Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Jeden nieostrożny krok

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Hysteric
Drugi
Posty: 25
Miano: Eryk
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=208
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15

wt paź 30, 2018 11:13 am  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Acadia był może i lekko skołowany całą zaistniałą sytuacją, myślał cały czas, że ten szlachcic to osoba ważna jak nie najważniejsze, ale widać nie. Znaczy te chodzące debile inaczej myślą, ale co poradzić. Widząc kobietę, skłonił lekko głową na znak przywitania się, następnie spojrzał na sołtysa i usiadł na krześle, na którym miał usiąść.
  Chciał nawet odpowiedzieć, że z chęcią zje, ale cóż nie dano mu nic powiedzieć, więc znowu przytaknął. Gsy mężczyzna zaczął mówić od razu Acadzie, zapaliło się światełko słysząc jego nazwisko.
  -Patrząc na to, jak ich traktują, to jest najlepsze wyjście na ten moment.– Powiedział spokojnie, po czym dodał. – Z chęcią wysłucham, co masz do powiedzenia. Przy okazji nazywam się Eryk Sobolewski, Drugi.– Przedstawił się także, uznał, że jest to potrzebne na ten moment. Oczywiście nie przestawił się poprzez Acadia czy Hysteric, są to imiona na ten moment tak nie realne, jak gruba baletnica, dlatego zawsze używał imienia ich głównej osobowości.
  Tak zaciekawiły go informacje, jakie podał sołtys, że nawet nie zauważył, iż jedzenie przyszło na stół, zamruczał za to z aprobatą coś pod nosem, jakby był zadowolony. Hyst także chciał coś powiedzieć od siebie w umyśle, bo oczywście, też się cieszył, ale zrezygnował, bo wiedział, że zaprzątanie teraz głowy Acadii źle się skończy.
  -Nie będę ukrywać, że bardzo mnie cieszy to co mówisz, ponieważ i tak miałem iść do znachorki, a teraz dowiem się przydatnych rzeczy od zdrowej na umyśle osoby. Znaczy, nie mówię, że wszyscy tu tacy są, ale jak na razie nie pokazali rozsądku.– Nie chciał owijać w bawełnę, prawda była taka, że nic ciekawego ta banda debili nie pokazała, tylko debilizm. Po chwili zobaczył na gulasz, oczywiście, że wziął łyżkę.
  Acadia jak najbardziej rozumie złość sołtysa na swoją matkę, jak i współczuje mu, że takową posiada, o ile on potrafi to robić.
Ilość słów: 355

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 182
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

wt lis 06, 2018 12:42 pm  

Narrator

  Gulasz był wyśmienity. Mięso pływające w nim kruche, bez nawet odrobiny tłuszczu, sam sos zaś gęsty, wyrazisty w smaku. Czuć także było, że podana doń pajda chleba została ukrojona ze świeżego, dzisiejszego wręcz bochenka. Sołtys rzecz jasna mógł sobie pozwalać na takie rarytasy, głównie ze względu na piastowaną pozycję oraz koneksje z właścicielem tej wsi.
  — Od czego by tu zacząć... — Radomir sięgnął po drewnianą łyżkę i pomagając sobie chlebem, zjadł trochę gulaszu. Na jego obfitym, jasnobrązowym wąsie pojawiły się resztki sosu. — Matka i bagna łączą się ze sobą. Ogółem chodzi o to, że chodzą pewne plotki odnośnie samych moczarów, jakoby były przeklęte. Nie wiadomo, jak dużo, ale zaczyna się to całkiem niedaleko naszych kopalni. Znaczy podobno kiedyś ta... klątwa była dużo dalej od cywilizacji, ale najwyraźniej się przeniosła. No i ludzie, co to zapuszczają się na te bagna, często nie wracają, a przecież my, Pelklanie, urodzeni jesteśmy do łażenia po bagnach. A jak ktoś wraca, no to cóż. Wystarczy spojrzeć na Agatę.
  Żona sołtysa skończyła kombinować przy kuchni i wytarłszy dłonie w jakąś szmatkę, wyszła z domu coś marudząc pod nosem. Otwierając drzwi wejściowe, rzuciła tylko, że paru ludzi stoi niedaleko ich chaty i próbuje coś zobaczyć przez okiennice, a chwilę po tym panowie zdaje się usłyszeli ciąg jaksarskich wyzwisk, kiedy przepędzała gapiów spod domu. Nie wróciła tam jednak, zostawiając ich samych ze sobą oraz z gorącym gulaszem.
  — Matka podobno kiedyś była normalna. Ale potem jej rodzice, moi dziadkowie, zniknęli na bagnach. Babka podobno była zielarką i zapuszczała się głęboko w poszukiwaniu ziół. Zniknęła pierwsza. Dziadek, kopacz, poszedł jej szukać. A kiedy minął czwarty tydzień, ruszyła i Agata. Ponoć wszyscy myśleli, że już po całej rodzinie, ale po około półtora tygodnia wróciła, sama. Bajadurzyła o tym, że spotkała ich, że oni tam są, ale nie mogą wrócić do wioski. Zaczęła chodzić na moczary praktycznie codziennie. Nie wiem, jak przetrwała działanie klątwy, ale mocno się to na niej odbiło. Jest po prostu walnięta. Owszem, doskonała zielarka i akuszerka, nauczyła mnie wszystkiego, co tylko mogła, ale jej opowieści są po prostu straszne. Opowiadała o tym, że jej rodzice żyją w jakichś ruinach i że nadal jest szansa na ich uratowanie, po prostu musi oczyścić bagna, że na tę klątwę jest lekarstwo. I że kiedy to zrobi, to oni wrócą... sześćdziesiąt lat. Ona nadal się łudzi, że oni żyją i wrócą. Codziennie łazi tam, znika w najgłębszych szuwarach, tam, gdzie nikt z najodważniejszych nie śmie się zapuścić, po czym wraca jak gdyby nigdy nic. I zawsze opowiada o tym, jak rozmawiała z rodzicami.
  Sołtys zamilkł, wpatrując się w miskę z jedzeniem. Usta miał zaciśnięte, a wzrok pusty, jakby przypominał to sobie. Widać po nim było, iż nie miał łatwego dzieciństwa. Słuchając opowieści szalonej kobiety mianującej się jego matką, codziennie przeżywając to samo. Zrozumiałym więc było, że nie mówi o niej dobrze.
Ilość słów: 580

Awatar użytkownika
Hysteric
Drugi
Posty: 25
Miano: Eryk
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=208
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15

wt lis 06, 2018 3:05 pm  

  Hyst, jak i Acadia słuchali uważnie sołtysa, aż zapomnieli, że mają jedzenie i że mają jedzenie. Dostrzegli, że gospodyni wyszła, ale tylko dlatego, że było to jeszcze przed rozmową, później jak sołtys zaczął mówić to, kompletnie się zatracili w tej historii. Trudne miał dzieciństwo, zapewne by mu współczuli, ale nie robią tego, jedynie go rozumieją, gdyż sami nie mieli łatwo.
  Acadia zamruczał coś pod nosem.
  -Ciekawie miałeś, acz nie na tyle, by nazwać to miłym doświadczeniem. –Powiedział jedynie Acadia, patrząc na mężczyznę naprzeciwko. – Powiedz, mi proszę czy ona udaje się także do lasu? –Zapytał się spokojnie, domyślał się, że właśnie tak chodzi, Acadia domyślał się jedynie, że w lesie jest coś, co tworzy działanie halucynogenne poprzez wdychanie tego, oni nazywają to klątwą, a dla niego to nie było to. Plus fakt, że to jest coraz bliżej, czyli się rozprzestrzenia, ciekawe dlaczego.
  -Opowiesz mi proszę, coś więcej o klątwie? Jak ona się ujawnia, czy ktoś z niej wyszedł prócz niej? Wszystko, co o niej wiesz, będzie to dla nas bardzo ważne.– Dodał po chwili, nas miał na myśli siebie i Hystericsa co prawda o mało się nie wpitolił, ale na szczęście nie jest tu sam. Uf.
  "Ej myślisz, że są to te haluny okrutne?! A jak to ona przynosi tutaj by jej rodzice mogli przyjść? Wiem, wiem już milczę!"– Hyst najpierw myślał, że wpadł na genialny pomysł, po czym powiedział bardzo niezadowolony, bo Acadia kazał mu się ucieszyć. Co prawda Acadia wiedział, że przy tej kobiecie nawet coś takiego może być prawdziwe.
Ilość słów: 286

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 182
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

wt lis 06, 2018 4:04 pm  

Narrator

  Sołtys uniósł wzrok znad gulaszu, lekko zdziwiony spoglądając na maga. — Teren bagien w większości składa się z lasów, nie licząc tych prawdziwych moczarów, ale one są skryte bardziej w sercu głuszy. Tak czy siak nie jest bezpiecznie się poruszać po nich bez wiedzy o bezpiecznych punktach — wstał zaraz od stołu i z jednej z szafek wyciągnął butelkę mętnawego płynu. Zabrał ze sobą dwie literatki, po czym jedną postawił przed sobą, a drugą przed Erykiem. Odkorkował naczynie i nalał po pół szklaneczki. Zapachniało mocnym spirytusem.
  — Klątwa... paskudna sprawa. Dawniej trzeba było paskudnego pecha, żeby na nią natrafić, tak głęboko była. Na zdrowy rozum, a przynajmniej ja tak sądziłem spory szmat czasu, to chodziło tutaj tylko i wyłącznie o to, że jak ktoś się zgubił na głębokich bagnach, gdzie wystarczył jeden, nieostrożny krok i już cię wciągają, to po prostu z tego powodu nie wracał do wioski. Po prostu były tereny, które nawet dla nas były niedostępne i dlatego coś sobie roiliśmy. Przynajmniej tak sądziliśmy. Oczywiście matka była tutaj wyjątkiem i szczerze to potwierdzała tę klątwę. Wróciła jako jedyna, oszalała, ciągle wracała na bagna. Przez nią głównie wszyscy tak myśleli — jednym szybkim ruchem przechylił zawartość literatki prosto do swojego gardła. Odkaszlnął, poczerwieniał na twarzy, a następnie skinął na Hysta, aby i ten się poczęstował. Tuż po tym, niezależnie, czy Drugi napił się tego specyfiku, nalał drugą kolejkę.
  — Potem przyszli Pierwsi. Matka uważa, że to duchy naszych przodków, którzy mieszkają na bagnach, a że wszyscy to debile, to jej wierzą. Jeśli chodzi o innych ocalałych... Mirek, kopacz. Pewnego dnia, jeszcze przed tymi bestiami, ponoć dziwnie zaczął się zachowywać. Opowiadał, że widział różne rzeczy, nie pamiętam już jakie. O mały włos się debil nie zabił przez to. Niby jak wrócił do wioski, to mu przeszło, ale... problem w tym, że kilka dni później znowu zaczął majaczyć. Jak tak o tym pomyślę, to pozostali kopacze też krótki czas przed atakami dziwnie się zachowywali. Ciągle siedzieli na tych wykopaliskach, w domu ledwo się pojawiali. Tylko że potem przyszli Pierwsi, wyrżnęli w pień wszystkich jak leci i tak to już jest do dzisiaj. Mirek jest ostatnim z kopaczy, a to tylko dlatego, że go żona w domu trzyma i nie wypuszcza — skrzywił się zaraz mocno. — Opiekuje się nim Agata, więc możesz sobie dopowiedzieć resztę. Jedyne, co ci mogę jeszcze o tej klątwie powiedzieć, to to, że pewnej nocy Mirek wymknął się z domu i uciekł na bagna. Wszyscy się bali za nim pójść, bo rozeźlone duchy przodków wyrżnęły w pień całą kopalnię, ale matka za nim poszła i go przyprowadziła. To było jakoś dwa dni temu. Jakimś cudem po powrocie zachowywał się w miarę normalnie, ale znowu mu odbija. Więc kto wie, może to rzeczywiście klątwa. Jakiś zew puszczy, który ciągnie swoje ofiary w głąb bagien, żeby ich tam porwać...
Ilość słów: 549

Awatar użytkownika
Hysteric
Drugi
Posty: 25
Miano: Eryk
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=208
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15

wt lis 06, 2018 4:24 pm  

  Słuchał uważnie wszystkiego, co mówił Sołtys, oczywiście przechylił kieliszek i napił się trunku, po czym lekko westchnął.
  -Czyli są bezpieczne punkty tych moczarów, zaś twoja matka może wiedzieć jak chodzić po nich na tyle ostrożnie by nie wpaść w klątwę na tyle mocno by nie mieć tych chorych wizji. A to Ci ciekawe. Tak przy okazji, nie chodź tam, bo halucynacje to naprawdę nie są fajne rzeczy.– Powiedział spokojnie, jakby nie patrzeć coś o tym wiedział.
  -Cieszę się, że spotkałem normalną osobę tutaj, która dała mi obraz całej sytuacji, jestem Ci bardzo wdzięczny, że opowiedziałeś mi wszystko co wiesz, szczególnie że prywatnie jesteś powiązany z tym. Nie wiele osób by się odważyło na coś takiego. – Powiedział spokojnie, powiedzmy sobie szczerze, że naprawdę był to dla Acadi bardzo ważne informacje i jest mu szczerze wdzięczny, że wszystko wyśpiewał. Większość wieśniaków pewnie nic tak logicznego, o ile cokolwiek w tej historii może być logiczne, by nie powiedzieli.
  -Teraz nie czeka mnie nic innego, jak spotkać się z Mirkiem, gdzie go mogę znaleźć?– Zadał pytanie spokojnie, po czym powoli zaczął wstawać z krzesła, dając do zrozumienia, że musi już iść. Jeżeli dobrze pójdzie z Mirkiem to, może zdąży jeszcze do Agaty czy jak jej tam było.
Ilość słów: 237

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 182
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

wt lis 13, 2018 1:29 pm  

Narrator

  — Możliwe, ale chodziło mi bardziej o to, że jak nie wiesz, jak iść, to wpadniesz w bagno. Dosłownie kurwa. Utopisz się w bagnie, bo myślisz, że tamtędy możesz iść, ale nie, nie możesz. Ilu już się tak naszych utopiło... tak czy siak matka najlepiej zna głębię moczar — sołtys przetarł oczy, a następnie spojrzał na Hysta, który zwierzył mu się poniekąd z tego, że i on trafił na część "przeklętą". — Co do... na Onych. Też tam wpadłeś? Ja nie wiem, jak to działa na magusów, ale kurwa, uważaj na siebie, bo skończysz jak Mirek — wymamrotał mężczyzna, momentalnie polewając sobie więcej gorzały i znów przechylając kieliszek naraz.
  Radomir na koniec rozmowy jeszcze podziękował Drugiemu, że ten mu zaufał, po czym wskazał drogę do Mirka. Był to dom przybliżony do bagien – tak mieszkało większość kopaczy i drwali, którzy trudnili się wydobywaniem dóbr bezpośrednio z terenów moczar. Dom miał mieć zawieszony nad drzwiami pęk dziwnych roślin, które według żony kopacza, Rzepki, miały odstraszać duchy. Sołtys zdołał się jeszcze wyrazić wielce niepochlebnie o takich bajdurzeniach, bowiem te rośliny nie służyły niczemu. A co najśmieszniejsze, to jego matka dała im to po ucieczce Mirosława.
  Bardziej oddalona część wioski wyglądała na co najmniej opustoszałą. Idąc jednak między zabudowaniami, łypały na niego z okiennic czyjeś oczy – przeważnie damskie, bądź dziecięce. Nie było tutaj żadnych mężczyzn. Co jakiś czas pod nogami zaplątała mu się jakaś kura czy gęś, ze słomianego dachu zasyczał kot. W końcu chłopcy dotarli pod właściwy dom. Na poziomie ich oczu z futryny zwisał rzeczywiście pęk ususzonych roślin, a w dodatku na samych drzwiach i framudze wymalowane były czymś brunatnym jakieś znaki, chyba mające odstraszać niepożądanych gości. Kolor do złudzenia przypominał zakrzepłą krew, ale czy nią było, oto jest pytanie.
  Zanim Hyst zdążył jakkolwiek zareagować, ze środka dobiegły go czyjeś wrzaski i płacz dziecięcy. Głos właściwie był jeden – męski, zaś wrzask przeplatany z błaganiem damski. Coś ewidentnie działo się w środku. Eryk słyszał tylko: "puszczaj!" oraz wyzwiska w stylu "ty kurwo!". W ucho wpadło mu także coś, co było oskarżaniem o przetrzymywanie w domu.
Ilość słów: 427

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości