"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Zgnilizna

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 132
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

pn cze 04, 2018 1:29 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator

  Pomniejsze obawy Adelruny, jakoby Fryderyk miał spróbować wniknąć w ciało któregoś z mieszkańców Grottham, zaczęły powoli się sprawdzać. Pierw posąg zajarzył się błękitem tak mocno, jak nigdy wcześniej, a potem... Potem powoli moc jego promieni słabła. Tymczasem jeden z obywateli miasteczka, obrócony do kobiety tyłem, zaczął zachowywać się nieco dziwnie. Kiedy inni bili pokłony i modlili się, on po prostu klęczał. Czasami drgnęły mu ręce, ale poza tym nie robił nic. Zainterweniować postanowił Kaito, ale równie szybko jak przeszedł do działa, zaprzestał swych czynów. Spojrzał na Milczkę i szeptem powiedział:
  Coś mnie odepchnęło od tego wieśniaka. Nie wiem czemu, ale nie mogę przeczytać jego myśli. To znaczy ten, domyślam się. Zdaje mi się, że ten dziwak ze statuy chyba znalazł sobie właśnie to ciało, o które prosił — Rzekł Iwasaki, drapiąc się przy tym po głowie.
  Minęła krótka chwila, a blask zniknął całkiem. Zgromadzona wokół ludność jakby nieco się opanowała i uspokoiła. Przysiedli na ławkach, stale wpatrując się w wizerunki Onych. Jedynie ten jeden rudy człowieczek o koziej bródce i pikującym nosem wstał i poszedł w swoją stronę, przechadzając się tuż obok dwójki magów. Jego oczy przez chwilę błyszczały kolorem energii, aż w końcu stały się jakby mętne, wyblakłe.
Ilość słów: 247

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 98
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 27/30

wt cze 05, 2018 10:29 pm  

  Stanie wśród tego tłumu zniesmaczało Adelrunę. Ona, jako osoba oświecona, a nawet pewna tego, co siedzi w tej statui, gardziła ciżbą, stojąc tam i gapiąc się z pogardą na nią. Jednocześnie prowadziła konwersację w swoim umyśle, ostrożnie podchodząc do Kaito, który mógł wszakże paść ofiarą niezwykłej postaci, jaką był Fryderyk. Na szczęście nie zaatakował on jego umysłu, gdy wychodził z jej, tylko wedle jej przypuszczań, zaatakował inny.
  Podatne myśli prostego mieszczucha, który z magią obcował prawdopodobnie pierwszy raz, okazały się być idealnym miejscem na nowe ciało maga. Posągi zajarzyły się mocnym niż przed chwilą światłem, by powoli zacząć dogasać, tym samym rozganiając okoliczną tłuszczę. Adel nie miała wątpliwości, że tajemniczy cud świecących Onych będzie na ustach mieszkańców Grottham jeszcze długi czas, być może przez kolejne pięćdziesiąt lat.
  Jeden z nich właśnie stał się ofiarą czy naczyniem dla jaźni Fryderyka. Nietrudno było go ujrzeć wśród skandującego tłumu, gdy klęczał biernie, czasami jedynie w jakimś dziwnym podrygu poruszając dłonią bądź nogą. Podczas gdy reszta rozeszła się po okolicy, gdy nie było już żadnego światła, do którego można by się modlić, on jak gdyby bezwolnie ruszył w przeciwną stronę, nie przejmując się, że jeszcze przed chwilą modlił się do osobowości, która właśnie panoszyła się w jego ciele. Runa sapnęła po swojemu i widząc delikatny rozbłysk energii w oczach rudzielca, machnęła na Kaito, który nawiasem mówiąc nie potrafił się dostać do tego umysłu i podążyła za nim, chcąc złapać go za rękę i zatrzymać. Gestykulowała przy tym Kaito, by ten wszedł do jej umysłu. Powiedz mu, żeby wszystko nam wyśpiewał o Pierwszych w tej dziurze albo całkiem go anihilujemy.
Ilość słów: 345

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 132
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

śr cze 06, 2018 3:45 pm  

Narrator

  Kaito dość żwawo zbliżył się do powoli umykającego wścibskim oczom Fryderyka. Kręgi mężczyzny na chwilę się zajarzyły, a moment potem jakby przygasły. Von Hissler odwrócił się na pięcie, złożył ręce jak do modlitwy i kilka razy cmoknął. Pokręcił głową, to w prawo, to w lewo i zrobił kilka kroków w stronę Adelruny.
  Anihilujecie! — Podniósł głos, a przepełniał go sarkazm. — Dobre sobie, naprawdę dobre — Perfidnie się zaśmiał, szczerząc lekko nadgryzione przez próchnicę uzębienie. Od razu po tym jednak spoważniał. — Chyba nie wiecie z kim rozmawiacie, dzieci. Ale już moja w tym głowa, żeby Wielki Mistrz dowiedział się o nieposłuszeństwie i braku elementarnej wiedzy. Ja, Fryderyk von Hissler, Wielki Zaklinacz, Ostoja Ładu, Płomień Żądzy, potraktowany w taki sposób? Niechaj Gnuśnego szlag trafi za te wszystkie wyrządzone mi krzywdy! — Twarz rudego mężczyzny poczerwieniała. Włosy jakby zaczęły stawać dęba i z niemal równo przyciętej misy zamieniły się w zmierzwione kudły. Zacisnął dłoń, na której pojawiły się żyły. Podobnie zresztą jak na czole. — Po takiej niesubordynacji, po takim zlekceważeniu! Po takim traktowaniu mnie, najznamienitszej osobistości w promieniu kilkunastu, jak nie kilkudziesięciu mil, żądacie ode mnie pomocy? Cóż za bezczelność! — Splunął na ziemię, pociągnął nosem i raz jeszcze spojrzał tymi mętnymi oczyma prosto na maskę Adelruny. Tym razem ciężko było jednak od niego wyczuć cokolwiek prócz znajomej aury. Nie zapowiadało się jednak na to, by miał użyć magii. Nie miał nawet jak, ciało które przejął, nie nadawało się do kontrolowania energii. Jedyne co mógł, to działać we własnym umyśle, to prawdopodobnie był jego as w rękawie.
  Złożył więc ręce na piersi i czekał. Czekał, aż coś się wydarzy. Tymczasem do głowy Milczki wdarł się Kaito. Nieco delikatniej, niż przez wszystkie ostatnie razy, ale nadal niezbyt łagodnie.
  O kim on, kurwa, mówi? Nie znam żadnego Hisslera, was to w ogóle za dużo jest na tym kontynencie. Na wyspach nigdy nie było takich problemów, psia mać — Pomyślał. W jego zrodzonym z energii głosie coś drżało. Coś, co przypominało niepewność. Pytanie tylko – czemu?
Ilość słów: 401

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 98
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 27/30

śr cze 06, 2018 4:12 pm  

  Jakbym wiedziała, to bym ci powiedziała. Nie wiem, kim on do cholery jest, nigdy o żadnym Hisslerze nie słyszałam. Poza tym, Kaito, co cię niepokoi? Adel fuknęła, kręcąc przy tym głową i wygrzebując notesik z kieszeni. Chciała coś napisać, w końcu to umysł potrafi czytać, raczej nie ciało... o ile dobrze rozumowała opętywanie ciał przez zaklęte w kamieniu aury. Szybko bazgrała, zerkając co i rusz na nieznośnego magusa, jakby pilnując go. W razie, gdyby stwierdził, że jest ponad całą tłuszczą, w tym Adel oraz Kaito, po prostu dostanie w plecy piorunem.
  Cofnęła się o dwa kroki, widząc, jak Fryderyk von Hissler się do niej przybliża. Cokolwiek zamierzał kombinować, niech się do niej nie zbliża. Tak też obserwując jego oraz połączonego z jej umysłem Iwasakiego, Milczka napisała na papierze: Jak się nazywa Mistrz Initium i Exitium? i podsunęła to pod nos rudemu ewenementowi. Nabazgrała jeszcze: Który mamy rok? Następnie przeniosła spojrzenie na Kaito i przymknęła notesik, zakładając ręce na piersi i patrząc się butnie na Fryderyka. Mimo wszystko gdzieś z tyłu głowy i jej chodziło, że może on być całkiem niebezpieczny, jeśli rzeczywiście pozwoli mu się chodzić po tym świecie. Zaczynała żałować, że dopuściła go w ogóle do jakiegokolwiek ciała.
Ilość słów: 250

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 132
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

śr cze 06, 2018 4:31 pm  

Narrator

  Von Hissler spojrzał na Milczkę jakby z niedowierzaniem. Zadrżała mu powłoka lewego oka, prawe nieco wybałuszył, drapiąc się w tym samym momencie po rudej koziej bródce. Pociągnął nosem, wyprostował się i zakaszlał, nim zaczął mówić. Znów złożył dłonie na piersiach.
  Exitium? A cóż to takiego niby jest? Zresztą, na Onych, jak oni was uczą? Zawsze wiedziałem, że połowa tej tępej kadry nadawała się jedynie do wymiany i wypasania kóz, ale... No ale jak można nie wiedzieć, jak zwie się nasz Wielki Mistrz! Nasz świeżo, bo zaledwie lata dwa temu, mianowany przywódcą Initium, Edbert von Richter! — Niemal krzyknął. Frustracja wylewała się z gardzieli Fryderyka, wymieszana połowicznie z niedowierzaniem. Te kilka słów jednak dało Adelrunie oraz Kaito pewien trop.
  No nie wiem, on jakiś dziwny jest. Pomijając, że siedział w pieprzonym posągu to jeszcze pierdoli od rzeczy. Niby jest teraz w ciele zwykłego człowieka, ale aurę ma tę samą. Nie powinien potrafić jej nawet zbytnio kontrolować, przynajmniej tak mnie uczono. Magowie Aur znacznie różnią się od zwykłych Drugich. Wy formujecie energię, my modyfikujemy aury. Brzmi prosto, a jest... No jak sama widzisz — Podzielił się z Milczką swymi wątpliwościami. I o ile Iwasaki miał prawo nie kojarzyć poprzedniego Wielkiego Mistrza Initium, tak Adel doskonale wiedziała, o kogo chodzi. Kto zasiadł w najznamienitszym kabinecie w roku 1491, gdzie trwał aż do 1514, do dnia Wielkiego Przewrotu. Dokładnie ten człowiek, Edbert von Richter, uwięziony obecnie gdzieś w najgłębszych komnatach Initium.
Ilość słów: 273

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 98
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 27/30

czw cze 07, 2018 8:11 pm  

  Papla był z tego Fryderyka. Naprawdę dużo mówił i zaczynał mocno drażnić Adel, która pod maską tylko wywracała oczami i kręciła głową. Jednak jej pytania podsunęły pewien trop. Przede wszystkim siedział dłużej niż dwa lata, bowiem nie wiedział, czym jest Exitium. Po drugie, jak wywnioskowała potem, musiał siedzieć zaklęty prawie bądź ponad trzydzieści cztery lata, gdyż Richter z tego co pamiętała był przywódcą od 1491 roku. To oznaczało, że od 1493 do 1527 był zamrożony w posągu.
  Zasadniczym pytaniem było tutaj, jak bardzo kontaktował w tym czasie z rzeczywistością. Wspominał coś o tym, że wie, co tutaj się dzieje. Ktoś więc mógł rozmawiać przy statui, bądź jego umysł sięgał w dalekie zakamarki Grottham, bez poczucia upływającego czasu. Mogło to być całkiem prawdopodobne. Inną opcją było to, że ktoś wcześniej go także uaktywniał. Tylko pytanie, od kiedy działy się cuda przy tej kapliczce i dlaczego Fryderyk tam był zapieczętowany?
  Jest 1527. Przywódcą jest Ernest von Angerer. My jesteśmy z Exitium. Co wiesz o Priori Iurgium? Przede wszystkim co wiesz o tutejszych priori? Naskrobała kolejne pytania i odpowiedzi i znowu podsunęła to rudzielcowi, patrząc na jego reakcję na tak szokujące wiadomości. Jednocześnie odpowiedziała Kaito w myślach. Siedział w posągu co najmniej 34 lata. Poza tym to chyba normalne, że jego aura się nie zmieniła? W sensie aury są indywidualne, nie zmieniają się w innym ciele, o ile taki przypadek kiedykolwiek miał miejsce. Nie czujesz drugiej aury, tego wieśniaka? No i jeśli Maszyna zmieniła tę aurę, to jakieś szczątki umiejętności mu pozostały w niej, tylko ciało tego nie potrafi. Dlatego przynajmniej taką mamy nad nim przewagę.
Ilość słów: 319

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 132
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

sob cze 09, 2018 1:58 pm  

Narrator

  Fryderyk uważnie, nieco paranoicznie wręcz, wpatrywał się w Adelrunę, która właśnie dobrała się do swego kajeciku. Jedno oko miał lekko zmrużone, drugie w pełni otwarte, dolna warga delikatnie mu drżała. Raczej nie z nerwów, bardziej z powodu wejścia w nowe ciało. Nim stara aura dokładnie przypomni sobie jak poruszać się w ludzkim ciele, może trochę minąć. Szczególnie biorąc pod uwagę – jak słusznie zauważyła Milczka – czas pobytu w posągu wzniesionym niegdyś ku chwale Onych.
  1527? Angerer? Za przeproszeniem, ale sobie ze mnie jaja robicie? Siedziałem tu może miesiąc, dwa, ale nie jebane 34 lata! — Zakrzyknął, nieco poirytowany. Na czole wyskoczyła mu żyłka, która zdawała się ze wściekłości pulsować. Po chwili jednak rozeźlenie zeszło mu z lica, a zawitało tam zdziwienie i zamyślenie. Podrapał się po rudej bródce, cmoknął i pstryknął palcami. — Ale ale! — Podniósł głos. — Biorąc pod uwagę siłę rytuału i osłabienie mojej aury... Niech cię szlag trafi, Gnuśny, kurwo przeklęta! — Spojrzał na Kaito i Milczkę. — Muszę jak najszybciej dostać się do Initium. Tam dowiem się więcej, dowiem się wszystkiego. I czym, u licha, jest Priori Iurgium? Nie brzmi zbyt przyjaźnie — Nieco się opanował i stonował głos.
  Tymczasem w głowie Adelruny przesiadywał Iwasaki. Normalne, normalne, problem z tym, że przy teoretycznym wchodzeniu w czyjeś ciało, aura powinna się wymieszać z oryginalną. Oczywiście, biorąc pod uwagę, że wieśniak mógł być wyjątkowo tępy, a jego aura słaba, Hissler mógł go całkowicie zdominować. Ale powinienem był odczuć choć małą zmianę w jego aurze! Chyba, że jest tak minimalna, że nawet ja tego nie potrafię wyczuć. I zgadzam się, mamy przewagę. Właściwie potwierdził to, co dotychczas podejrzewała Runa, dodając jedynie parę wzmianek o tym, na czym znał się najlepiej – o aurach. I to rzeczywiście mogło być nieco niepokojące, ale też niekoniecznie straszne. Po prostu... Ciekawe.
Ilość słów: 355

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 98
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 27/30

sob cze 09, 2018 3:18 pm  

  Ciało nie do końca było kontrolowane przez Fryderyka. Jego powieki działały inaczej, nie potrafił w pełni zapanować nad mimiką twarzy, ruchami ciała. Można było to wytłumaczyć nowym środowiskiem i wybiciem się z rytmu tak długim snem. Będąc już w temacie snu – kolejne, tym razem silniejsze fuknęcie wydobyło się od Adelruny, gdy coraz mocniej irytowała się jego osobą. Podparła się pod boki, w jednej dłoni trzymając kajecik, w drugiej węgielek. Zaczęła tupać nogą. Nie chciało jej się tłumaczyć jak idiocie, dlaczego tak długo, a nie tak krótko tam siedział.
  Mimo wszystko zrozumiał w końcu, że zmarnował ponad trzydzieści lat swojego życia na drzemanie w podrzędnej kapliczce na konkretnym zadupiu. Dzięki temu kobieta uniknęła kolejnych niesnasek z tego powodu i mogła przejść do dalszych pytań, dalszego pisania. Otworzyła znowu notesik i ponownie poczęła skrobać zawzięcie, szybko i nieco chaotycznie. Priori Iurgium to wojna z Pierwszymi. Około 27 lat temu. Straszna, krwawa. Priori znów się pałętają po okolicach, to niedobrze. Powiesz, co się tutaj stało? Możemy cię podrzucić do Initium albo Exitium, opowiedzieć więcej. Pokazała zapiski rudemu, jednocześnie tocząc w głowie żywą dyskusję z Kaito. Może on nie zdominował jego aury? Co jeśli siedzą tam dwie dusze, jedna zepchnięta gdzieś tak, że nie czuć jej? Albo... zamienił się z tym wieśniakiem i on właśnie siedzi w kapliczce, tak jak Hissler jeszcze przed chwilą? Istnieje takie prawdopodobieństwo?
Ilość słów: 274

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 132
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

pn cze 11, 2018 5:29 pm  

Narrator

  Wojna z Pierwszymi... Źle, źle, źle! Ile strat, skąd się wzięli? Albo nie, nie mów! W Initium dowiem się więcej i lepiej. Wy mi nie wyglądacie na skarbnicę wiedzy. — Odparł, napuszony. Gdy jednak kajecik Adel spytał go o to, co zaszło w mieścinie, zakaszlał głośno, przysłaniając usta dłonią. Chwilę potem znów otworzył jadaczkę. — Otóż to wszystko wina tego skurwysyna, Gnuśnego. Nie będę owijał w bawełnę. Oczywiście nie był sam, towarzyszyło nam jeszcze dwóch jego przyjaciół, niezgorszych parszywców, niż on sam! — Rzekł z przejęciem. — To dezerterzy, psia ich mać. Miałem za nimi podążać z rozkazu samego Edberta. Założyli na Grottham jakiś rytuał, a raczej próbowali założyć. Musiałem im przerwać, musiałem! W każdym razie nie udało się do końca, ale coś jednak zostało. Nieopodal mostu. Potem, nie chcąc zostawiać za sobą śladów, próbowali mnie unicestwić. Ale ja byłem na to przygotowany. Wiedziałem, że może się to dla mnie źle skończyć, więc przygotowałem sobie drogę ucieczki w postaci tego posągu. Nie było łatwo, nie miałem zbyt wiele narzędzi, ale nie bez powodu zwano mnie Wielkim Zaklinaczem. I choć sporo na tym ucierpiałem, niczego nie żałuję. Gnuśny stracił przynajmniej dwie ręce, i jak dobrze policzyłem, żołądek. To musiała być dla niego niespodzianka, kurwa jego mać. Teraz jedynym problemem jest to słabe, marne ciało. Potrzebuję siły, potrzebuję energii. Muszę przejść przemianę. Zresztą, ty też — Zwrócił się w stronę Milczki — Powinnaś coś zrobić z tym gardłem. Przez wszelkie uszczerbki na zdrowiu działasz niewydajnie. Drudzy powinni być ideałem, dążyć do doskonałości, świecić przykładem. A nie ułomnościami. W każdym razie macie robotę do zrobienia — Odchrząknął. — Resztki rytuału Gnuśnego nadal się tu trzymają. Na dnie rzeki, tuż pod mostem, jak dobrze pamiętam. Chociaż nie wiem co chciał osiągnąć, tak nie było to nic dobrego. Znacie się choć trochę na rytuałach? Bo zdjęcie go będzie was kosztować nie lada wysiłek, tutaj nie ma miejsca na błędy. Jeden nieostrożny krok — Pstryknął palcami. — I wasza aura wyparuje. A w najlepszym wypadku stracicie przytomność na długi, długi czas.
  Fryderyk wydawał się być już nieco spokojniejszy, bardziej opanowany. Z wyjątkiem tych fragmentów, w których wypowiadał się o Gnuśnym, rzecz jasna. Czuć było, że pałał do tego człowieka nienawiścią. Oni sami tylko wiedzą jednak, czy rzeczywiście udało mu się go pozbyć, czy nie do końca. W końcu plan von Hisslera miał błędy. Został uwięziony w posągu na długi czas, bez szansy wydostania się z niego bez pomocy magów z zewnątrz. Tłumaczyć go mogło jedynie przygotowywanie w pośpiechu. Tymczasem Kaito podzielił się z Milczką kolejnymi spostrzeżeniami.
  Aury zawsze się mieszają, nie można uwięzić jednej, a samemu przejąć całkowitej kontroli. Zawsze zostaje przynajmniej cząstka. Przynajmniej tak nas uczono. Bardziej prawdopodobne wydaje się to, że rzeczywiście ten wariat wysłał Onym aurę winnego wieśniaka do posągu, a samemu przetransferował się do tego ciała. To by znaczyło, że jego umiejętności... Cóż, nie jestem pewny, czy tutaj nadal można mówić o umiejętnościach, czy już może o wrodzonych talentach. Ten człowiek jest groźny – Stwierdził Drugi.
Ilość słów: 607

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 98
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 27/30

śr cze 13, 2018 9:41 pm  

  Fryderyk był dosyć żywiołowym człowiekiem. Ba! Bardzo prosto było go namówić do mówienia, szczególnie, gdy podsycało się jego ciekawość bądź wspominało o Gnuśnym. Mówił o nim z taką pasją i zarazem jadem, że nawet Adelrunę dziwiła ta nienawiść, acz tylko odrobinę. Gdyby i ona siedziała przez jakiegoś apostatę w posągu ponad trzydzieści lat, również byłaby wściekła.
  Historia o Edwinie oraz Hisslerze nieco naświetlała sytuację w wiosce. Wyjaśniała jedną bardzo ważną kwestię – smród idący od rzeki. Także ona nie wiedziała, co chciał osiągnąć Gnuśny tym rytuałem, ale musiał być bardzo paskudny, skoro śmierdziało tutaj gorzej niż w oborze dla świń. Nadal pozostawało jednak sporo pytań, na które zapewne i Fryderyk odpowiedzi nie miał. Ważnym z nich było to, gdzie jest Pierwszy i co tutaj robi oraz dlaczego zachowuje się tak dziwnie.
  Obruszyła się momentalnie na tak jawną i rażącą obelgę w jej kierunku. Dobrze, że Hissler nie widział jej miny, która w tym momencie była wściekłym wyrazem, jakby co najmniej obraził jej matkę. Wyprostowała się, drobna kobieta w masce, po czym zaczęła zawzięcie coś pisać w kajeciku, ważne pytania zadając jednak na początku jej wypowiedzi.
  Co się stało z jego ciałem, bądź nim samym? Co zaczęli zaklinać dokładnie? I co wiesz o pałętającym się tutaj Pierwszym? Porywa dzieci, pojawia się przy rzece. Dopiero po pokazaniu tych pytań dopisała odpowiedź na obelgę. Nie po to zostałam Drugim, dochodząc do czystej perfekcji i dążąc do wyleczenia siebie przez ciężką pracę i hartowanie aury, żeby jakiś dopiero co wyciągnięty z posągu mag w ciele wieśniaka o cuchnącym oddechu wypominał mi moją jedyną skazę.
  Po podsunięciu tego zdania Fryderykowi odpowiedziała Kaito: W ciele człowieka i tak wiele nie zrobi, prawda? Jedynie może bronić się przed tobą. Nie zmanipuluje energią w żaden sposób, prawda?
Ilość słów: 358

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 132
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

ndz cze 17, 2018 12:57 pm  

Narrator

  Co się stało z jego ciałem? — kpiąco przeczytał pytanie. — A co się mogło stać? Raczej tego nie przeżył i gdzieś go zakopali. To chyba oczywiste — odparł, strzepując z ramienia jakiś pyłek. — I już mówiłem, że nie wiem co chcieli zakląć, ani jaki efekt miał wywołać ten rytuał. Najważniejsze, że się nie powiódł. Nic więcej mnie nie obchodzi. A co się Pierwszych tyczy... — na moment zamilkł. — Nie rozumiem po co miałby porywać dzieci. To bez sensu. Tak samo bez sensu, jak to, że jeszcze tu stoję, zamiast zmierzać do Initium, na Onych! — wrzasnął zdenerwowany. Ale najgorsze miało nadejść dopiero wtedy, gdy Milczka śmiała sprzeciwić się słowom Fryderyka. Hissler na chwilę się zapowietrzył, poczerwieniał na twarzy i wymownie zakaszlał.
  To co nazywasz ciężką pracą i hartowaniem aury, jest jedynie czystą głupotą w nieskazitelnej postaci. Jeśli o jakiejś perfekcji mowa, to o perfekcyjnym braku pomyślunku i ograniczaniu się z powodu marnej dumy niepopartej niczym innym, niż chęcią udowodnienia samej sobie jakichś pierdół, które na dłuższą metę nie mają żadnego znaczenia i ani trochę nie przekładają się na postępy w rozwoju magii. Jeśli to jest twoja jedyna skaza, to ja jestem Onym. Do, mam nadzieję, nie widzenia — odrzekł iście zirytowany, po czym obrócił się na pięcie i ruszył w stronę traktu prowadzącego do Kelheimu, skąd zapewne zamierzał udać się w dalszą podróż do Initium.
  Aleś go zdenerwowała — rozbrzmiało w głowie Adelruny. — Samemu w takim ciele, bez możliwości korzystania z energii, pewnie za daleko nie zajdzie. Wszelka manipulacja odpada. Ale... Co teraz? — spytał Iwasaki, stojąc niewzruszony.
Ilość słów: 291

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości