Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Bagniska

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 171
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

sob lis 17, 2018 10:19 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Kociebor przerażony wytrzymałością stwora i jego odpornością widząc że ten się wykrwawia dla pewności wyprowadził od góry cios kosą w pierś stwora. Przyszpilając jego truchło do ziemi tak by nie wstał. Przynajmniej teraz mógł odetchnąć. Siostrzeniec Drugiej tymczasem miał sporo racji. Widać Ciotka powiedziała im już o umyśle roju. Mimo że sam to poczuł wolałby żeby tak nie było. No ale atakująca macka gniazda była martwa. Przynajmniej na chwilę mieli spokój. Analizując różnice między stworami przyszły mu do głowy mrówki. Najwidoczniej to był wojownik. I to nie pierwszy i na pewno nie ostatni. Pytanie tylko brzmiało czy istnieje coś w rodzaju królowej czyli centralny mózg. Porzuciwszy rozmyślania i strach skinął głową firycykowi.
  Podeszli do niego chłopi a w okolicy leżała masa broni. Musiał ją zebrać. Najpierw zostawiają stwora przybitego kosą ruszył po miecz. Potem zaczął patrzyć się co zostało z reszty. Sądził jednak że oszczepy są już bezużyteczne. Nawet ten od Bydgosta. Nic nie szkodziło jednak wyjąc je i sprawdzić ich stan. Swoją drogą gdyby nie jego brać mógłby przyjrzeć się tkanom monstra. Biorąc pod uwagę ich wcześniejszą reakcję nie wiedział jak zareagują. Nie mógł się jednak oprzeć. Powiedział do Fircyka – Na to wygląda. Trzeba pozbyć się tego co je kontroluje. – by po chwili dodać do chłopów – Witajcie. Bitka się skończyła, uparte bydle padło. Coś mu nie było śpieszno umierać. Rany potworne jak jego ryj a ten dalej uparcie walczył. Muszę coś sprawdzić jeśli wybaczycie... – schylił się i zebranym mieczem przeciął goleń potwora sprawdzając jak broń wcina się w ciało tego stora. Następnie zaczął analizować budowę stwora. Szczególnie pysk. Przez chwilę zastanawiał się czy nie odciąć mu głowy ale zaniechał tego. Skupił się na oględzinach twarzy szukając kłów. Po chwili poszukał tez narządów rozrodczych. W sumie można by było zrobić lepszą sekcję ale środek wioski to nie było dobre miejsce. Musiał w miarę szybko wykonać oględziny i truchło jakoś zakonserwować. Kusiło go też by użyć go jako materiału na swoje dzieci... To mogło być nie głupie rozwiązanie.
Ilość słów: 397

Awatar użytkownika
Eirlys
Administrator
Posty: 142

pn lis 19, 2018 6:45 pm  

Narrator

  Samo patrzenie na nieznośnie długą agonią potwora nie wystarczyło Kocieborowi. Tak bardzo przedłużająca się śmierć, gdy wedle zasad rozsądku maszkara powinna już od dawna leżeć bez życia, sprawiła, że chimera nie do końca dowierzał śmiertelności tego stwora. Nic więc dziwnego, że jasnowłosy czuł się w obowiązku zabezpieczyć, dla pewności przeszywając ciało potwora kosą na wylot. Co było zaskakujące, ów się nie poruszył.
  Bez ruchu tkwił też fircyk, który od Oni wiedzą jak długiego czasu stał z kuszą gotową do strzału. Co ciekawe, paniczyk nie czuł potrzeby opuścić broń, kiedy zwycięstwo Kociebora było już pewne. Zamiast tego bacznie obserwował chimerę, gdy ten rozważał jego słowa. Niebieskie oczy śledziły każdy ruch, każdy gest pochylającego się nad truchłem chłopaka, tak jak łowca śledzi swoją przyszłą ofiarę. Dwuznaczności tym obserwacjom na pewno dodawał fakt, że wojownik brał fircyka za preferującego męskie ciała odszczepieńca. Zagrożenia zaś – to, że paniczyk wciąż miał w rękach broń gotową do strzału. Czy to w obronie siebie i chimery, czy tylko siebie przed chimerą, tego już nie wiadomo.
  Wbrew obawom Kociebora, oba oszczepy – ten, którym zranił monstrum w łapę i ten, którym przeciął klatkę piersiową stworzenia – wciąż nadawały się do użytku. Mocne ostrza wciąż stabilnie tkwiły w drzewcach, chociaż teraz były powalane krwią i i oblane śluzowatą substancją, która przetykała włókna mięśniowe w ciele potwora. Ku zdziwieniu chimery, gdy chłopak właśnie zapowiedział zamiar dogłębnych oględzin, wieśniacy jedynie wzruszyli ramionami.
  – A patrzcież, toż to tylko bydlę jest, nie człowiek. – Jak widać, rozterki moralne wzbudzało w oczach podbagnian jedynie naruszanie ciągłości powłok skórnych zwłok ludzkich. Jeśli mężczyźni nie uważali czegoś za rozumną, czującą istotą, wizja masakrowania trupów nie robi na nich większego wrażenia.
  Przecinając goleń potwora, Kociebor dostrzegł warstwy śluzowatej substancji, która gęsto przetykała włókna mięśniowe, co było właściwie jedyną odstającą od normy obserwacją. Gdy zaś skupił się na głowie, uderzyło go, że architektura czaszki była aż tak zbliżona do tej u ludzi. Twarz stwora była dłuższa, a sama czaszka zaokrąglona, nad oczodołami zaś znajdowało się coś, co wyglądało na wały naodoczołodowe, mimo to jednak podobieństwo było uderzające. Gdy jednak chimera przyglądał się potworowi z bliska, dostrzegł liczne ślady pazurów i ugryzień na karku, szyi i ramionach stworzenia. Niektóre z nich były świeże i dość głębokie, inne płytkie i zagojone, a niektóre stanowiły bezkształtne blizny. Co ciekawe, gdy Kociebor sprawdził uzębienie maszkary, łatwo dostrzegł, że nie owe ugryzienia nie mogły być wynikiem walk z istotami podobnego rodzaju. Potwór miał bardzo mocne szczęki o krótkich, szerokich zębach, które nijak nie przypominały ostrych kłów.
  – I jak tam? To taki stwór zabił mojego syna? – Cieszybor w pewnym momencie również nachylił się nad trupem, by bardzo ostrożnie dotknąć zwęglonej tkanki na łapie potwora.
Ilość słów: 561

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 171
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

wt lis 20, 2018 6:28 pm  

  Podniesienie broni przez fircyka było dwuznaczne. Niemniej nie kwapił się na komentarz zaistniałej sytuacji. Jeśli ten stwór ożyje lepiej by miał broń w pogotowi a jeśli się go boi to cóż... Nic z tm zrobić nie mógł. Trzeba było pogodzić się z wizją zagrożenia które mogło być ewentualnym wybawieniem.
  Chłopak z radością odzyskał oszczepy i wytarł groty w śnieg. Szkoda by było je marnować. Jednak okazały się bardziej wytrzymałe niż sądził. Potem zaś po krótkiej analizie i zachęcony brakiem sprzeciwu wieśniaków zaczął kontynuować. Zdziwiła go śluzowata substancja toteż zaczął zastanawiać się nad jej pochodzeniem. Po chwili pewnym ruchem otworzył trzewia bestii i zajrzał do środka sprawdzając co ma w żołądku i przyglądając się sercu jeśli uda mu się do niego dostać. Był ciekaw budowy anatomicznej tych stworów. Szukał nerek i innych wrażliwych punktów. Dziwne ślady na szyi znaczyły że albo spotkał coś o opór stawiało albo był słabszy w stadzie i coś go ugryzło już. Patrząc na to z jak długiego okresu były musiało tak dziać się długo. No i jaka ofiara tak reagowała. Wglądało na to że te bestie walczyły między sobą.
  Odparł Cieszyborowi – Na to wygląda, albo ten albo inny rodzaj osobnika z tego roju. Tylko muszę się upewnić jak one wysysają swoje ofiary. – po czym odwrócił pokrojoną bestię i zaczął przyglądać się układowi rozrodczemu a potem go ciąć. Zaczął opowiadać –Widzieliście jakie ślady nosił ten Drugi. Sądzę że gwałty tych stworzeń są powiązane z tym wysysaniem. Dla pewności zobaczymy trzewia tego stwora. – patrzył czy bestia dysponuje jądrami albo innymi częściami układu rozrodczego jakie znał. Bo o tym że ma prącie to się już domyślił po ranach Drugiego. Teraz musiał zbadać więcej i więcej. Choćby miał zfiletować całego potwora.
Ilość słów: 344

Awatar użytkownika
Eirlys
Administrator
Posty: 142

sob gru 01, 2018 5:11 pm  

Narrator

  Wielu ludzi nie mogłoby ukryć niepokoju, gdyby ich towarzysz – osoba, z którą przynajmniej tymczasowo trzeba współpracować ku wspólnemu celowi – mierzył do nich z kuszy. Kociebor jednak do owych osób się nie zaliczał, toteż zachowanie fircyka nie zrobiło na nim aż takiego wrażenia. Chimera uznał, że z dwojga złego lepiej by było, gdyby paniczyk miał broń przygotowaną na wypadek nagłego ożywienia stwora. A że wcześniej wojownik wbił kosę, by temu zapobiec, to tylko docenił ten dodatkowy, chociaż niezamierzony, środek ostrożności.
  Nie roztkliwiając się dłużej nad nieufnością błękitnookiego, Kociebor pochylił się nad ubitym potworem, przyglądając się mu i próbując ocenić, w jaki sposób ów funkcjonował. Jak się okazało, trzewia maszkary były nieodróżnialne od tego, w jaki sposób ułożone są ludzkie narządy, wszystko jednak było odpowiednio większe. Płuca pokrywała ta sama śluzowata substancja, której pasma przetykały mięśnie, zupełnie jakby to mazidło stanowiło dodatkową ochronę, jak tłuszcz na kurcie. Chimera nie mógł jednak zrozumieć, czy właśnie taka była rola tej substancji, jej wygląd i zapach nie kojarzyło mu się z tymi strzępami anatomicznej wiedzy, którą do tej pory posiadł.
  Cieszybor tymczasem przyglądał się z zainteresowaniem poczynaniom Kociebora, przynajmniej dopóki chłopak nie zaczął badać narządów rozrodczych. Wtedy to wieśniak odwrócił się od owej sceny i zdławionym głosem odpowiedział:
  – Zważ na słowa. Wiem, że łatwo ci podejść do tego tak zimno, ale jeden z tych stworów zabił mojego syna, a jeszcze wcześniej bratanicę. Jeśli myślisz, że kierowało nimi zboczenie, gdy zabijały dzieci, nie mów tego przy rodzicach zabitych.
  Tymczasem chimera odkrył coś niespodziewanego. Z początku wydawało mu się, że ma do czynienia z osobnikiem męskim, gdy jednak przeciął to, co brał za prącie, okazało się, że był to jedynie naddatkową narośl, pod którą znajdowały się typowe narządy żeńskie. Zaskoczony chłopak nawet nie zwrócił uwagi na to, że w swej chęci do znalezienia odpowiedzi ciął zbyt głęboko i po chwili dopiero zorientował się, że ma oto przed sobą trzon macicy, w którego ścianę wewnętrzną zaimplementowała się częściowo pęcherzykowata kulka, otoczona śluzowatą mieszanką krwi i tej dziwnej substancji, która po oględzinach Kociebora była mu już dobrze znana, znajdowała się bowiem niemal w każdym zakątku ciała potwora.
Ilość słów: 442

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 171
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

ndz gru 02, 2018 9:55 am  

  Słysząc słowa Cieszybora trochę spochmurniał i odparł – Przepraszam... Poniosła mnie chęć odkrycia czym są te stwory. – po czym wrócił do patroszenia zwłok monstrum. Wszystkie części anatomiczne pokryte były tą dziwna białą mazią, wszystkie włącznie z płucami. Nie mogąc znaleźć jej zastosowania ani pochodzenia mógł ją tylko zignorować choć zaczął zastanawiać się czy nie ma ona czegoś wspólnego z zdolnościami tych stworów do walki mimo śmiertelnych ran. Być może w jakiś sposób wzmacniała ona ich organizm a być może była powiązana z kontrolą tych istot. Na razie nie było to jasne. Wyglądało jednak na to że stanowiła ona jakiś rodzaj ochrony. Może przed zimnem a nie przed obrażeniami. Trudne do ustalenia... Wolał zbadać ważniejsze rzeczy.
  Gdy zajął się rozcinaniem przyrodzenia stwora odkrył że to coś nim z całą pewnością nie było. O zgrozo pod tym czymś co okazało się tylko jakimś rodzajem narośli były żeńskie narządy rozrodcze. Tym bardziej popatrzył się zaskoczony widząc w zbyt głębokim cięciu do macicy embrion tego stwora. Lekko wystraszony wzdrygnął się i dodał do Cieszybora – Z Dobrych wiadomości to nie zboczenie ciągnie je do ofiar. Wiem chyba też jak się mnożą ale oszczędzę szczegółów jak prosiłeś. – było to kłamstwo, bo jak sądził te stwory wysysały ludzi by się rozmnażać. Najwidoczniej ludzkie ofiary pełniły tu rolę mężczyzn. Tylko co za potwór stworzył tę narośl... Zaraz potem otrząsnął się zdając sobie sprawę że w zasadzie on ma podobny wytwór ale w gardle. Ktoś tu ewidentnie badał to samo co jego ojciec tylko... Inaczej podszedł do sprawy. Zamiast tworzyć sztuczne łono ten badacz wykorzystał już istniejące. I nie tworzył chimer tylko coś w rodzaju ekstremalnych krzyżówek. Ciekawe... Szczególnie biorąc pod uwagę zbieżność badań.
  Kociebor wstał i popatrzył na zwłoki z góry, mówiąc do Fircyka bez odrywania wzroku od truchła – Trzeba je schować... Twoja ciotka powinna je zobaczyć. A szczególnie ostatnie cięcie. Wiesz kiedy wróci? – obrócił się by wysłuchać odpowiedzi.
Ilość słów: 381

Awatar użytkownika
Eirlys
Administrator
Posty: 142

pt gru 07, 2018 11:25 pm  

Narrator

  Chociaż Kociebor poczuł się skarcony przez Cieszybora, nie zaprzestał swych oględzin. Przeprosił chłopa za swój brak delikatności, ale chimera nie był na tyle skruszony, by porzucić chęć odkrycia natury potworów. A wkrótce się okazało, że było co odkrywać – niestety, chłopak zyskał teraz więcej pytań niż odpowiedzi. Jednym z owych niewiadomych była funkcja tajemniczego śluzu. Jasnowłosy miał wiele pomysłów, jednak nie wiedział w jaki sposób sprawdzić, czy ma rację. Wkrótce jednak dostrzegł coś, co całkowicie przysłoniło istotę owej substancji, mianowicie... płeć stworzenia i rozwijający się wewnątrz zarodek, już zaimplementowany w ścianie. Owo odkrycie, wespół z przekonaniem, że narośl przypominająca przyrodzenie musi mieć jakiś cel, sprawiło, że w głowie Kociebora już roiła się pewna teoria. Chimera jednak uznał, że nierozsądnie byłoby dzielić się nią z Cieszyborem. Biedny chłop mógłby przerazić się wizją potworów-kobiet, które rozmnażały się przez wysysanie ludzi. Jak owa teoryjka miała się do tego, że te potwory atakowały do tej pory głównie dzieci niezdolne do rozrodu, tego jeszcze chłopak nie obmyślił. Mimo to jednak nie mógł oprzeć się strachowi. Sam wojownik posiadał niestandardowy aparat do tworzenia istot, które miały z nim częściowo wspólną „krew”, jak to szumnie określają ludzie, mimo to rzekomy sposób rozmnażania się potworów go przerażał. Strach poczuł też Cieszybor, wyraźnie niezadowolony z tajemniczej wypowiedzi młodego kompana od kieliszka.
  – Sam nie wiem, czy to nie straszniejsze, że one mordują, bo muszą. Jak będzie ich więcej, to wymordują całą wioskę? I czemu mówisz teraz o mnożeniu tej zarazy, jak przed chwilą mówiłeś o zabijaniu? – Twarz mężczyzny była blada, ręce mu się trzęsły, co sugerowało, że i w jego głowie pojawiły się jakieś hipotezy. Jak na razie jednak Cieszybor był jedynym, który obrał ów sposób myślenia. Pozostali dwaj wieśniacy stali obok i patrzyli z obrzydzeniem na wypatroszonego potwora, z daleka nie widząc i nie rozpoznając zarodka, który znajdował się w macicy samicy. Również fircyk nie zamierzał podchodzić bliżej. Stał sobie dokładnie w tym samym miejscu, w którym przybrał wcześniej odpowiednią pozycję i mierzył z kuszy. Skoro jednak Kociebor powiedział mu, że coś musi zrobić, podszedł bliżej. Ba, zarzucił nienaładowaną kuszę na plecy i przykucnął obok rozbebeszonego stwora, i zajrzał w ranę.
  – Cioteczka może nie być zadowolona, że to nie ona własnymi rękami zrobiła te cięcie. Pewnie nie raz zdarzało się jej oglądać takie rzeczy, i to niekoniecznie temu, że jest niewiastą. – Rzekł błękitnooki, gdy już zrozumiał, na co patrzy. – Już wróciła, razem w końcu wyjechaliśmy do miasta, to i nie dziwota, że przyjechała ze mną. – Paniczyk wyciągnął odzianą w skórzaną rękawicę dłoń i delikatnie rozsunął powłoki w miejscu pocięcia, tak aby lepiej przyjrzeć się kulce wtulonej w ścianę macicy. Przyglądał się jej jeszcze chwilę i w końcu nagle wstał, jakby podjął jakąś decyzję.
Ilość słów: 546

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 171
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

sob gru 08, 2018 1:58 pm  

  Przerażony wizję tego co się tutaj czaiło i widząc strach Cieszybora postanowił go pocieszyć jak i siebie po trochu odpowiadając najlepszą dla nich teorią jaką wymyślił z odpowiednią cenzurą – Mówię to po kolei bo one najwyraźniej zabijają żeby mieć młode i je wyżywić. Jak komary a raczej komarzyce które po napiciu się krwi składają jaja. Rozmawiałem wcześniej z Bydgostem i Stojanem. Oni widzieli te stwory wcześniej były mniejsze i słabsze i żywiły się zwierzyną i powoli stawały się coraz większe. Teraz są już dość duże i dość wygłodniałe by atakować ludzi. Zaczynają od najsłabszych ofiar i atakują coraz większe... Nie mogę zaprzeczyć że jeśli będzie ich więcej to mogą wymordować wioskę. Prawdę mówiąc jeśli ich będzie więcej mogą wymordować i cały region od Portu Gawron po Waldgrossen. Ale i tutaj jest nadzieja. Tak jak mówiłem żeby się mnożyć potrzebują ofiar. A to znaczy że nie mogą teraz swobodnie zwiększać liczebności. Wszystko z powodu tej zimy. Teraz stracili też jednego z większych osobników... Teraz jesteśmy o wiele bezpieczniejsi bo zapewne będą bardziej uważać i zostawią wioskę aż zregenerują siły. To też dobra pora na kontratak. Byle tylko nie poddać się panice bo mamy najlepszą okazję by się ich pozbyć. – zakończył wywód patrząc na Cieszybora. Miał oszczędzić szczegółów a zrobił całkiem spory wywód. Cóż przynajmniej on poczuł się lepiej.
  Zdziwił się nieco tym jak szybko Firycyk podszedł do truchła i odstawił broń. Najwyraźniej ten faktycznie celował w stwora a nie w niego. Odparł do niego – A no w Initium uczą też i takich rzeczy. Może faktycznie błędem było że sam je wykonałem acz z pewnością jest tutaj tego więcej do dalszych badań. A skoro już wróciła to chodźmy do niej i weźmy to coś... – schylił się przy truchle i kombinował jak z chłopakiem wziąć potwora do Drugiej.
Ilość słów: 359

Awatar użytkownika
Eirlys
Administrator
Posty: 142

sob sty 12, 2019 3:51 pm  

Narrator

  Chociaż chłopak chciał w równym stopniu uspokoić siebie, co i strwożonego wieśniaka, koniec końców wygłosił dość długi wywód o tym, jakie zagrożenie mogą stanowić tajemnicze stwory, o ile hipoteza o potrzebie ofiar w celu rozrodu była prawdziwa. Kociebor zauważył przy tym, że w takim razie stworzenia te nie mogą rozmnożyć się ponad to, ile jest ludzi, a w obecnym stanie są osłabione. Powalony przez chimerę potwór był duży i silny, a przy tym osiągnął już zdolność do rozrodu. Strata takiego osobnika musiała być ogromna dla roju, a przynajmniej taką nadzieję miał wojownik. Prosty chłop jednak z tej gadaniny zrozumiał, że przede wszystkim należy zaatakować szybciej, inaczej wioska zostanie przetrzebiona przez krwiożercze i w swej krwiożerczości i innych cechach podobne do komarów stworzenia.
  – Tedy nie możemy zwlekać, trzeba zebrać ludzi i atakować te bandę, póki jeszcze jest dość ludzi, by walczyć! –wykrzyknął Cieszybor, co jego towarzysze przyjęli z mniejszym lub większym entuzjazmem. Prawdę mówiąc, obaj nie wyglądali na chętnych do walki, jednak poczucie dumy i obowiązku kazało im nie unikać walki. Gdyby tylko mogli, pewnie chwyciliby cokolwiek bądź i szukali kolejnych ochotników, tak jak wcześniej chcieli zbierać oręż, wymuszając na wieśniakach oddawanie wszystkich ostrych przedmiotów, jakie mieli w obejściach.
  Tymczasem fircyk zdołał już obejrzeć, co tylko chciał zobaczyć w czeluściach macicy potwora, powiedzieć, co tylko chciał a propos miejsce przebywania Drugiej, mógł więc zabrać się za trudne zadanie przeniesienia truchła. Dość szybko okazało się, że owo zadanie było wręcz awykonalne. W dwie osoby nie dało się przenieść ponad trzymetrowej bestii nawet przez pokryte śniegiem pole, a co dopiero mówić o próbie przetransportowania truchła bliżej karczmy. Nawet jeśli ktoś wpadłby na szalony pomysł skorzystać z krzepy trzech wieśniaków, którzy dotąd nie kwapili się do pomocy, zadanie to wciąż było trudne do wykonania. Potwór był tak ogromny, że trudno byłoby przenieść go, nie zwracając tym niczyjej uwagi. Póki mężczyźni tkwili z nim na polach, pozostawała szansa, że dostrzeże je tylko zbłąkany wędrowiec, gdy jednak udałoby się przenieść go bliżej wioski, szanse wzniecenia paniki owym truchłem niepomiernie rosły. W końcu fircyk powiedział to, co należało powiedzieć już dawno.
  – Po chuju ta robota – rzekł, zapomniawszy o wszelkich zasadach dobrego zachowania i odpowiednich manier. – Nic nie zdziałamy, niepotrzebnie tylko tracimy siły. Zawleczmy tę sukę do tych drzew, co są za nami, postawmy kogoś na zwiadach i zaprowadźmy ciotkę, coby zobaczyła na własne oczy, z czym mamy do czynienia. – To rzekłszy, wskazał ramieniem na rozpościerające się kilkaset metrów dalej zadrzewienie śródpolne, na które składała się plątanina krzewów i wyjątkowo wybujałych dębów, stanowiących jedną wielka ciemną plamę na tle zaśnieżonych pól, które je otaczały.
Ilość słów: 530

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 171
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

sob sty 12, 2019 9:55 pm  

  Chłopak słysząc o planie pozbycia się potworów wściekłym tłumem odparł – Niestety jak tak zrobicie to po pierwsze widząc takie natarcie potwory uciekną i poczekają do lata. Po drugie tworzy je jakaś magia I trzeba do pomocy Drugiej bo inaczej ta sama magia może was zabić albo zamienić w to coś. No i po trzecie jak wy ruszycie to potwory mogą wybić pozbawioną ochrony wioskę. W sumie to i po czwarte jeśli Druga poszła by z wami to nie zdoła osłonić was wszystkich i a wiecie zapewne że te stwory mieszają w głowach. Zamiast pomóc większość osób obróciła by się zapewne przeciw swoim sąsiadom których Druga zdołała by ochronić. A no i po piąte to by się skończyło rzeźnią nawet w najlepszym przypadku. Naprawdę my już sobie z tym poradzimy... Bardziej skutecznie będzie jeśli w czasie ataku osłonicie wioskę. Bo nie dajcie Oni jakiś stwór ucieknie i postanowi się zemścić. – po chwili Kociebor słysząc słowa młodego szlachcica odparł – Po chuju racja... Dobra zróbmy tak. Ja zostanę przy zwłokach a ty skocz po ciotkę jak już te tam dociułamy. – chimera liczył też po cichu na okazję na skonsumowanie odrobiny zwłok stwora ale nie mógł tego zrobić przy chłopach i firycyku. Z drugiej strony jeśli został by tutaj sam na czatach mogło mu się przytrafić coś złego. No ale ile można było iść do knajpy i zpowrotem...
Ilość słów: 271

Awatar użytkownika
Eirlys
Administrator
Posty: 142

ndz sty 13, 2019 1:55 pm  

Narrator

  Cieszybor musiał zebrać się na wyżyny swej odwagi, by zawezwać do boju swych nieco bardziej strachliwych towarzyszy, mimo to jednak Kociebor nie docenił owej zaangażowanej postawy społecznej. Chimera zbyt dobrze potrafił sobie wyobrazić wszelkie negatywne reperkusje takiego ataku wściekłej tłuszczy, które zresztą zaraz wyłuszczył strapionym chłopom. Przewodzący swym kompanom wieśniak zwiesił głowę, przygarbił się i pokiwał smutno głową, teraz widząc głupotę swego pomysłu.
  – Ano, w takim razie zostaniemy tu i będziemy pilnować spokoju. Lepicha... Gdyby wciąż była moją żoną, właśnie zdzieliłaby mnie ścierką i nawyzywała od najgorszych, że takie brednie proponuję. –Wbrew jednak temu, że obraz niewiasty w furii wyklinającej na męża i jeszcze korzystającej ze ścierki w sposób zgoła do niej niepowołany powinien wielu odrzucać, Cieszybor wypowiedział te słowa z dziwną tęsknotą. Niepokojące więc powinno być to, że gdy Kociebor zgłosił się na ochotnika do zostania przy truchle, sterany życiem chłop dziwnie ochoczo stwierdził, że będzie oczekiwał w karczmie.
  Fircyk również z ulgą przystał na to, by to on sprowadził Drugą do truchła, tak więc wiele wskazywało na to, że brązowookiemu uda się uszczknąć nieco mięsiwa ze zwłok. Tymczasem jednak musiał wraz z paniczykiem przenieść potwora do kępy drzew, która oddzielała dwa pola. Na miejscu okazało się, że ktoś już wcześniej tam był. Pod powykręcanym dębem, który rósł w miejscu najbardziej narażonym na działanie wiatru, Kociebor znalazł nieprzykrytą śniegiem wypluwkę, a w niej, poza ssaczymi kłakami i kilkoma pazurami, przeświecał... masywny złoty sygnet. Fircyk zmarszczył brwi, gdy dostrzegł ów element biżuterii i stwierdził, że gdzieś już widział podobny pierścień, nie był jednak pewien, gdzie. Po czym blondyn wzruszył ramionami i zapowiedział, że idzie już po ciotkę, gdyż szkoda tracić czasu. Kociebor został więc sam na sam ze zwalistym cielskiem martwego już potwora, którego krew znaczyła całą drogę od pola do zadrzewienia.
Ilość słów: 354

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 171
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

ndz sty 13, 2019 10:44 pm  

  Kociebora ucieszyło że wieśniacy zaczekają w wiosce i nie rzucą się na tę samobójczą wręcz misję. Przede wszystkim dlatego że wtedy dowiedzieli by się kim jest on a po drugie że wtedy artefakt Drugiej były by zagrożone. W każdym razie nieco smuciło go jak zachował się Cieszybor. Może ten powinien jakoś postarać się odnowić swoje relacje z Lepichą. Ale by mieć pewność że Cieszybor nie zrobi nic głupiego dodał do chłopa z nadzieją – Potem można jeszcze się trochę napić... – miał nadzieję że to zatrzyma go w karczmie.
Wracając jednak do wypluwki, chłopak postanowił zebrać ów pierścień, i jako dowód i jako awaryjne zabezpieczanie finansowe. Tylko nie wiedział gdzie go widział... Czyżby u Bydgosta? W każdym razie wyciągnął nóż i gdy tylko wszyscy już poszli i był poza zasięgiem ich wzroku spróbował nieco mięsa potwora wyciętego z jednej z sekcyjnych ran. Następnie z trudem wypluł kolejne jajo gdy użył znowu swojej mocy. Sposób ich powstawania był naprawdę niezłym tropem i wiązał z tym spore nadzieje.
Ilość słów: 192

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość