Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Spadająca Gwiazda

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 251
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

wt kwie 17, 2018 6:32 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator

  W takich sytuacjach zwlekanie nie miało najmniejszego sensu i Tariyaki zdawał się doskonale o tym wiedzieć. Nikt nie musiał go pośpieszać, bowiem sam czym prędzej ruszył w stronę swego okrętu. Zbroja ruszyła przodem, dość żwawym krokiem. On tuż za nią, choć zdecydowanie wolniej. Kątem oka mógł zaobserwować coraz to częściej pojawiające się w tłumie małe grupki najemników, odzianych w brązowe skórzane kaftany, pokryte gdzieniegdzie żelazem. W rękach dzierżyli halabardy, a ich głowy spowijały szyszaki. Jedni wyglądali groźniej, drudzy mniej – zależało to głównie od ich wzrostu oraz masy mięśniowej. Jedno jednak było pewne: mordy ich były znacznie bardziej parszywe od przeciętnego pirackiego lica. Nie spoglądali jednak na nikogo z pogardą, zdawało się, że ignorują pozostałych ludzi, póki ci ignorują ich. Typowi siepacze zwracający się w stronę tych, którzy płacą więcej. Liczebność tychże osobników jednak z minuty na minutę robiła się coraz bardziej niepokojąca. Z drugiej strony, żeby wydać żołd tym wszystkim mordobijcom trzeba było wyłożyć nie lada szylingi, które w dłuższej perspektywie liczone już były raczej w koronach. O ile byli tak głupi na jakich wyglądali, zapewne dałoby się ich przekupić w razie ostatecznego starcia, a szczególnie – ze swymi niemałymi przecież środkami finansowymi – zrobić mógłby to Macher. Ten jednak, jak powszechnie wiadomo, głęboko w poważaniu miał wszelkie konszachty z "tymi kurwami lądowymi" i prędzej by rzucił skrzynie złota sekkiemu na pożarcie, niźli wydał złamany pens na pomoc kogoś, kto nie był wilkiem morskim.
  Ryu musiał odczekać pod Cesarzową jakieś piętnaście minut, nim jego – niemal w komplecie – ludzie zebrali się na pokładzie Cesarzowej. Jak mógł zauważyć, niektórzy z nich zdążyli już nieźle się nabzdryngolić, a inni wdać w bójki. Patrząc przez barierkę dostrzegł też powoli brnącego w stronę własnego okrętu Sępa, któremu towarzyszył Urwis i trójka innych ludzi. Chwilę później jego oczom ukazał się też Macher, w niegdyś białej, a teraz szkarłatnej koszuli. Skrzywione usta mówiły tyle, że sytuacja wymknęła mu się spod kontroli – czyli zapewne spuścił łomot zbyt małej liczbie sprzedajnych kupców, bądź stanął w szranki z najemnikami. Na to drugie wskazywać mógł szczególnie stan rosłego pirata, który mu towarzyszył. Z rozciętego na wzdłuż ramienia wypływał wodospad krwi. W drugiej dłoni niósł zaś czyjąś głowę, z wnętrza której zwisał jeszcze kawałek kręgosłupa. Po chwili podrzucił ją do góry i kopnął jak piłkę w stronę osady. Narwany marynarz zaś wszedł na pokład Bękarta, na którego dziobie wisiał i ruszał się na porywistym wietrze Drewnooki. Oczy mu zaszły krwią, jak i zresztą cała łepetyna przypominała z koloru bardziej buraka, niżeli ludzką głowę. Co gorsza – dla niego, rzecz jasna – mężczyzna odzyskał przytomność i chyba nawet chciał coś krzyczeć, ale nie miał na to sił.
  Piraci podlegający pod Smoka nie byli zbyt zadowoleni z wieści o tym, że dosłownie za parę chwil będą musieli opuścić Gwiazdę. Dopiero co tu zawitali, wielu z nich nie zdążyło nawet spędzić nocy z portową dziwką. Nie wszyscy jednak byli tak samo źli – wielu marynarzom pasował fakt, że wracają na boje. Co bardziej narwani już uśmiechali się pod nosem słysząc słowa o możliwym ataku na cesarskie siły morskie. Jeszcze inni wykrzywiali kąciki ust ku górze widząc czterech osiłków wnoszących na pokład skrzynie pełne zielonych butelek rumu oraz beczek z ciemnym piwem. Co mądrzejsi pomyśleli o owocach i po prostu jedzeniu, inni o linach, a jeszcze inni o prochu. W gestii Smoka pozostało wydać kolejne rozkazy. Być może zaopatrzyć się w coś konkretnego przed opuszczeniem portu? Rozmówić raz jeszcze z pozostałymi kapitanami? A może coś jeszcze innego? Cóż, tylko on sam mógł wiedzieć, co teraz poczyni.
Ilość słów: 720

Awatar użytkownika
Smok
Posty: 25
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=193
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

sob kwie 28, 2018 7:41 am  

  Przypuszczenia Smoka okazały się prawdziwe – z minuty na minutę obcy coraz bardziej zapełniali ulice, co było tylko preludium do rzezi w której Najima zostanie pogrzeabana. Należało więc działać żwawo. Choć w głowie wilka morskiego rysował już się potencjalny plan odbicia miasta, to nie miał najmniejszego zamiaru go wprowadzać w życie. Przekonanie Machera i reszty do przekupienia części rębaczy byłoby dość łatwe, gdyby upewnić go w tym że zaraz po bitwie odbiorą oddane płatnym sojusznikom pieniądze wraz z ich głowami. Nie eliminowało to jednak zagrożenia jakim była Cesarska flota od dawna pragnąca zniszczyć siedlisko wszystkich korsarzy. Pozostawienie Gwiazdy na pastwę wojny domowej i rozkładu przynosiło bractwu mniej szkód. Gdy Ministerstwo Wody dowie się, że niesławna piracka kryjówka została znaleziona i dobita, uspokoi się nieco i stanie się mniej uważne. Przy odrobinie szczęścia, dowódcy grupy uderzającej na port będą bardzo zawiedzieni tym co zastali i skłamią swym przełożonym. Honor honorem, ale gdy w grę wchodziły tytuły i chwała, nawet Cesarscy lubili koloryzować swoje zeznania z wypraw. Szczególnie, gdy Cesarz oczekiwał tych jaśniejszych wersji.
  Zerknąwszy na zdobyte zapasy, wydał rozkaz by przynieść ich nieco więcej, szczególnie alkoholu. Nie zanosiło się na to, by prędko mieli okazję zdobyć więcej trunków. Choć butelka była marynarzowi bliższa niż portowa dziwka, to siły morskie Archipelagu zwalczały te trendy wśród swych żołnierzy. A to oznaczało ograniczone dostawy rumu z łupów. Osobiście sprawdził ilość prochu i armatnich kul, polecił każdemu sprawdzenie swojego ekwipunku i w razie czego uzupełnienie go. Teraz mijały ostatnie chwile w porcie i wcale nie miał zamiaru szczędzić koron na przygotowanie się do długiego i wyczerpującego rejsu. Złoto skryte w skarbcach jest ostatecznie nic nie warte, jeśli nie będzie można z nim nic zrobić. Zalecił jednak szybkość przy załatwianiu ostatnich spraw na mieście, by nie okazało się że odpłyną bez zapominalskiego. Zapowiedział, że komenda wypłynięcia może paść w każdej chwili.
  Następnie udał się do kapitanów by ostatecznie nakreślić plany podróży. Wcześniej jeszcze odwiedził swą kajutę, by zabrać mapę południowej części Archipelagu, przyrządy kreślarskie i najstarszy ze swych dzienników. Chciał wspólnie obrać kierunek rejsu, bazując się na popularnych traktach kupieckich których drogi miał zapisane. Wspomniał również o ewentualnym planie wybudowania kolejnej pirackiej stolicy. Takiej, do której nie przedostaną się żadne ścierwa i lądowe szczury. Ostatecznie potrzebowali jakiejś kryjówki, czy miejsca odpoczynku. Taka wyspa byłaby także nie takim złym miejscem do utylizacji pojmanych niewolników, jeśli tylko odpowiednio się nimi zająć. Na samym końcu ustalił moment wypłynięcia, by każdy zdążył do tego czasu zebrać swych podwładnych.
Ilość słów: 508

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 251
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

sob kwie 28, 2018 4:20 pm  

Narrator

  Smok wydawał się być po części dumny z tego, że przewidział w obliczu jakiej sytuacji niebawem miała stanąć Najima. Najemnicy zbierali się na ulicach, choć nie specjalnie wykazywali jakąkolwiek agresję – na tę konkretną chwilę oczywiście. Patrząc jednak na to w ten sposób można było dobrze powiedzieć, że niedźwiedź jest niegroźny, bo czasem śpi, a kiedy śpi to się nie rusza.
  Ludzie służący pod doświadczonym kapitanem nawet nie mieli zamiaru sprzeciwiać się jego woli, w końcu i dla nich lepiej było, gdy ładownia nie świeciła pustkami. Spora część załogi po prostu zeszła jeszcze z okrętu i udała się w stronę miejsc, które nazwać można było punktami zaopatrzeniowymi. Co prawda chwilę im to zajęło, ale w końcu zapełnili jakieś 3/4 pojemności statku. Na towar ten składało się przede wszystkim suszone mięso, owoce, warzywa oraz alkohol w najróżniejszej postaci – choć głównie w formie rumu. Nie brakło też beczek z prochem, kartaczy, zwyczajnych kul i wszelkiego innego asortymentu, którego przeznaczeniem było sianie zamętu i zniszczenia pośród fal wzburzonego oceanu.
  Pozostało jeszcze rozmówić się z Macherem oraz Sępem. Gdy Smok schodził z pokładu Cesarzowej, dojrzał że Sęp wpadł na identyczny pomysł. Brodaty mężczyzna powoli wędrował w stronę Bękarta, z którego dobiegały okrzyki wskazujące na raczej nieprzyjemną atmosferę. Rozjuszony pirat, choć bezpośrednio nie klął na swoją załogę, to słów nie szczędził. Ba! Ktoś mógłby nawet pomyśleć, że takich wiązanek uczył się u najlepszych szewców na całym wielkim kontynencie.
  Tariyaki, draniu! — Zawołał Walter. — Widzę, że nie tylko ja chcę zamienić jeszcze parę słów z naszym nowym przyjacielem — Dokończył. Po chwili do dwójki mężczyzn dołączyła także Zbroja, która do tego czasu zdążyła już całkiem wytrzeźwieć. Mimo, że wcale nie minęło go tak dużo.
  Jak na wodach jest narwany tak samo jak na lądzie, to mogę zacząć się już zakładać o butelkę rumu kiedy sprowadzi na nas cesarską flotę — Wtrąciła się w rozmowę kobieta. — Byle jego umiejętności w bitwie dorównywały zdolnościom językowym.
  Ha! Dobrze powiedziane — Skomentował Sęp — Ale Macher to dobry korsarz. Może wydaje się głupawy i lekkomyślny, ale nadrabia to zmysłem. Skurwysyn był przecież jeszcze jakiś czas temu nikim. Pamiętam jak łatał tę łajbę i mało kto się z nim liczył. Minęły trzy lata i nagle pół portu sra w gacie jak widzi go wkurwionego — Dodał po chwili. Pewnie nawet zacząłby opowiadać jakąś dłuższą historię, gdyby nie to, że cała trójka właśnie wchodziła po desce na pokład Bękarta. Dość szybko przywitał ich wzrok, a potem słowa wypowiedziane przez pirata, o którym przed chwilą rozmawiali.
  Pierdolone szczury lądowe — Wycedził przez zęby, krzywiąc się przy tym i siłując z pasem opinającym jego tors. — Żebym miał więcej prochu to bym wypierdolił ten jebany port w powietrze, a niedobitki porozwieszał na drzewach, kurwa ich jebana psia mać była — Splunął. Wokół niego kręciła się dwójka innych ludzi, ale nie wyglądali jakby mieli robić cokolwiek innego, niż po prostu pilnować kapitana.
  W rzeczy samej, Macher, w rzeczy samej. Tylko nawet wszyscy razem nie mamy tyle prochu, ani środków, żeby zająć się tym bajzlem. Zostawmy Najimę za sobą. Skoro połowa kupieckiego światka wie o Gwieździe, to równie dobrze wiedzieć mogą Cesarscy. Prędzej czy później tu wpadną i zrobią rzeź na tych co pozostali. Zresztą, chyba nie tylko my rozkładamy żagle — Odparł Walter i skinął głową w stronę drugiej części portu. Rzeczywiście, gdyby dokładniej się przyjrzeć szło bez problemu zauważyć, że kilku innych kapitanów także powoli się stąd wynosi, choć ciężko było rozpoznać do kogo należą tamtejsze okręty.
  Jeden chuj co teraz będzie z tą dziurą, ale bez bardziej dopracowanego planu, niż zatopienie kilku cesarskich statków daleko nie zapłyniemy — Odparł.
  Dlatego się tu zebraliśmy, prawda Ryu? — Wtrąciła się Zbroja. Wszyscy kapitanowie skierowali wzrok na Smoka.
Ilość słów: 742

Awatar użytkownika
Smok
Posty: 25
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=193
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

ndz kwie 29, 2018 8:44 pm  

  Przecież nie będziemy rozmawiać na stojąco. Muszę rozłożyć mapę. – Powiedział, gdy wszyscy skierowali na niego swoją uwagę. Wskazał przy tym na rulon który znajdował się w jego dłoni. Dopiero gdy znaleźli się przy stole, czy to znajdującym się w kajucie Machera, czy przyniesionym przez jego podwładnych, zaczął mówić, palcem ilustrując kolejne popularne drogi handlowe na tyle, na ile pozwalała mapa. – Większość statków płynie z Shihon, i przybiera jedną z dwóch dróg. Bardziej popularna jest ta wiodąca przez południowe wyspy Archipelagu Wewnętrznego, miasteczko Hidę, oraz wzdłuż całego wschodniego wybrzeża Tsuri. Następnie okręty kierują się prosto do Śnieżnej Przystani, z rzadka zatrzymując się na Zamkniętej Wyspie. Drugi z traktów także wiedzie poprzez zachodnią stronę Shihon. Jeśli będziemy unikać tych dwóch dróg, unikniemy najpilniej strzeżonych transportowców Cesarza, ale i także okrętów wojennych.
  Spojrzał po towarzyszach. Wnętrze Archipelagu było najbezpieczniejszym miejscem w całej krainie dla jakiegokolwiek kupca. Marynarka stale dbała o to, by żołnierze byli gotowi do niespodziewanej wojny, więc tamtejsze wody wręcz roiły się od nowoczesnych i świetnie wyposażonych kog, które jednak nie przewoziły niczego co można było łatwo spieniężyć. Zaraz po odrzuceniu pierwszych możliwych kursów, nakreślił palcem niewielki okrąg wokoł Sutato, wskazując granice których nie przekraczali Drudzy z tamtejszego ośrodka. Oni nie mieli w zwyczaju udawać się na otwarte wody, w końcu mieli o wiele wygodniejsze i ważniejsze zajęcia. Następnie, wskazał wyspy na zachód od Tsuri, które były nieobjęte żadną ze wspomnianych wcześniej protekcji.
  Wszystkie te wyspy są łatwym celem. Pływają tam przede wszystkim barki transportujące lokalne dobra do miast. Jako że ładunki ryb wiezione są bezpośrednio do Jaksaru, nie musimy obawiać się o złapanie trefnego łupu. Choć nie będzie to złoto ani kamienie szlachetne, możemy liczyć na herbatę i jedwabne sukna. – Przerwał na chwilę, by potem położyć palec na punkcie tuż pod samą wyspą, niedaleko brzegu. – Tędy przepływa prawie każdy ze statków.
  Wyprostował się. Plan, którzy przedstawił powinien być jasny i prosty. Tereny Cesarstwa nie były atakowane przede wszystkim dlatego, że wszechpotężni piraci robili w portki gdy tylko pomyśleli o potencjalnym starciu z Cesarską Flotą. A były miejsca na które najazdy były po prostu bezpieczne. Groza marynarki chroniła handel o wiele lepiej niż statki które były zaledwie maleńkim punkcikiem usadowionym na długich szlakach. A to mogło oznaczać, że Ministerstwo Wody nie przykładało aż tak wielkiej wagi do ochrony mniej ważnych stron, biorąc pod uwagę to że piraci nigdy nie zagłębiali się w ich tereny.
  Pozostaje jeszcze jedna kwestia. – Dodał, licząc na swych wspólników. – Tutaj już nie wrócimy, ale musimy gdzieś spieniężyć nasze zdobycze. Będziemy musieli wznieść kolejną kryjówkę... Lub znaleźć kogoś kto zechce z nami współpracować.
  Wypowiadając ostatnie zdania, był przekonany po jakiej stronie opowie się zarówno Macher jak i Zbroja. Szczerze mówiąc, on także był przekonany o potrzebie wybudowania osiedla przeznaczonego dla korsarzy. Chciał jednak usłyszeć opinię innych na ten temat, jak i propozycje ulokowania takiego portu, czy nawet ewentualnych pomocników przedsięwzięcia.
Ilość słów: 589

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 251
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

ndz maja 13, 2018 2:12 pm  

Narrator

  Nie minęła chwila, a ludzie Machera – na jego skinienie – przytargali kilka beczek oraz stół. Nie wyglądało na to, żeby kapitan ukrywał cokolwiek przed swoimi marynarzami. Patrząc na usposobienie furiata to pewnie nawet z nimi pił i okładał się pięściami po mordach. Ryu miał teraz gdzie rozłożyć mapę. Razem z drewnianym meblem podano mu stosowne narzędzia pomiarowe. Doświadczony korsarz zaczął przedstawiać swój plan, a cała reszta słuchała uważnie, z pełną powagą wymalowaną na twarzy.
  Pomniejsze wyspy i okręty z nich wypływające to dobry cel, przynajmniej na początek. Jedwab będziemy w stanie upchnąć w Waldgrossen jak tylko przestaną się napierdalać pomiędzy sobą. Mam tam kilku znajomych, ale teraz pewnie swojego lądowego, garbatego nosa z dziury nie wyściubią. Awos musi być obstawiony jak pierdolona twierdza. Przybijanie po prostu na plaży byłoby równie głupie — Odparł Macher. Plan, choć prosty i zakładający spore pokłady szczęścia, spodobał mu się. Zresztą, teraz i tak nie mieli większego wyboru. Pozostawało zająć się tym, na co mogą sobie pozwolić.
  Też tak myślę. Jak będziemy po prostu podgryzać kostki tym cesarskim skurwysynom, to nawet nie zauważą. Chuj ich zresztą wie, czy nie zechcą się wtrącić do wojen na kontynencie. Wtedy mielibyśmy szczęście w nieszczęściu — Odrzekł Sęp, wyraźnie zadowolony. Podobnie zareagowała też Zbroja, choć ona z kolei powiedziała znacznie mniej. Po prostu przytaknęła. Najżywsza część rozmowy nadejść miała jednak dopiero, gdy Tariyaki wspomniał o nowym porcie. Macher wtedy krzyknął do jakiegoś brzydkiego pirata z jedną nogą krótszą, a ten pognał do jego kajuty. Po chwili wrócił z jakimiś mapami, a sam kapitan Bękarta bardzo żywo rozłożył je na stole.
  Mam tu parę ciekawych rzeczy, za które kilku śmieci było gotowych przelać krew — Wskazał na trzy, pożółkłe już rozwinięte rulony. Już na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że są to przedmioty, które sporządzono kilkadziesiąt lat temu. — Tych wysp nie ma na mapach. Nikt ich nie zaznaczał, chuj morski wie czemu. Jak innych pytałem, czy który przypadkiem nie przepływał obok albo tam nie był nawet, to wszyscy pierwszy raz na oczy to widzieli. Pewnie z jakiego powodu skurwysyństwo jest przez wszystkich omijane, ale tego byśmy chcieli — Dokończył. Cóż, przyglądając się rysunkom zauważyć można było, że wszystkie przestawiają to samo miejsce. Jedna po prostu w przybliżeniu, druga była mapą całego oceanu z po prostu oznaczonymi trzema wyspami, a trzecia ukazywała co prawda to samo, co pierwsza, ale w nieco większej skali. I z koślawymi dopiskami, jednak ani w Altrachen, ani w Agatusu, czy Jaksarskim. O nie, wszystko było w Sanctinie.
  Popatrz no Macher, popatrz. Ja to też pierwszy raz widzę, ale na Onych, jak te wyspy rzeczywiście są w tym miejscu to mamy idealne miejsce.
  No nie wiem, mi to śmierdzi. Jak tam są to czemu nikt tam nie pływał i ich nie naniósł na mapy? — Spytała Zbroja.
  A mówiłem już, że jeno chuj wie o co chodzi — Macher zwrócił się do Zbroi. Po chwili wszyscy znów skierowali wzrok na Tariyakiego.
Ilość słów: 567

Awatar użytkownika
Smok
Posty: 25
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=193
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

sob maja 19, 2018 11:58 am  

  Wszyscy przystali na plan Smoka. Skwitował to skinieniem głowy. Jeden dwóch najważniejszych punktów spotkania został załatwiony natychmiastowo. Jego idea była prosta i nie zakładała żadnego ryzyka które przewyższałoby codzienne pirackie życie więc nawet nie spodziewał się że mogłoby być inaczej. Kiedy przeszedł do drugiej sprawy – stawiania miasta – z pomocą przyszedł Macher. Któryś z jego ludzi przyniósł mapy które zaraz znalazły się na blacie. Ryu przyjrzał im się, zwracając szczególną uwagę na opisy. Rozpoznał pochodzenie liter, jednak wiele więcej nie mógł poradzić. Użycie sanctinu przez kartografa oznaczało że została sporządzona dla Initium, najprawdopodobniej przez jednego z członków. Wiek kart sugerował zaś że nawet jeśli magowie interesowali się trzema wyspami, to było to dawno temu i małe były szanse na spotkanie tam ekspedycji. Faktycznie, Jaksarczyk przyniósł im idealną lokację na nowe miasto.
  Wyspy są oddalone od jakiegokolwiek szlaku. – Wyjasnił. – Nikt nie ma żadnego interesu w wypływaniu tak daleko od znanych dróg. Najprawdopodobniej udało się tam tylko kilka ekspedycji, ale szacuję że wróciły nim w ogóle przyszliśmy na świat. Gdyby znajdowało się tam coś bardzo wartościowego, magowie zabraliby to już dekady temu.
Przeanalizował możliwości. Nie było ich wiele. Myśląc logicznie od razu dochodziło się do wniosku, że będą pierwszymi osadnikami tamtych rejonów. W najgorszym wypadku wyspy mogły pozostać po prostu puste, nieżyzne i skalne. W najlepszym zaś odnajdą raj na ziemi. Wyliczył drogi między ich pozycją, nowymi wyspami, a planowanym miejscem napadów.

  Możemy wypłynąć na wyspy i je sprawdzić. Jednak odradzałbym roznoszenie o nich wieści, nawet gdy okażą się doskonałym miejscem na wzniesienie osady. Następcę Gwiazdy wybudujemy sami. – Stwierdził. – Proponuję jednak dobrze się przygotować zanim zaczniemy budowę. Potrzebujemy odpowiedniej ilości zapasów i niewolników którzy zajmą się pracami. Część ludzi będziemy musieli zostawić na lądzie. Być może przyda nam się większa flota.
  Jeśli wszystko się uda, być może pewnego dnia uda im się zbudować bractwo które będzie realnym zagrożeniem dla Cesarstwa. Nawet nie był pewien czy dożyje dnia kiedy piraci będą w stanie oprzeć się potędze marynarki Archipelagu. To jednak nie było niemożliwe. Ostatecznie, wielu korsarzy pływało po morzach. Jeśli ich czwórka będzie kontrolować punkt w którym wszyscy będą się zbierać, być może i możliwym będzie zrzeszenie wszystkich wolnych ludzi pływających po morzach i ostatecznie przyjąć koronę władców wszystkich wód. Marzenia Tariyakiego mogły ostatecznie nie być wcale tak odległe jak mu się do tej pory wydawało.
Ilość słów: 477

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 251
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

sob maja 26, 2018 1:26 pm  

Narrator

  Macher, choć z reguły kierujący się prymitywnym instynktem pożądania, polubił rzeczowe podejście Smoka. Mężczyzna aż przyklasnął, gdy usłyszał aprobatę i wykazanie chęci do sprawdzenia tajemniczych wysp znajdujących się daleko od wszelkich szlaków morskich. Najwyraźniej wyjątkowo interesowało go wszystko, co mogło mieć jakikolwiek związek z magią, a gdy w grę wchodziły zapiski w Sanctinie – wtedy jeszcze bardziej nabierał ochoty na zbadanie całej sprawy. Może też właśnie dlatego nieco przychylniej podszedł do samego Tariyakiego?
  No przecież, że nikomu o nich, kurwa, nie powiemy. Jak nie znajdziemy skarbów, to znajdziemy idealne miejsce na budowę nowego portu. Najpierw jednak, tak jak mówisz, musimy je zbadać. Nie ma sensu zabierać materiałów budowlanych tylko po to, żeby potem się ewentualnie rozczarować — Potwierdził kapitan Bękarta.
  Tymczasem Smok skupiał się na wyznaczaniu odległości od możliwej nowej bazy, do dróg morskich, po których zwykle pływały statki kupieckie oraz zwykłe pasażerskie. Cóż, wyspy znajdowały się od nich dość daleko, ale i sama Najima nigdy nie znajdowała się nawet w pobliżu terenów, po których pływały okręty przewożące najdroższe towary. Ostatecznie można było rzec, że odległość była zwyczajnie bezpieczna.
  No to co? Zabieramy co nam potrzebne i wypływamy. Nie podobają mi się ci goście z halabardami — Dodał od siebie Sęp. Zbroja tylko mu przytaknęła, a Macher nie zwrócił większej uwagi. Na nim najemnicy chyba po prostu nie robili wrażenia. Ba! Był gotowy się na nich rzucić, jednak w tej chwili coś innego zgarniało całą jego uwagę. I to Smok widział doskonale.
Ilość słów: 294

Awatar użytkownika
Smok
Posty: 25
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=193
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

sob cze 23, 2018 12:25 pm  

  Smok skinął tylko głową. Jeśli chodzi o dochowywanie tajemnicy odnośnie potencjalnych profitów, Macherowi można było zaufać. Ba, można było na nim polegać i w wielu innych aspektach, tak długo jak był przekonany o tym że współpraca opłaca mu się bardziej niż zdrada. A to kapitanowi wystarczało w zupełności. Łaczył ich wspólny cel i wspólny wróg, a to są dwie rzeczy które najbardziej hartują lojalność.Jedyną rzeczą której Tariyaki mógł się obawiać była gorącka krew Jaksarczyka, którą tak wiele razy zaobserwował już u swej towarzyszki. Dowodzący Bękartem mógł podjąć w przypływie gniewu decyzje które znacząco pogorszyłyby sytuację ich wszystkich. Dopóki jednak panował nad swoimi emocjami, był obdarzony zaufaniem Ryu.
  Tak. Sprawdzę czy wszyscy wrócili i opuszczamy port. – Powiedział, zwijając mapy. – Płyniemy prosto na wyspy.
  Jak powiedział, tak zrobił. Udał się do siebie, sprawdził składnicę i przeliczył załogę. Jeśli część z jego ludzi zbytnio się rozpiła, zmienił nieco podział zadań. Ci którzy byli w stanie pracować, pracowali. Pijani przy wiosłach. Wymagało to jedynie użycia siły ich mięśni, a kiedy przyjdzie do nich kac będą zadowoleni z tego że mogą przynajmniej uporać się z nim podczas chwili wolnej od roboty. Ryu dbał o swoich ludzi najbardziej ze wszystkich kapitanów jakich znał, wiedząc że w razie potrzeby oni zadbają o jego i Cesarzową. Kiedy już wypłynął, nakierował okręt w stronę nowo odkrytych wysp. Nie pozostawało mu nic innego jak oczekiwać co przyniesie przyszłość.
Ilość słów: 280

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 251
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

wt lip 17, 2018 1:51 pm  

Narrator

  Już wchodząc na pokład, po załodze Smoka dało się poznać, że co jak co, ale kufle to potrafili opróżniać w ekspresowym tempie. Stali jednak na nogach, jakoś szczególnie się nie kołysali i nie wyglądali, jakby zaraz mieli zacząć rzygać jak kot. Część z nich dopadła pijacka czkawka, część po prostu siedziała i czekała, jeszcze inni kończyli przenosić skrzynie i beczki z prowiantem, alkoholem oraz bronią do ładowni. Większość po prostu krzątała się bez celu, czekając na dalsze rozkazy, nieco poirytowana faktem, że ledwo co zawitali do portu, a już muszą z niego wypływać. Wielu z nich pewnie zostało odciągniętych od nabrzeżnych dziwek czekających tylko na spragnionych kobiecych wdzięków marynarzy. Panowała taka niepisana zasada, że łaknącego fizycznej miłości – która nota bene w tym wypadku żadnego związku z tą umysłową związku żadnego nie miała – pirata nie powinno odłączać się od kobiety, którą już w swych prostackich ramionach miał, bądź za moment miał ją w je powziąć. Do tego dochodziła także kwestia wyrzuconych w błoto kilku szylingów, co zapewne było tym głównym czynnikiem wywołującym u nich złość. Nie dawali jednak o tym znać bezpośrednio – kapitan nadal budził w nich szacunek, a posłuch który wyrobił sobie u swych marynarzy zdawał się być żelazny.
  Tariyaki szybko wydał rozkazy, a jego ludzie szybko się wzięli za ich wykonywanie. Instrukcje były proste – kto nie może stać na nogach, niech siada przy wiosłach. Kto bez problemu jest w stanie chodzić – niech zajmuje się całą resztą. Podział nie był skomplikowany, a szczury morskie na tyle zaprawione w swym "fachu", że dość szybko się z tym uporali i już po piętnastu minutach kotwica była na pokładzie, a żagle w pełni rozwinięte. Kolejne piętnaście i już płynęli po szerokiej rzece ciągnącej się przez wyspę. Minęli skalną bramę i wypłynęli na pełne morze. Kiedy tylko chłopcy odzyskali nieco humory, zaczęli śpiewać.

Na statku bunt, nad nami mew zawieja,
Od wczoraj, za koron złotych garść,
Dwóch niegodziwców ciężko zwisa z rei.
Za mało – wieszać czterech to w sam raz.

Wiatr, wiatr, wiatr łapcie w żagle,
Choć sztorm i wróg na statek nasz czyha.
Szczęście to mit – stworzyliśmy go sami,
Czarna bandera nad nami.


  Tuż za nimi płynęły kolejne okręty, na których czele stali Sęp, Macher oraz Zbroja. Ten drugi wyjątkowo zniecierpliwiony, samemu wspiął się na bocianie gniazdo i z lunetą przy oku wypatrywał wysp. Wysp, które na horyzoncie pojawiły się dopiero jakiś tydzień żeglugi później. Dzikie, wręcz dziewicze, całe porośnięte drzewami. Brzegi skaliste, jedynie w kilku miejscach nadające się do przycumowania.
  Kapitanie! — zakrzyknął jeden z piratów, stojący na platformie umiejscowionej na grotmaszcie okrętu. — Ląd na horyzoncie!
Ilość słów: 519

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości