Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Ziemie północy

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 165
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

pn sie 13, 2018 9:59 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator

  Dalszy rozwój wydarzeń był z goła krwawy, Bishrun z łatwością zanurkowała pod olbrzyma i użyła swojego noża. Polała się jucha gdy nóż zagłębił się w udo. Przeciął nogę mocno ale najwyraźniej nie trafił w nic ważniejszego. Marynarz jednak zachwiał się i czując ból kopnął z całej siły Nerdyjkę drugą nogą. Na to nie była na najmniejszym stopniu przygotowana. Nie był to bardzo widowiskowy kopniak ale skuteczny z uwagi na nieprzygotowanie. Nos dziewczyny zamienił się w krwawią miazgę jej wzrok stępiał od krwi która rozbryznęła po okolicy. Cóż trzeba będzie to długo kurować. Niestety wstrząs sprawił że dźwięki na chwilę przycichły a ona poczuła się otumaniona.
  Mimo wszystko na granicy świadomości odskoczyła od niego, włożyła w to całą swoją duszę. I udało jej się kosztem zebrania ciosu prawą ręką w jej oddalające się plecy. Poczuła poważne uszkodzenia po prawej stronie kręgosłupa jednak cios nie był tak poważny. Dalej mogła się ruszać. Już ledwo ale jednak. Co ważniejsze mogła oddychać.
  Mietek jednak nie dał za wygraną i chwycił znowu z ziemi maczugę. Tym razem mimo trzymania jej w prawej ręce broń znajdowała się po lewej stronie. Najwyraźniej zamierzał wyprowadzić cios. Jego parszywe oczka świeciły się. Coś było zdecydowanie nie tak, najwyraźniej był już pewien swojej wygranej na zmasakrowanej Nerdyjce. Natarł na nią a ona miała sekundy by zdecydować co zrobić dalej.
Ilość słów: 269

Awatar użytkownika
Bishrun
Posty: 42
Miano: Bishrun t-Aqhallit
Pochodzenie: Zjednoczony Sułtanat Nerdii
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=232
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0

wt sie 14, 2018 12:43 am  

  W jej obecnym położeniu źródłem autentycznej – choć niestety bardzo krotkiej – rozkoszy było uczucie towarzyszące zagłębianiu ostra w ciało agresora. Nie zdążyła jednak dojrzeć, w co konkretnie wbił się nóż, bo nagle świat odpłynął za feerią pomarańczowo-czarnych figur, gdy coś przydzwoniło jej potężnie w twarz. Krzyknęła z bólu, prawą rękę odruchowo kierując do twarzy, zalanej już krwią, spływającą odtąd rączymi strumykami z obficie unaczynionego nosa na szyję, koszulę i podłogę.
  Ale zdołała się jakoś oddalić, choć jedno wsparcie na pękniętym prawym przedramieniu przypłaciła bólem, który wyzwolił z niej zwierzęcy ryk. W tym krótkim, ale głośnym dźwięku zniknęła dudniące dupnięcie, które zebrała w plecy, ale poza kriwakiem (pewnie rozległym) niewiele dodało jej to strat do aktualnego wyniku (w którym niestety nie prezentowała się najlepiej). Zyskała dystans – należało zdążyć otrzeźwieć. I działać dalej, bo Mietek nie popuszczał...
  WIelce mając nadzieję, że rana po nożu przeszkodzi Mietkowi skutecznie działać, zebrała się, nieco chaotycznie, do powstania. Kosztowało ją to bezładne dwa małe kroczki w tył, grożące trochę upadkiem – ale udało się. Stała przytomna. Krew z nosa płynęła jak durna – powodowana odruchem Bishrun otarła ją przylepionem do wierzchu dłoni mankietem koszuli – i wtedy zobaczyła maczugę. Słaby głosik podpowiedzał, żeby prosić o pardon... ale stłumiła go adrenalina, rozjuszenie i naturalny dla Nerdyjki imperatyw walki.
  Wróg natarł – widziała paskudną głowicę maczugi... Uskoczyć – tylko unik mógł ją teraz uratować. Jeśli – miejmy nadzieję w Onych – unik się udał i zyskała jeszcze sekundkę – z cholewy wyciągnęła noż. W operowaniu takim narzędziem była zaprawiona i jeśli tylk obyło to możliwe – zrodzony do sprawnego rzutu nożyk pomknął w kierunku głowy Mietka. Niech mu się wbije w czoło albo oko, i niech to nieduże a groźne w jej dłoni ostrze przyniesie skurwysynowi śmierć, zanim skurwysyn sprowadzi na Bishrun jakieś gorsze jeszcze kalectwo...
Ilość słów: 379

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 165
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

wt sie 14, 2018 10:18 pm  

Narrator

  Rzut na unik w pierwszym ciosie (Ten Cios Miecia jest słabszy o wiele niż można by się spodziewać)
Spoiler:
1d100+18 => 99, 18 => 117

1d100 => 81 => 81

  Rzut nożem, jeśli odskoczysz
Spoiler:
1d100 => 59 => 59

1d100+12 => 31, 12 => 43

  Trafienie krytyczne nożem
Spoiler:
1d100 => 8 => 8

1d100+28 => 58, 28 => 86

  Rzut na kolejny atak Mietka ( pierwszy coś był zmyłką by uderzyć ponownie z drugiej jak już odskoczysz i się zmęczysz, temu parszywe oczka i był pewien wygranej)
Spoiler:
1d100 => 52 => 52

1d100+29 => 78, 29 => 107

  Trafienie krytyczne maczugą
Spoiler:
1d100 => 72 => 72

1d100+11 => 39, 11 => 50
Ilość słów: 107

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 165
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

wt sie 14, 2018 11:24 pm  

Narrator

  Nerdyjka z łatwością uskoczyła przed nadciągającym ciosem, ten o dziwo był słabszy niż się spodziewała. Jej ciało instynktownie przeszło do kontrataku gdy tylko maczuga minęła jej ciało. Czując ze zwycięstwo może być już blisko wyciągnęła rękę i cisnęła noże. Z tej odległości mogła nawet pozwolić mu się swobodnie obracać. Nie miało to znaczenia. Dziewczyna wycelowała w głowę licząc na wszystko albo nic. Z tej odległości trafienie nożem w głowę było dla osoby już z średnią wprawą banalnie proste. Problemem za to był rozrzut.i budowa czaszki. Mogła poważnie go okaleczyć albo zrobić bardzo niewielkie straty. Niestety rzut mimo że bardzo udany przeciął skórę czoła i zrykoszetował od twardej czaszki. Ześlizgnął się i poleciał w tył za kolosa. Gdyby tylko celowała w korpus. Wtedy dostrzegła coś przerażającego.

  Mimo że z twarzy tryskała mu krew a nowo otwarta rana sprawiała że już raczej żadna kobieta go nie zechce to miał na twarzy tryumfalny uśmiech. Jego dziwne wcześniejsze uderzenie zatoczyło koło po prawej i teraz opadało prosto na nią, Finalnie od góry, jej wcześniejszy rzut sprawił że teraz znajdowała się bez pośrednio pod spadającą maczugą i wystającymi z niej feralnymi kolcami. A broń spadała szybko. Cios padł od jej lewej góry. Trafienie wbiło się w jej bark, na szczęście uniknął głowy. Bishrun mogła dziękować bogom. Gdyby potrafiła w tym stanie. Wielkie gwoździe zagłębiły się w jej lewym barku. Poczuła jak w staw wbiło się kilka z nich. Ból był niesamowity. Siła uderzenia sprawiła że zwaliło ją z nóg. Maczuga wydostała się z jej ciała pozwalając oszacować zniszczenia, krew wytrysła mocnym strumieniem. Wiele dziur które nie bardzo dało się zatamować. To nie był koniec w końcu była to broń obuchowa. Poza dziurami i przebitą torebką stawową miała do szczętu zgruchotaną kość. Punkty przyczepu mięśni nie działały a żaden ruch lewą ręką nie był możliwy. Odłamki kości znalazły się w powierzchni stawowej blokując staw agonalnym bólem. Cała nasada kości ramiennej była w strzępach, spękana. Nawet łopatka miała ciężki los. Siła uderzenia wybiła ją utrudniając napinanie mięśni kręgosłupa po tej stronie. Mimo wszystko żyła, gdyby to trafienie uderzyło w jej twarz to byłby koniec. Tak mogła jeszcze się podnieść. Jeszcze ten jeden raz. mając sprawną tylko prawą rękę.
  Mieczysław nie śpieszył sie z kolejnym atakiem, był pewien zwycięstwa. W końcu jego ofiara była już w agonalnym stanie, choć obaj tracili krew ona traciła znacznie więcej. Zdawał sobie dobrze sprawę że jest nieco wolniejszy i z jego uda cieknie krew. Jego noga nie była szczytem sprawności. Za to niespodziewaną radość sprawiała mu znacznie gorsza sytuacja przeciwniczki.
Ilość słów: 538

Awatar użytkownika
Bishrun
Posty: 42
Miano: Bishrun t-Aqhallit
Pochodzenie: Zjednoczony Sułtanat Nerdii
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=232
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0

śr sie 15, 2018 1:35 am  

  Rzadko kiedy zdarzyło się Bishrun jaśniej widzieć, że walka jest na śmierć i życie. Zresztą głównie na śmierć. Nie ma wyjścia – ktoś tu musi zdechnąć i niestety wielce było prawdopodobne, że to będzie ona. Ból rozrywał ciało nie tylko tam, gdzie miał źródło – sama nie wiedziała już, co i gdzie bardziej boli. Należało działać ostatecznie, rzucić wszystkie siły, zadać finalny cios, zanim Mietek nie zrobi tego samego...
  Nóż sięgnął czoła, ale nie przyniósł oczekiwanego skutku, poza dodatkowym rozjuszeniem przeciwnika. Ale tego nie widziała – cios maczugą odebrał jej na moment zmysły. Na moment – potem dokładnie poczuła, co się stało, niezdolna powstrzymać bolesnego jęku i odruchu chwycenia się za rozorane ramię. Niestety – żadna jej ręka nie była w stanie działać swobodnie. Zwaliło ją znów, choć dopiero się podnosiła z pozycji pełzająco-leżącej. Padła znowu, wyprężona z bólu zaraz opadła lędźwiami na deski. Wstać... za wszelką cenę.
  Wstała. Na chwiejnych nogach, tocząc z rozwalonego nosa i rozszarpanego lewego ramienia obfitą posokę, z rękoma niemal bezwładnymi – stała...
  I wtem ruszyła do przodu błyuskawicznie się odbijając stopami, spróbowała zwodu, ale miejsca było mało – w każdym razie celem jej było zdezorientowanie Mietka, zwłaszcza zdezorientowanie co do kierunku, zmylenie go tak, by bronił lewego boku. Tymczasem ona wróciła, jak planowała, na środek i wystrzeliła jak najpotężniejszego kopniaka w mietkowe jajca. Nie spieszył się z atakiem, a więc w tej sekundzie nie zagrażał. Mógł się zorienotwać o jej zamiarze i jakoś bornić – ale temu służył zwód. Kopniak w jaja, któeog intencją było wbicie mu zmiażdżonych na dżemik klejnotów w głąb miednicy. Mogło po tym kopniaku nawet upaść – ale lepiej nie, bo następnym celem było natychmiastowe ruszenie biegiem do wyjścia, jeśli kopniak odniesie słaby skutek. Jeśli Mietek weźmie, na co zasłużył – Bishrun miała w głowie kilka wariantów wykonania na nim wyroku śmierci.
Ilość słów: 378

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 165
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

sob sie 18, 2018 8:58 am  

Okej to rzuty, Vrepit Sa! Zwycięstwo albo śmierć.
Na początku zwód
Spoiler:
1d100+5 => 58, 5 => 63

1d100+22 => 7, 22 => 29

Potem kopniak
Spoiler:
1d100+2 => 18, 2 => 20

1d100+11 => 86, 11 => 97

I odskok
Spoiler:
1d100+3 => 65, 3 => 68

1d100+24 => 2, 24 => 26

I nadchodzący cos Mietka
Spoiler:
1d100 => 81 => 81

1d100+27 => 49, 27 => 76
Ilość słów: 63

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 165
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

sob sie 18, 2018 9:06 am  

Narrator

  Bish udało sie bez większych problemów nawet mimo ran zwieść przeciwnika. Ten był co najmniej zdezorientowany. Niemniej jej plan z kolejnym atakiem na jądra ne powiódł się, przy takiej liczbie powtórzeń marynarz założył z góry że znowu zaatakuje jego jajca i nie pomylił się. Jej noga ponownie uderzyła w jego. Był to mocy cios więc sprawie sie wywróciła ale w ostatniej chwili udało jej sie odskoczyć. W ostatniej bo Mieczysław już szykował cię do ciosu w Nerdyjkę. Na szczęście nie udało mu się. Tymczasem krwawienie Bishrun nasilało się. Podziurawione ramię nie znosiło najlepiej gwałtownych akcji. Tym czasem ruszyła do wyjścia którym były schody. Problem niestety polegał na tym że Mieczysław był szybszy i miał sprawne ręce. Gdy tylko na nie weszła i już miała się wspinać ten dobiegł do niej i już wyciągał rękę coby pochwycić ją. Nim zdążyła się zorientować chwycił jej szaty. Szarpnięcie mogło teraz skończyć się dramatycznie. A wolność była tak blisko. Za klapą kilka centymetrów wyżej był kolejny pokład. Ten z cebulą. Niemniej strażnik którego wcześniej zbluzgała nie kwapił się by sprawdzić co się dzieje. Za kolejną klapą trochę wyżej było już słoneczne światło. Tak blisko i tak daleko. Podczas gdy Mietek usilnie ciągnął ją łapą za ubrania wypuściwszy z rąk maczugę. Zwój liny na lewej ręce marynarza wydawał się jednak z tej perspektywy wystarczający.
Ilość słów: 273

Awatar użytkownika
Bishrun
Posty: 42
Miano: Bishrun t-Aqhallit
Pochodzenie: Zjednoczony Sułtanat Nerdii
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=232
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0

sob sie 18, 2018 1:03 pm  

  Sukces zwodu był oczywiścei bez znaczenia wobec porażki kopniaka, i na tym musiała Bishrun działać dalej, a dalej była konieczność ucieczki, a przynajmniej gwałtownej zmiany sytuacji. Za wszelką cenę chciała dopaść schodów i szarpnięcie dowodziło, że szybszy, a na pewno sprawniejszy do niej teraz Mietek nie za bardzo planuje jej na to pozwolić.
  Poczuła szarpnięcie – przeciwnik złapał za to, za co mógł ją złapać od tyłu: albo za skórznię, choć z tyłu nie miała zbyt dużo samodzielnych krawędzi – poza samą krawędzią dołu na wysokości dupy – albo za koszulę wystającą spod skórzni być może jednym czy dwoma nierównymi fragmentami, które wyciągnęły się podczas walki ze spodni – albo złapał ją za spódnicę, to jej pierwotne odzienie, które nałożyła sobie dla fantazji na spodnie po przebiórce w ciuchy kochanki kapitana. Ewentualnie mógł jakimś cudem złapać ją za pas...
  Nie było czasu na analizy, Bishrun wystosowała prwaą stopą jak najsilniejszego kopniaka w tył, jak koń, może wpierś a może w głowę próbującego ją ściągnąć od tyłu Mietka, a poza tym chciała bardzo przeć do góry po schodach. Jeśli Mietek chwycił za skórznię – Bish rozumiejąc to starała się pozbyć tej części graderoby, żeby została mu w rękach; jeśli złapał za koszulę lub szmacianą spódnicę, to lepiej – gwałtownym ruzytem do przodu Bish chciała rozerwać materiał, zostawić skurwysyna ze strzępem w rękach i prysnąć na wyższy poziom, bo w przeciwnym razie, jeśli on zdoła ją powalić ze schodów wstecz, to... to... lepiej nie myśleć, o tym, co wtedy...
Ilość słów: 311

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 165
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

pn sie 20, 2018 10:39 pm  

Narrator

No to rzuty i powoli się wszystko wyjaśni
Najpierw kopniak
Spoiler:
1d100+24 => 46, 24 => 70

1d100 => 41 => 41

Odpięcie ubrania
Spoiler:
1d100+5 => 18, 5 => 23

1d100 => 57 => 57

Szansa na złapanie przez Mietka za włosy i zrzucenie ze schodów
Spoiler:
1d100 => 34 => 34

1d100+15 => 1, 15 => 16
Ilość słów: 54

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 165
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

pn sie 20, 2018 10:49 pm  

Narrator

  Kopniak udał się bardzo płynnie co poskutkowało natychmiastowym wręcz osłupieniem przeciwnika który poleciał do tyłu. Ten już sam by spadł ze schodów gdyby nie uczepił się ubrania Nerdyjki. Na szczęście nie złapał włosów w które teraz celował. Bishrun jednak nie zdążyła pozbyć się ubrania co poskutkowało dodatkowym obciążeniem ciężkiego chłopa który za wszelką cenę chciał ściągnąć ją w dół. Niestety Nie było mu to dane. Mieczysław miał tego pecha że materiał w końcu nie wytrzymał.
  Cielsko spadło ze schodów z tępym uderzeniem po którym nastąpiła głucha cisza.
  Bish nie patrzyła już do tyłu wyskakując na wyższy pokład. Z obu stron kratownicy stali zdezorientowani marynarze. Jej zakrwawiona postać wzbudziła nie małe zamieszanie. Jednak o wiele większe wzbudziło coś innego.
  O kurwa Miesław! – krzyknął ktoś spoglądając w dół. Dopiero wtedy Bishrun zobaczyła skutki swojego kopniaka i pęknięcia materiału. Mieczysław zostawił na ziemi bowiem swoją maczugę chcąc uchwycić dziewczynę. Kopniak posłał go jednak prosto na maczugę. Idealnie potylicą. Jego szyja i nasada czaszki została przebita kilkoma żelaznymi szpikulcami. Leżał teraz w sporej kałuży krwi. Nie ruszał się a jego otarte oczy zastygły w przerażeniu.
Spoiler:
Wygrałaś tym kopniakiem! Gratulacje! xD
Ilość słów: 244

Awatar użytkownika
Bishrun
Posty: 42
Miano: Bishrun t-Aqhallit
Pochodzenie: Zjednoczony Sułtanat Nerdii
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=232
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0

wt sie 21, 2018 6:39 pm  

  Brak obciążenia ciągnącego w tył oznaczał brak Mietka "na ogonie". Odgłos dartej koszuli był tutaj pieśnią zwycięstwa, bo kopniak po prostu oderwał przeciwnika razem z materiałem – Bish była wolna!
  W każdym razie wolna w tej sekundzie, którą wykorzystała tak, jak wydawało się optymalnym: na czmychnięcie po schodach w górę. Tylko pamiętać o tym, żeby prawą ręką nie próbować łapać za poręcze czy framugi!
  Na wyższym poziomie nie traciła imperatywu – była gotowa przepchnąć się przez marynarzy, których się tu trochę, obserwujących zajście, spodziewała. Już dała nura, gdy uwagę zwróciła ich reakcja. Bishrun prawie upadła, udało je się nie podeprzeć zmiażdożonymi ramionami, przyklęknęła tylko tacąc na moment równowagę, i obróciła się ku dolnemu pokładowi. Tam zaś – zamiast wściekłej gęby Mietka żądnego jej zniszczenia – była cała mietkowa postać.
  A zamiast błyskawicznych skoków i ciosów – bezruch na leżąco...
  – Oż kurwa – powiedziała szczerze, wtórując reakcji jego kamratów. Pierwsze wrażenie wypełniło niemal całą jej świadomość: martwy. "Niemal" – bo zostało trochę na wątpliwości.
  W sumie nie widziała dokładnie tego, co się stało – choć oczywiście można się było domyślać ogólnego przebiegu tego akurat wypadku. Mietek odbity kopniakiem w bezwładzie runął głową prościutko na maczugę. Kolce jej głowicy wbiły się na pewno w... głowę, tak ogólnie. To mogło zabić. Ale nie musiało.
  Bishrun rzuciła szybkie spojrzenia na gapiących się kamratów Mietka.
  – To wypadek. Pierdolony wypadek – orzekła, dysząc, ponurym głosem. Widzieliście, nie? Biliśmy się ostro, fakt. Kurewsko mnie sprał, ale to – to wypadek. Upadł na tę pierdoloną swoją maczugę... Widzieliście sami...
  Nie potrzebowała ich poparcia dla swego sumienia, zresztą gdyby mogła, i tak by go zabiła. Potrzebowała ich świadectwa na swą korzyść, przeczuwając prędzej czy później muszącą nastąpić konfrontację faktów i pozorów z kapitańskim rozumieniem sytuacji. Nikt nie zaprzeczy, z nią na czele, że prała się z Mietkiem na śmierć i życie – choć warto utrzymywać, że wszystko to była jej obrona i jego napastowanie. Kto teraz pamięta początek scysji? Tę prawdę należało przyklepać.
  – Broniłam się jak mogłam, widzieliście. Mietek na mnie napadł, działałam w samoobronie, a i tak jedynym ratunkiem była ucieczka. Znaliście go lepiej – potężny skurwysyn, mocny w bójce, nie mialam szans. Tylko ucieczka. To – wskazała jeszcze rwącym z bólu przedramieniem – kurewsko nieszczęśliwy wypadek. Hej, a może on jeszcze żyje? – znów zerknęła na marynarzy. – Ja mu źle nie życzę... tylko się broniłam. Ale teraz... chodźcie zobaczyć, może można go jeszcze poratować...
  Usunęła się, żeby osłupiałych mężczyzn opleść odruchem wepchnięcia się przez zejściówkę i sprawdzenia, czy ich kolega aby nie dycha. Ludzie w szoku nie działają racjonalnie – może pierwsze słowa (jej słowa) jakie usłyszeli po ciszy walki, staną się natychmiast ich prawdą, a oni posłusznei zejdą i zerkną, co tam słychać u pana Gwoździany Jeżyk...?
Ilość słów: 573

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość