Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Dwadzieścia stopni poniżej Zera

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 249
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

sob paź 20, 2018 2:59 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator

  Freya z nieco pobłażliwym wyrazem twarzy wlepiła wzrok w maskę Adelruny. Spoglądała tak intensywnie przez krótką chwilę, przeciągając palcem po dolnej wardze. Przez moment w umyśle Milczki mogła zrodzić się dość absurdalna myśl, jakoby kobieta ta doskonale widziała twarz Milczki, nawet przez stalowy pancerz przesłaniający jej lico.
  Mogłabym, ale nie muszę. Za bardzo się do tego przyzwyczaiłam. Nadzwyczajna wygoda, wiesz? — zapytała nieco rozbawiona, nim jednak dziewczyna zdążyła otworzyć usta, ruda ślicznotka wzrostu mniej więcej takiego samego, jak Panna Wasserberg, znów otworzyła buzię. — Łatwiej byłoby, gdybym po prostu ci pokazała, ale są pewne rzeczy, o których lepiej jedynie mówić. Oczywiście nie chodzi mi o moją znajomość z Panem Hisslerem, tylko o magów aur — na moment się zamyśliła, kierując swój wzrok ku niebu i obgryzając paznokieć prawej dłoni. Po chwili cmoknęła. — Na szczęście na tym statku ani ściany, ani deski nie mają uszu i oczu. A przynajmniej nie takie, o których ja sama bym nie wiedziała — zaśmiała się. — Ale posłuchaj, są ludzie, którzy za ciepłe miejsce z dala od wścibskich oczu, a w dodatku niemal nieograniczone środki zrobią wszystko. Taki się nam, a raczej Angererowi, kolega przytrafił i nieco informacji z Sutato przekazał Initium. A ja byłam jedną z pierwszych, które sprawdzały wartość tych notatek i jak widać, udało się! — mówiła z nieukrywaną ekscytacją. — Więcej powiedzieć ci nie mogę, bo bym głowę straciła. Masz szczęście, że trochę ze mnie plotkara — puściła oczko. — Za to jeśli chodzi o Pana Fryderyka...
  Milczka poczuła drobne ukłucie gdzieś z tyłu swojej głowy. Po chwili przed jej oczyma pojawił się obraz Freyi, Nakamury oraz Hisslera, na którym to właśnie wizja ta się skupiała. Sceny zmieniały się co jakieś pięć, czasami dziesięć sekund, wszystkie jednak kręciły się wokół jednej i tej samej osoby. Wszystko układało się w sensowną całość – zawiązanie współpracy, tworzenie planów statku, przeszukiwanie starych archiwów w poszukiwaniu wszelkich wzmianek na temat Zer oraz ruin świątyń. Nie brakowało także zgłębiania tajnik magii aur, w której to Fryderyk wspomagał Freyę, dając jej co rusz wskazówki w jaki sposób najlepiej optymalizować ból w stosunku do ilości zużytej energii. Po jakichś dwóch minutach Milczka na powrót odzyskała swój wzrok, a przed nią stała uśmiechnięta ruda kobieta, nadal obgryzająca paznokcie i trzymająca się za lewy bok. Prawą nogę miała ugiętą.
  To wyczerpuje twoją ciekawość, prawda Panno Wasserberg? — zapytała spokojnie.
Ilość słów: 477

Awatar użytkownika
Yas
Drugi
Posty: 39
Miano: Jasław "Yas" Labuhn
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=228
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 23/23
Korony: 30

sob paź 20, 2018 11:44 pm  

  Cudowne łoże, na którym znalazł się Yas było jego ulubionym od momentu, gdy zadziało zniewalająco pozytywnie na jego ciało i umysł. Leżał w nim niespełna kilka minut, a bóle spowodowane nasilającymi się wizjami zniknęły niczym ręką odjął. Jego nowe posłanie musiało być zasilone magią, która ewidentnie przepływała w tym momencie w całym statku. Osoba czuła na energię mogła z łatwością stwierdzić, że znajdowała się wewnątrz potężnego i majestatycznego tworu najświetniejszych umysłów jakie chodziły kiedykolwiek po kontynencie.
  Kiedy jego myśli zebrały się w jedną, zbitą kupię, postanowił rozejrzeć się nieco po całym statku. Wędrował między srebrnymi ścianami pokrytymi liniami mocy. Odczuwał ten sam spokój, jaki towarzyszył mu podczas przechadzek korytarzami Initium. Jego umysł się uspokoił, a kiedy o tym pomyślał, to zadał sam sobie pytanie, czy dałoby radę ukryć swoje przemyślenia przed Freyą. Była ona magiem korzystającym z całkowicie innego rodzaju magii. Nie była ona kompletnie nieznana przez Jasława, przez jego doświadczenia na Wyspach, ale nie znał jej na tyle dobrze, aby móc chodzić bez zakłopotania i myśli w jaki sposób posługują się tą "egzotyczną" formą magii.
  Po pewnym czasie spędzonym na przeczesywanie różnych zakamarków morskiego olbrzyma, do których miał dostęp, postanowił zawitać do kajuty swojej nowej kompanki z Exitium. Nie chciał wyjść na niewychowanego prostaka, więc zapukał cicho trzy razy, a następnie odczekał dziesięć sekund. Brak oznak życia mogłyby wskazywać na dwie opcje. Albo Adelruna nie chciała mieć żadnych wizytacji w swym prywatnym pokoju, albo najzwyczajniej w świecie nie znajdowała się w nim. Labuhn nie miał skrupułów aby stwierdzić, iż nie jest ona osobą, która zignorowałaby dobijanie się do drzwi. Bardziej prawdopodobne byłoby uszczypliwe parsknięcie jakimś zniechęcającym tekstem zza pokoju.
  Stanął sobie wygodnie na ugiętej nodze, opierając się plecami o ścianę sąsiadującą z drzwiami. Ręce miał założone na piersi, a głowę lekko spuszczoną w dół. Nasłuchiwał różnych dźwięków dochodzących ze wszystkich stron, lub ich brak. Maszyna na której się znajdował bywała bardzo mylna. Raz potrafiła wywołać niezłe szumy w uszach młodego magusa, a za drugim razem nie było słychać nawet własnego bicia serca.
Ilość słów: 420

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 182
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

ndz paź 21, 2018 11:05 am  

  Taka emanacja niezwykłymi umiejętnościami nie podobała się nadal Adelrunie. Głównie chodziło o fakt, i czuła, kiedy Kaito wchodził do jej umyslu – Freya nie dawała tego odczuć i dlatego kobieta okazywała taką niechęć. Zapewne jeśli reszta wiedziałaby o tym, jak rudowłosa baraszkuje po ich głowach, wykazaliby postawę podobną do Adel. Każdy lubi prywatność, a kiedy zabiera się im tę najbardziej intymną – ich myśli, niezadowolenie wzrasta. Jednocześnie Milczka wiedziała, że sama by tak postępowała, mając taką możliwość. Prościej nawet byłoby zapytać, kto by tak nie postępował?
  Adelruna była zaintrygowana osobą, która przybyła z Sutato i podzieliła się wiedzą, którą wykorzystała potem Freya. Co jednak było bardziej interesujące w tym wszystkim – wyglądało na to, że Initium nareszcie dorwało się do magii aur. Dłużej się jednak nie mogła nad tym zastanawiać, bowiem znajome akurat ukłucie z tyłu głowy zajęło jej myśli czymś innym. Obrazy przewijające się przed jej oczyma rozjaśniały całą sytuację, chociaż w głębi duszy kobieta nie była w pełni usatysfakcjonowana. Nadal korciło ją, by dopytywać o tę magię aur, lecz widziała w zachowaniu Freyi, iż ta jest czymś zmartwiona. Od chwili, gdy rozmawiały, obgryzała paznokcie. Nawyk czy nie, często oznaczał zestresowanie. Czym, tego Adel nie wiedziała. Kiwnęła tylko głową kobiecie, rzuciła krótkie: — Tak — a następnie pożegnawszy się, odwróciła się na pięcie i ruszyła do swojej kajuty.
  Jeszcze w drodze do niej, na górnym pokładzie miała okazję podziwiać odbijający od brzegu okręt. Jego szybkość była zawrotna, a pokłady energii do tego wykorzystywane potężne – dawało się to odczuć dosłownie wszędzie. Srebrne ściany zapłonęły, a cała konstrukcja gładko ruszyła. Był to cud techniki i nawet ona musiała to przyznać.
  Zajęta myślami o tym, ile Hissler wraz z Freyą nadal ukrywają, prawie nie zauważyła sylwetki maga stojącego naprzeciwko jej pokoju. Szybko zorientowała się, że to ten Drugi z komnaty, głównie przez dosyć charakterystyczną maskę. Przystanęła w korytarzu lekko zdziwiona, iż ten cokolwiek od niej chce. Nie spodziewała się tutaj nikogo, nawet Kaito, który prawdopodobnie, sądząc po tym, co widziała, skumał się z tamtym Egzarchą w jakimś pomieszczeniu.
  — Masz do mnie jakąś sprawę? — zapytała bez ogródek, dosyć cicho. Znów kaszlnęła, pozbywając się chrypki. Niezbyt była przyzwyczajona do dłuższych rozmów, przez co jej gardło reagowało zbieraniem uciążliwej flegmy. Wystarczyło nawet kilkanaście minut się nie odzywać, a już chrypka się zbierała.
  Stała naprzeciwko swoich drzwi, wpatrując się tylko w Yasa, unosząc głowę delikatnie do góry – Jaksarczycy z natury byli wyżsi od zarówno Cesarskich, jak i Waldgrosseńczyków, co potęgowało wrażenie, że jest tylko drobną laleczką z porcelany. W jej głosie nie było za to słychać żadnych negatywnych ani pozytywnych emocji – brzmiała dosyć neutralnie, chociaż może nawet nazbyt. Nie sądziła, że Labhun chciałby coś ważnego od niej, toteż i zbytnio się nie angażowała. A jednak kulturalnie czekała na odpowiedź, przy okazji oceniając każdy jego ruch – jak to miała w zwyczaju. Zza maski było widać tylko świdrujące, zimno-błękitne oczy.
Ilość słów: 608

Awatar użytkownika
Yas
Drugi
Posty: 39
Miano: Jasław "Yas" Labuhn
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=228
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 23/23
Korony: 30

ndz paź 21, 2018 5:52 pm  

  Sekundy dłużyły się niczym nauka zaklęcia. Człowiek myśli, że minęło już kila dobrych godzin, a tu nagle się okazuje, że czas wybił mniej niż pół minuty. Zamyślony młody Drugi zaczerpnął głęboki wdech bardzo świeżego, morskiego powietrza, które było można doskonale wyczuć w każdym zakamarku okrętu. Bardzo dziwnym było, że przy tak dużej ilości osób na statku, nie dało się wywąchać nic poza bryzą oraz samym sobą.
  W ustach zrobiło się całkiem sucho, a kilkukrotne przejechaniem językiem po podniebieniu narzuciło dziwny, metaliczny smak. Yas zapatrzywszy się w podłogę, niego odskoczył od codzienności i powędrował do krainy wyobraźni. Miał teraz dużo czasu na zastanowienie się o czym chciałby porozmawiać z młodą Waldgrossenką.
  Jak rozmawiać z kobietami... Nigdy nie potrafiłem, ale zawsze mam dobre intencje. Nie rozumiem, dlaczego one uważają, że każde rozpoczęcie dyskusji musi prowadzić do łóżka... Przecież nie o to chodzi, choć nie ukrywam, mogłoby to być przyjemne zakończenie dywagacji na tematy różne i różniste.
  Kilka chwil spędzonych samemu dało mu czas na namysły. Chciał nie wyjść na jakiegoś dziwaka przed nowo poznana osobą. Postanowił być otwarty, oraz bardzo miły i czarujący. Nie miał pojęcia, czy tak obrana droga konwersacji podpasuje innemu Drugiemu, który najpewniej zatracił swe uczucia podczas przemiany i stał się pustą skorupą, lecz zawsze była ta maleńka szansa.
  Kroki odbijały się już od jakiegoś czasu. Przypuszczał trafnie, że Adelruna zbliżała się w jego stronę. Nie zmienił pozycji, przekręcił jedynie lekko głowę, aby móc na nią spoglądać. Wydawała się jeszcze niższa niż zwykle, co nie przeszkadzało Jasławowi w żaden sposób. Sam nie był obdarzony wzrostem w porównaniu do swoich rodaków. Jego błękitne oczy zawirowały, gdy tylko ta załapała z nim kontakt wzrokowy.
  Pomyślałem, że moglibyśmy się lepiej poznać. Tak dla polepszenia naszej współpracy – przełknął lekko ślinę zdenerwowany – Zawsze tak robiłem kiedy otrzymywałem dowództwo nad pewną grupą. Pomaga to na lepsze rezultaty podczas nadchodzących zdarzeń – słowa powiedziane ze sporą dozą przekonania i takiej "przyjacielskiej rady". Starał się manipulować głosem na tym etapie rozmowy jak najlepiej, aby nie strzelić emocjonalnej gafy. Słowa również były w pewnym stopni zmyślnie wykorzystane, lecz bardziej płynęły z jego serca, niżeli z chłodnego rozumu.
  Zmienił również postawę ciała na bardziej otwartą do swego rozmówcy. Otworzył supeł jaki stworzył swymi rękoma na piersi i rozparł je lekko na boki. Ukazywał najoczywistsze oznaki przyjaźni i braku złych zamiarów. Przez głowę przeszła mu nawet myśl, że osoba potrafiąca czytać w cudzych myślach, częściej ma łatwiej na odczytanie ludzkich intencji. Wyczekiwał na odpowiedź młodej Drugiej, która mogła wręcz go wyśmiać za tak śmiałe, oraz pewnie dla większości z ich rodzaju bardzo niepotrzebne i żenujące stwierdzenie o polepszeniu warunków koegzystowania w jednej grupie przez lepsze zapoznanie się ze sobą nawzajem.
Ilość słów: 549

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 182
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

ndz paź 21, 2018 7:37 pm  

  Zachowanie Drugiego właściwie pokrywało się z jego słowami. Próbował, jak dla Adel, wręcz na siłę pokazywać, jakich to on nie ma przyjaznych zamiarów. Nie było to trudne do odczytania, a już nie trzeba było nawet czytania w myślach, aby stwierdzić prawdziwość jego intencji. Już szczególnie dla niej. Sama raczej była oszczędna w mowie ciała, tonacji głosu i właściwie... we wszystkim. Wręcz automatycznie najeżyła się, słysząc o tym, że ktoś śmie z nią nawiązać bliższy kontakt. Nie była dobra w stosunkach międzyludzkich, co kiedyś dało się wytłumaczyć brakiem zrozumienia ze strony innych, zaś teraz – zwyczajnym przyzwyczajeniem do skorupy.
  Teraz nikim nie dowodzisz — zwróciła uszczypliwie uwagę, nadal jednak nie zmieniając tonu na wrogi czy nawet przyjazny. Być może też była to wina tego, że nie potrafiła tego robić. W końcu niemal zapomniała sztuki mówienia. Kolejne słowa wypowiadała, otwierając drzwi do swojej kajuty.— Nie uważam wyjawiania własnych sekretów jako konieczną formę zawierania przyjaźni, potrzebnej do skutecznej współpracy, ale... i tak nie mam nic lepszego do roboty, odkąd twój kompan wpadł na pomysł traktowania Kaito tak prymitywnym alkoholem. A podobno to ludzie z Exitium są takimi prostakami — weszła do pomieszczenia, zostawiając drzwi otwarte, tym samym poniekąd zachęcając Yasa do wkroczenia do środka. Ściągnęła płaszcz, ukazując kolejną warstwę grubych ubrań, w tym brygantynę, którą również z siebie zdjęła, zawieszając obydwie części garderoby w szafie, zostając w samych koszulach – widać było, iż jest raczej ciepłolubna. I maskę ściągnęła, ukazując ponownie bladą twarz, obojętną w swym wyrazie. Bez słowa odkorkowała wino i nalała do pucharów. Jeden podała Labhunowi. — A więc słucham, jaki masz plan? — cóż, Adel raczej nie należała do najprzyjaźniejszych osób, tak więc i nie brzmiała na taką. Poza tym naprawdę czuła się teraz skrępowana i nie wiedziała, co począć. Dlatego całość zrzucała na Jaksarczyka, przy okazji będąc dosyć oschłą. Wina na razie nie ruszała, trzymając je w dłoni.
Ilość słów: 394

Awatar użytkownika
Yas
Drugi
Posty: 39
Miano: Jasław "Yas" Labuhn
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=228
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 23/23
Korony: 30

ndz paź 21, 2018 10:14 pm  

  Yas musiał brać poprawkę na uszczypliwość Adelruny biorąc pod uwagę, że stawia kobietę jej pokroju w tak niezręcznej sytuacji. Zdawał sobie sprawę od samego początku narodzenia się myśli o zapoznaniu się z nią, że nie będzie to łatwa i przyjemna rozmowa. W końcu ona pewnie nie wiedziała co to są uczucia i najwyraźniej bardzo rzadko się odzywała. Chciał chwycić byka za rogi i nie dać się zniechęcić jej pysze oraz aroganckiej postawie.
  Na jej komentarz o tym, że nie będzie tutaj nikomu przewodził, co dało mu do zrozumienia, że nie bardzo podobała się ta myśl Adelrunie, lekko uniosły mu się kąciki ust. Było to niewidoczne przez maskę, co w sumie nie mogło wywołać dziwnych pytań w jej głowie. Zarozumiały kmieć, któremu dali trochę władzy i się nią zachłysnął. Tak można byłoby odebrać jego reakcję.
  Rozśmieszyła go w duchu ilustracja Rolfa popijającego jakieś Jaksarskie szczyny ze znamienitym magiem aur. Ledwo powstrzymał się od wybuchu śmiechu, który oczywiście byłby całkowicie nie na miejscu w tej sytuacji. Gdy Druga wkroczyła do swojego pokoju nie zamykając za sobą drzwi, młodzieniec ruszył kilka chwil po niej, po czym zatrzasnął je za sobą. Na widok rozbierającej się przed nim kobiety, lekko się zarumienił, oraz odwrócił wzrok, wpatrując się w ścianę. Szybko jednak się zreflektował, że osoba taka jak ona mogła nie rozumieć jego zachowania, ponieważ był Drugim. Spoglądnął na nią zdejmując swą maskę z twarzy i odciągając swój śnieżnobiały kaptur do tyłu. Nie miał zamiaru robić nic więcej poza zdjęciem rękawiczek z dłoni, ponieważ nie miał jak waldgrossenka stosownych ubrań pod swą szatą. Jedynie co było pod nią, to dłuższa bielizna sięgająca niespełna kilka centymetrów nad kolana, oraz bardzo cienka i przewiewna koszula.
  Labuhn mógł odczuć jej zakłopotanie i atmosferę panującą w pomieszczeniu przez jej zachowanie oraz słowa, które wypowiadała. Chciała ewidentnie być prowadzona podczas tej konwersacji, na co Yas przymykał oko i miał nadzieję, że nie będzie to monolog, lecz dialog. Chwycił delikatnie pucharek z bardzo drogim winem. Jako, że nie chciał okazać niechęci do Adelruny, nie złapał go za górną część, lecz sprawił, że ta mu go przekazała za szyjkę, przez co ich palce mogły się zetknąć. W miarę ciepłe i zgrabne palce musnęły po koniuszkach dłoni magusa, po czym przejął kielich. Jego lodowate ręce mogłyby nieco zmrozić atmosferę, lecz miał nadzieję, że tak się nie stanie.
  Wziął jeden malutki łyk wytrawnego trunku. Spłynął po nim niczym woda, lecz ukazując niebywałą barwę różnorodnych smaków, głównie owocowych. Podniósł kielich na wysokość swych oczu i zaczął się w niego wpatrywać.
  Naprawdę, nie spodziewałem się tak znakomitej mieszanki smaków. Jestem pozytywnie zaskoczony – chciał przełamać pierwsze lody rozpoczynając rozmowę o winie, lecz szybko zmienił go na inny. – Zacznijmy może od tego, jak zaczęła się nasza przygoda z magią. Co ty na to? – nie dał jej oczywiście chwili na odpowiedzenie, ponieważ zaczął jako pierwszy. –Ja w wieku dwunastu lat zostałem sprowadzony do Initium, zabrany od matki oraz ojca, który co się okazało później, nie był mym biologicznym ojcem, lecz wujem. Prawdziwego ojca poznałem w twierdzy. Miał na mnie oko przez cały mój okres szkoleniowy, jak i na krótko po nim. Potem wyruszył do Nerdii i słuch o nim zaginął – cały ten wywód prowadzony był przez Jasława na jednym wdechu. Chwycił kielich oburącz i oparł się o stół, który służył im do pracy, robienia notatek, lub pisania listów. Zaczął kręcić po krawędziach obydwoma kciukami, wpatrując się w ciekawego koloru ciecz, powoli podniósł wzrok, aby zerknął na twarz jego rozmówczyni. Wpatrywał się w nią, lecz nie chciał być nachalny, oraz sprawić jej zakłopotanie. Odciągał swą uwagę na inne elementy pomieszczenia jeżeli poczuł jej dyskomfort.
Ilość słów: 708

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 182
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

ndz paź 21, 2018 11:01 pm  

  Wzrok kobiety przesunął się po zamykanych drzwiach jeszcze kiedy w ciepłym już pomieszczeniu ściągała z siebie niepotrzebną odzież. Raczyła także pozbawić się rękawic – w końcu nie zagrażała jej obecność ludzkiej aury, plus nie były one zbyt praktyczne akurat tutaj. Nie pisnęła słowem o sytuacji, ale nie podobało jej się to. Myślami odlatywała w miejsce, gdzie jest Kaito. Gdzie mogłaby wkroczyć, zrugać go za zachowanie poniżej poziomu Drugiego takiego jak on, a następnie pomarudzić na wszystko wokół. Ale Kaito prawdopodobnie upijał się tanią, najgorszą gorzałą z jakimś pierwszym lepszym Egzarchą. A ona stała w pokoju z jakimś nachalnym Drugim, który rościł sobie prawa do poznawania jej sekretów.
  Podając kielich Labhunowi, niechcący dotknęła jego palców. Wzdrygnęła się delikatnie, tylko odrobinę pokazując to na twarzy. Adel nie lubiła zimna, ale nawet ona nie była tak chłodna... fizycznie. Tak czy siak usiadła na skraju łóżka, bawiąc się pełnym kielichem. Nie zamoczyła nawet warg, które jednak wykrzywiły się w czymś, co mogło być delikatnym uśmiechem. — Waldgrosseńskie wina są najlepsze. — rzuciła cicho, mimowolnie przypominając sobie rodzinne winnice, niewielkie, przeznaczone raczej do własnego użytku, ale leżące akurat w terenie, gdzie nie były one niczym specjalnym.
  Uniosła delikatnie brew, słysząc to... dosyć intymne wyznanie. Miała ochotę westchnąć głośno, z racji, iż mogła to zrobić, miała także ochotę rzucić jakąś niezwykle kąśliwą uwagą. Naprawdę nie lubiła interakcji międzyludzkich polegających na zwyczajnej pogawędce. Jeżeli chodziło o pytania dotyczące magii, misji, nie miała oporów, jeśli chodziło o Kaito, również nie miała oporów, ale nigdy nie stawiała siebie w takiej sytuacji jak ta. Gdzie ktoś okazywał się być tak wylewny. Aż z zakłopotania postanowiła napić się wina. Wzięła niewielki łyk, wpatrując się w rozmówcę, ale podświadomie unikając jego wzroku.
  — Mając czternaście lat wybłagałam u ojca posłanie mnie do Initium. Fascynowali mnie Drudzy i ich cudotwórcze umiejętności — odpowiedziała, dosyć ogólnikowo, jak na normalną wersję. Nie widziała sensu w otwieraniu się i opowiadaniu o jej trudnym życiu, nawet jeśli opowieść o jej dołączeniu do elity była fascynująca i pełna zwrotów akcji. Poza tym nie skłamała, tylko pominęła... większość. Potem zaś milczała. W myślach kalkulowała, ile może mieć lat i czy go kiedyś spotkała. Nie wyróżniał się niczym szczególnym, a i ona sama nie interesowała się innymi uczniami, skupiając się na nauce i udowadnianiu światu, że jest czegoś warta. Słuchała także jego opowieści i je notowała, ale nie widziała sensu w ciągnięciu tego tematu.
Ilość słów: 505

Awatar użytkownika
Yas
Drugi
Posty: 39
Miano: Jasław "Yas" Labuhn
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=228
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 23/23
Korony: 30

ndz paź 21, 2018 11:23 pm  

  Zapatrzony w srebrne ściany pomieszczenia, Jasław odczuł tą niepokojącą nutę w powietrzu, że jego rozmówca nie jest w cale skory do opowiadania o swoim życiu osobistym. Nie sprawiło to na nim wielkiego rozczarowania, ponieważ było tak z większością Drugich i Egzarchów jakich spotkał na swojej drodze. Byli bardziej wylewni jeżeli stałeś w hierarchii wyżej od nich i twoje nastawienie aż wymagało tego od nich. W innym przypadku każdy zamykał się w sobie i nie chciał dzielić się swoimi przeżyciami, oraz uczuciami, których im chciał nie chciał brakowało. Maszyna wyprawiała z ludźmi bardzo wiele rzeczy i kosztem poniesionym przez uzyskanie mocy jaką było manipulowanie energią, zostało im odebrane człowieczeństwo.
  Ta cała historia o byłym Wielkim Mistrzu, Hisslerze oraz Gnuśnym wydaje się być tragiczna... w poetyckim tego słowa znaczeniu oczywiście – wyleciał jak nigdy nic z kolejnym tematem, aby choć trochę nakłonić Adelrunę do rozmowy. – Nie uważasz, że wchodząc do Maszyny, zostaje Drugim odebrana cząstka ludzkiego jestestwa? – wykonał dokładnego doboru słów, nie kwalifikując się do tej grupy używając zwrotu "my".
  Zsunął się lekko po krawędzi stołu, aby zasiąść jak jakiś dzikus na podłodze, krzyżując swoje nogi i kładąc jedną wolną dłoń na kolanie, a drugą trzymając kielich, kładąc na ziemi. Wbił swój wzrok w podłogę i zakręcił delikatnie naczyniem tak, że to wykonało ruch wirowy w środku. – Brakuje mi pośród naszych murów ludzi, z którymi można by porozmawiać na tematy inne niż nauka. Czuję się jakbym wędrował pośród żywych skorup, które nie mają nic w środku – cisnęło mu się na usta, aby przekazać jej, że pewnie jest taka sama jak reszta, lecz nie miał zamiaru rujnować całkowicie tego spotkania.
  Możesz mi opowiedzieć, jeżeli oczywiście masz na to ochotę, co kochasz w magii? – nie zdawał sobie sprawy, czy użycie słowa "kochasz", które tak mocno wiązało się ze sferą uczuciową byłoby zrozumiałe dla niej, lecz chciał jej tym pokazać, że nie jest jednym z nich. Czekając na odpowiedz, która mogłaby być pytaniem o skonkretyzowanie zapytania, bądź uzyskanie czegokolwiek w zamian, sam postanowił coś powiedzieć. –Dla mnie magia jest jak słońce – zrobił krótka pauzę, aby pozbierać myśli. –Kiedy czarujesz, a energia przepływa przez linie na twoim ciele, odczuwasz te przyjemne uderzenie ciepła. Sprawia, że coś rozpala cię do środka... czujesz, że żyjesz – starał się w miarę możliwości gestykulować wolną ręką. Nie nachalnie, lecz z wyczuciem i delikatnością. Na koniec wziął większy łyk wina oraz czekał na reakcję Drugiej.
Ilość słów: 479

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 182
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pn paź 22, 2018 12:01 am  

  Najśmieszniejsze w całej tej sytuacji było to, że i Labhun czuł się skrępowany tą rozmową, bądź nawet jej nastawieniem do niej. Nie dziwiła się temu nic a nic, bo nie chciałaby rozmawiać ze sobą, zamknięta w jednym pomieszczeniu. A jednak Drugi uparcie podtrzymywał rozmowę, paplając bez sensu. Adel tylko się w niego wpatrywała i słuchała.
  — Może i historia Gnuśnego oraz Richtera jest poetycka, ale Hisslera ani rzeczy z nim związanym nie określiłabym nigdy poetyckimi czy tragicznymi — dosyć ochoczo odpowiedziała na jego pytanie, słysząc tylko słowo Hissler. Nawet głos się jej ożywił, podobnie do mimiki, co prawda w negatywnym znaczeniu, ale jednak. Nie mogła jednak nic poradzić na to, że po prostu go nie lubiła i kryła doń urazę.
  Dalsze pytania uznawała za swego rodzaju przesłuchanie, chęć sztucznego podtrzymania rozmowy. Jednak to, o czym paplał, mocno ją rozbawiło, aż parsknęła. Wyraz rozbawienia został na jej twarzy, kiedy odpowiadała na jego żale. — Dosyć okrężnie próbujesz mi przekazać, że jestem bezduszną istotą. Generalnie owszem, zmiany w aurze wpływają także na osobowość, ale są to drobne zmiany. Po prostu Drugimi przeważnie zostają ludzie, którzy pragną zdobywać wiedzę — odchrząknęła, znów czując chrypkę w głębi gardła. Być może pośrednio chciała dać mu do zrozumienia, że to po prostu z nim jest coś nie tak. Westchnęła cicho i kontynuowała. — Egzarchowie powinni być dla ciebie grupą przystępną, bo mniej... zmodyfikowaną Jeśli jednak wolisz towarzystwo Drugiego, porozmawiaj z Kaito. On przypomina człowieka chodzącego w szatach Drugiego.
  Upiła kolejny, drobny łyk z pucharu. Tak długa rozmowa męczyła ją w niemal każdym aspekcie. Największy z nich był jednak jednocześnie prozaiczny. Po prostu ta forma komunikacji była świeżą dla niej dziedziną.
  — W magii? Możliwości, jakie daje. Wręcz nieograniczone — przekrzywiła lekko głowę, słuchając jego wyznań. Potem dorzuciła coś jeszcze od siebie. — Wyobraź sobie, że możesz nigdy nie chodzić, ale magia to naprawia. Albo że... tracisz głos. Wyobraź sobie, że trzymasz w dłoniach narzędzie kreacji i destrukcji, możność wpływania na innego człowieka. Mogłabym teraz stworzyć czysty chaos bądź bardziej przyziemnie, wywołać u ciebie gorączkę. Są tacy, co czytają w myślach i wpływają na nie. Ogranicza cię tylko twój umysł i samozaparcie. Dlatego jestem Drugą. Doświadczając na własnej skórze ich cudów, sama zapragnęłam po nie sięgnąć. Ciężką pracą, wyrzeczeniami i wyobcowaniem nawet wśród magów — znów odkaszlnęła, za długo korzystając z głosu w porównaniu do większego przedziału czasu. Poza tym Yas mógł wyczuć w ostatnim zdaniu nieco zgorzknienia. Interpretacja tego mogła być różna – w końcu nie wiedział, jak szybko monstrum, z którym walczyła dokonał czegoś, na co pracowała od ponad dziesięciu lat.
Ilość słów: 525

Awatar użytkownika
Yas
Drugi
Posty: 39
Miano: Jasław "Yas" Labuhn
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=228
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 23/23
Korony: 30

pn paź 22, 2018 12:29 am  

  Niezrozumienia ludzkiej tragedii jakim jest utrata człowieczeństwa mogła być całkowicie niezrozumiała przez Adelrunę. Nie naciskał więcej na temat uczuć, ponieważ najwyraźniej miała na myśli, że to z nim samym jest coś nie tak. Co prawda maszyna dała mu moc, ale nie wykorzeniła w nim emocji jakie towarzyszą normalnemu człowiekowi na co dzień. Brnięcie w zakamarki serca nie dadzą rezultatu, kiedy osoba nie jest w stanie wykrzesać tych głębszych uczuć.
  Zniesmaczył się niezmiernie po tym jak dostał dość perfidną kontr odpowiedz na swoje domniemania. Jego głowa pochyliła się nieco w dół, a usta same przemówiły. – Nie miałem zamiaru cię urazić... Masz rację, to ze mną jest coś nie tak – wziął jeszcze większy łyk wina niż poprzednio. Kielich zaczynał robić się pusty, a w głowie Yasa nazbierało się wiele różnych myśli.
  Temat o Egzarchach jako mniej zmodyfikowanej grupie był dość niepewny. Nie wiedział, czy dawała bezpośrednio do zrozumienia, że są gorsi, czy też może mniej wyobcowani w ludzkich odruchach. – Kaito wydaje się być dość inny niż reszta – na twarzy Drugiego urodziło się kolejne pytanie, którego nie mógł nie zadać. – Dlaczego w ogólne podróżujecie razem? – było to zapytanie na zasadzie: On jest bardziej jak kolega do piwa, a ty co najwyżej to ta co siedzi sama w ostatnim kącie tawerny i popija samotnie szklankę soku.
  Gdy Jasław dostrzegł jej zapał na twarzy podczas opowiadania o Hisslerze, doszło do niego, że jest dobrym tematem do rozmowy z Adelruną. Nie był tylko pewien, czy właściwym i czy chciał zadawać jej ciągle pytania tylko o jednym. Słuchał uważnie jej zdania na temat magii. Był dość oczywisty. Gdy osoba dostaje w swoje ręce moc, która przewyższa wszelkie bariery związane z tym co dla ludzi możliwe, a co nie, jest w pewnym sensie twórcą oraz niszczycielem. Żaden wojownik na polu walki nie wzbudzi takiego przerażenia jak Drugi, który ognistym pociskiem niszczy cały garnizon. Szacunek jaki otrzymują uzdrowiciele, którzy leczą to co dla zwykłej alchemii jest nieuleczalne. Jej myślenie było dobre, lecz zaniepokoił Labuhna fakt, iż myślała niepewnie na temat pozyskania potężnej mocy w bardzo krótkim czasie.
  Nieważne jak szybko zdobędzie cię ogromną moc... Ważne jest jak jej użyjesz – głupie pieprzenie o tej całej moralności jakoś naszła Yasa w pierwszej chwili i to właśnie powiedział. – Nie lubię odbierać życia, bo życie to dar dany nam przez naszych stwórców. Niesienie śmierci powinno być koniecznością – kolejne niepotrzebne moralne wywody osoby, która ma lekko zniekształcony pogląd na świat niż reszta Drugich.
  Jasław chwycił za kielich i dokończył niezmiernie pyszne wino po czym wstał i ustawił się na środku pokoju. Rozłożył ręce i stanął w nieruchomej pozie. – Dobra, wino nie dało rady mnie rozgrzać, może ty spróbujesz jeżeli potrafisz? – niewielki uśmiech pojawił się na jego twarzy, a humor mu się nieco poprawił. Nie wiedział jak trafić do Adelruny, więc postanowił zostać podmiotem eksperymentu. Jego ciało buzowało z podekscytowania, że może komuś innemu niż tylko jemu samemu uda się podgrzać jego ciało.
Ilość słów: 568

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 182
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pn paź 22, 2018 6:06 pm  

  Bawiło ją podejście, chcąc nie chcąc, Drugiego do innych jemu podobnych. Zdawał się całkowicie być wyobcowany z rozumienia mechanizmów, jakie działały magami. W końcu nikt nie był tutaj bezduszną bestią – nawet Hissler, a to jego najprędzej by o to posądziła. Adel generalnie była zdania, że największe umysły nie zaprzątają sobie głów zbyt częstym oddawaniu się przyjemnościom. Skupianie większości swojego życia na nauce i osiąganiu coraz to lepszych wyników prowadziło do perfekcji w sztuce magicznej, która chcąc nie chcąc była trudna, szczególnie jeśli chodziło o znoszenie bólu. U niej to było sporą przeszkodą, jeśli chodziło o potężniejsze zaklęcia, na przykład te trzeciego kręgu.
  — Kaito nie jest inny, po prostu taki jego charakter — zwróciła na to uwagę dosyć oschle, szczególnie że zachowywał się on, jakby uważał siebie za jakiś płatek śniegu obdarzony w przeciwieństwie do pozostałych osobowością. A to, że Kaito jest jaki jest, nie zależało od Maszyny. — Bo był moim pośrednikiem, jedyną formą komunikacji ze światem. Freya nie jest jedyną osobą potrafiącą czytać w myślach — na sekundę zamyśliła się, wracając do rozmowy. Zastanawiała się, jak długo Freya jest już Magiem Aur. Kilka miesięcy, lat? Niezbyt sądziła, aby Kaito mógł coś wiedzieć, ale postanowiła zaglądnąć do niego potem i o ile będzie trzeźwy, porozmawiać o tym. Może będzie miał większe domysły od niej.
  Jego komentarz odnośnie odbierania życia zbyła, niezbyt się nim przejmująca. Zorientowała się już, iż dosyć odstaje on od reszty społeczności. Jakby coś gdzieś poszło nie tak. Za to jego ostatnie słowa mocno ją skonfundowały. Spojrzała na niego zdezorientowana, nie będąc pewną, o co mu chodziło. W końcu wyraz jej twarzy zmienił się na zniesmaczony, szczególnie, kiedy wstawała. — Słucham? — powiedziała nadzwyczaj kulturalnie i spokojnie. Stała wyprostowana jak struna, przekładając puchar do prawej dłoni i spoglądając na Labhuna z pewną dozą wrogości. Nie była pewna, o co dokładnie mu chodziło, ale kontekst nie brzmiał dobrze.
Ilość słów: 401

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość