwawszy swą wypowiedź, nim mogła dotrzeć do uszu fircyków.
  – Moi siostrzeńcy są zbyt wydelikaceni, aby wprowadzać ich w szczegóły sprawy... Zwykle słuchają mnie bez protestów i okazują ślepe posłuszeństwo, ale czy ufam, że zdołają zobaczyć większy obraz i odrzucić uprzedzenia? Nie... Nie będę wystawiać ich na tę próbę, lepiej wszystko przeprowadzić, do tajemnicy dopuszczając jak najmniej osób, najlepiej nikogo... Ale czy jest w okolicy miejsce, gdzie chimery mogłyby się samodzielnie rozwijać, bezpieczne, z dala od zasięgu ludzkiego wzroku? Czy jeśli kryjówka była dostatecznie bezpieczna dla zaklętych przedmiotów, to i nadaje się dla żywych stworzeń?
  Wkrótce zaraz nadeszli młodzieńcy, toteż Kociebor nie zdołał dowiedzieć się, do czego dąży kobieta. Otrzymał przynajmniej potwierdzenie, że mają podobne obawy i pomysły na rozwiązanie problemów. Zaraz potem wojownik mógł dostać kolejną ważną dla niego informację. Zamienił sie w słuch i czekał na opis ataku potwora na jaźń przemoczonego, udekorowanego wodnym zielskiem młodzika.
  – To było tak. Szedłem za wami, gdy nagle poczułem, że coś ciągnie mnie ku wody. Uszedłem jeszcze kilka kroków, starając się zwalczyć tę pokusę. To było tak, jakbym to ja sam wymyślił, że chcę tam wejść. Kłóciłem się sam ze sobą, próbując utrzymać ten sam rytm, co wcześniej. Ale nagle po prostu, mimo że przecież sam wiedziałem, że to nie miało sensu, skręciłem ku wody. Szedłem spokojnie, chociaż zacząłem się denerwować. Było zimno i ślisko, chciałem zawrócić. Ale coś jakby trzymało mnie w kleszczach. I zobaczyłem te ślepia. I potem, no przez chwilę odzyskałem władzę nad ciałem, to chciałem uderzyć. Ale był szybszy. Chwycił mnie i zaczął dusić. Usłyszałem znowu głos w mojej głowie. Brzmiał jak mój, ale mówił dziwne rzeczy. Coś o tym, jak wspaniale jest się zanurzyć, w głęboką, czarną otchłań. Czarna otchłań, czarna otchłań. I tak w kółko. Potem już nie słyszałem wiele, zacząłem tonąć... Właściwie to nie wiem, jak, wciąż miałem powietrze w płucach, ale moje ciało było tak ciężkie i tak trudno było mi nim cokolwiek robić... Ale jak już byłem pod wodą, to coś do mnie dołączyło. Zobaczyłem, że to oszczep. I przestałem czuć, że moje ciało jest krępowane przez kogoś. Zrozumiałem, że mam szansę, chwyciłem oszczep, nim spadła na dno i popłynąłem dalej. Potwór zajął się wtedy tobą – to rzekłszy, spojrzał na Kociebora. – Wbilem oszczep w niego, chociaż właściwie to był tylko drzewiec. Jak umierał, to znowu usłyszałem, że czarna otchłań jest taka wspaniała. Głęboka, ciepła, mokra i gościnna.  Młodzik skończył i zapatrzył się na jezioro, w stronę owej otchłani. Na twarzy miał tęskny wyraz, westchnął głęboko, od serca. Zupełnie jakby żałował, że nie został gościem wodnych odmętów. Gdy chimera podzielił się swoimi uwagami, spojrzał na niego zaskoczony.
  – Takie coś człowiekiem? Tylko jeśli i Pierwszych za ludzi uważasz!
  – Spokojnie, mój chłopcze. Trzeba będzie jeszcze się dokładnie przyjrzeć temu stworowi, ale nie można wykluczać, czy nie powstał magicznie z czegoś innego, może i człowieka. Ma bardzo silną aurę, o wiele silniejszą niż jakiekolwiek zwierzę – odparła Druga. Nie powiedziała jednak, czy zgadza się z Kocieborem. Widać było jednak, że ma już własną teorię co do pochodzenia potwora.
Ilość słów: 900

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 114
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

sob maja 19, 2018 5:19 pm  

  Kociebor odparł na słowa niedoszłej ofiary – Na pewno teraz już człowiekiem to coś nie jest. A Pierwsi to już na pewno nie ludzie i wiem co mówię. – Po chwili jednak zapytał Drugiej –Cóż podejrzewasz bo widzę że masz jakiś trop pani. – postanowił wysłuchać jej spokojnie do końca zaciekawiony tym jaki ma pomysł. Doskwierał mu głód toteż myślał jak dobrać się też do bestii. W zasadzie gdyby tamci odeszli trochę dalej mógłby zacząć ucztować. Coś w jego głowie szeptało – Zjedz to coś, pochłaniaj, pożeraj, zabijaj. – otrząsnął się z tego skupiając na misji. Gdy tylko skończą z tymi przedmiotami będzie mógł w spokoju pożreć truchło. Póki stoi na tym mrozie nic mu nie będzie i tkanki będą całe. Nim Druga zaczęła mówić dokończył – Proponują zająć wieżę i tam dokonać analizy. Jeśli jest tam mag może wysłać na nas kolejną bestię jeśli się nie pośpieszymy. Po drugie we wnętrzu na pewno będzie bezpieczniej i unikniemy spojrzeń wieśniaków. Poza tym wydaje mi się że ktokolwiek tam bywał może mieć jakiś sprzęt, o tym że mamy stamtąd odzyskać magiczne przedmioty nie wspominając. Trzeba zdobyć wierzę z marszu. Co si tyczy potwora truchło wyciągnąć na brzeg i zostawić. Na tym mrozie zachowa się dobrze. – popatrzył po reszcie planując kolejne ruchy. Przejrzał swoją broń zastanawiając się jak powinien walczyć. Brakowało mu łuku. Była to najlepsza broń na magów tak samo jak kusza z tym że łuk dzięki ogromnemu zasięgowi był lepszy. Precyzyjny strzał mógł pozbawiać życia nawet najlepszych magów. Prym w tym wiodła jednak ostatnio broń palna. Strzał z muszkietu zabijał każdego, nie ważne czy maga czy egzarchę czy człowieka. Wszystko to padało pod rozpędzonym ołowiem. Równość, równość dla każdego. Czy jak kto woli – Przyszłość
Ilość słów: 341

Awatar użytkownika
Eirlys
Administrator
Posty: 87

sob maja 19, 2018 8:06 pm  

Narrator

  Fircyk nie wydawał się przekonany do pomysłu, że wodne monstrum kiedykolwiek było człowiekiem. Natomiast Druga tylko się uśmiechnęła kokieteryjnie, jakby chimera zapytał ją o to, czy zgodzi się zjeść z nim kolację sam na sam, a nie o jej pomysł na pochodzenie potwora.
  – Myślę, że możesz mieć częściowo rację. Aby się upewnić, potrzebowałabym jeszcze chwili, ale obawiam się, że później nie miałabym dość sił, by zmierzyć się z kolejnym takim stworem. Nie możemy wszak wykluczyć, że w okolicy czai się coś jeszcze. Dlatego myślę, że teraz lepiej udać się do wieży, o ile oczywiście wszyscy są w stanie iść dalej –ostatnie zdanie wypowiedziała, zerkając na swojego siostrzeńca. Ten skinął głową i czyniąc swój głos niższym niż normalnie odparł, że owszem, on da radę. Widać było, że nie czuł się jak najsłabsze ogniwo przez to, że został wybrany przez potwora i że tak uczepił się tej wizji ciemnej, gorącej i mokrej czeluści. Kobieta ulitowała się nad swym krewnym i nie skomentowała owego obniżenia głosu, mimo że nie dało się tego nie zauważyć. – Tak więc myślę, że teraz powinniśmy wciągnąć te cielsko z dalej od wody, tak jak radził Kociebor i ruszać dalej.
  Gdy już długie, białe monstrum leżało bezpiecznie daleko od fal a obaj siostrzeńcy dyszeli ciężko po wysiłku, jaki przyniosło im przesunięcie go po śliskim brzegu. Na powrót utworzyli szyk. Tym razem drugi fircyk znajdował się na końcu pochodu i tylko przez chwilę pozwolił sobie na grymas przerażenia. Jedna kreatura była martwa, ale kto wie, ile ich się czai w ciemności?
  Nim cała ta niezbyt wesoła kampania się zebrała do odejścia, Kociebor poświęcił chwilę na krótki przegląd swojego ekwipunku. Jak zwykle, gdy trzeba się wybrać na niebezpieczną wyprawę, miał bolesną świadomość swych braków. Stracił oszczep w straciu z potworem, żałował też, że nie ma łuku. Brakowało mu jakiejś broni dystansowej, na szczęście zarówno Druga, jak i jeden z fircyków wciąż mieli swoje łuki. Niedoszła ofiara kreatury straciła oczywiście swój na rzecz niezwykłej ozdoby w formie zielska, wciąż jednak dzierżyła w dłoni miecz. Siostrzeniec czarnowłosej znów zaczął wymachiwać nim w znanym już wszystkim rytmie.
Ilość słów: 419

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 114
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

sob maja 19, 2018 8:40 pm  

  Wszyscy więc zebrali się i ruszyli w kierunku wierzy po uprzednim wytarmoszeniu ciała potwora na ląd. Co do odpowiedzi Drugiej nie był pewien ale uważał że najpewniej podobało jej się jego zachowanie choć bardziej prawdopodobne że była to wiedza o jaką nie posądziła by większości mieszkańców tych ziem. Cóż lata spędzone z "ojcem" magiem dawały mu pewne rozeznanie. A jeśli już chodzi o wszelkie mutanty to był prawdziwym ekspertem. Baa sam był przecież mutantem. Odpowiedział wtedy kobiecie uśmiechem i teraz zastawiał się jak potoczy się jego los. Jak by nie patrzeć jej wiedz o nim była niebezpieczna. Był zdany na jej łaskę ale tylko tak mógł aktualnie wyjść na prostą. No i poznając ją przez chwilę zrozumiał że jej poglądy wcale nie są dalekie tym jego ojca. Wydawało mu się że mógł z nią współpracować choć za tymi rozmyślaniami kryło się coś z goła innego. Podziw doprawiony nutką zainteresowania. Podczas gdy siostrzeńcy maszerowali w szyku mając osobę z idealnym wręcz kamuflażem na końcu Kociebor uważnie nasłuchiwał okolicy. Starał się by nie umknął mi żaden szmer niż krok. Miał dziwne przeczucia wobec wierzy o byli coraz bliżej. Przez chwilę przeszło mu przez myśl zrobić oszczepy z zaostrzonych kijów ale wtedy musiałby stracić część uwagi. Miał swoje uzbrojenie do walki wręcz i to mu powinno wystarczyć. Wszak zawsze mógł też pluć ogniem. Wsłuchując się w otoczenie i chcąc nie chcąc w rytm młynków siostrzeńca kobiety analizował okolicę. Widząc wierzę wpatrywał się w jej okiennice analizując jakiekolwiek ślady ludzkiej bytności. Omiatał też wzrokiem szlak szukając ścieżek. Musiał wiedzieć wcześniej czego się spodziewać żeby przeżyć to starcie.
  Wszyscy szli cyplem tak jak wiodła droga wcześniej chcąc podejść do wierzy od lądu unikając zdradliwej wody. Widział tutaj już w zaspach wydeptaną ścieżkę i przewrócone brzozy, teraz musiał jak najdokładniej badać teren bo wiedział że coś tu jest. Szukał też różnic w porównaniu do rekonesansu sprzed kilku minut. Z wierzy ostało się nad powierzchnią ino jedno piętro ale coś mogło czaić się w środku. Wzrokiem więc omiatał dojście do wierzy i biegnącą prawą stroną ścieżkę.
Ilość słów: 410

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości