Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Alea Iacta Est – Rozdział I

Do tego archiwum trafiają wszystkie zakończone przygody. Wyjątkowo interesujące tomiszcze, dzięki kartom którego każdy może się przyjrzeć dawnym dziejom.
Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

śr sty 03, 2018 6:26 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator

  Dziwnyś, chłopie. Niejedna paniusia by ci jeszcze zapłaciła za noc z tobą, żeby potem się chwalić, że straciła cnotę ze sławnym gladiatorem, a ty jeszcze od nich stronisz — wyrazem twarzy Karla było lekkie niedowierzanie i delikatna nuta pogardy. Nie od dziś było wiadomo, że z gladiatorów były jurne byki, co czasami z ochotą wykorzystywały wystarczająco bogate panny, które nie przejmowały się szeptami na boku. Jeśli pewien wojownik wsławił się jakąś walką lub walkami i zaczynał zyskiwać spory rozgłos, często mógł wybierać sobie wśród płci pięknej, a potem chwalić się nocnymi wyczynami. Rajner jednak najwyraźniej wolał inny żywot, z dala o uciech cielesnych, przez co niektórzy dziwnie o nim gadali.
  Mężczyźni wyszli z terenu szkoły wspólnie i szli tak też kawałek przez tereny podlegające gladiatorom, nadanymi przez senat. Dopiero potem Karl skręcił w inną ulicę, kierując się w stronę zamtuzu, podczas gdy Rajner, o ile wcześniej nie pomyślał o zmianie swojej prezencji na bardziej odpowiadającą warunkom atmosferycznym oraz otoczeniu, w którym będzie się obracał, szedł dalej, w stronę głównej ulicy. Wcześniej jednak dostał od swojego mentora pieniądze – jego własne, a właściwie ich małą część, którą ten przechowywał w jego imieniu i wydawał na własne życzenie, w sumie dwadzieścia szylingów, czyli dwie korony.

Do
Gospody "Tysiąc koron".
Ilość słów: 254

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

wt lut 06, 2018 10:38 pm  

Narrator


  Skoro świt, trzeciego dnia igrzysk Rajner został obudzony przez Karla, który wisiał nad nim jak umęczona dusza żądająca zbawienia. Właściwie musiało być tak wcześnie, że do świtu jeszcze trochę było, aczkolwiek mężczyzna słyszał na korytarzu już czyjeś głosy. Tak było od trzech dni – pierwszego poruszenie wywołane było walkami ze zwierzętami, do których przygotowywali się specjaliści wśród kasty Rajnera. Drugiego toczono zwykłe walki i wtedy całkiem zapanował chaos, gdy każdy gonił w swoją stronę i starał się zdążyć na miejsce. Dzisiaj nie słychać było aż takiego tłoku. Tylko dziesięciu gladiatorów oraz ich świta czy organizatorzy igrzysk pędzili po korytarzach, będąc na nogach wcześniej od innych wojowników. Dzisiaj był wielki dzień – w umyśle Rajnera mogła się pojawić myśl, że to jest jego ostatni dzień. Zabij albo bądź zabitym, o ile nie przegra i nie zostanie oszczędzony przez legata, który wykupił jego przyszłego oponenta.
  Najwyższa pora, abyś wstał. Za kilka godzin zaczynają się igrzyska, lepiej, żebyś nie miał zaspanego umysłu — rzekł Karl i wyszedł, zostawiając Rajnera samego. Po kilku porannych czynnościach przyszło nieprzyjemne wyczekiwanie na swój los, którego nijak można było się pozbyć, tym bardziej, że intensywny trening nie był tym, czego teraz gladiatorowi trzeba było.
  W końcu poproszono go do łaźni, gdzie przez kilka służących został dokładnie wymyty, ogolony, a także odpowiednio uczesany, a jego ciało – naoliwione. Następnie, tak wyszykowany, dostał cały swój ekwipunek – wyczyszczony, lśniący wręcz, odnowiony. Ubrawszy się, wyruszył podziemnymi korytarzami eskortowany przez Karla, który mówił mu jeszcze o tym, żeby sie nie stresował i dobrze walczył i że on oraz Hans Schleicher na niego liczą.
  W samym Koloseum dalej musiał czekać. Nie był pierwszą parą, którą wywołano do walki przeciw sobie, ani też drugą czy trzecią. Należał do czwartej pary – do samego końca nikt mu nie powiedział, przeciw komu walczy. Po prostu w pewnym momencie rozkazano mu pójść ciemnym tunelem z jasnym światłem na końcu, dopóki nie wyjdzie na arenę.
  Kraty rozwarły się z hukiem, lecz nic nie potrafiło przebić wrzasku widowni, która przekrzykiwała nawet tego, który oznajmiał wejście Rajnera i jego oponenta. Czuć było delikatny chłód, aczkolwiek nie taki, jakby wyszedł na zewnątrz – spory tłum oraz półzamknięta przestrzeń pozwalały na zatrzymanie ciepła, a poza tym niektórzy podejrzewali maczanie w tym palców jakichś magów. Umagicznienie każdej dziedziny życia powoli przejmowało kontrolę nad tradycyjnymi, często zawodnymi metodami.
  Dużo osób krzyczało Kosiarz, ale nie tylko. Dało się tam także słyszeć Rufus – bowiem to przeciw niemu wystawiono Rajnera. Gladiator także wyszedł, unosząc trzymaną w prawej dłoni włócznię w zwycięskim zdawałoby się geście i z okrzykiem na ustach obracając się wokół własnej osi. Na sam koniec schylił się w stronę niższych trybun, gdzie zasiadali uprzywilejowani. Przy samej barierce stało kilka osób, aczkolwiek ten chylił głowę do ubranego w wojskowy, paradny mundur mężczyzny o zielono-brązowych barwach. Obok niego stała młodziutka, jasnowłosa dziewczyna, z obojętną miną spoglądając na przedstawienie. Odeszła od balustrady i zasiadła na swoim miejscu, natomiast legat, jak mógł słusznie sądzić Rajner, dużo starszy od niej, o przyprószonych siwizną włosach skinął uprzejmie głową swemu gladiatorowi.
  Wcześniej uprzedzono mniej więcej, jak wygląda Hans i w jakich barwach paraduje, więc i jemu nie było trudno znaleźć swojego legata. Stał tam, z umiarkowanym zainteresowaniem spoglądając na arenę. Wyglądał... jak typowy Waldgrosseńczyk, brunet obcięty po żołniersku, gładko wygolony, w czerwono-czarnej pelerynie, niewiele starszy od Rajnera, może o pięć, sześć lat. Tuż obok stała miedzianowłosa kobieta, z podobną miną spoglądając na arenę. Po drugiej stronie właśnie podchodził starszy mężczyzna – Rass go nie znał, aczkolwiek podobieństwo między nim a legatem było uderzające. Poza tym jegomość nosił senatorskie szaty.
  Po odpowiednim przywitaniu nadeszła pora na walkę. Kosiarz oraz Rufus Waffel stanęli naprzeciwko siebie. Kątem oka Rajner zobaczył w cieniu areny kilku dobrze zbudowanych mężczyzn, ale nie przejął się nimi. Byli to Egzarchowie, którzy pilnowali, czy zawodnicy przestrzegają reguł. Było to całkowicie normalne tutaj. Zerknąwszy z powrotem na Rufusa, Rajner widział to, co przedtem. Półnagi, nosił nagolenniki oraz skórzane ochrony na nogi i prawą rękę, a także ramiona. W tejże samej miał długą włócznię, na oko sześciostopową. Do lewej strony przypasany miał także sztylet, a w lewej dłoni, niewielką, wypukłą, owalną tarczę z brązu. Na głowie nosił hełm z zasłoną.
  Zadął róg, publiczność wrzasnęła ogłuszająco, szczególnie ci z wyższych widowni, a walka się rozpoczęła. Rufus opuścił włócznię, przysłaniając się nieco puklerzem, trzymając ową broń mniej więcej w połowie. Na trybunach zaległa chwilowo cisza przerywana pojedynczymi szmerami, na plecach Kosiarz miał tysiące palących spojrzeń, podczas gdy jego oponent ruszył gwałtownie z miejsca, zamierzając prawdopodobnie szybko skończyć walkę, nim ta się zacznie oraz nadziać Rajnera na grot swojej włóczni.
Ilość słów: 947

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 62
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

czw lut 08, 2018 11:08 pm  

  Kilka dni względnego wolnego przerywanego sesjami treningowymi pomogło mu zregenerować siły po wyżerce jaką ufundował sobie w lokalnej karczmie. Nie skupiał się specjalnie na przebiegu igrzysk, raczej przygotowywał się mentalnie do starcia. Planował ruchy jakie mógłby wykonać przeciwko poszczególnym przeciwnikom. Trenował, ale nie przetrenowywał się. W końcu nadszedł wyczekiwany przez wszystkich dzień, a on sam poddał się typowym dla gladiatora przygotowaniom.
  Podczas golenia, naoliwiania i tym podobnym życiom nastawiał się na wygraną. Potrzebował mentalności zwycięzcy, nawet jeśli miał zmierzyć się z równym sobie. Dobrze wiedział, że nieszczęśliwy przypadek może przyczynić się do przegranej nawet ze słabym przeciwnikiem. Źle postawiony krok, błąd w wymachu, dziura w obronie. Dużo rzeczy mogło pójść nie tak.
  Był gotowy: fizycznie, psychicznie, a także wizualnie. Wyłączył na jakiś czas zbędne myśli i wsłuchał się tylko we wrzawę dobiegającą z areny. Nie podejmował rozmów, tylko przytakiwał. Wolał nie stracić czujności. Czekał na wywołanie, a gdy te się pojawiło, nasunął na twarz swoją maskę i wyszedł naprzeciw światłu, wrzaskom i przede wszystkim – naprzeciw oponentowi. Wszystko było takie jak zawsze, tylko głośniejsze, donioślejsze i bardziej uroczyste.
  Kosiarz nieco popisowo zakręcił kosami wokół dłoni odwracając twarz w stronę bogatszej części widowni. Gdzieś tam wyszukał wzrokiem swojego legata.
  "Hah, więc walczę w jego imieniu?" – pomyślał kłaniając się w sposób, w jaki kłania się wśród możnych tego kraju, a przynajmniej tak wykonywało się go, gdy Rajner jeszcze należał do szlachty.
Odwrócił się w stronę Rufusa. Kosiarz zrezygnował ze zbroi na rzecz większej mobilności ruchów (a także widowiskowości). Miał na sobie tylko typowe osłony na nogi i ręce. Rozłożył szeroko ramiona pokazując swoją gotowość.

  Zadął róg i Rajner odpowiedział na szarżę... szarżą. Biegł w stronę przeciwnika z uniesionymi do pasa kosami. Gdy był już blisko zagrożenia z włócznią miał zamiar wykonać zamach lewą dłonią, z dołu do góry, tak aby włócznia "położyła się" na złączeniu trzonka i ostrza kosy. Miał tym na celu stworzenie sobie przestrzeni pod prawym ramieniem przeciwnika. Właśnie tam, w pachę, chciał zadać dźgający cios swoją prawą bronią. Przed tym jednak upewniłby się, że wróg nie zdążył dobyć swojej broni bocznej. Wtedy Kosiarz miałby mniej czasu na celny cios i spróbowałby sieknąć w poziomie, na wysokości klatki piersiowej. Wtedy mógłby uderzyć (trzonkiem lub ostrzem) w tarczę, ale impakt powinien zadziałać na dłoń trzymającą sztylet.
  Kosiarz miał zamiar wykorzystywać walkę w zwarciu jak tylko mógł i starał się nie wycofywać, chyba że zagrażałaby mu nagle krótka broń. Trzymając kosy nie był w stanie wyrwać włóczni z rąk wroga, więc był zdany na brutalne próby wbicia ostrza w brzuch lub inne odkryte miejsce na ciele "kolegi po fachu".

Spoiler:
Na atak
1d100 => 60 => 60

Na orientację w walce
1d100 => 97 => 97
Ilość słów: 533

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

czw lut 08, 2018 11:49 pm  

Narrator

  Przedstawienie się rozpoczęło i wojownicy niemalże w tej samej chwili skoczyli sobie do gardeł, stosując tę samą technikę. Pierwszy zaszarżował Rufus ze swoją włócznią, zamierzając prawdopodobnie w bardzo szybki sposób zakończyć starcie, wykorzystując swoją odległość. Potem z miejsca ruszył Kosiarz, ku lekkiemu zaskoczeniu publiki biegnąc na spotkanie ostrzu swego przeciwnika. Kątem ucha mężczyzna wyłowił szmer na trybunach, ale nie przejmował się tym raczej.
  Sekundę trwało jego działanie. Kosiarz zdążył unieść jedną ze swoich kos, odtrącając tym samym włócznię Rufusa w prawo. Nim jednak pokonał dystans dzielący ich od siebie, oponent zdołał zasłonić się tarczą i odrzucić na bok długodystansową broń na rzecz sztyletu. Kosa Rajnera uderzyła z dosyć małym impetem o puklerz, prześlizgując się po nim z niemiłym dźwiękiem. Rufus zdołał wyciągnąć w tym czasie krótkie ostrze i wykorzystując to, że równowagą Rassa delikatnie zachwiało, natychmiast wykonał szybkie dźgnięcie w brzuch. Widownia natomiast zaszumiała mocniej, przejęta tak szybkim rozwojem spraw.
Ilość słów: 192

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 62
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

pt lut 09, 2018 12:06 am  

  Kosiarz dostrzegł wyrzucaną włócznię. Zrozumiał, że Rufus też chciał teraz postawić na walkę w zwarciu. Teraz to on, dzierżąc krótszą dłoń i stojąc blisko miał przewagę. Rajner musiał zareagować szybko. Złączył szybko łokcie i z impetem pociągnął je w dół, by zasłonić brzuch. Albo karwasze wytrzymają dźgnięcie, albo uda mu się uderzeniem wybić sztylet, albo ostrze ześlizgnie się i niestety uderzy gdzieś w bok. Czując utratę równowagi wolał nie ryzykować odskakiwania, a zaryzykować blokiem. Zacisnął pięści na trzonkach sterczących teraz obok jego głowy kos. Niezależnie od wyniku ochrony chciał postawić krok w prawo, jednocześnie robiąc wymach lewym ramieniem i próbując uderzyć trzonem albo ostrzem w szyję Rufusa. Jeśli będzie jeszcze stał na nogach, spróbuje odskoczyć. W takim rozkładzie sił chwilowe zwiększenie dystansu będzie dla Kosiarza korzystniejsze.

Spoiler:
Rzut na orientację
1d100 => 62 => 62

I na walkę
1d100 => 6 => 6
Ilość słów: 166

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pt lut 09, 2018 12:27 am  

Narrator

  Reakcja mężczyzny na nadchodzący cios była wystarczająco szybka, by móc ochronić się przed nim. Sztylet uderzył prosto w karwasze, delikatnie się weń wbijając sztychem. Rzecz jasna gladiator poczuł to, ale nie należało tego klasyfikować jako ból. Widownia natomiast zawyła, widząc, że starcie nabiera rozpędu i ani chybi się zakończyć tu i teraz.
  Potem wszystko stało się bardzo szybko. Rass usunął się na swoje prawo, ku tarczy Rufusa, jednocześnie unosząc rękę do ciosu. Nim przeciwnik zorientował się, co w ogóle wokół niego się dzieje, lewa kosa Rajnera trafiła go prosto w szyję, jak tamten zamierzał, jednakże trzonem – taki cios nie był śmiertelny, jak w przypadku ostrza, co na tym etapie było korzystniejsze, jak bowiem gladiator pamiętał, zasady panowały tutaj na razie takie, jak na zwykłych igrzyskach. O śmierci decydują gospodarze, w tym wypadku wygrani legaci. Dopiero, gdy dojdzie do głównych walk, będzie można się nie ograniczać.
  Rufus zacharczał, gdy rękojeść uderzyła go mocno w szyję, odbierając na krótką chwilę dech. Zatoczył się do tyłu, chwytając się instynktownie za gardło i opuszczając nieco tarczę. Na trybunach zawrzało, gdy tłuszcza podekscytowana chwiejnym balansem walki spoglądała na to, co się teraz działo. W tym momencie Rajner miał niemalże czyste pole do popisu, o ile oczywiście wystarczająco szybko zareaguje, nim Rufus zorientuje się, że został wystawiony na atak i nie uniesie w porę tarczy, co oczywiście mogło się zdarzyć.
Ilość słów: 270

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 62
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

pt lut 09, 2018 12:38 am  

  Krew Kosiarza aż zawrzała od adrenaliny. Przez głowę przeszły mu wspomnienia z Nerdii. Tam często zwykli przestępcy trafiali na arenę, by zostać wystawionym na rzeź. Najzwyczajniej w świecie mieli być po prostu zamordowani. Tutaj, w Waldgrossen, nawet zabicie kogoś miało odbyć się z kulturą, co niestety dla Rajnera po ostatnich kilku miesiącach było ciężkie do przyjęcia.
  Powstrzymał się od zadania śmiertelnego ciosu. Wytrącony z równowagi Rufus powinien być łatwym celem, ale należało brać pod uwagę jego doświadczenie. Na pewno przeżył nie jedno mocniejsze uderzenie. Gladiator nie chciał więc odsłaniać wroga na kolejne ciosy, a wręcz wykorzystać jego instynkty. Przewidywał, że ten spróbuje się obronić. Dlatego Kosiarz wykonał szybki wypad w przód napierając obiema kosami (by siła była skupiona w jednym punkcie uderzył "poziomo", miejscem złączenie ostrz i trzona) na twarz przeciwnika. Jeśli się zasłoni, Rajner chciał wykorzystać całą siłę impetu by przewrócić go na plecy. Jeśli ten się nie zasłoni, efekt powinien być podobny, bo Rufus powinien docelowo oberwać po facjacie.

Spoiler:
rzut na akcje broń + orientacja
1d100-14 => 18, -14 => 4
Ilość słów: 201

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pt lut 09, 2018 1:18 am  

Narrator

  Rainer wykonał swój manewr, wykonując szybki wypad w celu zachwiania równowagą przeciwnika. Tak jak się spodziewał, ten w porę zorientował się, co się dzieje i starał instynktownie zasłonić tarczą. To było jego zgubą gdyż impet potężnego wojownika wręcz rzucił nim o podłogę areny, aż ten prześlizgnął się jeszcze kilka centymetrów na plecach. Sztylet wypadł z jego dłoni poza jego zasięg i tylko tarcza mu pozostała. Oszołomiony nie potrafił jednak z niej skorzystać i leżał rozrzucony na piasku, prawdopodobnie gapiąc się na Rajnera zza zasłony hełmu.
  Na krótką chwilę zapadła cisza tłucząca się o uszy Kosiarza, który zza swojej maski stał nad Rufusem i przyglądał się jego poczynaniom. Dopiero gdy ten odrzucił na bok tarczę i lekko oszołomiony uklęknął, chyląc pokornie głowę, wybuchła ogromna wrzawa, kiedy ludzie z trybun zaczęli wiwatować i skandować – zabij lub oszczędź. Teraz los Rufusa zależał od legata, który wygrał, bo przecież to w jego imieniu Rajner walczył i to jemu tak naprawdę przypisywane jest zwycięstwo. Zerknawszy na lożę, mężczyzna widział, że gromadziło sie tam teraz wiecej osob, wiekszosc poubieranych w paradne wojskowe mundury lub senatorskie togi. Część debatowała między sobą, część patrzyła wyczekująco na Schleichera, który ze zwycięskim uśmiechem spoglądał na arenę. To na jego werdykt czekał Rajner. Kciuk w górę klasycznie oznaczał darowanie życia, kciuk w dół – śmierć przegranego.
  Legat wyciągnął przed siebie dłoń tak, by było widać dokładnie, w którą stronę kieruje kciuk. Następnie z delikatnym wahaniem skierował ją... w dół, ku ogolnemu poruszeniu towarzystwa. Większość gawiedzi właśnie głośno wyrażała swoje zadowolenie z tej decyzji. Wedle ich opinii a najwyraźniej także tej Schleichera Rufus się nie postarał i jedynie śmierć oczyści go z hańby. Pozostało tylko gladiatorowi wykonać śmiertelny cios. Kątem oka widział także kamienną twarz drugiego legata i zadowolone spojrzenie Hansa. Wygrana, chociaż nadal wiele do zrobienia zostało, była dobrym znakiem, zwiastunem szczęścia i powodzenia. Rajner jednak wiedział, że była ona tylko polowiczna. Został mu drugi etap, a ten raczej taki prosty już nie będzie.
Ilość słów: 393

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 62
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

pt lut 09, 2018 1:46 am  

  Kosiarz powoli łapał oddech. Z pozycji wygranego przyglądał się wstającemu na kolana przeciwnikowi. Spojrzał w stronę loży. Jego legat wydawał się być zadowolony. Rajnerowi było to jednak obojętne. Ważne że wywalczył sobie kolejne godziny życia. Kolejnych fanów. Kolejne momenty chwały.
  Kciuk w dół. Wrzawa. Oddech wyrównany. Ręce zaciśnięte na broni. Dreszcz i niewidoczna dla nikogo chwila zawahania. Kim jest Rufus? Czy zasługuje na śmierć? "Tak" – Rajner zawsze odpowiadał sobie w ten sposób – "Wszyscy zasługują. Wszyscy jesteśmy tylko pełnymi zła ludźmi". Stanął więc naprzeciwko klęczącej ofiary. Za pomocą kos złożył nożyce na jego szyi. Egzekucja Kosiarza tylko czekała na bycie wykonaną. Rajner tylko czekał na moment kulminacyjny, na moment, gdy wiwatujący ludzie będą najgłośniejsi.
  Jesteś już wolny od zła tego świata. Wybacz sobie swoje winy – wypowiedział te słowa głośno. Rufus powinien je usłyszeć spod trupiej maski. Tylko on.
  Szybkie szarpnięcie przy rozpostarciu ramion powinno załatwić sprawę. Szybkie dla straceńca, widowiskowe dla publiczności. Po wszystkim skrzyżował bronie nad głową, w geście zwycięstwa. Wykorzystywał chwile szczęścia tak długo jak mógł. Czekał tylko na zejście z areny i chwilę odpoczynku. Jedyne o czym myślał to o kilku łykach wody.
Ilość słów: 233

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pn lut 12, 2018 10:30 pm  

Narrator

  Publika wrzasnęła ogłuszająco, widząc spektakularną śmierć gladiatora. Zagłuszyło to wszystko, nawet jego słowa, których Rufus zdawał się nie usłyszeć, trwając nieruchomo, nawet nie mrugnąwszy czy drgnąwszy z przestrachem. Był dobrym gladiatorem, przygotowanym na śmierć. Wiedział, że to nie są zwykłe igrzyska i nawet jeśli przeżyłby teraz, mało prawdopodobnym byłoby, że przeżyłby potem. Jego oczy zaś nie wyrażały nic. Były pustą przestrzenią, którą Rajner ledwo zauważalnie widział przez szpary hełmu. Takie życie wojownika, sami się decydują na oddanie swego losu w dłonie możnych.
  Widownia ani przez chwilę zamierzała przycichnąć, ale naturalnie Kosiarz wiedział, że zaraz gardła zaczną boleć od ciągłych wrzasków na cześć wygranych i ku zgubie przegranych. Zaraz zamilknie tłuszcza, pierw Ekwici, na końcu rozradowani, mogący sobie pozwolić na chwilę odpoczynku od psiego życia Sartowie. Parchowie oraz Noblici już zakończyli swój oszczędny aplauz – dla nich to była nic nieznacząca walka. Nawet Rajner to czuł, bo prócz stresu i ulgi z wygranej nie odczuwał praktycznie w ogóle zmęczenia. Prawdziwe piekło dopiero się zacznie.
  Krew z rozciętego gardła chlusnęła po nogach Rajnera, zaś ciało bezwładnie upadło u jego stóp, dalej krwawiąc z rany. Piasek łapczywie chłonął płyn, brunatniejąc i rozlewając się nieregularnym kształtem pod sandałami Kosiarza. Ten po wykonaniu krótkiego obchodu z uniesionymi nad głową, zakrwawionymi kosami, dostał zezwolenie na zejście z areny. Wyszedł tym samym wyjściem, co poprzednio, gdzie zaraz zabrano jego rzeczy do mycia, a zaraz po tym i jego odeskortowano do łaźni, gdzie kilka służących ponownie go obmyło i naoliwiło, zmywając kurz, piasek, pot i krew, rzecz jasna nie swoją. Potem czekał, aż pierwsze walki się skończą.

*


  Nawodniony, znów gotów do walk, z podreperowanym ekwipunkiem, został wypuszczony na arenę, gdzie czekał jeszcze chwilę za opuszczonymi kratami, słuchając wywodu dosyć znanego mu głosu komentatora igrzysk. Z tego co kojarzył, jakiś Egzarcha. Magia wkradała się wszędzie, nawet do aren. Egzarchowie kroczyli w cieniu, tuż przy ścianach, gotowi interweniować, gdyby ktoś złamał regułę, a także robili za rzemieślników, naprawiając zbroje, ostrząc miecze. Drudzy panoszyli się w szpitalach i podczas igrzysk niedaleko rozgrywających się walk, gotowi interweniować. Niestety nie dzisiaj. Dzisiaj w podziemiach Koloseum zamiast lekarzy pałętali się grabarze, już zebrawszy poprzednie ciała, gotowi na cztery kolejne. I kto wie – być może Rajner, stojąc właśnie przed kratami, słysząc ich skrzypienie i to, jak światło prześlizguje się po jego twarzy, gdy te się otwierają, idzie właśnie na taką śmierć? Ciężko stwierdzić. Być może fortuna Onych będzie mu sprzyjać, być może to jest jego ostatni dzień. I to teraz, jak nigdy wcześniej, miał w głowie zdanie tak często powtarzane przez lanistów: Zabij albo bądź zabitym.
  Znów wrzask, znów aplauz, znów dzika, żądna krwi publiczność. Znów głos przekrzykujący ich wszystkich, zapowiadający ich po kolei. Daja ab Evahija, Pustynny Szakal ze swoim zapętlonym sznurem, zakrzywionymi sztyletami, przepaską biodrową jak u dzikusa, w samych sandałach, w hełmie, karwaszach. Eryk z Kinkengardu, z bękarcim mieczem w dłoni, zapasowym sztyletem u lewego boku, w niewielkim napierśniku, z karwaszami, naramiennikami i nagolennikami, bez nakrycia głowy. Rajner zwany Kosiarzem – on sam, ze swoim charakterystycznym ekwipunkiem. Eckhard von Spietel. Chroniony jedynie przez nagolenniki i jeden karwasz na prawym przedramieniu, z niewielką kwadratową tarczą i zakrzywionym mieczem. Zigmund Cztery Blizny – Jaksarczyk o wyglądzie dzikiego stworzenia, z czterema szramami ciągnącymi się przez plecy, z naramiennikami, karwaszami i nagolennikami, przy pasie mając krótki miecz, zaś w dłoniach – dosyć długi trójząb oraz sieć. Na głowie nie miał nic prócz bujnej blond grzywy. Rajner wszystkich ich przewyższał o co najmniej głowę, ale to było teraz mało przydatne.
  Róg zawył i pięcioro gladiatorów ruszyło przeciw sobie z przeciwległych końców areny, idąc krokiem wilka i obserwując ruchy wszystkich. Daja leniwie kręcił sznurem, uśmiechając się zaczepnie do Rajnera. Eryk pozostał niewzruszony, unosząc swego półtoraka w lekko opuszczonej gardzie, widocznie bardziej przejmując się sieciarzem i Nerdyjczykiem niż Kosiarzem i Parchą. Zigmund ściskał kurczowo trójząb, starając się być nieco z tyłu. Eckhard także zwracał uwagę na Kosiarza, bardziej się ku niemu zwracając. Na trybunach zaległa cisza i każdy się zastanawiał, kto pierwszy ruszy. Nawet Noblici wylęgli ze swoich wygodnych nor i zaglądali ciekawie na to, kto się pierwszy odważy.
  Daja. Ten sam porywczy niewolnik nagłym, niespodziewanym ruchem zakręcił lassem zwinnie i nim ktokolwiek się obejrzał, zacisnął je na ciele Zigmunda, który szarpnął się, podczas gdy pętla zacisnęła się mocno na jego ciele. Następnie sznurem pociągnięto i sieciarz upadł. Moment nieuwagi Nerdyjczyka wykorzystał Eryk, który w kilku susach dognał do niego i wykonał wypad swoim mieczem. Tymczasem stojący najbliżej Kosiarza Spietel uniósłszy tarczę oraz miecz, ruszył dosyć szybko, na razie go okrążając, robiąc swym krzywym mieczem okręgi w powietrzu, obserwując ruchy Rajnera. W pewnym momencie wykonał wypad. Prosty, mający na celu dźgnąć go w tors. Cały czas zasłaniał się tarczą na tyle, na ile mógł sobie pozwolić.

Spoiler:
Akcja zawiesiła się w momencie, kiedy Nerdyjczyk ciągnie sieciarza po arenie, Eryk dopiero do niego doskakuje, a ten Parcha wykonuje bez względu na twoje poprzednie ruchy wypad. Powodzenia!
Ilość słów: 989

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 62
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

pt lut 16, 2018 2:22 pm  

  Więc zaczęło się. Walka z kilkoma przeciwnikami jednocześnie była raczej rzadkością na arenach gladiatorów i odbywała się na takie specjalne okazje jak ta. Rajner zakręcił swoimi kosami bacznie przyglądając się reszcie. Cicho obawiał się jakiejś zmowy, która mogłaby nastąpić między tamtymi, ale całe szczęście było to mało prawdopodobne. Jedyne osoby tu obecne które mogłyby teoretycznie zawrzeć krótki rozejm to Kosiarz i Eryk. I wydawało się, przynajmniej teraz, że ich niepisana i "niemówiona umowa" działała. Obaj mogli obawiać się o jednego przeciwnika mniej. Przez jakiś czas.
  Sytuacja wyklarowała się dzięki akcjom tych bardziej nerwowych osób. Daja zajął się Sieciarzem, a z sytuacji chciał skorzystać Eryk. Kosiarz obserwując Parchę zwiększał powoli dystans od głównego miejsca akcji, by przypadkiem nie oberwać jakimś rzuconym na oślep sztylecikiem. Przygotował się do szybkiej wymiany ciosów z Eckhardem, ale to przeciwnik zaczął.
  Kosiarz na wypad zareagować chciał krokiem w lewo z jednoczesnym obrotem w prawo. Lewą kosą (trzymając trzon wyżej, a ostrze pod bronią przeciwnika) miał zamiar w tej pozycji szarpnąć do góry, tak by podbić miecz przeciwnika , a siłą rzeczy pociągnąć też dzierżące go ramię. W tym momencie Rajner chciał już wykluczyć zawodnika z turnieju i prawą kosę trzymając za trzonek tuż przy ostrzu (by celniej się nim posłużyć), wbić przeciwnikowi w przerwę między karwaszem a naramiennikiem. Zakładał, że Eckhard tarczą będzie bardziej bronić tors niż prawe ramię.
  Po wykonaniu manewru wolałby odskoczyć do tyłu na bezpieczną odległość i zerknąć na resztę zawodników.

Spoiler:
Nieco eksperymentalna mechanika. Im wyżej tym lepiej w ataku, prócz fartu.
Przeciwnik
1d20 => 13 => 13

Ty
1d20 => 15 => 15

Fart
1d100 => 23 => 23
Ilość słów: 308

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość