Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Pacta Sunt Servanda

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn paź 15, 2018 6:50 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Jako, iż dziewczyna nie robiła więcej problemów, chociaż nadal była ciekawa jej imienia, Ines pogoniła konia w stronę, w którą miała się kierować do Exitium. Wyjątkowo pewna kierunku, jaki obrała, zaczęła zagłębiać się coraz bardziej w las, nie zdając sobie sprawy, jak bardzo gęsty on będzie. I z początku rzeczywiście dobrze podążała, acz z czasem zarośla były gęstsze, korony bardziej rozłożyste, a i koń zdawał się być jakiś niespokojny. Robiło się ciemniej i chłodniej – było to zasługą coraz rzadziej docierających promieni słonecznych i zasłony z liści. Ciężej było się przedzierać, a z czasem Ines zdała sobie sprawę z tego, że się zwyczajnie... zgubiła.
  Zorientowanie się w tak patowej sytuacji nie było najprzyjemniejszym doznaniem, jakiego mogła doświadczyć w tym momencie. Nie wiedziała dokładnie, gdzie jest, ale wizja zgubienia się w tak wielkim lesie, w obcym i na dodatek wrogim dla siebie państwie nie napawała jej optymizmem. Narzekając pod nosem na Jaksar i jego mieszkańców, przystanęła na chwilę i spróbowała zorientować się w terenie.
  Z tego, co ją jeszcze w wywiadzie uczyli, a uczyli wielu rzeczy, nie tylko samego szpiegostwa, mech powinien rosnąć na północnej stronie jakichś pni. Dlatego przyglądała się drzewom, czy aby nie rośnie na nich mech, żeby wytyczyć kierunek. Jeśli to nie pomogło, to może przy jakimś powalonym drzewie słoje pnia powinny być szersze na południu. Jednak pierwsze, co zrobiła, to wpatrywała się intensywnie w koronę drzew, aby dojrzeć, skąd przebija się najjaśniejszy punkt, czyli w tym wypadku słońce. Nie wierzyła, że nie można go dojrzeć. Cicho liczyła, że będzie miała je po swojej lewej, zważywszy na fakt, że było już popołudnie. W każdym razie nie ruszała się na razie z miejsca. Jeśli będzie trzeba, to wespnie się na jakieś drzewo i określi kierunek, ale może nie będzie jej to potrzebne. Sprawdziła także teren, czy idzie pod górę, czy w dół.
Ilość słów: 383

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

wt paź 16, 2018 5:46 pm  

Narrator

Ines udało się odnaleźć kierunek w jakim powinna zmierzać, jednak czas mocno ograniczał jej aktualną podróż. Stojąc w miejscu udało jej się ustalić gdzie jest północ, a tam gdzie północ tam też Exitium.
Nagle do jej uszu dotarł bardzo głośny wrzask, a gdy się obróciła, zauważyła tylko stada ptaków wylatujące z między drzew. Był to pisk, dość wysoki, mogła to być kobieta którą przed chwilą minęła.
Niestety była z dobre dwa kilometry od miejsca w którym się spotkały. W dodatku nie znała tutejszych rejonów i musiała być ostrożna, aby ponownie się nie zgubić.
Ilość słów: 118

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

wt paź 16, 2018 6:27 pm  

  Z początku nie było jej łatwo określić właściwego kierunku, ale po pewnym czasie, dreptaniu w miejscu i oglądaniu pobliskich drzew, ustaliła, w którą stronę powinna iść. Od razu pogoniła konia, nie chcąc marnować czasu, jedynie co jakiś czas upewniając się, że idzie dobrze. Spodziewała się także, że prawdopodobnie będzie musiała rozbić w nocy obóz – to nie był już trakt, który chociaż nieoświetlony, był pewnym punktem odniesienia dla Ines i po którym mogła gonić dopóki nie zapadnie całkowita ciemność. Takie kręcenie się po lesie oznaczało za to w miarę spokojną podróż... oczywiście w teorii. Przynajmniej straż jaksarska nie kręciła się po okolicy.
  Spokój raczej nie trwał długo. Poruszając się wolniej ze względu na utrudnienia terenu, nie odeszła aż tak daleko od głównej drogi, a przynajmniej tak się jej zdawało, sądząc po przeraźliwym wrzasku dobiegającym zza jej pleców. Odwróciwszy się, ujrzała spłoszone krzykiem ptactwo odlatujące z drzew. Zmarszczyła brwi, zaniepokojona takim obrotem spraw. Delikatnie pospieszyła konia, nie chcąc być tak blisko niepokojącego hałasu. Zaczynała wątpić w słuszność swoich decyzji i to, że nie zawróciła, widząc martwego myśliwego. Cały czas uparcie prąc naprzód, w stronę północy, aż do przełęczy, zastanawiała się, czy aby patrole nie byłyby lepszym rozwiązaniem Po jakimś czasie doszła do konkluzji, że to i tak nie ma znaczenia, bo znajdowała się tak naprawdę pomiędzy młotem a kowadłem.
  Starając się dotrzeć jak najdalej przed wieczorem, jeśli nic jej nie niepokoiło do tego czasu, czekała aż do chwili, kiedy naprawdę będzie ciężko jej się poruszać i wyznaczać kierunek. Dopiero wtedy znajdzie jakieś przytulne, ukryte miejsce. Konia rzecz jasna przywiąże do drzewa oraz rozpali niewielkie ognisko, które miało ją ogrzać w nocy i odstraszać ewentualne zwierzęta. Starała się także spać lekko, co w obecnej sytuacji raczej trudne nie mogło być, mając tak naprawdę duszę na ramieniu. Dłoń cały czas trzymała na rękojeści, nie ufając nic a nic jaksarskim lasom.
Ilość słów: 394

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

wt paź 16, 2018 6:58 pm  

Narrator

  Zaraz po zmierzchu nie była w stanie nawigować i dalej określać kierunku. Przyszedł więc czas na spoczynek. W dość gęstych krzakach przywiązała konia, nie było go praktycznie widać i raczej po świcie też łatwo się go nie dostrzeże. Siebie sama ulokowała w równie osłoniętym miejscu, od wiatru i od nieproszonych spojrzeń. Sen jednak nie przyszedł jej gładko. Myśli o tym co tu się dzieje i poczucie zagrożenia nie dawały jej spać. Kolo godziny musiała się uspokajać, żeby wreszcie zasnąć.
Nagle przebudziła się, rękę nadal miała w okolicach rękojeści i była gotowa na wszystko. Dobrze się składało, bo dość blisko usłyszała ryk. Potem kolejny i następny, zbliżał się skądś ale w ciemności ciężko stwierdzić skąd. Ognisko w końcu zgasło jakiś czas temu ale oczy zaadaptowały się do nocy.
  Nagle coś wyskoczyło z krzaków i zatrzymało się. Sylwetka o dziwo była chuda, a kształt sugerował mężczyznę, nie widziała jego twarzy. Wydawało jej się, że nie powinien on jej zauważyć, ale była w błędzie. W mgnieniu oka zauważył i ją i jej konia. -Szybko! Do krzaków!– Powiedział donośnym tonem, jednak nie zbyt głośno. – Gdy podszedł bliżej Ines zauważyła, że jest ranny. Miał sporo krwi na prawej ręce, ubrany był w skórzaną zbroje. Pochwa na nóż przy pasie sugerowała, że miał tam narzędzie do oprawiania zwierzyny. Mógł być jednym z uprowadzonych myśliwych.
Ilość słów: 280

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

wt paź 16, 2018 8:55 pm  

  Byle szmer potrafił przeszkodzić kobiecie w śnie. Dosyć często, kiedy tylko zamykała oczy i przez chwilę zdawało się, że jest na granicy mary sennej, wiatr trącał liśćmi, jakiś gryzoń przebiegał niedaleko niej, czy coś ją zaswędziało – w takich warunkach naprawdę ciężko było chociażby zamknąć oczy. A kiedy już jej się to udało i nawet na chwilę odpłynęła, musiało coś się stać.
  Nie była pewna, czy to ryk ją obudził, czy podświadomość dała znać, że coś jest na rzeczy. W każdym razie natychmiast otrzeźwiała, słysząc coś tak głośnego. Najgorsze w tym było to, że nie potrafiła określić źródła, z którego odgłos dochodził. Momentalnie zaczęła się podnosić, ale zamarła w miejscu, widząc wbiegającą prosto do jej kryjówki postać. Dosyć szybko zorientowała się, że to nie jest żadna bestia, a po prostu człowiek – na dodatek ranny, krzyczący coś bezpośrednio do niej.
  Ines w jednej chwili wyciągnęła miecz z pochwy, będąc praktycznie gotową do walki, ale głównie – do ucieczki. Wbiegła nieco głębiej w szuwary, w myślach klnąc na tego, który zdradził jej pozycję. Jeśli by nie trafił tutaj. cokolwiek go goniło ominęłoby Ines i tym samym byłaby bezpieczna. Niestety musiał się na nią napatoczyć i wciągnąć w wir wydarzeń, jakby nie miała ważniejszych spraw na głowie niż ściąganie na siebie uwagi czegoś grasującego po dzikich lasach. A jeśli jej koń zostanie przy tym uszkodzony – wtedy już całkiem nie odpuści temu człowiekowi.
  Oczywiście były to myśli wplątywane w międzyczasie, kiedy nie myślała o tym, żeby to coś jej nie zauważyło. Stała cicho, schowana między liśćmi, modląc się, by kobyła nawet nie parsknęła, a to coś sobie poszło. Czymkolwiek bądź kimkolwiek to było.
Ilość słów: 349

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

czw paź 18, 2018 7:39 pm  

Narrator

  Zarówno Ines jak i myśliwy siedzieli cicho jak dwie myszy pod miotłom, a konkretnie krzakiem. Cisza była tutaj jednak tylko jednostronna. Słychać było warknięcia, parsknięcia i łamanie gałęzi. Coś poruszyło się za krzakami. Myśliwemu prawie oczy wystrzeliły z oczodołów, położył obie ręce na twarzy, próbując samemu się uciszyć i nie panikować. Ines słyszała jak przyspieszył mu oddech.
  Nagle zauważyli sylwetkę, dość dużą, rysowała się na krajobrazie drzew jakieś dwadzieścia metrów od nich. Nie widać było kto to jest, bowiem noc była wyjątkowo ciemna i ponura, jednak nie brzmiał zbyt przyjaźnie. Ryknął donośnie i uderzył w drzewo, po czym poszedł dalej, na szczęście ominął ich ale ciągle słyszeli dziwne odgłosy w niedalekiej odległości.
-Musimy wrócić na trakt, widzę że masz konia więc chyba możemy jechać oboje?– Zapytał się szeptem. Spoglądał nerwowo to na Ines, to na okolice. Widać że czekał tylko na znak aby poderwać się na nogi, wskoczyć na konia i czym prędzej stąd znikać.
Ilość słów: 197

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

sob paź 20, 2018 12:43 pm  

  I Ines opanowała swego rodzaju panika. Przełknęła głośniej ślinę, zacisnęła palce na rękojeści, czując jednocześnie, że obydwie dłonie ma spocone. Czujnie obserwowała i słuchała odgłosów dochodzących ze strony bestii, przygotowując się do ewentualnej walki z nią. Najgorzej było nie widzieć, z czym ma się do czynienia, a dostawać wszelkie inne bodźce. Zarysy tego czegoś nie wystarczały kobiecie do tego, aby nieco się uspokoić, a wręcz przeciwnie denerwowały ją bardziej. Słyszała oddech myśliwego, jednocześnie czasami myląc go ze swoim własnym. I jej serce biło dużo szybciej, a uspokajało się w miarę, jak odgłosy i sylwetka oddalały się. Nie zniknęły całkowicie, ale chyba byli bezpieczni, przynajmniej na razie.
  — Jest noc, a my jesteśmy w lesie. Prędzej zatoczymy koło i trafimy z powrotem do tego samego miejsca, niż się stąd wydostaniemy. Nawet nie ma księżyca, a ty chcesz uciekać na oślep. Poczekajmy chociaż, aż się oddali. Jesteśmy tu bezpieczni, możemy nawet przeczekać do świtu — odpowiedziała cicho, uspokajającym głosem, nadal się nie ruszając z miejsca. Przy okazji bacznie obserwowała myśliwego. W tym stanie mógłby posunąć się do dosyć radykalnych środków. Rozumiała, że był przerażony i chciał wyrwać się z koszmaru, jaki przeżył, ale to nie obligowało go do irracjonalnych zachowań. Dlatego nadal trzymała broń w pogotowiu, jeśli ten chciałby ukraść jej konia. Była gotowa do drastycznego posunięcia, nawet jeśli oznaczałoby to śmierć myśliwego.
Ilość słów: 284

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

sob paź 20, 2018 11:59 pm  

Narrator

  Myśliwy pokiwał tylko głową, bał się otwierać ust i przez pewien czas pozostawał w bezruchu. Ines widziała prawdziwy strach w jego oczach. Dopiero po kilkunastu minutach, gdy odgłosy umilkły, nieco się uspokoił. -To nie możliwe. Pierwsi nigdy nie zapuszczali się w te lasy, bo tu nic nie ma, zresztą to coś nie było pierwszym. Baby z naszej wioski nie raz opowiadały dzieciom o Włochaczu, ale to tylko legendy, to jest kurwa nie możliwe, to musi być jakiś podstęp. – Wyszedł z krzaków i rozejrzał się po okolicy. Zanim Ines zorientowała się co on robi, był już na drzewie.
  -Północ jest w tamtym kierunku, zachód będzie tam, a tam wschód. – Pokazywał jej palcami, ustalając ich pozycje na podstawie gwiazd na niebie. Nie było to takie trudne jak mogło się wydawać, szczególnie gdy mieszka się w tej samej okolicy przez lata, to nawet nie trzeba mieć żadnej wiedzy o astrologii.
  Zeskoczył z drzewa i podszedł do niej. -Za godzinę powinno zacząć robić się jasno, ja wracam na trakt, jak chcesz to możesz iść ze mną. Przyszedłem tutaj znaleźć moich trzech przyjaciół, mieli iść na polowanie ale zaszli za daleko w głąb lasu. W obozie widziałem ślady walki, najprawdopodobniej porwali ich bandyci albo to coś. Dla mnie to już za dużo, spierdalam stąd. – Powiedziawszy to zaczął sprawdzać swój ekwipunek. Nie miał noża do oprawiania zwierzyny, ale nadal miał łuk przerzucony przez plecy i kołczan ze strzałami.
  -Schyl się! – Powiedział, po czym wskazał palcem w kierunku wschodu, tam widać było trzy przesuwające się światła. -Kurwa, to mogą być bandyci, albo jeszcze gorzej.
Ilość słów: 292

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

ndz paź 21, 2018 12:16 pm  

  Strach skutecznie spędzał sen z powiek, ale przyzwyczajonej ostatnio do zagrożenia Ines nie paraliżował tak, jak tamtego myśliwego. Co prawda kucała przestraszona, ale była gotowa do akcji, w przeciwieństwie do mężczyzny, którego wzrok jasno mówił, że był przerażony. Dopiero po kilkunastu minutach zaczął mówić. W kwestii Pierwszych kobieta zgadzała się z nim całkowicie, nie widziała bowiem, aby medalion świecił, gdy bestia się zbliżała. O Włochaczu jednak nie słyszała i wolała pozostać w swej nieświadomości. Najważniejsze teraz było przeżycie, przynajmniej do poranka.
  — Widziałam ich... a przynajmniej jednego z nich — odpowiedziała, przypominając sobie rozcięte dosyć precyzyjnie wnętrzności i ślady uprowadzeń. — Stąd nie ma chyba daleko do traktu. Do kolejnej nocy powinieneś wrócić na bezpieczną ścieżkę.
  Dalsza rozmowa nie miała jednak miejsca, gdyż wśród ciemności błysnęły trzy światła. Ines natychmiast przykucnęła, będąc teraz mocno poirytowaną. Cały czas napotykała jakieś problemy, a przeszła może połowę trasy do Exitium. W Waldgrossen wszystko było prostsze. Czasami wręcz żałowała, że Jaksar nie został ponownie najechany i przejęty. Może nauczyliby się wtedy cywilizowanego życia. Na razie jednak kucała, obserwując bacznie poruszające się światła, a także od czasu do czasu zerkając na myśliwego. Nie miała do roboty nic lepszego, niż czekanie na rozwój wydarzeń.
Ilość słów: 260

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

śr lis 14, 2018 9:22 pm  

Narrator

  Ines spostrzegła, że światał tak jakby krążyły. Przemieszczały się do przodu, ale przy tym zataczały koła w powietrzu. Wyglądało to nie naturalnie, magicznie. Dodatkow zauważyła, że myśliwy się oddala. Przyglądał się światłą, ale nie zamierzał zwlekać ani chwili dłużej. Nie do końca znał ten teren, ale jego orientacja w lesie była bardzo dobra. Skoro Ines nie zamierzała razem z nim udac się konno na trakt, sam zniknął wkrótce gdzieś w ciemnościach i zaroślach. Natomiast ona nadal przypatrywała się światłom. Nagle znowu usłyszała ten ryk, potworny i straszliwy ryk przeszył okolice. Dochodził z tego samego kierunku,z którego dobiegało światło. Nagle syłchać było niewyraźne krzyki. Jedno światło wyleciało do góry, by zgasnąć miedzy koronami drzew. Doszlo do tego kilka błyśnięć, a po chwili widać było, że kilka drzew się pali. Ogień wygasał przez wysoką wilgotność i niedawny deszcz, a światła znikły. Z pomiędzy drzew dochodziły tylko jęki.
  Ines mogła wydedukować, że jęczy to coś, co niedawno ją minęło. Nie wiedziała jednak kto tam szedł. Początkowo można pomyśleć, że byli to "tubylcy", jednak te światła nie dawały spokoju. To moglibyć Drudzy, Drudzy na pewno pomogliby jej dostać się stad do Exitium. NIestety alternatywny scenariusz zakładał, że byli to Pierwsi. Ci natomiast mogą być końcem jej podróży.
  Wpatrzona w zarośla została wytrącona z równowagi, gdy kropa uderzyła w jej policzek. Po chwili następna i kolejna, zaczął bowiem padać deszcz. Ulewa zaczęła się nagle i szybko się nasiliła. Jednak nie wyglądało to na niczyją sprawkę, górskie rejony znane są z takiej nagłej zmiany pogody.
Ilość słów: 316

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

czw lis 15, 2018 5:18 pm  

  Zapatrzona w światła, ledwo zauważyła, że myśliwy się oddala. Chciała go zatrzymać, ale krzyk przysporzyłby jej problemów, a tych za nic w świecie nie chciała. Zostawiła go więc. Przynajmniej nie ukradł jej konia, a wiele osób w takim momencie nie liczyłoby się ze swoim sumieniem i po prostu by go wzięło. Przyklękła za to, czując, jak nogi powoli zaczynają ją boleć od kucania.
  Światła zbliżały się, lecz nagle coś zakłóciło ich działanie. Poczęły wirować, aby wkrótce wystrzelić ku górze i zgasnąć w akompaniamencie strasznego ryku Włochacza, jak nazwała go już w myślach Ines. Ludzkie krzyki przedarły się przez bestialskie wycie, zaś na krótką chwilę las zapłonął, coś błysnęło, by po chwili wszystko mogło ucichnąć i przygasnąć. Pozostały tylko jęki, wyjątkowo ludzkie.
  Serce biło jej jak oszalałe. Miecz ciążył w dłoni i się z niej wyślizgiwał pomimo obicia skórą. Przez ciemność nie potrafiła dostrzec niczego. Nie widziała bestii, która grasowała po okolicy. Nie widziała już świateł, za którymi mogłaby podążać. Myśliwy gdzieś zniknął i tylko koń jej został. Przez krótką chwilę chciała dosiąść go i pognać – w obojętnie, którą stronę. Ryk bestii skutecznie ją od tego odwodził. Ciągle było go słychać, a to znaczyło, że może ją dogonić. Do ranka pozostało niby niewiele, ale do tego czasu wystarczy, że się zgubi, że niechcący zahaczy o jakąś gałąź i spadnie z wierzchowca. Liczyła, że potwór prowadzi nocny tryb życia.
  Przez myśl przeszło jej, że to może jej znajomi Drudzy. Liczba się zgadzała, ale równie dobrze mogli to być inni magowie... bądź Pierwsi. Raz jeszcze zerknęła na amulet, czy aby nie świeci. Potem zaczęła nasłuchiwać. Czy bestia ryczy w tym samym miejscu, co zgasły światła, czy jej głos się oddala. Siedziała jak mysz pod miotłą, co właściwie było wręcz idealnym porównaniem. Modliła się do Onych o przeżycie tej nocy, kiedy na jej twarz zaczęły spadać krople deszczu. Pogoda nie poprawiła się nic a nic, a wyglądało na to, że przyjdzie jej uciekać, będąc przemarzniętą i przemokniętą.
  Jeśli ryk się oddala, poczeka jeszcze chwilę, aż będzie jedynie echem niesionym przez drzewa. Wtedy wyjdzie bardzo powoli, uważając, by nie narobić hałasu. Oczywiście jeśli amulet się świeci, zostanie na miejscu, podobnie, jeśli ryk będzie ciągle w pobliżu. Jeśli nie, postara się zerknąć na miejsce masakry, jak podejrzewała, na początku nie podchodząc w pole widzenia ostałych członków eskapady. Po prostu chciała zobaczyć, co się stało. Oczywiście, jeśli będzie względnie bezpiecznie...
Ilość słów: 510

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości