Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Dwadzieścia stopni poniżej Zera

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 182
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pn paź 22, 2018 6:06 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Bawiło ją podejście, chcąc nie chcąc, Drugiego do innych jemu podobnych. Zdawał się całkowicie być wyobcowany z rozumienia mechanizmów, jakie działały magami. W końcu nikt nie był tutaj bezduszną bestią – nawet Hissler, a to jego najprędzej by o to posądziła. Adel generalnie była zdania, że największe umysły nie zaprzątają sobie głów zbyt częstym oddawaniu się przyjemnościom. Skupianie większości swojego życia na nauce i osiąganiu coraz to lepszych wyników prowadziło do perfekcji w sztuce magicznej, która chcąc nie chcąc była trudna, szczególnie jeśli chodziło o znoszenie bólu. U niej to było sporą przeszkodą, jeśli chodziło o potężniejsze zaklęcia, na przykład te trzeciego kręgu.
  — Kaito nie jest inny, po prostu taki jego charakter — zwróciła na to uwagę dosyć oschle, szczególnie że zachowywał się on, jakby uważał siebie za jakiś płatek śniegu obdarzony w przeciwieństwie do pozostałych osobowością. A to, że Kaito jest jaki jest, nie zależało od Maszyny. — Bo był moim pośrednikiem, jedyną formą komunikacji ze światem. Freya nie jest jedyną osobą potrafiącą czytać w myślach — na sekundę zamyśliła się, wracając do rozmowy. Zastanawiała się, jak długo Freya jest już Magiem Aur. Kilka miesięcy, lat? Niezbyt sądziła, aby Kaito mógł coś wiedzieć, ale postanowiła zaglądnąć do niego potem i o ile będzie trzeźwy, porozmawiać o tym. Może będzie miał większe domysły od niej.
  Jego komentarz odnośnie odbierania życia zbyła, niezbyt się nim przejmująca. Zorientowała się już, iż dosyć odstaje on od reszty społeczności. Jakby coś gdzieś poszło nie tak. Za to jego ostatnie słowa mocno ją skonfundowały. Spojrzała na niego zdezorientowana, nie będąc pewną, o co mu chodziło. W końcu wyraz jej twarzy zmienił się na zniesmaczony, szczególnie, kiedy wstawała. — Słucham? — powiedziała nadzwyczaj kulturalnie i spokojnie. Stała wyprostowana jak struna, przekładając puchar do prawej dłoni i spoglądając na Labhuna z pewną dozą wrogości. Nie była pewna, o co dokładnie mu chodziło, ale kontekst nie brzmiał dobrze.
Ilość słów: 401

Awatar użytkownika
Yas
Drugi
Posty: 39
Miano: Jasław "Yas" Labuhn
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=228
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 23/23
Korony: 30

wt paź 23, 2018 6:39 pm  

  Rozmowa ciągnęła się i ciągnęła, a wina w kielichu ubyło. Drugi nie zapytał o dolewkę ze względu na dość słabą głowę do picia. Bał się, że może niedługo się wyzbyć całej prywatności względem Adelruny, co nie byłoby pożądane. Nie twierdził również, że i tak postąpił dość odważnie mówiąc to co mówił. Normalnie nie rozmawia się na takie tematy z nowo poznanymi ludźmi, lecz nie musiał przewodzić nią ani żadną grupą w tym momencie, więc pozwolił sobie na nieco człowieczeństwa w otoczeniu magów.
  Anegdotka prawiąca, że młoda kobieta potrzebował Kaito jako formy kontaktu ze światem zewnętrznym nieźle zamieszała mu w głowie. Iwasaki był magiem aur, oraz wnioskując po wypowiedzi Adelruny, potrafił czytać w myślach. Yas zaczął się domyślać, że Druga mogła mieć problemy z mową we wcześniejszym czasie. Teraz również miała chrypę i odkaszliwała zalegający śluz z gardła po dłuższej wypowiedzi.
  Stojąc jak słup soli na środku pokoju przed lokatorką tego pomieszczenia i analizując wypowiedziane przez siebie słowa jeszcze raz, zaczerwienił się lekko na twarzy. Zaczął machać rękoma przed sobą, ponieważ widział, że wprowadził kobietę w błąd. Nie miał na myśli żadnych sprośnych rzeczy, lecz chciał posłużyć się jej magią. – Nie nie, to nie tak – zaśmiał się głupio i zaczął drapać się w tył głowy jedną z rąk. – Chodziło mi o to, czy mogłabyś użyć swojej magii na mnie, żeby sprawdzić, czy będziesz w stanie podnieść temperaturę mego ciała – z jego twarzy nie znikał głupkowaty uśmiech. Najwidoczniej cała ta sytuacja wyszła całkowicie niekorzystnie dla niego jako mężczyzny oraz dżentelmena.
  Oblicze Jasława nieco spoważniało, a on sam przybrał wyprostowaną pozę wpatrując się w Adelrunę. – Zależy mi na tym, aby sprawdzić, czy są jakieś sposoby ocieplenia mojego skostniałego ciała – jego ton głosu nieco posmutniał. Wyglądał jak zagubiony chłopiec, którym wciąż targały uczucia osamotnienia i odrzucenia.
Ilość słów: 374

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 182
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

śr paź 24, 2018 7:24 pm  

  Kobieta wpatrywała się z zaskoczeniem w maga, szczerze powiedziawszy niezbyt rozumiejąc jego intencje. Oczywiście, zawieranie znajomości mogło mieć miejsce, ale wylewność, jaką się Jasław charakteryzował, była dla niej niepojęta. Do tej pory Adelruna uważała, że odkrywanie swoich sekretów przed innymi to żmudny proces – chyba, że ma się za towarzysza Kaito, który grzebie ci po głowie nawet wtedy kiedy nie chcesz i wie dużo więcej, niż by się tego życzyło. To był jednak niekonwencjonalny sposób,a to, co się tutaj działo, przechodziło jej najśmielsze pojęcie.
  Oczywiście Druga szybko skojarzyła fakty, nawet pomimo dosyć barwnego doboru słownictwa, jakim poszczycił się Jaksarczyk. Oczywiście pomogła w tym wcześniejsza sytuacja, kiedy podawała mu puchar. Rzeczywiście czuć było, jakby jego palce były odmrożone, ale Adel zbagatelizowała to, sądząc, iż po prostu nie jest nawykły do zimna i dosyć mocno reaguje na zmianę temperatury. Jednak jego wyraz twarzy wyrażał, że mówi to dosłownie, nawet jeśli mógłby ubrać to w lepsze słowa. Kobieta westchnęła cicho i z wyrazem twarzy sugerującym coś pomiędzy niezadowoleniem a znudzeniem, wyciągnęła bez słowa dłoń przed siebie.
  Pobierając energię i zapełniając nią powoli i skrupulatnie swoje linie, zastanawiała się, czy obecność na tak niezwykłym tworze, jakim był ten okręt, w jakiś sposób będzie oddziaływać na tworzone zaklęcia. Oczywiście sposób na przekonanie był tylko jeden – w praktyczny sposób należało to sprawdzić. Taka myśl przeszła przez nią tylko i wyłącznie dlatego, iż spodziewała się po Hisslerze dosłownie wszystkiego. W każdym razie starała się pobierać coraz więcej energii, gdzieś z tyłu głowy mając słowa nielubianego przezeń Fryderyka o przepływie energii, jeszcze kilka miesięcy temu w Grottham. Od tamtej pory uważniej ją pobierała i tak jak teraz, starała się to robić płynnie i w miarę równo. Skupiała się na efekcie – podniesieniu temperatury ciała Drugiego o kilka stopni, może dwa, trzy maksymalnie. Przyzwyczajona do bólu, który był znośny na tym etapie, stawiała go na dalszym planie, ignorując nieprzyjemne uczucie. I szczerze powiedziawszy była ciekawa efektu. Jeśli naturalnie ciało Jasława posiadało niższą temperaturę, niż normalny człowiek, podwyższenie jej dla uczucia ciepła może mieć pewne nieprzewidziane skutki. Ale ją to akurat obchodziło najmniej.
Ilość słów: 445

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 249
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

sob paź 27, 2018 8:21 pm  

Narrator

  Nim Jasław zawitał bezpośrednio pod drzwiami prowadzącymi do kajuty Milczki, zdołał zwiedzić nieco krętych korytarzy wijących się pośród wnętrzności tego nadzwyczaj imponującego okrętu. Niemal cały czas towarzyszyło mu delikatne, pulsujące błękitne światło jarzące się wewnątrz ścieżek ciągnących i rozgałęziających się po całych idealnie gładkich, srebrnych ścianach. Miejsce to naprawdę do złudzenia przypominało podziemia Initium, które przecież magus tak dobrze znał. Zresztą nie tylko on sam, w końcu i Adelruna zanim trafiła do Exitium, swoje w magicznej placówce wzniesionej nieopodal Czarnych Bagien, wysłużyła. Te czasy były już jednak daleko za nią, obecnie przyzwyczajona do raczej surowych, choć godnych, warunków mogła uznać, że znalazła się w czymś na styl pływającego raju, który sunął przez szeroki ocean.
  Początkowo Labuhn mijał jedynie kolejne kajuty oraz Drugich, którzy podobnie jak on poświęcali wolny czas na rozeznanie się w terenie. Hissler niestety nie pokusił się o stworzenie mapy statku, a przynajmniej nikomu nie było o tym wiadomo – toteż każdy na własną rękę zgłębiał tajemnice konstrukcji autorstwa Fryderyka, Freyi oraz Seitaro Nakamury. Po paru minutach mozolnej wędrówki natrafił na kolejne schody – jedne prowadzące na górę, a drugie na dół. Korytarz biegł także nadal po prostu do przodu, jednak wydawało się, że i tam najciekawszym co można znaleźć, będzie Rolf i Kaito, którzy właśnie w ciszy i spokoju łoją kielich za kielichem Jaksarskiej Czarno-bagiennej. Spoglądając więc w dół, skupiając nieco swój zmysł zarówno wzroku, jak i słuchu, można było dojść do nieco niepokojących wniosków. Ciche, nieco przytłumione zawodzenie ciągnęło się ku górze, przebijając przez gęstą czerń – obszar ten bowiem nie był oświetlony tak, jak cała reszta korytarzy, którymi przemieszczał się Jasław. Na górze zaś znajdować musiało się coś w rodzaju składu jedzenia. Z każdym pokonanym stopniem, Labuhn odczuwał coraz większy mróz. Widząc to przestronne pomieszczenie w całej swej okazałości, bez problemu mógł stwierdzić, że objęte zostało rytuałem, bądź nawet dwoma. W powietrzu unosiła się delikatna mgiełka, a odczuwalna temperatura z pewnością była poniżej zera. Miejsce to z pewnością można było określić mianem wielkiej lodówki. Dziesiątki skrzyń z mięsem, tyle samo beczek z winem, jak i zwyczajnymi napojami. Nie zabrakło zamrożonego pieczywa w postaci sporawych bochenków chleba.
  Wracając ze swojej krótkiej przechadzki, Yas zatrzymał się tuż obok kajuty Milczki. Ta akurat – po odbyciu krótkiej rozmowy z Freyą – wracała do swojej kwatery, aby nieco odpocząć po nieprzespanej nocy, a być może zatopić się w lekturze jednej z trzech książek, które zabrała z biblioteki jeszcze wczoraj. Do wyboru miała "Odcienie szarości, czyli co mogło stać się na Nagate?", "Wielka Wojna w wielkim skrócie" oraz powieść będącą najprawdopodobniej wymysłami człowieka, który nie skąpił koron na używki, a mianowicie "Podziemia, tom I: Pożeracz Snów". Jej plany pokrzyżował jednak blady prawie jak sami Pierwsi, jegomość, z którym miała okazję zamienić kilka słów już wcześniej. Bez dłuższego namysłu oboje przekroczyli próg kajuty.
  Kiedy kobieta skończyła ściągać jedną z grubych warstw swego wierzchniego odzienia i usiadła na łóżku, nagle poczuła się lepiej. Ból głowy ustąpił, zmęczenie jakby wyparowało, a z samej jej gardzieli zniknął śluz, który zdołał nagromadzić się podczas poprzedniej rozmowy.
  Od słowa do słowa, od łyku wina do łyku wina, Jasław w końcu zaproponował Drugiej coś, co na pierwszy rzut oka, czy raczej wytężenie uszu mogło wydawać się co najmniej dwuznacznie. "Wino nie dało rady mnie rozgrzać, może ty spróbujesz" na krótki moment zbiło Pannę Wasserberg z tropu, co Yas mógł dostrzec bez najmniejszego problemu. Szybko jednak naprostował i wyjaśnił co miał na myśli. Milczka zaś, stwierdzając, iż nie ma nic do stracenia, postanowiła w pewien sposób pomóc koledze po fachu. Pamiętając słowa Hisslera o dokładnej i spokojnej manipulacji energią, o jej niezakłóconym przepływie, zaczęła powoli ciągnąć ową z trzewi planety, starając się zachować przy tym jak największy spokój. Już po paru sekundach jej palce zaczęły oplatać języki delikatnej, błękitnej mgiełki. Zaś Yas w tym samym momencie odczuwać zaczął raczej obcy stan rzeczy – temperatura jego ciała podniosła się na tyle, że blada do tej pory twarz, nabrała kolorów – w tym wypadku głównie czerwonego. Czuł, że powoli oblewać zaczyna go pot, a w dodatku dostał małych zawrotów głowy, które uspokoiły się dopiero w momencie, w którym przycupnął.
Ilość słów: 873

Awatar użytkownika
Yas
Drugi
Posty: 39
Miano: Jasław "Yas" Labuhn
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=228
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 23/23
Korony: 30

czw lis 01, 2018 7:33 pm  

  Nagłe uderzenie gorąca, które nieco zwaliło młodego magusa z nóg, wpłynęło na jego myślenie w tej jednej danej chwili. Przypomniał sobie, że przechadzając się po magicznym tworze Wielkiego Zaklinacza natknął się na coś co można było nazwać "wielką lodówką". Bardzo chciał się teraz w niej znajdować, ponieważ temperatura, która panowała wewnątrz jego ciała była dla niego czymś nowym, nieprzyjemnym oraz dezorientującym.
  Spojrzał się na swoją dłoń, która nagle z koloru blado trupiego zmieniła się na ciepły odcień kremowego. Jego twarz paliła niczym wsadzona do paleniska w przydrożnej karczmie, a na czole pojawił się pot. Było mu niezmiernie gorąco i już nie jedna myśl o rozebraniu się do rosołu przeszła mu przez głowę. Nie wykonał jednak żadnej akcji, która mogłaby speszyć Adelrunę, więc postanowił unieść się lekko i oprzeć na biurku, kierując swoją otwartą dłoń w jej stronę.
  Dobrze, możesz już przestać... – oddychał bardzo ciężko. Jakby przebiegł co najmniej 10 kilometrów na ciągłym sprincie. Przetarł twarz wolną ręką, a jego rękaw stał się mokry i cięższy. – Już teraz wiem, że powinienem unikać osób, które potrafią manipulować ludzką temperaturą – Chwycił się za górną część odzienia i zaczął wpompowywać pod szatę zimne powietrze – Na Onych... ale tutaj duszno...– mówił bardzo zdenerwowanym głosem, a zarazem zmęczonym jakby na prawdę uprawiał ciężką, fizyczną pracę.
  Po krótkiej chwili opierania się resztkami sił o biurko, postanowił opuścić pomieszczenie młodej waldgrossenki i udać się do swojej kajuty. Ciężkimi i ospałymi krokami doszedł do drzwi, nacisnął klamkę i otworzył je na oścież. Spojrzał się w jej stronę i ukłonił lekko zapoconą czupryną. – Było mi niezmiernie miło spędzić czas z Tobą na rozmowie przy zacnym winie, lecz teraz muszę udać się do siebie i postarać nie umrzeć z przegrzania – jego uśmiech, który pojawił się na młodzieńczej twarzy wskazywał, że była to jedynie maska odziana, aby nie ukazywać, że na prawdę uważał, że zaraz wyciągnie kopyta do góry.
  Podpierając się ciężko srebrzystej ściany, zataczał się niczym podrzędny pijaczyna szukający schronienia przed deszczem. Niebieskie światła, które znajdowały się na korytarzu zlewały mu się w jeden, oślepiający blask. Przymrużył lekko oczy i na ślepo trafił do swojego pokoju. Wszedł do niego, zatrzasnął drzwi za sobą, a pierwszą czynnością jaką wykonał, było zdjęcie z siebie całego ubrania. Stał na środku kajuty w samej bieliźnie, która była już przeźroczysta od potu, który spływał po nim przez ten cały czas. Yas wykonał szybki ruch ręką, a w jego otoczeniu temperatura zaczęła gwałtownie spadać. Powiew chłodu sprawił, że ten położył się na swoim łożu i równie szybko zamknął oczy.
Ilość słów: 511

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 182
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pt lis 02, 2018 6:00 pm  

  Reakcja ciała Jasława mało zaskoczyła Adelrunę. Kiedy rzuciła na niego to dosyć proste, niskopoziomowe zaklęcie, które ledwo teraz odczuwała, zwyczajnie dostał gorączki, tak jak zwykły człowiek. Wysokiej, natychmiast osłabiającej. Jednakże Yas chciał podobno odczuć ciepło, którego mu brakowało, a które czuł tylko uprawiając magię. Oczywiście sądząc po jego reakcji, odczuł to aż nazbyt, wraz z innymi skutkami ubocznymi, czyli wręcz w całkowicie inny sposób. Jej sumienie było mimo tego czyste jak łza, nie zrobiła mu bowiem krzywdy umyślnie, a za jego zgodą.
  Tym samym przekonała się także, a co za tym idzie – jej ciekawość została zaspokojona – że Labuhn nie różnił się wcale od innych ludzi. Mógł odczuwać temperaturę otoczenia inaczej, niż wszyscy, ale jego własna, naturalna, była po prostu obniżona i podnoszenie jej działa tak samo, jak u zwykłej zmiennocieplnej istoty. Do spodziewania, ale to jak z dzieckiem. Nie przekona się, dopóki nie dotknie.
  — Mogę ci ją... zbić — powiedziała, nie mając okazji dokończyć zdania, bowiem zaskakująco szybko pozbyła się gościa ze swojej kajuty. Została znów sama. Z początku chciała wstać i pójść za Jaksarczykiem, ale zrezygnowała z tej przyjemności. Upiła za to wina – dużo więcej, niż z początku piła, po czym dopilnowała, aby drzwi były zamknięte i przebrała się w ubrania mniej podróżne, czyli przede wszystkim zrezygnowała z pancerza, chociaż nadal dominowały u niej ciepła, wełniana odzież. Potem założyła z powrotem maskę, aby ukryć twarz i wyruszyła z pokoju, aby rozejrzeć się po okręcie. Z początku pragnęła jedynie podziwiać cud techniki, jakim ten zdecydowanie był, ale po krótkim spacerze zmieniła nieco taktykę. Zrezygnowała jeszcze wcześniej z odwiedzin u Kaito, w którym nie pokładała teraz żadnych nadziei na stan trzeźwy. Postanowiła jednak nieco bardziej zainteresować się tym, co napędza konstrukcję.
  Chociaż na konstrukcji statków nie znała się praktycznie w ogóle, zdawała sobie sprawę, iż aby takowy w ogóle ruszyć z miejsca, należy posiadać żagle oraz siłę napędową w postaci ludzkich ramion. Pierwsze, chociaż figurowało w wyposażeniu, zdawało się być całkowicie niepotrzebne, drugiego zaś nie widziała. Jasnym więc było, iż to magia napędza okręt, który zdawał się być pływającym Initium. Pytanie tylko, skąd się brała? Najrozsądniejszym byłoby tutaj uznanie, iż to rytuały napędzają całą konstrukcję, zwykła magia byłaby bowiem dalece nieekonomiczna. Gdzieś więc musiało być serce statku, maszynownia, czy jak Hissler to mógł zwać. I tego chciała Adelruna poszukać.
  Kręcąc się po korytarzach, natrafiła w końcu na schody. Jedne kierujące się ku górze, drugie ku dołowi. Najpierw idąc do góry, odczuwając okropne zimno, natrafiła po prostu na spiżarnię. Zawróciła lekko zawiedziona. Dół zaś prezentował się znacznie bardziej ciekawie. Z ciemności dochodziły niepokojące odgłosy i po krótkiej chwili namysłu Adel skierowała się w tamtą stronę. Jeśli będzie zbyt ciemno, by widzieć, po prostu aktywuje zaklęcie ze światłem.
Ilość słów: 583

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 249
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

pt lis 02, 2018 6:31 pm  

Narrator

  Ani Labuhn, ani Panna Wasserberg nie spodziewała się takiej reakcji ciała magusa, na – wbrew pozorom – nieznaczne podniesienie jego temperatury. Poty oblewające Jasława szybko wybiły mu z głowy wszelkie myśli o chęci zaznania takiego samego ciepła, jak inni ludzie. Milczka zaś zdawała się być w pewien sposób usatysfakcjonowana swym niespodziewanym eksperymentem – w końcu właśnie dowiedziała się, iż choć Yas cierpiał na dość rzadkie schorzenie, tak gorączkę przeżywał w taki sam sposób, jak inni ludzie.
  Magus szybko ulotnił się z kajuty Drugiej, pozostawiając ją sam na sam z butelką najlepszego wina, jakie kiedykolwiek miała okazję skosztować. Zmęczony i osłabiony powoli dotarł do swojej kwatery, zamknął za sobą drzwi i rzucił się na łóżko, wcześniej zrzucając z siebie całe wierzchnie odzienie oraz obniżając temperaturę panującą wewnątrz. Kiedy tylko całe jego ciało zetknęło się z miękkim łożem, znów odczuł tę błogą ulgę. Ustąpiły wszystkie bóle, przestał oblewać go pot, a oczy znów współpracowały z mózgownicą. W tym samym momencie usłyszał, jak ktoś dobija się do jego drzwi.
  Szefuńciu, jesteś ty tam? — przepity i niewyraźny głos dobiegał zza srebrnych wrót. Głos dobrze Jasławowi znany, bo należący do nikogo innego, jak Rolfa Weizmanna. — Się szef z nami może napije, co? — słowa Egzarchy sugerowały, że nie był sam.
  Tymczasem Adleruna, która zadowoliła się jeszcze kilkoma łykami wytrawnego wina, postanowiła na własną rękę poszukać miejsca mogącego być maszynownią. Kierując się nieco krętym korytarzem, maszerowała właściwie po tej samej ścieżce, co Labuhn wcześniej, aż do momentu, w którym znalazła się przed schodami. Jej ciekawość była jednak silniejsza od tej Yasa, bowiem nie poprzestała na zwiedzeniu ogromnej spiżarni.
  Schodząc w dół, kolejne stopnie podświetlały się, gdy tylko zetknęły się ze stopami kobiety. Im niżej schodziła, tym zawodzenie było głośniejsze i coraz bardziej nieprzyjemne dla ucha. W pewnym momencie do jej uszu docierać zaczynały także szepty w obcym języku – głównie Nerdyjskim i pomniejszymi jego odmianami. Ostatecznie, kiedy dotarła na sam dół, stanęła przed grubymi, potężnymi stalowymi wrotami. Po ich środku znajdowała się tabliczka z napisem w sanctinie, który brzmiał: skład paliwa, nieupoważnionym wstęp wzbroniony!
  Tuż pod samą informacją widniała zasuwa pełniąca funkcję judasza. Spoglądając przez nią, dojrzeć można było dziesiątki nagich, czarnoskórych ludzi przykutych kajdanami do ścian. Przy każdym z nich stały dwie miski – z wodą i jedzeniem w postaci jakiejś niezbyt apetycznie wyglądającej papki.
Ilość słów: 481

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 182
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pt lis 02, 2018 8:27 pm  

  Niektórych mniej ciekawskich zawodzenie dochodzące z dołu połączone z ciemnością zeń wiejącą mogło skutecznie odstraszyć. Jednak nie taki diabeł straszny, jak go malują i gdy tylko wkroczyła na ścieżkę mroku, schody podświetliły się pod jej stopami, ukazując dalszą drogę. Panna Wasserberg doskonale zdawała sobie sprawę, że cokolwiek Hissler skrywał na tym poziomie, nie mogło być aż tak niebezpieczne, by zostawić to samemu sobie... no, może miała małe wątpliwości, bo w końcu był to Hissler, ale jednak aż tak słabo w niego nie wierzyła.
  Dźwięki, z pozoru mało rozpoznawalne, pojedyncze jęki, zawodzenia i płacz, w końcu dały się rozróżnić, a wraz z tym dało się słyszeć coś w rodzaju szeptów. Być może byłoby to niepokojące, gdyby nie dało się rozróżnić języka bądź byłby on bardzo niejednolity, ale to po prostu był nerdyjski. Zwyczajny nerdyjski, którego chociaż nie potrafiła samego w sobie, to łatwo dała radę zrozumieć, po jakiemu głosy mówią. A kiedy ujrzała stalowe wrota z napisem w sanctin o składzie paliwa, całkiem mogła odetchnąć z ulgą. Właściwie to dotarła chyba do swojego celu i to zaskakująco łatwo. Nadal jednak nie rozumiała szeptów, chociaż prawdopodobnie gdzieś z tyłu głowy wiedziała, jak to połączyć z napisem. Wolała się jednak upewnić.
  Stanęła na palcach niczym dziecko sięgające półki ze smakołykami, by w ogóle sięgnąć wzrokiem na to, co kryło się za pokrywą. Widząc zaś to, co miała zobaczyć, poczuła, jak oblewa ją zimny pot. Powoli powróciła na swoje miejsce i zasunęła judasz z powrotem. Odwróciła się na pięcie i powróciła nazbyt spokojnym krokiem na górę. Wydawałoby się nawet, że pod stalową maską nie kryją się żadne emocje, ale w rzeczywistości kobieta nie wiedziała co o tym myśleć. Nerdyjscy niewolnicy w gruncie rzeczy nie byli niczym dziwnym, spora część ich kultury opierała się na tym od zarania dziejów. Poza tym nie dziwiła się także nic a nic Hisslerowi, że postanowił wykorzystać ich jako... paliwo do napędzania statku. Generalnie Adelruna właśnie połączyła wątki i o ile widok sponiewieranych niewolniczych ciał, złamanych już dawno temu aż tak jej nie zaskoczył, to samo wykorzystanie ich aur, a raczej o nic innego nie mogło chodzić, było dla niej dosyć problematyczną informacją.
  Z wszechobecnym dziwnym uczuciem, którego nie potrafiła wyjaśnić, kobieta postanowiła powrócić do swojej kajuty. Po drodze doszła do wniosku, że nawet jeśli jest to moralnie złe, zniszczenie Zer w zalążku jest dużo ważniejsze niż życie zmarnowanych istot, którym i tak przeznaczona była upodlona śmierć w kopalni, na nerdyjskiej arenie bądź od nieustannych gwałtów w burdelach. Cel uświęca środki, jak się powszechnie mawia, a Fryderyk Hissler był w tym mistrzem i pewno nawet nie mrugnął okiem, kiedy przekazywał korony łowcom niewolników. I szczerze powiedziawszy, akurat powiązaniem jego z tym paliwem się nie dziwiła. Wręcz nie była ani trochę zaskoczona. Sama zaś uznawała, że pragmatyczne podejście do tej sytuacji jest znacznie prostsze niż zamartwianie się przez sumienie czy nawet współczucie im. Po prostu świadomość, w jaki sposób porusza się okręt, była po prostu dziwna i prawdopodobnie Adel wolałaby się bez niej obyć.
  W połowie drogi rozmyśliła się i postanowiła wyjść na pokład, przynajmniej na chwilę. Obejrzeć widoki, zobaczyć, jak szybko statek się porusza, odetchnąć chłodnym powietrzem. Tak po prostu.
Ilość słów: 654

Awatar użytkownika
Yas
Drugi
Posty: 39
Miano: Jasław "Yas" Labuhn
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=228
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 23/23
Korony: 30

sob lis 03, 2018 4:01 am  

  Oczy Drugiego kleiły się niczym palce zamoczone z świeżym miodzie wydobytym z ulu, kiedy jego głowa zetknęła się z pierzastą poduszką. Ten sam moment zabrał od niego całe zmęczenie i wycieńczenie spowodowane zaklęciem Adelruny, które niespodziewanie odebrało mu całe siły. Zastanawiał się, czy ktoś taki jak ona nie nadawałaby się na skrytobójcę. Jej umiejętności mogłyby spokojnie bez zaniepokojenia innych, uśmiercić paręnaście osób samym przegrzaniem czy oziębieniem.
  Stukot nieznośnego Rolfa mimo iż Jasław nie miał zamiaru położyć się do snu, nie dawał mu się wyciszyć i jedynymi sposobami na pozbycie się ich było albo wypędzenie ich spod kajuty, albo wpuszczenie do środku. Młody Jaksarczyk mógł właśnie popełnić wielki błąd, który może go kosztować później wielkim kacem, lecz wpuścić jegomości do swojego pokoju.
Drzwi są otwarte Rolf... – zmęczony głos wydobywający się spod poduszki dał gościom zielone światło na wejście. Yas nie miał zamiaru się ubierać, jego stan poprawił się, ale ze zwykłej ludzkiej natury lenia nie miał na to ochoty.

  Temperatura w pomieszczeniu była dość "arktyczna", lecz dopiero po pewnym czasie magus anulował swoje zaklęcie, sprawiając, że wszyscy znajdujący się w kajucie, musieli odczuwać mrożące kości zimno, które było porównywalne do tego, jakby w samych galotach wyszli na dziób statku. Drugi machnął ręką na odwiedzających go ludzi, aby szybko wchodzili i zamknęli za sobą drzwi.
  Labuhn chwycił butelkę wytrawnego waldgrosseńskiego wina ze swojego biurka, odkorował go szybkim ruchem i wziął potężny łyk z gwinta. Nie postanowił jeszcze, czy będzie mieszać wińsko i spirytus z Rolfem i Kaito, ale mieli przed sobą cały wieczór. Otarł resztki trunku z ust i skierował się bezpośrednio w stronę swojego kompana podróży.
  To będzie podróż jedyna w swoim rodzaju Rolf... musimy się przygotować na starcie z Zerami – powiedział niemrawym głosem, po czym wziął kolejnego susa wina.
Ilość słów: 358

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 249
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

pn lis 05, 2018 7:02 pm  

Narrator

  Najwyraźniej kiedy tylko do uszu Rolfa doszła wieść o tym, iż wrota do kajuty Jasława są otwarte. Egzarcha natychmiast zabrał się do prób otworzenia drzwi, na których powodzenie Yas czekać musiało jakieś dobre trzy minuty. W końcu, kiedy tylko tylko wejście stanęło otworem, mężczyzna wpadł do środka z pełną butelką gorzały w prawej ręce. Tuż za nim do środka wparował inny człowiek – jednak co dziwne nie był to Kaito, który wcześniej oddalił się z Weizmannem w stronę kajut.
  Zera to mi mogą odbyt lizać — szybko odparł, po czym solidnie pociągnął z gwinta łyk jaksarskiej gorzały. Następnie podał butelkę swemu wysokiemu jak tyczka towarzyszowi. Ten uczynił podobnie, z tym że butelkę podał Labuhnowi.
  To jest Otton, szefie — przedstawił swojego nowego kolegę.
  Się zgadza, Otton jestem — zachwiał się na tyle mocno, że wylądował na łóżku Labuhna. — Żesz kurwa, gdzie ja jestem? — zapytał, wyraźnie zdziwiony.
  Co ty Otton, głupi czy z Exitium? Ano tak, hehe, z Exitium — zaśmiał się Weizmann.
  A weźże chłopie spierdalaj — szybko odparł wysoki jegomość, wstał z łoża, otrzepał się i wyszedł.
  Co mu odbiło to ja nie wiem.
  Tymczasem Adelruna, która zdążyła już odnaleźć skład paliwa, postanowiła jednak nieco dłużej powłóczyć się po płynącym statku. Ostatecznie doszła do wniosku, iż najlepiej będzie wyjść na pokład i przyjrzeć się otoczeniu.
  Kiedy znalazła się na górze, wokół niej rozpościerał się ocean. Gdzieś w oddali widać było kontynent, który z każdą minutą kurczył się coraz bardziej, zanikając również pomiędzy mgłami. Po pokładzie kręciło się trochę osób – głównie w grupach. Głównie dostrzegała magów z Initium, którzy w tej załodze przeważali. Nie oznaczało to jednak, że na całym okręcie, z Exitium nie ma nikogo oprócz Milczki i Iwasakiego. A gdy tylko o Iwasakim pomyślała, dostrzegła jego sylwetkę widniejącą tuż przy dziobie statku. Obok niego stała Freya, z którą najwyraźniej zaciekle o czymś dyskutował.
  Koło masztów kręcił się Hissler, który kombinował coś przy linach. Po krótkiej chwili jednak z tego zrezygnował i udał się do budki umiejscowionej na tyłach statku.
  Nagle Milczka poczuła, jak ktoś delikatnie uderzył w jej ramię, a dokładniej zahaczył o nie wychodząc na pokład. Kiedy tylko odwróciła się w stronę tej osoby, dostrzegła wysokiego jegomościa o jaksarskich rysach twarzy i krótko przystrzyżonych blond włosach.
  Ah, przepraszam, to było niechcący — odezwał się w sanctinie. — Nadal zaskakuje mnie ten statek.
Ilość słów: 469

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 182
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

wt lis 13, 2018 2:01 pm  

  Wyszedłszy na pokład, Adel ściągnęła maskę, smakując orzeźwiającego, chociaż szczypiącego w policzki wiatru. Wystawiła twarz pod podmuch, na chwilę całkowicie zapominając o dziwnym statku. Akurat ona lubiła podróże morskie. Nie bała się chyboczącego pod nogami pokładu ani bezkresu oceanu. Uważała natomiast, że to jest piękne. Jednostajny obraz rozpościerających się wód poniekąd ją uspokajał i była wtedy nieco milsza dla otoczenia. A poza tym potrzebowała świeżego powietrza, nawet jeśli było zimno.
  Była zaskoczona szybkością, jaką osiągali, kiedy spoglądała w kierunku lądu. Na rozmowie z tym dziwnym magiem nie spędziła wiele czasu, a przeważnie okręty nie były aż tak daleko od kontynentu. Oczywiście ten był wyjątkowy, pod wieloma względami. Rozglądając się, ujrzała sprawcę całej tej sytuacji, Hisslera. Obserwowała, jak traci zainteresowanie linami i idzie na tył statku. Patrzyła się na jego plecy, zastanawiając, jak doszedł do tego wszystkiego i co musi mu siedzieć w głowie, żeby wpadać na takie pomysły. A przede wszystkim, czy ukrywa więcej. Musiał coś ukrywać, Adelruna zdążyła go poznać na tyle, żeby wiedzieć, że mówi to, co jest dla niego wygodne, a nie to, co chcieliby usłyszeć inni.
  Initium dominowało nad Exitium, chociaż nie tylko ona oraz Kaito tutaj reprezentowali sprawę placówki. Samego Cesarskiego zobaczyła dosyć szybko, dyskutującego o coś z Freyią. Zmarszczyła brwi, do tej pory będąc wręcz przekonaną, że pije tanią gorzałkę z Rolfem, Egzarchą, którego przyprowadził Labuhn. Stwierdziła, że poczeka na niego. Skoro był trzeźwy, mogła z nim porozmawiać.
  Postąpiła do przodu, chcąc podejść do burty, kiedy poczuła, że coś ją trąciło w ramię. Odwróciła się i pierwsze, co rzuciło się jej w zmysły, to był odór ciągnący od jegomościa, dokładniej rzecz ujmując, od jego ubrań. Zmarszczyła nos, fukając lekko, po czym uniosła głowę, żeby w ogóle widzieć twarz rozmówcy – Jaksarczyka, sądząc po rysach i wzroście. Odsunęła się delikatnie do tyłu, żeby nie czuć tego smrodu alkoholu, pod pretekstem usunięcia mu się z drogi.
  — Nie szkodzi. A statek jest zaskakujący, szczególnie jak się już odkryje coś więcej ponad kajuty i kuchnię — nawiasem mówiąc ciekawe, ile średnio aur zużywa ten statek. Oczywiście pewno Hissler wyliczył, ile potrzeba ludzi do zasilania tego giganta, ale i tak, zapewne jedna aura była niewystarczająca. To zaś oznaczało, że musieli wydać naprawdę niebotyczne pieniądze na samych niewolników. Ale cóż, stać na to magów.
Ilość słów: 482

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości