"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Pacta Sunt Servanda

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn maja 14, 2018 1:18 am  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Obrazy w głowie Ines były w równym stopniu przerażające, co irracjonalne. Raczej żadna z opcji się tam pojawiających nie miała sensu w normalnie funkcjonującym świecie, ale dla niej samej sama świadomość tego, gdzie jest, pobudzała mocno wyobraźnię, figlując mocno i zmuszając biedną kobietę do panikowania. Jednakże przebywanie w zamkniętym pomieszczeniu, przynajmniej dopóki statek nie kołysał się mocno bądź nie trzeszczał ewentualnie nie patrzyła się w stronę okna, nieco ją uspokajało.
  – Boję? Jestem przerażona! Nie chcę wychodzić tam w ogóle. Ja tu zosta- wystarczyło, że delikatnie się okręt przechylił, nieco mocniej, a ona już spanikowana, wysokim, wręcz piskliwym głosem, spocona, kuliła się w pozycji embrionalnej na łóżku, nie puszczając go, jakby bała się, że spadnie. Po chwili płaczliwym głosem tylko jęknęla: – Proooszę, niee.
Ilość słów: 154

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

pn maja 14, 2018 12:00 pm  

Narrator

  Akton podniósł butelkę z winem, która była do połowy pełna i skierował się w stronę Ines.-Masz, napij się i nie myśl o tym, że jesteśmy na statku. Dwa miesiące powinny szybko zlecieć, zresztą nikt nie oczekuje, że będziesz wychodzić na pokład. Statek to najszybsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie. – Powiedział, podając jej butelkę wina. Nadal był zdziwiony tym zachowaniem. Przed chwilą wręcz pretensjonalnie się do niego odnosiła, a teraz była cała przerażona i to jedynie przez ich środek transportu.
  Statek sunął po falach, a światło powoli zanikało w okienku w kajucie. Głosy na górze raz się unosiły i raz cichły, kiedy to marynarze wraz z żołnierzami korygowali kurs. Jedynym postojem miał być port w Jaksarze. Poza tym podróż miała być nieprzerwana.
Ilość słów: 146

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn maja 14, 2018 10:28 pm  

  Ines odczepiła jedną z dłoni od oparcia łóżka i przyjęła alkohol, niemal natychmiast przytykając szyjkę butelki do ust i biorąc spory haust. Zakaszlała raz i drugi, poczerwieniała, ale po krótkiej chwili jakby się uspokoiła i nawet oderwała drugą z rąk, tuląc mocno do siebie butelkę z winem. Wypiła połowę z tej połowy praktycznie jednym ciągiem, czując, że z każdym łykiem przepalającym jej gardło czuje się nieco lepiej oraz nieco bardziej zażenowana. Nadal siedząc na łóżku, wycharczała, wycierając policzki z łez, które zdążyły w tym czasie tam spłynąć:
  — Dziękuję —po czym skuliła się, próbując nie myśleć o tym strasznym morzu i statkach wirujących na falach, wywracających się co i rusz... ale wino trochę pomogło, za co była wdzięczna Aktonowi. Jeszcze na trochę po tym, kiedy on wyszedł, siedziała nieruchomo na łóżku i nie wiadomo, czy to wina wina, czy zbytnich emocji związanych ze statkiem, być może to była wina fal, które bujały nim lekko bądź nawet ciemnego już pokoju, lecz Ines w końcu zasnęła. Tuląc pustą butelkę, siedząc w poprzek łóżka oparta o ścianę, skulona maksymalnie, podciągając nogi niemalże pod brodę. Być może to wszystko naraz się złożyło...
Ilość słów: 243

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

pn maja 14, 2018 11:47 pm  

Narrator

  Dni mijały dość szybko na morzu. Akton spędzał je czytając wytyczne misji, czy przesiadując na pokładzie. Od czasu do czasu odwiedzają Ines, żeby sprawdzić czy wszystko z nią w porządku.
  Obyło się bez sztormów, więc pierwszy miesiąc można udać za pomyślną podróż. Ich postojem miała być Śnieżna Przystań. Ogółem port Awos i Śnieżna przystań są stosunkowo blisko siebie. Dla dużych statków dotarcie z jednego miejsca do drugiego zajmuje nie więcej niż tydzień. Niestety musieli oni omijać patrole i fregaty wojskowe, więc płynęli nieregularnie, często zbliżając się do brzegu, czy wypływając na dalsze wody.
  Dodatkowo statek ten nie rozwijał zbyt zawrotnych prędkości, szczególnie iż marynarzom pierwszy tydzień zszedł z zapoznaniem się z obsługą owej jednostki. Bowiem nigdy nie kierowali oni tak małym okrętem, plus Cesarski układ żagli i więzów był im również nieznany.
  Im zimniej się robiło, tym bliżej celu byli. Każda kolejna noc była coraz chłodniejsza, a w pewnym momencie już za dnia można było zobaczyć swój oddech na powietrzu. Mimo, że w Waldgrossen zima skończyła się stosunkowo niedawno, to nigdy nie była tam szczególnie ostra. Wystarczyła dodatkowa warstwa odzienia, ot jedyna różnica. W Jaksarze wyglądało to inaczej. Lato bywało upalne na południu, a zima równie ostra co na północy. Jednak w okolicach Śnieżnej Przystani zawsze było zimno, niezależnie od pory roku.
  Na horyzoncie było już widać brzeg i drobne zabudowania. To był port Śnieżnej Przystani. Z każdą milą morską pasmo górskie stawało się coraz bardziej wyraźne. Widocznie powoli były kamienne budynki, niektóre częściowo wyrzeźbione w górze. To właśnie była Śnieżna Przystań, miasto stojące hutami, warsztatami kowalskimi i wydobyciem wszelkich minerałów z całego pasma górskiego. Wszystko było obrabiane i przetapiane na miejscu, a statki transportowe wypływały stąd w najdalsze zakątki świata.
  -Wstawaj.– Powiedział Akton łagodnym głosem, wchodząc do kajuty kapitana. -Zaraz będzie mogła ponownie zejść na ląd. Możemy tu zrobić dzień postoju, uzupełnić zapasy i rozprostować nogi. Sam mam już dość tego pływania. – Wychodząc na pokład Ines mogła zauważyć, że podbijają właśnie do doków. Sam port położony jest kilka kilometrów od miasta, jednak po drodzy znajdują się różne małe dzielnice, które z każdym krokiem rozrastają się, aż w końcu dociera się do bramy Śnieżnej Przystani.
Ilość słów: 464

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

wt maja 15, 2018 10:55 pm  

  W miarę trwającej podróży Ines powoli przyzwyczajała się do okrętu, którym przyszło jej płynąć. Nadal reagowała zbyt gwałtownie na większe fale rozbijające się o kadłub, lecz nie panikowała, jak po postawieniu stopy na pokładzie w pierwszy dzień. Nadal potrafiła budzić się w środku nocy z wrzaskiem, gdy poczuła mocniejsze chybotanie się, ale poza tym była spokojniejsza. Na zewnątrz wyszła może raz czy dwa, unikając jak ognia otwartej przestrzeni, przemykając pod pokładem, większość czasu siedząc w kajucie kapitańskiej, gapiąc się w ścianę, czytając setki razy papiery, księgi podatkowe i inne naprawdę mało ciekawe dokumenty. Akton rzadko się pojawiał, a jeśli już, to na noc, kiedy ona i tak spała skulona w pozycji embrionalnej, wciśnięta w róg łóżka, bądź sporadycznie, na krótką chwilę.
  Kiedy Akton oznajmił jej pewnego dnia, że dobijają właśnie do brzegu i będzie mogła na niego zejść, Ines wręcz wyrosły skrzydła z tej radości. Natychmiast się przygotowała i poczekała na niego, aby następnie niezwykle szybko przemknąć przez pokład i stanąć na stałej, twardej ziemi. Na początku nieco nią chybotało, acz przyzwyczaiła się po chwili i ze sporą ulgą przeszła kawałek drogi do miasta. Następnie dołączyła do Krasusa, przeszczęśliwa z powodu postoju.
  Była w Śnieżnej Przystani kilka razy, kiedy jeszcze pracowała dla wywiadu, więc mniej więcej pamiętała, jak to miasto wygląda, jak się prezentuje oraz główne ulice. Ogółem w Jaksarze bywała często i rozumiała sporo z ich języka, chociaż diametralnie różnił się on od altrachen. Mogła się więc czuć tutaj w miarę zaznajomiona, co zamierzała wykorzystać, aby zapewnić sobie godniejszy kolejny miesiąc na tym narzędziu Pierwszych.
  — Potrzebuję pieniędzy, żeby nie umrzeć z nudów w tej kajucie — odezwała się w pewnym momencie, idąc obok Aktona. Po chwili dodała jeszcze: — Właściwie, jak nie masz nic przeciwko, to mogę ci też pomóc w załatwianiu jakichś spraw. I tak moje sprawunki zajmą tak mało czasu, że potem za wiele nie miałabym do roboty.
Ilość słów: 399

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

wt maja 15, 2018 11:09 pm  

Narrator

  Ines zauważyła, że Akton dostosował swój ubiór do lokalnych. A konkretnie narzucił na siebie kilka futer, podobnie jak mieszkańcy Śnieżniej Przystani robią to co zimę. Nadal widać było jego Waldegrosenskie rysy twarzy, akcent i nawet styl chodzenia, to wszystko miał z Kinkengardu. Jednak w ten sposób nieco mniej rzucał się w oczy. Nawet sprawne oko zobaczy jedynie Waldegrosenczyka, dopiero sokoli spryt wyłapie jego wyższe pochodzenie.
  Jeśli Ines chciała się odziać w futra miała do dyspozycji kilka leżących na stole. Dodatkowo Akton zabrał ze sobą wszelkie pieniądze ze statku i udał się właśnie do portu.
  -Masz. – Powiedział, przekazując jej sto złotych koron. -Nie załatwiam tu żadnych interesów. Najlepiej, żeby nikt nie zwracał na nas uwagi. Żołnierze wrzucą zapasy na statek, a ja za ten czas udam się do karczmy, zjeść coś ciepłego i napić się lokalnego piwa. Wyruszamy najpóźniej o świcie.– Czyli dopiero jutro, bo było właśnie południe.
Ilość słów: 176

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

wt maja 15, 2018 11:40 pm  

  Ines również była odziana ciepło, na tutejszą modłę – ona gorsza od Aktona nie była w kwestiach dostosowywania się do lokalnych warunków. Jednakże podobnie do niego, i ona wyglądała na typową Waldgrossenkę, co nieco mogło ją odróżniać od pozostałych. Jednak poza tym jeśli chciała, mogła przypominać zwykłą podróżną, co oczywiście nie przekładało się na zawartość jej sakiewki – raczej pękatą zawartość, którą po dostaniu od Aktona natychmiast schowała bezpiecznie z przodu, cały czas czując ją przy ciele.
  — Dołączę do ciebie za jakąś godzinę, może dwie — odpowiedziała, już w samym mieście rozdzielając się z nim, uprzednio dowiadując się, gdzie zamierza przesiadywać. Ona sama zaś ruszyła na miasto w poszukiwaniu godnego niej dobytku.
[p]Poszła do księgarni, gdzie kupiła sobie porządny zapas książek na miesiąc, czy o zgrozo potem jeszcze dwa miesiące nudzenia się na okręcie. Wybrała różne pozycje, starając się brać te w altrachen, lecz jeśli nie było nigdzie takowych, to zdecydowała się na te w jaksarskim. Potem zaopatrzyła się w kosmetyki, bo nikt jeszcze w Awos nie pamiętał o tym, czemu rzecz jasna się nie dziwiła. Na samym końcu wybrała się do handlara bronią – bolała ją strata puginału na rzecz jakiegoś opryszka i chciała sobie odkupić go, najlepiej jakiś lepszy, ostrzejszy. Dopiero wtedy ruszyła do karczmy, gdzie powinien rezydować Akton, obładowana nowym bagażem. Chciała jeszcze więcej kupić, ale i tak miała już problemy z noszeniem kilku tomów książek naraz, więc postanowiłą coś zjeśc i przypilnować Aktona.
Ilość słów: 296

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

czw maja 17, 2018 12:40 pm  

Narrator

  Akton ruszył do karczmy z trójką swoich żołnierzy, więc nie wiele osób zwracało na niego uwagę. Część po prostu miała gdzieś, jakiegoś Waldegrosenczyka, a część wolała uniknąć wszelkich problemów. W końcu jego żołnierze owinięci w futra wyglądali jeszcze groźniej. Nijak mieli się jednak do mieszkańców Śnieżnej Przystani, co bowiem przerastali muskularnie i wzrostem przeciętnych Jaskarczyków.
  Nie byli jednak bandą wielkich bezmózgich wojowników ubranych w topory. Większość tutejszych mieszkańców jest uzbrojona i posiada wyszkolenie bojowe, jednak dzień za dniem zajmują się oni zwykłymi zawodami. Niczym nadzwyczajnym.
  Często można spotkać się tutaj ze słowem "Południowi Krętacze", nie odnosi się to jednak ani do mieszkańców Waldgrossen, ani do ludzi z Sułtanatu, których to wyjątkowo rzadko można tu spotkać. Nazwa ta kierowana jest do Jaskarczyków. Nie tylko tych z południa, bowiem z punktu widzenia Śnieżnej Przystani to cały Jaksar jest na południu. Tutejsi mieszkańcy są szczerzy i honorowi, Jaskarczycy z drugiej strony są dość cisi, przebiegli i w pewien sposób bystrzy, a jest tu ich od groma.
  Ines powędrowała do księgarni, umykając wzrokowi wojowników, którzy to zerkali bez żadnych ogródek na egzotyczną kobietę. W księgarni nie było dużego ruchu, parę osób szukających różnych ksiąg, jeden jegomość wchodzący za nią. Bibliotekarz, który przypatrywał się, czy goście nie próbują wynieść wiedzy bez opłaty. Bowiem sklep był za równo biblioteką, toteż parę osób poczytywało księgi przy stołach i świecach.
  Kiedy sięgała po księgi spisane w zrozumiałym dla niej języku, mogła poczuć na sobie spojrzenie pobliskich osób. Widziała też, że wszystkie księgi które zawierały informacje o Jaskarze, czy Śnieżnej Przystani były dostępne tylko w ojczystym języku. Panowała tu dziwna cisza, której nie było w momencie w którym tu wchodziła.
  Opuściła księgarnie i załatwiwszy swoje sprawy na mieście zaczęła kierować się do karczmy. Na ulicach było sporo ludzi, a tłum dodawał jej pewności siebie. Mogła poczuć się anonimowo i bezpiecznie, do momentu w której to piątka zbrojnych nie zagrodziła jej drogi.
  Ubrani byli w skórzane zbroje, a na sobie mieli cienko wygarbowane wilcze futra w czarnym kolorze, przełożone przez zbroje. Nie mieli hełmów specyficznych dla tutejszej straży miejskiej, w ogóle nie mieli hełmów. Z twarzy wyglądali na Jaskarczyków. Mężczyzna który stał na wprost niej miał krótkie ciemne włosy, złoty kolczyk w lewym uchu i kilka blizn na czole oraz lewym policzku. Był gdzieś między trzydziestym, a czterdziestym rokiem życia, ciężko to oszacować. Byli uzbrojeni w długie miecze, których jeszcze nie dobyli, ale wyglądali na poważnych i wszystkie pięć par oczu było skierowane na nią.
  – Pójdziesz z nami – Powiedział poważnym tonem stojący na przeciwko niej nieznajomy. Kątem oka widziała kilku wojowników ze Śnieżnej Przystani i Straż Miejską, tak jak i oni ją, ale nie byli zainteresowani interwencją.
Ilość słów: 567

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

czw maja 17, 2018 1:07 pm  

  Wszystko było w porządku. Spojrzenia Jaksarczyków Ines ignorowała – wiedziała, że wyróżnia się na tle innych Jaksarek, więc przyciąganie czyjegoś wzroku było tutaj na poziomie dziennym. Bez żadnego zaniepokojenia robiła zakupy, dobierając dla siebie ładny sztylet, który natychmiast przypięła do lewego boku, do tego u jakiejś kobiety kupując utensylia kosmetyczne, bez których nie lubiła się ruszać gdziekolwiek. W końcu trafiła do księgarni, gdzie powitała ją cisza, nagła, urwana, gdy weszła kupić jakieś książki. Wytłumaczyła to oczywiście jej pochodzeniem i po prostu buszowała między półkami, wybierając odpowiadające jej tytuły.
  Zapłaciwszy, wyszła, by zajść niedaleko – drogę zatarasowali jej jacyś ludzie. Niecodziennie ubrani, zważywszy na panujące tutaj standardy, ani to ze straży miejskiej, ani normalni Jaksarczycy. Serce zabiło jej mocniej, widząc ich przewagę liczebną oraz uzbrojenie, a także znaczny wzrost i muskulaturę. Przełknęła głośno ślinę i uśmiechnęła się miło, słysząc słowa dowódcy tej bandy. Niepokoiło ją to, że nikt nie reagował na zaistniałą sytuację, chociaż nawet straż miejska to widziała.
  — A dokąd to łaskawy pan chciałby mnie zabrać? — odpowiedziała po jaksarsku, w końcu znała całkiem dobrze ten język. Jednocześnie rzuciła szybkie spojrzenie do tyłu i zrobiła najpierw jeden, potem drugi krok, chcąc się wycofać, nawet do księgarni. Nie robiła jednak gwałtownych ruchów, tylko powoli sie wycofywała, obserwując poczynania piątki wojowników oraz to, jak na nią reagują.
Ilość słów: 285

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

czw maja 17, 2018 10:26 pm  

Narrator

  Wymienili się spojrzeniami, kiedy tylko usłyszeli że zdania wypowiedziane przez Ines są w języku Jaskarskim. A konkretnie jedno zdanie, wypowiedziane w formie pytania, które najwyraźniej nie spodobało się owej grupce nieznajomych.
-To my tu zadajemy pytania. Mamy ich sporo, ale pierw pójdziesz z nami, chyba że mamy Cie zaciągnąć. – Położył dłoń na rękojeści swojego miecza, podobnie uczynili pozostali mężczyźni.
  Był w pewnym sensie środek dnia, a raczej środek południa, koło godziny trzeciej. Ulica była zatłoczona, ale ludzie udawali że nie widzą tej sytuacji i omijali was z daleka.
Ines była na wyciągnięcie ręki, więc ucieczka wymagałaby nieco zręczności, zresztą szybka reakcja nieznajomych może powalić ją na ziemie, dodatkowo widziała że jeden z nich ma na plecach kusze. Jednak nie było by z niej pożytku, zanim by ją naładował schowałaby się w tłumie.
  Sytuacja mogła wydawać się Ines dość nienaturalna. Z początku nie miała pewności, ale teraz może potwierdzić swoje domysły. Straż i mieszczanie ignorują ich, po prostu widzą sytuacje ale nie chcą się w to mieszać. Straż wręcz pilnuje tej sytuacji bo patrol zerka ukradkiem, aczkolwiek bardziej patrzą się na nią niżeli na podejrzanych jegomości. Przecież najgłupszy strażnik w Kinkengardzie widziałby że dama jest w opałach.
Ilość słów: 243

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

czw maja 17, 2018 10:51 pm  

  Wewnątrz niej samej ogarnęła ją panika. Nadal powoli się cofając, Ines rozglądała się na prawo i lewo, nie dowierzając własnym oczom. Straż oraz obywatele mieli ją w głębokim poważaniu, nie interesując się biedną cudzoziemką atakowaną przez pięcioro byczych mężczyzn. Nikt nawet z litością na nią nie spojrzał. W dodatku żeby to był wieczór, noc! Ale to był praktycznie środek dnia, nie taka ciemna uliczka, w cywilizowanej dzielnicy. Nikt nie chciał kiwnąć palcem.
  Oceniła swoją sytuację. Ich pięciu, opancerzonych, porządnie uzbrojonych, niedaleko niej. Musiałaby wykazać się sporą zręcznością, by uniknąć złapania przez nich, a potem znaczną szybkością, by przed nimi uciec. Sytuacja była patowa, bardzo, tym bardziej, że to ona czuła się, jakby była tą złą, niechcianą. A przecież nic takiego nie zrobiła, przynajmniej jeszcze. Ostatni raz odwróciła głowę, by się upewnić, że jest w naprawdę beznadziejnej sytuacji, a potem zatrzymała się. Starała się nie pokazywać strachu, prostując się dumnie, minę mając prędzej oburzoną, niźli przerażoną. Trzymała nadal zakupy w dłoniach, a dłonie zaciskała naprawdę mocno, podobnie do ust. Oddychała ciężko, a gdzieś w żołądku czuła ucisk.
  — Ciekawe tylko, w jakiej formie będą te pytania — nadal mówiła w jaksarskim, acz teraz stwierdziła to nieco drwiąco. Pozwoliła się jednak zaprowadzić, rzucając po drodze wściekłe, na poły także przerażone oraz rozczarowane spojrzenie straży. W Waldgrossen nie doszłoby do takiego incydentu w środku dnia na środku ulicy w pobliżu straży.
Ilość słów: 286

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości