Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Pacta Sunt Servanda

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

czw lis 15, 2018 5:18 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Zapatrzona w światła, ledwo zauważyła, że myśliwy się oddala. Chciała go zatrzymać, ale krzyk przysporzyłby jej problemów, a tych za nic w świecie nie chciała. Zostawiła go więc. Przynajmniej nie ukradł jej konia, a wiele osób w takim momencie nie liczyłoby się ze swoim sumieniem i po prostu by go wzięło. Przyklękła za to, czując, jak nogi powoli zaczynają ją boleć od kucania.
  Światła zbliżały się, lecz nagle coś zakłóciło ich działanie. Poczęły wirować, aby wkrótce wystrzelić ku górze i zgasnąć w akompaniamencie strasznego ryku Włochacza, jak nazwała go już w myślach Ines. Ludzkie krzyki przedarły się przez bestialskie wycie, zaś na krótką chwilę las zapłonął, coś błysnęło, by po chwili wszystko mogło ucichnąć i przygasnąć. Pozostały tylko jęki, wyjątkowo ludzkie.
  Serce biło jej jak oszalałe. Miecz ciążył w dłoni i się z niej wyślizgiwał pomimo obicia skórą. Przez ciemność nie potrafiła dostrzec niczego. Nie widziała bestii, która grasowała po okolicy. Nie widziała już świateł, za którymi mogłaby podążać. Myśliwy gdzieś zniknął i tylko koń jej został. Przez krótką chwilę chciała dosiąść go i pognać – w obojętnie, którą stronę. Ryk bestii skutecznie ją od tego odwodził. Ciągle było go słychać, a to znaczyło, że może ją dogonić. Do ranka pozostało niby niewiele, ale do tego czasu wystarczy, że się zgubi, że niechcący zahaczy o jakąś gałąź i spadnie z wierzchowca. Liczyła, że potwór prowadzi nocny tryb życia.
  Przez myśl przeszło jej, że to może jej znajomi Drudzy. Liczba się zgadzała, ale równie dobrze mogli to być inni magowie... bądź Pierwsi. Raz jeszcze zerknęła na amulet, czy aby nie świeci. Potem zaczęła nasłuchiwać. Czy bestia ryczy w tym samym miejscu, co zgasły światła, czy jej głos się oddala. Siedziała jak mysz pod miotłą, co właściwie było wręcz idealnym porównaniem. Modliła się do Onych o przeżycie tej nocy, kiedy na jej twarz zaczęły spadać krople deszczu. Pogoda nie poprawiła się nic a nic, a wyglądało na to, że przyjdzie jej uciekać, będąc przemarzniętą i przemokniętą.
  Jeśli ryk się oddala, poczeka jeszcze chwilę, aż będzie jedynie echem niesionym przez drzewa. Wtedy wyjdzie bardzo powoli, uważając, by nie narobić hałasu. Oczywiście jeśli amulet się świeci, zostanie na miejscu, podobnie, jeśli ryk będzie ciągle w pobliżu. Jeśli nie, postara się zerknąć na miejsce masakry, jak podejrzewała, na początku nie podchodząc w pole widzenia ostałych członków eskapady. Po prostu chciała zobaczyć, co się stało. Oczywiście, jeśli będzie względnie bezpiecznie...
Ilość słów: 510

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

wt lis 20, 2018 11:44 pm  

Narrator

  Ryk besti przemieniał się, lecz robił to powoli. Zamieniał się w skowyt, który wbijał się głęboko w uszy Ines. Również i skowyt zaczął słąbnąć i powoli zanikać. Jednak dźwięk nie przemieszczał sie, po prostu jakby jego źródło wygasało.
  Jedyne co zostało, to szum deszczu i odgłos kropel wody uderzających o liście. Ines szybko poczuła jak jej ubrania zaczynają przemakać.
  Poczucie bezpieczeństwa i chwilowe zażegnanie zagrożenia sprawiło, iż postanowiła podejść nieco bliżej. Powoli przedzierała się przez wilgotne krzewy, starając się wydawać jak najmniej dźwięku, chociaż jej ciche kroki zagłuszał odgłos deszczu.
  Zauważyła po chwili to co tu sie stało. Częściowo wypalone drzewo po środku, po lewo kawałki czegoś, albo i kogoś. Resztki szat umazane we krwii i błocie. Po prawej zaś bestia, wysoka na dwa metry, cała w sierści, choć równei nadpalonej. Oczy miała otwarte i błyszczały się w częściowych ciemnościach. Była już sztywna, chociaż umarła stosunkowo nie dawno, to Ines widziala że nie ma juz się czego bać. Zresztą na jej piersi były poparzenia sięgające głęboko w gląb ciała.
  Bestia przypominała czlowieka. Miała dwie ręce i dwie nogi. Twarzy jakby pomarszczona i nieco ciemniejsza, przechodząca w kremowy brąz. Również porośnięta sierścią, poza okolicami oczy i ust.
Ilość słów: 254

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

śr lis 21, 2018 5:01 pm  

  Ubrania przylepiały się do jej ciała, ciężkie od deszczu metodycznie padającego i znajdującego ujście między liśćmi. Kobiecie robiło się nieprzyjemnie od siedzenia w miejscu i moknięcia niczym kwoka, ale nie ruszała się, wręcz ledwo oddychała. Nasłuchiwała, gdzie kręci się bestia. Wyglądało na to, że jej ryk nie oddalała się, lecz jakby słabł, przechodził w skowyt, by na końcu w zwyczajne skomlenie. Tknięta przeczuciem kobieta powoli, ostrożnie wychynęła z bezpiecznej przystani i delikatnie stawiając kroki na wyściółce, zbliżyła się do miejsca masakry.
  Widok nie napawał optymizmem. Była poniekąd przekonana, że ktokolwiek się tutaj ostał, a przynajmniej coś, co mogło tych ludzi zidentyfikować. Niestety ich zwęglone szczątki leżały wokół spalonego drzewa, jakby wybuch zabił za jednym zamachem wszystkich... w tym i bestię, która o dziwo trzymała się dosyć dobrze w porównaniu do pozostałych. "Dobrze" właściwie też było słowem na wyrost, gdyż i ona była martwa, a dziura od czegoś, co wyglądało na skondensowany ogień, jasno sugerowała, od czego umarła. A jednak ciało się ostało. Ciało na tyle humanoidalne, że Ines musiała odwrócić z obrzydzeniem głowę, nie przyglądając się dłużej potworowi. Ważne, że był martwy i już jej nie zagrażał.
  Stopą pogrzebała jeszcze chwilę w ziemi, próbując być może znaleźć coś, co mogłoby zidentyfikować jej obrońców. Część szaty, może maska, skoro to był taki wybuch, albo jakiś amulet. Znalazłszy bądź nie, powróciła pędem do swojej kryjówki.
  Skoro świt, a właściwie jeszcze przed nim, kiedy już w czasie szarówki mogła widzieć drogę przed sobą oraz kierunek, w którym musiała podążać, zamierzała dosiąść konia i czym prędzej popędzić w tamtą stronę, co chwila sprawdzając, czy dobrze jedzie. Na pewno była śpiąca, ale im dalej od tej masakry, tym lepiej było dla niej. Myśl, że mogła tak głupio zginąć przed wykonaniem swojego zadania, przerażała ją do szpiku kości.
Ilość słów: 387

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

śr lis 21, 2018 6:32 pm  

Narrator

  Sprawdzenie okolicy nie przyniosło żadnych poszlak. Wszystko było zmieszane z błotem i krwią, w dodatku nadpalone. Deszcz też nie ułatwiał dochodzenia, bo co tu zaszło. Tego nie wiedziała. Czy to bestia użyła magii, czy może ten ktoś, kto został rozerwany na kawałki. A może było tu więcej osób. Tego nie wiedziała, widziała jedynie resztki, które wskazywałyby na jedną osobe, która już raczej nic jej nie powie.
  Postanowiła to zostawić i wrócić na pewien czas do swojej kryjówki. Tam przeczekała do rana, by o świcie udać się z powrotem w drogę.
Podróżowała dalej na północ, tak jak ją pokierowali Drudzy, których spotkała na trakcie. Tutaj było już bezpieczniej, przynajmniej tak jej się wydawwało, w końcu nie słyszała dzikich odgłosów, ani nie widziała nic podejrzanego. Jedyne co się zmieniało to góry, które znowu zbliżały się na horyzoncie.
Powoli las zmieniał się w polane, która ciagnęła się aż do podnóża gór. Tam Ines widziała przejście między dwoma szczytami, za którym powinno leżeć Exitium. Przejechanie przez góry zajęło jej kolejne cenne godziny, a cały przesmyk przebyła do wieczora. Stąd widać już bylo światła w oddali. To światła Exitium, a konkretniej zewnętrznej części.
  Gdy podjechała bliżej, zauważyła że małe miasteczko które jest zewnętrzną częścią kompleksu, ogrodzono kamiennym murem. Wjechać tam można przez małą bramkę, która pomieści tylko jedną osobę na raz. Na zewnątrz stał zaledwie jeden strażnik. Widocznie nie często spodziewa się tu gości. Widziała jak jego szpiczasty hełm się przesuwa, a on sam zmieniał pozycje oparty o halabardę. Widocznie ją obserwował, kiedy zbliżała się do miasta.
Ilość słów: 331

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

śr lis 21, 2018 8:51 pm  

  Podróż, chociaż zdecydowanie przyspieszona przez ostatnie wydarzenia, zajęła trochę kobiecie. Pogoda także nie dopisywała, zaś uczucie, że kończy jej się czas, ciągle ją goniło. Chciała już być w Exitium, chciała zakończyć tę sprawę, chciała nie być ciągle w siodle, ciągle mając z tyłu głowy niebezpieczną myśl, że jej rodzinie grozi niebezpieczeństwo. Jednocześnie wiedziała, że rozwiązanie, jakie zaproponowała, jest tymczasowe. Nie sądziła nawet, czy którakolwiek ze stron wytrzyma do końca najazdu Pierwszych i nie spróbuje wbić noża w plecy pozostałym. Nawet jeśli nikt tego nie zrobi, po tym, jak już atak zostanie odparty, znów nastanie wojna, tego była pewna. Ani jej ojciec, ani Schleicherowie, ani Charles nie odpuszczą, dopóki nie zdominują. To będzie wojna na wyniszczenie, dopóki pozostali nie zostaną zmieceni z powierzchni ziemi – a wraz z nimi osłabnie potęga Waldgrossen, osłabnie jego gospodarka, rolnictwo. W kraju pozostaną same kobiety, a wtedy okazję wykorzysta Jaksar. Ines przez to nie wiedziała, co o tym sądzić, a poza tym nadal niedokładnie wiedziała, po czyjej stronie stoi pod względem politycznym.
  Po długiej wędrówce, zmęczona i niewyspana, zobaczyła to – potężną twierdzę-miasto, otoczoną wysokim, kamiennym murem, przytuloną do zbocza góry. Ponoć to sami Drudzy i Egzarchowie wybudowali w przeciągu dwóch lat, wspomagając się magią, a przynajmniej tak Ines słyszała. Samo wejście było dla niej zaskoczeniem – spodziewała się potężnej bramy, w końcu podobno każdy miał prawo tutaj wejść... o ile wcielał się w szeregi tej organizacji. Nie wiedziała jednak, ile z tego było prawdziwe. Możliwe, że natrafiła na boczne wejście bądź coś w tym rodzaju.
  Już z daleka widziała strażnika. Oczywiście spodziewała się, że będzie on co najmniej Egzarchą, w końcu w takiej organizacji ciężko było o kogoś innego. Zerknęła także na mury, żeby sprawdzić, czy i tam nikt się nie pałęta. W każdym razie podjechała wystarczająco blisko, by nie krzyczeć w jego stronę, po czym zeskoczyła z konia. Umorusana, cuchnąca, na pewno nie reprezentowała sobą wzoru dyplomacji. Przebyła jednak ciężką podróż i miała prawo czuć się jak ostatni żebrak.
  — Ines Schleicher — przedstawiła się, wykonując kiwnięcie głową. Przez chwilę zastanawiała się, w jakim języku mówić, ale zadecydowała, że zacznie w sanctin, który w końcu znała, a który był swego rodzaju językiem międzynarodowym wśród takiej braci. — Przybywam z Waldgrossen jako poseł. Posiadam ważne informacje dotyczące Pierwszych i potrzebuję porozmawiać z kimś dowodzącym tutaj — twarz miała śmiertelnie poważną, aby podkreślić wagę swych słów.
Ilość słów: 494

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

śr lis 21, 2018 10:16 pm  

Narrator

  Zmęczona i senna dotarła do murów. -Ani Dzień Dobry, ani chuj ci w dupę, was to nieźle tam wychowują w tym Waldgroszkiem. – Skwitował strażnik, kiedy Ines po prostu podała swoje dane. Poprawił swój orzeszkowy hełm i zanotował jej imię i nazwisko na karcie, która leżała na stoliku pod nadaszeniem. Ines kątem oka widziała, że niewielu gości tu było w ostatnich dniach.
Strażnik nie był podejrzyliwy, nie był też jakoś oburzony. Jego pierwsze zdanie było nieco ironicznym psztyczkiem w nos.

  -Ja tu tylko notuje. Ewentualnie wolałam kumpli jak jest jakiś problem. Dowództwo to w środku, tam gdzię się najwięcej podobnie ubranych jak ja kręci, tam koszary będą.– Nie wyglądał jakby był zainteresowany z czym Ines przychodzi. Nie wyglądał też, jakby miał ją zaprowadzić do kogoś wyżej postawionego. On po prostu stał przy bramie wejściowej.
  Za Ines drzwi zamknęły się błyskawicznie, gdy tylko postawiła pierwsze kroki na terenie miasta-twierdzy. Wyglądało inaczej niż inne, budynki były wysokie i miały surowy wygląd. Alejki były wąskie, a ludność, cóż, również specyficzna. W większości robotnicy albo badacza, sporadycznie jacyś rzemieślnicy czy handlarze. Koszary były łatwe do namierzenia, praktycznie wystarczyło iść prosto, a można było natrafić na budynek, którego pilnowala dwójka strażników, a paru akurat z niego wychodziło. Jakby tego było mało, na murze było ogłoszenie o rekrutacji, które informowało że ten budynek to właśnie koszary.
Poza strażnikami wychodzącymi z budynki, Ines widziała też dwójke robotników wchodzących do środka. Widocznie nie trzeba było żadnyhc pozwoleń aby odwiedzić koszary.
Ilość słów: 307

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

śr lis 21, 2018 11:09 pm  

  Ines skwitowała narzekanie strażnika tylko uniesieniem brwi. Stała naprzeciwko niego trzymając konia za uzdę i czekając, aż formalności stanie się zadość. Kiedy już ten sobie pogmerał, zapisał jej nazwisko na jakiejś liście i mogła w końcu przejść, zrobiła to z bijącym sercem. W końcu znalazła się w miejscu, w którym chciała się znaleźć, właściwie będąc już u kresu swojej podróży. Przekraczając więc bramy Exitium, rozglądnęła się z niejaką ciekawością. Surowość wnętrza twierdzy jej ani trochę nie zaskoczyła, podobnie jak wszechobecni krzątający się Egzarchowie czy Drudzy. Oczywiście chadzanie między nimi było wystarczająco dziwne i czuła się z tym nieswojo, ale w końcu, w końcu mogła popchnąć swoje zadanie do przodu! Czuła, że właśnie stawia duży krok w sprawie Odona. Wystarczyło tylko dotrzeć do kompetentnych osób.
  Do koszar, jak pokierował ją strażnik, nietrudno było się dostać. Dobrze widoczne, a i droga niezbyt kluczyła. Ciągnąc konia, poczuła, jak bardzo jest zmęczona i śpiąca. Chciała wziąć kąpiel i usnąć na normalnym posłaniu, ale wiedziała, że nie może jeszcze tego zrobić. Dlatego szła, rozglądając się i chłonąc każdy szczegół, każdego mijającego ją człowieka o delikatnych liniach na ciele bądź tego za maską. Dotarłszy do koszar, poprosiła o chwilowe przechowanie jej konia w stajni i ruszyła raźno do środka, chcąc znaleźć kogoś, kto byłby wystarczająco kompetentny, by wysłać ją jak najwyżej.
  Zaczęła kręcić się po wnętrzu, szukając kogoś, kto zajmował się tutaj nowymi, bądź kogokolwiek, kto zdawał się mieć jakiś staż tutaj oraz pojęcie, co się wokół dzieje. Jeśli już kogoś takiego znalazła, szybko podeszła i powtórzyła formułkę: że nazywa się Ines Schleicher i że posiada informacje o Pierwszych, o których chce porozmawiać z kimś wyżej postawionym. Liczyła, że nie potraktują jej lekceważąco, nie po tym, ile kilometrów przeszła, obawiając się przy okazji o swoje życie.
Ilość słów: 384

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

śr lis 21, 2018 11:50 pm  

Narrator

  Pierwsze co rzuciło jej się w oczy w koszarach, to spora kolejka. Ponad siedem osób czekające w rzędzie, każdy z jakimś świstkiem. Niektórzy stali i drapali się po głowie, inni szeptali między sobą. Nikt za bardzo nie zwrócił na nią uwagi. Na końcu kolejki, po drugiej stronie biurka siedział jakiś urzędnik. Wyglądał jak typowy Jaksarski biurokrata. W średnim wieku, częściowo łysy, siwa bródka, ponure barwy ubrania.
  Nagle ze schód prowadzących na piętro koszar, zszedł mężczyzna. Miał na sobie bordowy płaszcz, z pod którego wystawała biała jedwabna koszula. Na lewym oku przepaska, prawdopodobnie skrywała stracony wzrok. W dodatku czarne spodnie i skórzane kozaki w brązowym kolorze. Włosy miał zaczesane do tyłu, a szpiczaste brwi i równo wycięty wąs nadawały mu powagi i charakteru. Wyglądał na faceta po czterdziestce.
  -Ty pewnie z tym samym. Wniosek odrzucony.– Powiedział, wskazując na robotnika, który był pierwszy w kolejce. -Tobie mówiłem, że kot się nie znajdzie, wbiegł za daleko w jaskinie. – Wskazał palcem na kolejnego mężczyzne, który słysząc to nieco się zasmucił. -Ty możesz stać w kolejce, ty też... – Przeszedł przez ludzi, wychodząc na tył kolejki i spojrzał się na Ines.-A Pani w jakiej sprawie? Jestem naprawdę zajęty, a Janos przysyła mi ludzi z takim rzeczami jak to, że komuś zniknął kot. – Powiedział do niej mężczyzna, zbliżając się powoli.-Ale to drogi i dobry kot był, panie Gerwazy, takiego drugiego to nie znajdę!– Dodał robotnik, wychodząc z koszar. Po czym drzwi zostały za nim zamknięte.
  Wyglądało na to, że dowódca koszar osobiście odsiewał ludzi, których nie zamierzał przyjmować, albo którzy przychodzili ze zbyt błahą rzeczą. Nie miał on jednak pojęcia, z czym przyszła do niego Ines.
Ilość słów: 331

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

czw lis 22, 2018 12:12 am  

  Widok kolejki prowadzącej do jakiegoś kolejnego jaksarskiego urzędnika nie napawał kobiety optymizmem. Siedem osób przed nią, na dodatek z jakimiś świstkami, o których sama nie miała pojęcia, że można takowy mieć. Stanęła jednak, wzdychając pod nosem, mając nadzieję, że jej prośba zostanie odebrana poważnie.
  Nagle ze schodów zszedł człowiek – wyraźnie innej aparycji niż większość szarej tłuszczy kręcącej się wokół. Głównie wyróżniała go przepaska na oku, zasłaniająca zapewne pusty oczodół, a także bardziej schludny ubiór. Wręcz od razu zaczął zajmować się petentami, na co kobieta tylko się uśmiechała odrobinę, słysząc prośby, z jakimi rzekomo mieli się zwracać doń zwykli ludzie. Kot? Akurat tutaj szkoda było Ines mężczyzny, jednak z drugiej strony, kto sprowadza tutaj zwierzęta, na dodatek tak niesforne? Najwyraźniej bardziej przyziemna część Exitium nie zamierzała marnować czasu nawet na poszukiwania zwierząt, bowiem odprawiono jego oraz część innych ludzi z kwitkiem, zaś Gerwazy, jeśli dobrze było jej dane sądzić, przeszedł na same tyły, czyli tam, gdzie stała Ines.
  Oczywiście, że jej obecność była raczej niecodzienna tutaj, szczególnie, że dopiero co przybyła, chociaż zdawało jej się, że w głosie dowódcy słychać było swego rodzaju znudzenie. Czego Pani tutaj chcę? Czasu nie mam! Kobieta jednak wiedziała, że to raczej powinno zainteresować Gerwazego, jako odskocznię od problemów tak błahych.
  — W ważnej, niecierpiącej zwłoki wręcz. Ines Schleicher, można powiedzieć, że aktualnie pełnię rolę posłańca prosto z Waldgrossen. Przybyłam porozmawiać o sprawie Pierwszych, szukam waszych dowódców. Przy bramie skierowano mnie tutaj... — rozglądnęła się, zatrzymując na jaksarskim urzędniku, robotnikach wykonujących brudną robotę za magów. — Ale skoro już kradnę pana czas, mam nadzieję, że zdoła pan wykrzesać go nieco więcej. Zapewniam, że ta sprawa jest nieporównywalnie ważniejsza od zaginionych kotów.
Ilość słów: 349

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

czw lis 22, 2018 4:17 pm  

Narrator

  Wszyscy spojrzeli się na nią jak na wariatkę, kiedy zaczęła krzyczeć o ważnych wiadomościach , dowódcach i innych dziwnych rzeczach. W oczach Gerwazego było to coś nietypowego, wybiła go tą tematyką z rutyny, przez co przykuło to jego zainteresowanie. Położył rękę na wąsie i zaczął go drapać nerwowo, patrząc w sufit. Przez moment milczał, by po chwili pstryknąć palcami i znowu rzucić spojrzeniem w kierunku Ines.
  -Dobrze! Chodźmy do gabinetu. – Obrócił się i ruszył schodami na pierwsze piętro. Zaprowadził Ines do swojego gabinetu i otworzył jej drzwi.
  Pomieszczenie było surowe jak reszta budynku. Nad kominkiem, który obecnie był zgaszony, wisiało poroże jakiegoś zwierzęcia. Na środku był dywan, mały stolik przy kamiennym oknie, oraz biurko z dwoma krzesłami po przeciwnych stronach. Gerwazy wskazał miejsce do siedzenia dla Ines, po czym sam zasiadł po drugiej stronie. Nie musiał tego robić, gdyż krzesło na którym usiadła było jedynym wolnym krzesłem w pomieszczeniu poza fotelem dowódcy.
  Zatarł ręce i dmuchnął w nie, nieco się rozgrzewając. Było tu dość chłodno, przydałoby się rozpalić ogień w tym kominku. -Więc słucham. Jaka to sprawa jest tak pilnie niecierpiąca zwłoki. – Spoglądał na nią z zaciekawieniem, swoim jednym okiem.
Ilość słów: 228

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

czw lis 22, 2018 6:06 pm  

  Chociaż słowa, które publicznie mówiła, były na pewno kontrowersyjne i niecodziennie ktoś z takim czymś się obnosił, przyniosły zamierzony efekt w postaci zainteresowania jednookiego kapitana koszar. Po dostaniu zaproszenia do jego gabinetu, Ines podążyła za nim, rozglądając się tu i ówdzie. Myśl o zostaniu Egzarchą nadal kwitła gdzieś z tylu jej umysłu, szczególnie tutaj, w fortecy pełnej magów. Na razie jednak skupiała się na czymś znacznie ważniejszym.
  Jak mogła się spodziewać, wszystko tutaj było surowe i minimalistyczne. Poza tym i ona odczuwała pewien chłód, przebywając tutaj dłużej, tym bardziej, jak spoglądała na kapitana dmuchającego w dłonie. Usiadła tak czy siak na krześle, przed sobą mając jednookiego mężczyznę i oceniając, czy ten jej uwierzy. Nadal tkwiło w niej ziarno niepewności każące posądzać każdego o ignorancję i zwątpienie. Oczywiście wiedziała, że ciężko jest w to uwierzyć, ale po to wybrała Exitium, aby jej pomogli. Kto jak kto, ale to oni powinni być najbardziej otwarci na zagrożenie tego typu.
  – Pierwszych, jak mówiłam. Mam pewność, że za około... cztery miesiące nastąpi kolejny atak Pierwszych, tym razem na Waldgrossen. Wiem skąd płyną, wiem dokąd. Wiem nawet, kto stoi na ich czele oraz jak poniekąd ochronić stolicę i jej okolicę przed tą ofensywą. Niestety obawiam się, że to nie wystarczy, a poza tym aktualnie Kinkengard tej ochrony jest pozbawiony – zamilkła na stosunkowo krótką chwilę, chwytając woreczka z rubinem, tak pilnie przezeń strzeżonego. Potem dokończyła, co chciała powiedzieć, ze śmiertelnie poważną miną wpatrując się w Gerwazego. — Podobno Exitium jest skupione na walce z Pierwszymi i sprawdza każdą poszlakę z nimi związaną. Wiem, że być może proszę o sporo, ale wydaliście mi się być najrozsądniejszą opcją w tym momencie. Nie byłam pewna, czy Initium udzieliłoby jakiejkolwiek pomocy, nawet jeśli by mi tam uwierzono. Uznałam więc, że jesteście ostatnią deską ratunku dla Waldgrossen. – Stalowy wzrok, zacięta mina i powaga wybrzmiewająca w głosie czyniły ją jeszcze bardziej zdeterminowaną. Była gotowa zrobić wszystko, byle powstrzymać Odona przed przejęciem kontynentu i zniszczeniem jej rodziny.
Ilość słów: 402

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości