"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Pacta Sunt Servanda

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 180
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

sob sie 25, 2018 11:00 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Na końcu języka Ines miała już stwierdzenie, że zapewne nawet by nie zdążyli ruszyć palcem, a Exitium już by zdmuchnęło całą ich marną organizację, acz powstrzymała się przed tym. Rozjuszanie byka, jakim był Waza, nie było jej teraz na rękę. Tym bardziej, że zależało jej na jak najszybszym wydostaniu się stąd, a jak na razie nie zachodziło się na to. Wręcz przeciwnie, jeszcze sama to przedłużała, chociaż to było prędzej coś w rodzaju oczekiwania na cud, który nadejdzie, jak ostatnio Siegfried. Niestety tutaj była sama i raczej nie miała co liczyć na nic. Spojrzała jedynie w dół, czy amulet wciąż świecił. Zabawne, że wolała obcować z tak okropną bestią, niż bandą bezwzględnych strażników prawa myślących, że wszystko od nich zależy.
  Zamoczyła pióro w atramencie i zawiesiła lewą dłoń nad wyznaczonym do podpisu miejscem. Nie podpisała tego jednak, nadal uparcie odmawiając tego. Miała złe przeczucia, że właśnie podpisuje na siebie jakiś wyrok. Pojedyncza kropla atramentu spadła na kartkę, przyozdabiając ją niewielkim kleksem. Ines odezwała się znowu, wciąż potulnie i łagodnie: — Ale... dlaczego ten raport jest tak dziwnie napisany, że nie potrafię z niego nic zrozumieć? Przyznam szczerze, że wolę składać podpisy na czymś, co brzmi w jakikolwiek zrozumiały dla mnie sposób. — doskonale zdawała sobie sprawę, że pewno niedługo Waza wybuchnie, lecz przeciągała to tak długo, jak tylko mogła.
Ilość słów: 268

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 230
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

ndz sie 26, 2018 12:23 am  

Narrator

  Cała sytuacja powoli się zagęszczała. Tajna Jaksarska Policja nie słynęła z cierpliwości, szczególnie iż tego jak i każdego innego dnia, Ines nie była osobą pierwszą ani ostatnią którą to mieli w swoim grafiku przesłuchań. Waza wychodził już z siebie, kiedy to zawahała się nad podpisaniem i zadała kolejną serię pytań.
-Podpis. Czy ja naprawdę, kurwa, prosiłem o tak wiele?– Kiwnął głową do swoich dwóch podwładnych, a Ci chwycili ją za dłonie i zaczęli przykuwać do krzesła. W tym momencie zdała sobie sprawę, że jej amulet przestał świecić, w sumie przestał świecić już jakiś czas temu, ale dopiero teraz zwróciła na to uwagę. Nie mniej jednak Pierwsi nie byli teraz jej pierwszorzędnym zmartwieniem.

  -Wy się nią zajmijcie po naszemu, a ja spiszę protokół z przesłuchania. – Powiedział, po czym wyciągnął trzecią kartkę na stół i znowu zaczął zapisywać. Dwóch pachołków podeszło do stołu z narzędziami, kiedy to Ines była już przykuta do krzesła. Zauważyła jak mała żelazna kulka przetoczyła jej się między nogami. Nagle pół namiotu wypełnił dym, Ines zobaczyła jak dwie sylwetki przy stole z narzędziami padają na ziemię. Kiedy dym zaczął opadać zobaczyła Eustachego siedzącego za biurkiem. Chwycił się za szyje, z której to wystawał zaostrzony kawałek jakby drewna z piórem na końcu. Wyjął to z szyi i wstał wściekły od stołu, by po chwili osunąć się bezwładnie na ziemię.
  -Ściąganie na siebie kłopotów, to chyba twoja specjalność. – Usłyszała znajomy głos za plecami, a zaraz ręce oplatane czarną tkaniną otworzyły kajdany. Przed nią pojawił się Siegfried. Ubrany w czarny strój od stóp, aż po głowę, jedynie jego twarz było widać. Lekka tkanina dokładnie go oplatała, a uzbrojony był w trójzębny sztylet bez rękojeści i bambusową rurkę.
Podszedł do stołu i przejrzał dokumenty, po czym szybko podarł je na drobne kawałki.-Czas nie jest po naszej stronie. Muszę pozbyć się reszty dokumentów, które dotyczą ludzi z wywiadu i nadal pałętają się po Jaksarskich archiwach. – Płynnym ruchem przeciął płachtę namiotu w pół i wyskoczył z niego, by po chwili rozpłynąć się w powietrzu.
Ilość słów: 410

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 180
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

ndz sie 26, 2018 1:00 am  

  Igranie z Tajna Jaksarską Policją nie kończy się dobrze i Ines doskonale zdawała sobie z tego sprawę. A jednak przeciągała, nie ufając papierom jej podsuniętym. Marudziła, aż miarka się przebrała i poczuła silne szarpnięcie za nadgarstki. Wyrywanie się niczego nie dało i zimne kajdany zacisnęły się na jej rękach. Ogarnęła ją delikatna panika, poczeła się wiercic i zerkac z niepokojem na przedmioty leżące na stole. Otworzyła już usta, żeby przemówić do rozsądku jaksarskich psow, ale wtedy nastał cud, na który podświadomie liczyła.
  Poznała metalową kulkę więc nie było dla niej dużym zaskoczeniem kiedy dym owiał cały namiot. Zakasłała i oczekiwała na rozwój wydarzeń. Patrząc na upadającego Wazę I słysząc za plecami Siegfrieda, parsknęła.– To tylko Jaksar ma ze mną jakiś problem – rzekła wstając od stołu i otrzepując się. Ani się nie obejrzała, a Siegfrieda już nie było. Zanotowała, aby porozmawiać o nim z Hansem. To już robiło się dziwne. W każdym razie wstała, zabrała swoje potrzebne rzeczy typu dokumenty, a następnie wyszła jak gdyby nigdy nic z namiotu dosyć raźnym krokiem. Zamierzała wrócić po konia, udając że wszystko poszło gładko a następnie poczekać na Drugich. Z nimi zamierzała ruszać dalej do Exitium, czując się bezpieczniej i wiedząc, że Tajna Jaksarska Policja nie będzie tak skora do przesłuchań widząc przed sobą tak potężnych ludzi.
Ilość słów: 276

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 230
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sie 27, 2018 3:53 pm  

Narrator

  Ku zaskoczeniu Ines, po opuszczenia namiotu nikt jej nie gonił. Nikt nawet na nią nie zwracał uwagi. Wróciła do poczekalni tą samą drogą, którą prowadzono ją do namiotu. Widziała jednak, że już kolejna osoba jest zabierana na przesłuchanie. W dodatku wiedziała też, że członkowie Tajnej Jaksarskiej Policji żyją, a Siegfried tylko tymczasowo ich zneutralizował. Nie wiedziała jednak gdzie się udał, ani czy ponownie spotka go w Jaksarze.
  Opuszczając posterunek skierowała się do stajennego, okazując mu przy tym kwit na odebranie konia. Odzyskując konia jak i wszystkie swoje rzeczy podjechała nieco do traktu, do którego prowadziła ścieżka biegnąca od posterunku. Tam już na trzech koniach czekała trójka Drugich, zmierzająca do Exitium. To właśnie jednego z nich mijała kiedy prowadzono ją do namiotu.
-Widzę, że nie tylko mi łatwo poszło wymigać się od zbędnych pytań i innych nieprzyjemności.– Powiedział Drugi z zabandażowaną ręką i szatą bez rękawów. Pozostała dwójka całkowicie uniknęła rozmowy z Jaksarczykami.

  -A więc Exitium. – Zaczął starszy z nich. -Mogę wiedzieć co Panienke, czy Panią, sprowadza do Exitium? Pracy mamy aż zanadto, chociaż po budowie i wymowie to obstawiam że do wykopalisk ani prac budowlanych nie zmierzacie. Niemniej jednak roboty papierkowej też mamy aż po sufit, więc pewnie coś się znajdzie.– Był dość dziwny. Nie brzmiał jakby miał wrogie nastawienie, ale Ines mogła wyczuć, że był bardzo, ale to bardzo, nieufny.
  -Panowie, ale gdzie nasze maniery? – Zapytał Drugi z poparzoną ręką. -Ja jestem Kuroishi, to jest Erlond, a ten oto tutaj najmłodszy z nas to Hoover.– Teraz Ines miała już imiona oraz sposób odróżnienia ich. Kuroishi wyróżniał się strojem i bandażem, Erlond miał długą siwą brodę, a Hoover nie miał żadnych odznaczających się atrybutów w porównaniu do pozostałych.
Ilość słów: 328

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 180
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sie 27, 2018 5:46 pm  

  Nikt jej nie zatrzymywał i nikt nie robił afery, acz wiedziała, że jeśli się nie pospieszy, odkryją, że cała Tajna Jaksarska Policja leży nieprzytomna, papiery są zniszczone, zaś ostatnia przesłuchiwana Waldgrossenka właśnie ucieka na koniu w siną dal. Dlatego nieznacznie przyspieszyła kroku, kierując się do stajni. Tam czekał na nią jej koń oraz ekwipunek. Z prawie że matczyną czułością dotknęła rubinu, drżąc na samą myśl o jego stracie, po czym dosiadła wierzchowca i popędziła go czym prędzej na trakt.
  Drudzy na jej szczęście czekali na nią, tym razem w trójkę. Uśmiechnęła się niemrawo do również przesłuchiwanego maga, po czym odrzekła, wskazując na dalszą drogę. — Łatwym bym tego nie nazwała, natomiast polecałabym mimo wszystko w miarę szybkie zejście z oczu tych jaksarskich ścierw. Nie sądzę, że są zadowoleni z rozmowy ze mną — wcisnęła pięty w boki konia i ruszyła, co i rusz odwracając się przez ramię. Na pewno nie są zadowoleni i gdy tylko się obudzą, ruszą w pościg. Dopiero w Exitium będzie czuła się bezpiecznie.
  — Miło mi panów poznać. Ja jestem Ines, odpowiadając na pytanie, pani, nie panna, a powód mojej wizyty jest niezwykle ważny, chociaż ma mało wspólnego z wykonywaniem tak niewdzięcznej roboty. Jestem emisariuszem w niecierpiącej zwłoki sprawie, więc tym bardziej nie w smak były mi rozmowy z pewną upierdliwą organizacją, która myśli, że może sobie na wszystko pozwalać — w jej głosie brzmiała uprzejmość, chociaż na wspomnienie jej kolegów Jaksarczyków ton zmienił się na pogardliwy. Z każdą wizytą w Jaksarze upewniała się, że tutaj jest jak w lesie, a tym dzikusom przydałaby się lekcja wychowania, bądź przynajmniej witania gości.
  Erlond, najstarszy wiekiem Drugi, zdawał się być całkiem nieufny wobec niej, chociaż nie można było tego nazwać wrogim nastawieniem. Pozostała dwójka zdawała się być całkiem sympatyczna, a że i tak wszyscy zmierzali do Exitium, raczej nie musiała tak ogólnikowo mówić o swojej wizycie tam. Kto jak kto, ale oni powinni doskonale zdawać sobie sprawę z niektórych rzeczy. — Dokładniej chodzi o Pierwszych. Mam o nich informacje, które nie napawają zbytnim optymizmem i będę potrzebowała pomocy. Poza tym potrzebuję informacji o pewnym artefakcie mogącym pomóc w tej sprawie, a sama nie znam się zbytnio na sztuce magicznej. Uznałam, że Exitium będzie bardziej skore do pomocy od Initium.
Ilość słów: 446

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 230
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sie 27, 2018 6:45 pm  

Narrator

  -Bardzo dobrze w takim razie Pani trafiła. – Zaczął Erlond. -Zmierzamy do Exitium chyba najszybszą możliwą drogą, spodziewamy się przybyć na miejsce w ciągu czterech bądź pięciu dni. Normalnie wyprawa od granicy trwała by osiem dni. My jednak znamy szlaki, który prowadzą tam na wiele sposobów. Niestety z artefaktami bym się nie rozpędzał. To nie tak, że leżą tam na podłodze zajmując połowę placówki. Nie rozdajemy ich na życzenie, szczególnie że mogą wpaść w łapska Zakonników. – Erlond ponownie poczuł przypływ ciekawości, kiedy wspomniała o jednym z artefaktów.
-Dajże już spokój Erlondzie. To nie ty decydujesz o wydawaniu artefaktów. – Upomniał go Hoover, ponaglając swojego konia.

  Przemierzyli kawałek lasu i znowu pojawili się na polanie. Było już późne południe, na horyzoncie widniał kolejny las, a na jego skraju, ledwie widocznie, pasmo górskie zwane Sczytami Onych. Póki co zmierzali traktem wiodącym do Mirosil. Z godziny na godzinę mijali inne drogi odchodzące od traktu, a razem z nimi patrole, kupców, podróżników oraz wieśniaków zmierzających z jednej wsi do drugiej.
-Do nocy powinniśmy dotrzeć do podnóża gór, tam rozbijemy obóz, jakieś trzy kilometry od traktu będą rozsądne. – Słowa Kuroishiego zostały przyjęte skinięciem głów zarówno ze strony Erlonda jak i Hoovera.

  -A jak tam wojna domowa? Słyszałem opowieści, że król Charles powrócił do żywych, wparował z wojskiem do stolicy, rozerwał kilku senatorów magią i potem wycofał się z wojskiem.– Zapytał Hoover z nutką ekscytacji w głosie.
  -Mówiłem Ci przecież, że takie zaklęcia byłby nieefektywne i nie łatwe do wykonania. Dodatkowo ten cały Charles zdecydowanie nie jest Drugim, a nie widziałem żadnych zapisków o magicznej broni rozrywającej wrogów, więc z bycia egzarchą też bym go wykluczył. – Erlond ochłodził go trochę swoim logicznym myśleniem.
  -To pewien objaw hipokryzji z twojej strony Erlondzie. – Powiedzał Kuroshi, uśmiechając się do swojego towarzysza.-Drugi mówiący, że coś jest niemożliwe. Ha! – Erlond parsknął tylko w reakcji na żarty jednego z Drugich.
Ilość słów: 381

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 180
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sie 27, 2018 7:03 pm  

  — Niedokładnie o to mi chodziło — Ines szybko pospieszyła z wyjaśnieniami. — Docelowo nie zmierzam, aby prosić o artefakty, ale żeby zapytać o jeden z nich, którego miejsce przebywania nawet znam. Chodzi mi bardziej o doinformowanie mnie i oświecenie. Moja prośba będzie zgoła inna — kobieta z zaciekawieniem słuchała toczącej się rozmowy pomiędzy trójką Drugich. Zawsze uważała ich za istoty dostojne i dalece poważane, acz tutaj brzmieli jak każdy człowiek. Być może i było to złudne wrażenie masek oraz szat, za którymi się kryli. Wkrótce zaś miała poznać więcej tych ludzi, a zrobić to miała nawet szybciej niż planowała.
  — Wrócił — odpowiedziała z przekąsem. Za jaką cenę? Ale przecież nie mogła go oceniać, sama bowiem skorzystała z oferty Odona. Zainteresowały ją także plotki, które się rozniosły do tej pory. Oczywistym było, iż Charles raczej nie był magiem, więc jeśli coś takiego miało miejsce, na pewno zasługę należało przypisać tej przeklętej bestii. Ich rozważania skwitowała delikatnym uśmiechem, samej wiedząc więcej, niżby nawet chciała. — Właściwie to wszystko łączy się ze sobą w całość. Powrót Charlesa, moje poselstwo, a nawet wojna domowa, czy mogłabym właściwie rzec, jej niedługi koniec. Nawet jeśli plotki o rozrywaniu senatorów są prawdziwe, zapewniam, że Charles nie jest magiem, widziałam się z nim kilka razy. Miał on jednak przy sobie... kogoś, kto byłby zdolny do takich rzeczy, a nawet i bardziej niecnych i szalonych, więc akurat w to mogłabym uwierzyć. Wracając jednak do tematu wojny, o ile dobrze pójdzie, niedługo zostanie zakończona, a przynajmniej zawieszona. Nie ma sensu bić się między sobą, kiedy wspólny wróg tylko na tym by skorzystał.
Ilość słów: 331

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 230
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sie 27, 2018 7:40 pm  

Narrator

  -A o jaki artfak chodzi? –Zapytał Erlond, gdy już powoli docierali do podnóża pasma górskiego. Słońce chowało się za horyzontem, a mrok zaczął spowijać okolice. Hoover wyszeptał coś w nieznanym dla Ines języku, a nad nimi pojawił się majaczący płomień, świecący jasnym białym światłem. Krążył on nad ich głowami rozświetlając drogę, gdy powoli zaczęli zbaczać z traktu i wchodzili w głąb lasu.
Wszyscy z ciekawością wysłuchali jej opowieści o wojnie domowej, jednak mogła wnieść po reakcji – bo po minach raczej nic by nie wywnioskowała – że nie są oni za bardzo zainteresowani tym konfliktem. Można rzec, że całkowicie ich on nie obchodzi.

  Po jakiejś godzinie od zejścia z traktu, Erlond zatrzymał konia, a dwaj pozostali zrobili to samo. -Tutaj będzie można przenocować.– Rzucił krótko i zszedł z konia, podobnie zrobiła reszta. Przyszykowali posłania na ziemi i przywiązali konie do drzew. Tutaj właśnie Ines mogła zauważyć różnice między Drugimi, a normalnymi ludźmi. Nie gadali już za wiele. Zjedli tylko nieco prowiantu i położyli się spać, czekając na świt. Zwykli podróżni jeszcze rozpalili by ognisko, pogadali, zjedli coś ciepłego i wypili nieco alkoholu, ale nie Drudzy. Oni mają swoje cele i nie mają powodu aby zbędnie marnować czas.
Ilość słów: 240

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 180
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sie 27, 2018 7:58 pm  

  Ines zmarszczyła brwi, próbując sobie przypomnieć dokładne napisy na urządzeniu spod senatu, ale było to już ponad miesiąc temu, a sanctin potrafiła pobieżnie, nie umiejąc go w takim stopniu, jak chociażby Drudzy. — To było chyba urządzenie blokujące magię, przynajmniej tak miało działać. Nie znam tego szczegółów jego działania ani jego skutków, ale potrzebuję pewnych elementów. W każdym razie całość była duża, nie do przewiezienia. Całe pomieszczenie — nie wdawała się w zbytnie szczegóły, a już tym bardziej nie wspominała o tym, że część tegoż artefaktu wiezie właśnie ze sobą. I tak pozwoliła sobie na wiele.
  Poniekąd nie była zaskoczona, że mało ich interesowała wojna domowa, nawet jeśli temat, który zaczęli, wiązał się bezpośrednio i pośrednio z magią. Ona sama nie kontynuowała dyskusji, zostawiając wszystkie smaczki na rozmowę z tym, kto rządzi Exitium, bo wszakże spodziewała się rozmowy z kimś u władzy. Po prostu podążała za mężczyznami, nieco się niecierpliwiąc. Jeśli ta droga miała być skrócona, ona gonieniem swego konia skróciłaby ją jeszcze bardziej.
  Szczerze powiedziawszy nie podobało jej się to, że mając do dyspozycji magiczne światełka krążące nad ich głowami, decydowali się na tak szybki i długi odpoczynek. Dla niej każda godzina była cenna i przybliżała ją do uratowania kraju, ale nie marudziła. Kiedy tylko Drudzy położyli się spać, i ona to zrobiła, uprzednio pilnując, aby rubin leżał bezpiecznie w woreczku pod wszystkimi jej ubraniami, tuż przy skórze. Zwinęła się więc i starała się zasnąć, mimo wszystko nie mając snu zbyt ciężkiego. Prawdopodobnie każdy większy szmer w nocy mógł ją budzić, ale to było zwykłe przewrażliwienie spowodowane wieloma wydarzeniami, które miały miejsce w mniej niż rok. Chciała się także obudzić, gdy tylko szarość spowiła okolicę, byle tylko nie marnować czasu. Oczywiście miecz trzymała przy sobie, starając się trzymać na baczności nawet podczas snu. Obudziwszy się, bardzo szybko zebrałaby się, załatwiając tylko najważniejsze potrzeby.
Ilość słów: 399

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 230
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sie 27, 2018 8:23 pm  

Narrator

Ines obudziły pierwsze promienie słońca, podobnie jak i Drugich. Cała gromadka wstała i spakowała swoje rzeczy ponownie do końskich juków. -Jak dobrze pójdzie, to dzisiaj dotrzemy do Mirosil, a stamtąd już prosta droga. – Powiedział Erlond, wsiadając na swojego konia. Po chwili jechali już przez las, ponownie na trakt, z którego to wczoraj zboczyli, żeby rozbić obóz.
Pogoda całkiem dopisywała, ani deszczu ani innych uporczywych anomalii. Mogli przemierzać trakt bez żadnych problemów.
-Będę musiał kupić jakiś sekator w Mirosil. – Powiedział zamyślonym głosem Erlond.-Słucham? – Zapytał Hoover. -No sekator, do przycinania. Nie wiesz co to jest sekator chłopcze?– Głos oburzenia rozległ się po okolicy. -Wiem dobrze co to jest sekator, ale po jaką cholerę Ci sekator, Erlondzie? – Hoover podrapał się po głowie, słysząc plany Erlonda. -Posadziłem magnolie, będę musiał przyciąć ją na jesień. Magnolie wolno przycinać tylko na jesień. – Odpowiedział jakby to było coś oczywistego. -Na starość masz coraz to dziwniejsze hobby. – Skwitował, po czym zapadła cisza.
W okolicach południa, kiedy to grupa planowała zatrzymać się na kilka minut i coś przekąsić, zauważyli że patrol składający się z trzech jaskarskich strażników zmierza w ich stronę. Trzy czarne konie z jeźdźcami ubranymi w kolczugi i tuniki, z tarczami na plecach i długimi mieczami przy pasach, zatrzymał ich zagradzając dalsze przejście.-Ty tam.– Krzyknął jeden z nich. Hełm lekko opadał mu na siwo-czarne krzaczaste brwi. Na oko miał gdzieś z pięćdziesiąt lat. -Kobieto! – Pokazał na Ines.-Podjedź tu no bliżej. – Wyciągnął zwitek papieru i pokazał go swoim dwóm nieco młodszym towarzyszom.-No Heniu, to ta panna jak malowana. – Odpowiedział młodzieniec o marchewkowych włosach.-No jak malowana bo to jest przecież rysunek palancie. – Odrzekł trzeci z nich.
-Nie jest Panna czasem poszukiwana? – Obrócił list gończy w jej stronę. I faktycznie, na liście widniała jej podobizna.
Ilość słów: 347

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 180
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sie 27, 2018 9:00 pm  

  Problemy Drugich brzmiały następnego ranka dosyć przyziemnie. Ciężko było wyobrazić sobie Erlonda jako podlewającego krzewy staruszka, ale każdy miał swoje marzenia i właściwie nawet łatwiej wykonywać takie czynności, niż zabawianie się magią w takim wieku. Z tego, co Ines słyszała, to wszystko bolało za każdym razem, więc prawdopodobnie z czasem człowiek mimochodem przestałby tolerować takie dawki bólu nawet pomimo przyzwyczajenia. Uśmiechnęła się jednak, słysząc takie rozmowy. Pomimo wielu różnic, nadal mieli przyziemne plany oraz zachowanie.
  Koło południa zatrzymali się na kilka minut, aby odpocząć. W tym czasie Ines kręciła się niespokojnie, pogryzając suszone mięso i popijając wodą z bukłaka, nie mogąc się doczekać dalszej wędrówki. Niestety znowu coś ich zatrzymało, a tym czymś o dziwo byli... strażnicy dróg. Widząc, iż ci kierują się bezpośrednio w ich stronę, westchnęła, przeczuwając kłopoty. I rzeczywiście, ledwo znaleźli się w wystarczającej odległości od nich, zaczęli nawoływać ją. Odwróciła instynktownie głowę, ale zaraz zmarszczyła brwi. Wyprostowała się, nieznacznie na koniu, mocniej ściskając lejce. Strażnicy nie brzmieli na takich, co umieli po altrachen, więc postanowiła nieco zagrać. Twarz wykrzywiła jej się w zdziwieniu i niezrozumieniu, jakby kompletnie nie wiedziała, co oni do niej mówią i patrzyła na nich po prostu. Kiedy pokazano jej własną podobiznę, wytrzeszczyła oczy skrajnie zdziwiona, chociaż osobiście nie była aż tak zdziwiona tym, że już jej w Jaksarze niezbyt lubiano. Pokręciła głową i zaczęła gestykulować, próbując pokazać, że nie ma zielonego pojęcia, o co chodzi. Nawet odezwała się w altrachen. — Nie rozumiem jaksarskiego, przepraszam.
  Zwykłych strażników łatwiej będzie zwieść niż Tajną Jaksarską Policję, szczególnie jeśli będzie zgrywała lekko głupią. Przynajmniej na kilka chwil. Niestety oznaczało to także, że nici z jej przejazdu koło Mirosil.
Ilość słów: 357

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości