"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Spadająca Gwiazda

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Everold
Posty: 164

pn mar 19, 2018 7:20 pm  

Spadająca Gwiazda

Smok
Ocean Hirvon, 1527 rok


  Najima – Pirackie miasto przez wielu uważane jedynie za legendę i puste przesłanki, a przez niektórych za dom i prawdziwy azyl. Wbrew pozorom osada ta rzeczywiście istnieje i nie jest wcale taka mała, choć dobrze ukryta. Płynąc na południe od Lajihar natrafić można na wiele wysp, głownie tych z Archipelagu Mal-Sandrad, mało który żeglarz kieruje się jednak jeszcze dalej. Żeglując dostatecznie długo, oczom marynarzy ukazuje się dziewiczy, na pierwszy rzut oka nieskażony ludzką ręką ląd. To właśnie Najima.
  Do właściwej części dostać się można wpływając w niewielką rzekę biegnącą przez wyspę, bowiem w jej punkcie kulminacyjnym wzniesiono potężny port, a zarazem piracką stolicę. Na stałe osiedliło się tu jakieś trzysta ludzi – część zajmuje się zbieractwem i hodowlą zwierząt, część szkutnictwem, a jeszcze inni to po prostu paserzy, którzy stworzyli w tym miejscu swe punkty handlowe.
  Czasem jednak, gdy Hirvon staje się wyjątkowo niespokojny, Najima zaczyna naprawdę tętnić życiem, gospody bywają przepełnione przez całą dobę, a skłóceni marynarze spod czarnej flagi potrafią wszcząć walkę na środku ulicy. Nikt jednak w nie nie ingeruje – straży tu nie ma. Mieszkańcy pirackiego portu wyznają jedną zasadę – nie działaj na jego szkodę.
  Swego rodzaju ewenementem jest tutaj karczma "Szary Kufel", prowadzona przez nikogo innego, jak Szarego, który jakimś cudem był w stanie dać nogę z Nagate. Na oko czterdziestoletni facet o długich, białych włosach. Jego mutacje objawiają się w wyjątkowo małych uszach u zębach w kształcie kolców, którymi rani swoje własne dziąsła. Brak mu jednego oka, co stara się ukryć charakterystyczną przepaską.

Obrazek
Ilość słów: 332

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 232
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

wt mar 20, 2018 4:12 pm  

Narrator

  Majestatyczny obraz rajskiej wyspy wprawiał w rozmarzenie każdego marynarza, który miał okazję zawitać na Najimie po raz pierwszy w całej swej pirackiej historii. Szczególnego patosu temu całemu wpływowi nadawała kamienna brama – która nota bene była po prostu wielką dziurą w wielkiej skale rozciągającej się nad rzeką – będąca głównym znakiem rozpoznawczym wyspy, o ile o jakiejkolwiek rozpoznawalności w tym wypadku można było mówić. Wolny port znany był tylko w ścisłych kręgach, a i ludność zamieszkujące te tereny usilnie starała się o to, żeby te osoby, co to tu przez przypadek trafiły, już nie odpłynęły. Tacy albo godzili się pozostać na Najimie, albo mieli zaszczyt skończyć jako jedna z ozdób bramy.
  Tak się jednak składało, że Smok nie był tu ani pierwszy raz, ani zapewne nie ostatni. Jego statek właśnie znalazł się w cieniu skały, gdy z głębi wyspy do uszu jego załogi dobiegać zaczęły charakterystyczne dźwięki – pirackie, radosne okrzyki, szanty i Oni jedni jeszcze wiedzą co, wymieszane z odgłosami wydawanymi przez tutejszą zwierzynę. Zima tu nie zaglądała, a tropikalny klimat dawał się we znaki. Gdzieś pomiędzy gęstymi trawami kryły się ślepia wygłodniałych krokodyli, a tuż nad ich głowami przelatywały kolorowe ptaki.
  Tuż za Cesarzową płynął Truposz, a na jego dziobie dumnie stała, podpierając twarz jedną ręką, Zbroja. Kobieta wyglądała na zadowoloną z ponownej wizyty w porcie. W końcu kto nie lubił od czasu do czasu porządnie napić się w karczmie, zejść na ląd, wdać w bójkę, a potem pośpiesznie ładować tyłek na okręt? Taka krew płynęła w żyłach każdego marynarza, a z tą kobietą nie było inaczej. Pirackie życie mocno wsiąknęło w jej aurę. Gdy ujrzała wychodzącego ze swej kajuty Smoka, zdjęła kapelusz z piórem i ukłoniła się wymownie w jego stronę.
  Do portu przybito szybko i sprawnie. Był właściwie środek dnia, sporo wolnych ludzi włóczyło się jeszcze po ulicach Najimy – jedni szukali zaczepki, inni chcieli dostać się na statek, a jeszcze inni tylko czekali na dzielnych korsarzy z łupami, by czym prędzej odkupić co ciekawsze zdobycze. Paserów tu nie brakowało, szczególnie po ostatnich wydarzeniach, które miały miejsce na kontynencie. Wielu niezbyt uczciwych handlarzy – tych co to o Wolnym Porcie wiedziało – dość szybko ewakuowało się na wyspę. W końcu nikt nie chciał zostać zabity przez Pierwszego lub paść ofiarą wojny domowej właśnie zbierającej swe żniwa w Królestwie Waldgrossen, które to już niedługo "królestwem" przestać być mogło. Tak więc dla osób z Najimą zaznajomionych, była ona swego rodzaju azylem. I dawało się to we znaki, szczególnie pod kątem nadzwyczaj dużej ilości ludzi krzątających się po osadzie.
  Gdy tylko zrzucono kotwice, a okręt zacumował, cała załoga zaczęła powoli opuszczać pokład, a przynajmniej tak działo się na Truposzu. Krwawa Dama sama – jak to miała w zwyczaju – niecierpliwiła się i chciała jak najszybciej postawić swe stopy na lądzie. Jednak ludzie podlegli pod Smoka czekali na dalsze rozkazy, najwidoczniej kapitański autorytet i aura jaką wokół siebie roztaczał Cesarski była równie potężna, co jego doświadczenie...
Ilość słów: 598

Awatar użytkownika
Smok
Posty: 25
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=193
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

wt mar 20, 2018 6:33 pm  

  Ryu był zadowolony z ostatnich podróży. Załoga sprawowała się dobrze, przebyte rejsy zapewniły im lepsze wynagrodzenie niż jakikolwiek marynarz z któregokolwiek z czterech państw mógł sobie wymarzyć. Zapasy złota, jedzenia i alkoholu bardzo dobrze odbijały się na morale załogi. Kapitan jednocześnie dbał o to, by zachwyceni dobrobytem podwładni nie osunęli się w odmęty pijaństwa, obżarstwa i lenistwa. Każda chwila spędzona na oceanie była czasem pracy. Jego załoga musiała zdawać sobie z tego sprawę. Teraz nawet, gdy przybijali już do portu będącego ich zastępczym domem, oczekiwali w spokoju na jego rozkaz miast wysypywać się na ląd rumem i piwem płynący.
  Nie spieszył się. Wyszedł z kajuty i zgiął się w pasie, składając pokłon swej towarzyszce oraz całej załodze obydwu statków. Choć odszedł od prawa Wysp, to ciągle wyznawał wartości wpojone mu w dzieciństwie. Spędzał z tymi ludźmi całe życie, okazywał im należny szacunek i wdzięczność za wykonywaną pracę. Nie oczekiwał bezwarunkowej odpowiedzi, byli na statku a nie ryżowych polach. Z delikatnym uśmiechem objął wzrokiem okolicę, a po kilkunastu sekundach wezwał statek do siebie. Nie wiedział na jak długo się zatrzyma. Rozdzielił więc warty na najbliższe cztery dni i trzy noce. Zapowiedział też że pod koniec czwartego dnia pragnie ich wszystkich tu spotkać, by ustalić następne plany. Nie zapomniał przy tym pochwalić ich i podziękować za służbę jakiej żaden dowódca, szlachcic, ani przede wszystkim pirat nie mógłby się wstydzić. Wszystko to przybrało formę krótkiej i oszczędnej przemowy. Zakończył to wszystko słowami "teraz jesteśmy wolni". W iście filozoficzny sposób wyznawał że każdy żeglarz jest sługą swojego statku.
  Kiedy zszedł już na ląd, stanął w miejscu by się do niego przyzwyczaić. Lata spędzone na pokładzie sprawiły że z każdą wizytą na wyspie musiał od nowa przyzwyczajać się do chodzenia. Czekał przy tym na Zbroję, która najprawdopodobniej także jako ostatnia opuściła swoją fregatę. Kiedy znalazła się w pobliżu, zaczął rozmowę kierując się jednocześnie w stronę centrum miasta zwanego Gwiazdą.
  Mam pewne obawy. Widzisz ilu tu jest ludzi? Ostatnim razem gdy przybijaliśmy do Najimy, mówiono głównie o bratobójczej wojnie szykującej się w Waldgrossen. Po tutejszych tłumach wnioskuję, że konflikt się zaognił. Do tego słychać było zewsząd o Pierwszych panoszących się w Jaksarze. Statki z północnych części kontynentu nie będą kursować tak często jak do tej pory. Skutkiem tego będą wzmożone ataki na floty Cesarską i Nerdyjską. Ministerstwo Wody na pewno nie puści tego płazem. Piractwo nie będzie już tak proste jak do tej pory, choć na pewno nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Co o tym myślisz?
  Tariyaki pozwalał swym wiernym korsarzom cieszyć się czasem wolnym. Sam jednak na długo zanim w ogóle zobaczyli wyspę, zajmował się myślami o przyszłości. Martwił się, niczym dobry ojciec. Stalowa Panna już dawno przestała być panną i także musiała nauczyć się planować swe ruchy względem przyszłości. Cenił sobie jej zdanie. W końcu nie bez powodu uczynił ją swą prawą ręką.
Ilość słów: 581

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 232
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

śr mar 21, 2018 12:02 pm  

Narrator

  Cierpliwość była jedną z wiodących cech Tariyakiego, stary pirat nigdy nie był pośpieszny, wolał odczekać i wszystko zrobić spokojnie, choć to mogła ulegać pewnej zmianie w sytuacjach bezpośrednio zagrażających jego życiu. Tym razem tak nie było, bo i nic na jego zdrowie nie czyhało. Załogo ustawiła się niemal w szeregu i wysłuchała słów swojego kapitana, a gdy ten wypowiedział słowa "Teraz jesteśmy wolni!" wszyscy radośnie zakrzyknęli unosząc w górę ręce. Mało kto widział taką dyscypliną na pirackim statku, mało kto widział taką dyscyplinę nawet na okrętach przynależących do Cesarstwa Czterech Wysp. Zwykle marynarze twierdzili, że służą morzu, a nie człowiekowi. W tym wypadku było jednak nieco inaczej – tutaj pływali pod przywództwem Smoka, a on sam wyznawał, że jego panem jest Cesarzowa.
  W końcu większość ludzi zeszła z pokładu. Część została nań, by pełnić wartę – zmieniać mieli się w każdym dniu. Wydawali się być wyjątkowo zadowoleni z faktu, że w Najimie gościć będą przez następne cztery doby.
  Chwilę później do Ryu zbliżyła się Zbroja, na którą czekał. Krwawa Dama zarzuciła włosami i poprawiła kapelusz. Oparła dłonie na biodrach i w milczeniu słuchała co kapitan ma do powiedzenia. Darzyła go nad wyraz dużym szacunkiem, przede wszystkim za ocalenie życia i przyjęcie do załogi, a potem uczynienie prawą ręką. Nie zmieniało to jednak faktu, że po wielu latach żeglugi u boku Cesarskiego, była do niego już na tyle przyzwyczajona, że w obecności mężczyzny czuła się teraz pewniej, niżeli na początku.
  — Zdecydowanie za dużo — odparła na stwierdzenie traktujące o ilości obecnej – zapewne tymczasowej populacji – Wolnego Portu — Waldgrossen pewnie płonie, a Pierwsi szaleją po całym kontynencie. Nasi chłopcy pewnie więcej dowiedzą się w karczmie — dodała. Przez chwilę się zamyśliła, gdy wspomniano o zwiększającej się trudności wykonywania jej "fachu". — Myślę, że ludzie będą uciekać z całego kontynentu. Skoro w Jaksarze są Pierwsi, a w Waldgrossen się obijają w najlepsze, to najbardziej cierpią na tym cywile i handlarze. Większość będzie chciała uciec. Znając Jaksarczyków to popłyną w stronę Cesarstwa, a Waldgrosseńczycy będą chcieli przybić do portów Nerdii — zakończyła. Kobieta mogła mieć sporo racji, Królestwo zawsze miało dobre stosunki z Sułtanatem, a Księstwo raczej kierowało się w stronę Czterech Wysp – przynajmniej jeśli chodziło o handel. Pytanie co na to Cesarz – w końcu Cesarscy nigdy nie byli zbyt otwarci na inne narody.
Ilość słów: 475

Awatar użytkownika
Smok
Posty: 25
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=193
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

śr mar 21, 2018 6:20 pm  

  Skinął głową na znak aprobaty. Przez najbliższy czas faktycznie będzie można jeszcze spotkać okręty, które wyszły ze stoczni państw ogarniętych chaosem. Częściej będą to jednak statki załadowane ludźmi, rzadziej cennymi towarami. Nierozsądnym byłoby przelewać krew po okruchy chleba i brudne pensy z cienkich sakiew emigrantów. Szanujący się pirat napadał na tych handlarzy, na których mógł jak najwięcej zarobić, a na stosach ciał biedoty jego chłopcy mogli co najwyżej stępić sobie ostrza.
  O tak. Imigranci nie będą mieli łatwego życia na Archipelagu. Nawet biedota będzie traktować ich tam gorzej jak od psów. Nerdyjczycy będą pod tym względem niewiele lepsi. Jednak w całym tym chaosie, najbardziej mnie bolą kwestie wewnętrzne.
  Przerwał, by rozejrzeć się przez chwilę po krajobrazie. Klimat Najimy był niespotykany i przepiękny. Dookoła widać było kunszt budowniczy ludzi, których jedyną poprzednią stycznością z architekturą było łatanie dziur w statku. Część z budynków wyglądało jak ledwie trzymające się piętrowe rudery, podczas gdy co bogatsi mieszkańcy zadbali o soldne wykonanie swych domostw. Niezależnie jednak od jakości murów i materiału którego użyto do ich wzniesienia, całe miasteczko miało swą własną estetykę będącą mieszanką styli ze wszystkich stron świata. Po tej krótkiej chwili poświęconej lokalnemu pięknie, skierował swe kroki w którąś z głównych uliczek i kontynuował.
  Oceany niedługo będą zbyt małe dla nas wszystkich. Cesarstwo będzie musiało nawiązać stosunki handlowe z Sułtanem, jednak będzie się przed tym bronić do ostatniego momentu. Towarem eksportowym na wielki ląd stanie się oręż, a nie luksusowe i drogie artykuły dla wyższych warstw społecznych. Łupu będzie coraz mniej, więc ucierpią na tym i piraci. Niektórzy zwrócą się przeciw innym, łamiąc tym samym wieczny rozejm między wszystkimi korsarzami. Chcę żebyś wiedziała, że musimy być przygotowani na bardzo trudny okres. Nawet kiedy wojny się zakończą, to nastąpi po nich czas posuchy, gdy to zniszczone kraje będą się odbudowywać. Jestem pewien są tutaj inni, którzy dzielą moje obawy. Uważam że powinniśmy z nimi pomówić.
  W tej chwili w porcie na pewno znajdowali się inni kapitani obdarzeni darem mądrości i umiejętnością planowania. Choć wszyscy w Wolnym Mieście byli braćmi, to Ryu był gotowy na to że będzie musiał konkurować z innymi o przetrwanie. Tak dzieje się w naturze, gdy przychodzi ciężki okres, tak dzieje się teraz wśród ludu Waldgrossen i tak stanie się z piratami. Najsłabsi zostaną zapomniani w odmętach oceanu, a najsilniejsi wciąż będą pisać historię. Tariyaki planował utworzyć sojusz silnych, by nawet podczas trudnych czasów wciąż niepodzielnie panować nad wodami Everoldu. Był wizjonerem i obstawiał że jego prawa ręka dzieliła z nim punkt widzenia.
Ilość słów: 514

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 232
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

pt mar 23, 2018 5:00 pm  

Narrator

  Tereny na których wzniesiono Najimę były wymagające, co sprawiało, że zastosowana tu myśl architektoniczna – o ile tak można było ten wybryk ludzkiej ręki nazwać – nie wywoływała na nikim większego wrażenia. Mimo to doskonale wpasowywała się w krajobraz wyspy, a i nadawała temu miejsce pewnej atmosfery. Atmosfery, która powodowała wrażenie ciągłe szwendania się po ogromnym statku, co to utknął na lądzie. Rzecz jasna nie wszystko przypominało wrak, kupcy raczej starali się dbać o wizerunek swoich "gildii", nawet jeśli te powstawały w pirackim mieście... Choć przyznać trzeba, iż widok to nieczęsty, a i zwykle kończący się po prostu na czymś czego nie brakowało w większych ludzkich osadach choćby w Księstwie Jaksaru, czy Królestwie Waldgrossen.
  Ryu wraz ze Zbroją wędrował przez główną ulicę przecinającą na wskroś cały port. Momentami jawiła się przed nimi konieczność przebijania się tłum. Głośna ludność Najimy nie przeszkadzała jednak w konwersacji pomiędzy dwójką piratów.
  Zabawnie będzie patrzeć jak Cesarstwo zaczyna otwierać się na Sułtanat — skomentowała i zaśmiała się pod nosem — Oręż w czasie wojny będzie w cenie, ale od nas nikt go nie kupi — dodała, a potem tylko wykonała wymowny ruch głową, który wyraźnie sugerował, że zgadza się z resztą słów Smoka. W istocie – mimo butnego i trudnego charakteru – podzielała zdanie swojego wybawiciela, nadchodziły ciężkie czasy dla marynarzy spod czarnej flagi. Transportowców pełnych kosztowności będzie coraz mniej, za to okręty przepełnione ludźmi staną się smutną częścią codziennego widoku na oceanie. Na początku może i będą to co bogatsze jednostki, jednak gdy ci wszyscy już się ewakuują w bezpieczne miejsce, w ich miejsce wskoczą biedniejsze warstwy, które ostatnie pensy wydadzą właśnie na możliwość samego wstąpienia na statek.
  Krocząc tak powoli po ulicy i przedzierając się co rusz przez nad wyraz ruchliwe tabuny ludzi, powoli zbliżali się do najbardziej rozpoznawalnej karczmy w Wolnym Porcie – Szarego Kufla. Już z daleka było widać, że kręci się tam nieco mniej osób, a ci co już tam są to sami piraci. Niektórych z nich byli nawet w stanie rozpoznać z twarzy. Cóż, nie było w tym nawet nic dziwnego – mało kto chciał obcować z Szarym, a co dopiero pić piwo z jego kufli. Do tego skłonni byli tylko ludzie uważający Najimę za swój drugi dom, bowiem pierwszym było morze i statek – piraci.
Ilość słów: 457

Awatar użytkownika
Smok
Posty: 25
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=193
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

pt mar 23, 2018 7:43 pm  

  Smok miał już zaprzeczyć swej towarzyszce, gdy uderzył do niego sens słów które powiedziała. Otworzył nawet usta, by powiedzieć że istnieją handlarze nie patrzący na pochodzenie towaru który skupują po przystępnej cenie. Jednak jak sam przed chwilą zaznaczył, tych ludzi jest zdecydowanie mniej od przyszłych sprzedawców. To przede wszystkim paserom patrzy się na ręce, więc muszą zachowywać dodatkową ostrożność. Tylko nieliczne grono wybranych będzie mogło z nimi współpracować. Reszta będzie miała poważne problemy ze znalezieniem rynku zbytu na złupioną broń. Skinął głową i uśmiechnął się kącikiem ust. Był szczerze dumny z pomyślunku Krwawej Panny.
  Dodatkowym z powodów, dla których Tariyaki zarządził dłuższy pobyt w tym miejscu był jego honor. Nie chciał natrafić na statek pełen bogaczy, bowiem złoto tam się znajdujące byłoby zbyt kuszącym kąskiem, który musieli by ominąć. Przejęcie łaunku drobnych kosztowności emigrantów wymagałoby zbyt dużego rozlewu krwi. Była to kolejna informacja, którą nie podzielił się z ogółem swej załogi. Powód dla którego nikomu o tym nie mówił był jednak dość prosty. Żaden marynarz jeszcze go o to nie zapytał. Podczas okazjonalnych pogawędek ze swymi podwładnymi, był wobec nich przede wszystkim otwarty i szczery. Jeśli starczało mu czasu, był w stanie posłuchać nieco o problemach jego ludzi, jednak mało kto pytał go o szczegóły jego rozmyślań. W końcu ci prości ludzie mieli swoje własne życia i swoją własną pracę. Tak długo jak plany Ryu odbijały się dobrze na ich losie, nie kwestionowali ich.

  Wkroczył do Szarego Kufla. Było to miejsce bardzo osobiwe – albowiem pomimo natłoku obcych w Najimie, wciąż miało w sobie dokładnie tyle samo klientów co zwykle. W porcie było więcej destylarni niż tylko ta znajdująca się na zapleczu karczmy, więc gdy ktoś chciał po prostu zalać swój wolny czas alkoholem, nie musiał się wcale tutaj kierować. Tawerna była przede wszystkim miejscem towarzyskim, które wypełniał gwar rozmów i od czasu do czasu muzyka, gdy któryś z korsarzy posiadał wyjątkową pasję i talent. Choć występy były tu rzadkie, to zawsze były bardzo miłe dla ucha. Ci, którzy nie potrafili grać a pokazywali się przed publiką, bardzo szybko kończyli swe kariery.
  Jako że z całym miastem przywitał się schodząc ze statku, nie musiał tego ponawiać, a jedynie skinął lekko głową. Wzrokiem poszukał przede wszystkim znajomych twarzy innych kapitanów. Priorytetem było dla niego zasięgnąć ich informacji, ich zdania na temat sytuacji politycznej w krainie Everoldu. Znał przywódców i mądrych i głupich, ale nie wszystkich. Potrzebował więc rozmówić się z nimi, by móc znaleźć potencjalnych, lojalnych sojuszników.
Ilość słów: 501

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 232
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

sob mar 24, 2018 2:54 pm  

Narrator

  Choć z pozoru niewielkich rozmiarów, Szary Kufel wewnątrz wydawał się być o wiele większy. Być może było to wina tego, że upchano go dość ciasno pomiędzy dwoma innymi budynkami, a gdzieś na tyle mógł się już rozciągać w najlepsze. Kilkanaście stolików rozrzuconych po całej przestrzeni, tuż obok nich średnio po pięć krzeseł, które swoje najlepsze lata miały za sobą jeszcze zanim trafiły do tego miejsca. Drewniana podłoga przeżarta przez korniki wydawała nieprzyjemny skrzyp, gdy się po niej stąpało. W jednym z rogów ustawiono nawet szeroki i wysoki zbitek desek z wymalowaną czerwoną farbą tarczą, która służyła jako jeden z elementów tutejszej rozrywki. Piraci nierzadko – szczególnie w stanie upojenia alkoholowego – zakładali się, kto trafi nożem w sam środek okręgu. Raz podobno nawet doszło tu do z jednej strony zabawnego, a z drugiej druzgocącego wypadku. Jedna osoba z pirackiej braci wzięła taki zamach, że ostrze, którym miał cisnąć, poleciało do tyłu i wbiło się prosto w głowę jego kapitana. W normalnym miejscu pewnie od tego czasu ludzie byliby bardziej ostrożniejsi, ale nie tutaj. Nie w Wolnym Porcie. Wydarzenie to stało się jedynie swego rodzaju – śmieszną dla co poniektórych – anegdotką.
  Ryu otworzył drewniane drzwi i powoli wkroczył do karczmy. Tuż za nim wędrowała Zbroja, cała wyprostowana i dumna. I rzeczywiście, tak jak można było się spodziewać, Szary Kufel cieszył się taką samą popularnością jak zawsze. Ni mniejszą, ni większą, klientela tu ubywała jedynie, kiedy marynarze postanowili się skłócić i nawzajem pomordować, lub zwyczajnie ich okręt został zatopiony. W ich miejsce szybko jednak przybywali nowi.
  Po całym przestronnym pomieszczeniu roznosił się gwar rozmów, śmiechów i uderzani kuflami o blat stołu. Zakazane mordy pasowały do tej tawerny jak do żadnej innej. Czerwone chusty na głowach, zarośnięte twarze, spalona skóra. Większość wyglądała tak samo, jedynie z różnymi odchyłami jeśli chodziło o ubiór. Ludzie morza mieli to do siebie, że zwykle byli do siebie wyjątkowo podobni, choć i to potrafiło być zmienne w zależności od wód po jakich pływali.
  Tariyakiemu szybko w oczy rzuciła się jedna osoba, która doskonale kojarzył i po części nawet znał – kapitan jednego z bardziej rozpoznawalnych okrętów przyozdobionych czarną flagą. Był to oczywiście Walter Wildner, zwany przez większość Sępem. Człowiek o wyjątkowo jasnej karnacji, momentami jego skóra zalatywała nawet pod lekki róż. Długa blond broda związana w warkocz, krótko przystrzyżony wąs i takiej samej długości zarost na reszcie lica. Przez jego twarz przebiegała blizna ciągnąca się od prawego oka po lewy policzek. Sam narząd wzrokowy na jego szczęście pozostał w stanie niemal nietkniętym, jedynie sama powieka jakoś tak dziwnie się zachowywała kiedy mrugał. A prócz tego to niemal cały czas drgała. Same włosy sięgały mu gdzieś do połowy szyi, przez które przewieszony był złoty łańcuszek z podczepioną tarczą z wygrawerowaną na niej różą wiatrów. Strój mężczyzny nie wyróżniał się prawie wcale, z wyjątkiem ciemnobrązowego kapelusza z czaszką, który aktualnie leżał na stoliku.
  Za ladą stał jak zwykle ten sam osobnik – Szary, któremu udało się niegdyś zwiać z Nagate, a jedynym miejscem, w którym mógł się zatrzymać na stałe okazała się Najima. Wszędzie indziej pewnie już dawno by zawisł lub został zwyczajnie poszatkowany przez straż, bandytów, czy kogokolwiek innego, któremu nie spodobałaby się odmienność spowodowana mutacją. Aktualnie nalewał ciemnego piwo jednemu z marynarzy siedzących tuż przy szynkwasie.
Ilość słów: 663

Awatar użytkownika
Smok
Posty: 25
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=193
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

ndz mar 25, 2018 11:45 am  

  Ryu od razu skierował się w stronę Waltera. Nie pierwszy raz już się spotykali w tym miejscu, zawsze w podobnej sytuacji – jasnowłosy siedział przy stoliku z kuflem, a Cesarski zjawiał się przy jego stole i zagadywał. Tak było i tym razem. Dzielili się wtedy wieściami z szerokiego świata, wymieniali doświadczeniami z rejsów i napadów. Kapitan cenił sobie towarzystwo Sępa. Był on jednym z tych osób, którym można było zaufać jeśli chodziło o obopólne zyski. Gdyby Tariyaki miał wypisać listę wszystkich dowódców, z którymi mógłby wejść w jakiś sojusz, Wildner byłby jedną z pierwszych osób na tej liście. Bardzo możliwym było to, że był jedynym Waldgrosseńczykiem, któremu Smok potrafiłby zaufać. Ludzie pochodzący z Imperium rzadko kiedy nadawali się na marynarza, nie mówiąc już o piractwie. Handlarze pochodzący stamtąd zawsze byli najłatwiejszym celem. Lud Waldgrossen był zaprawiony w boju, jednak zaprawienie to było widoczne tylko na lądzie. Podczas abordażu liczyli się szybcy i zwinni szermierze, a nie ciężkozbrojni rycerze.
  Miło jest znaleźć przyjazną twarz wśród takiego natłoku obcych. – Powiedział, siadając na jednym z krzeseł. – Dobrzy ludzie są coraz rzadsi w tych złych czasach. A słyszałem tylko, że czasy mają być tylko gorsze. Wojny nie sprzyjają naszemu fachowi.
  Mężczyzna zapisał sobie w pamięci, żeby rozmówić się i z Szarym. Żaden statek nie przybijał do tego portu bez jego wiedzy. Wiedział kto się kręci po okolicy i z kim warto było się rozmówić. Posiadał najbardziej aktualne wieści z całego świata. Szynkarze mieli wrodzony talent do posiadania informacji o miejscach, w których nigdy w swych życiach nie byli. Każdy z wielu ludzi przewijających się codziennie przez jego przybytek roznosili swoje własne plotki, zeznania, z których właściciel tawerny mógł składać względnie spójne historie o tym, jak wygląda sytuacja w różnych częściach krainy.
Ilość słów: 353

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 232
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

wt mar 27, 2018 5:50 pm  

Narrator

  Walter powoli uniósł głowę ku górze, gdy tylko do jego uszu dotarły słowa Smoka. Wyszczerzył się ukazując kilka czarnych zębów i jeden złoty, splunął na ziemię. Wziął solidny łyk piwa i uderzył kuflem o blat.
  Tariyaki! Stary draniu! — Krzyknął niemal. — Niech mnie kule biją, sądziłem, że zatopili was już jakiś czas temu — Skinął głową w stronę Krwawej Damy, a ta jedynie się nieznacznie uśmiechnęła. — Na deskach tu dopłynęliście?— Zaśmiał się, a stół znów wydał trzeszczący odgłos – rzecz jasna tylko dlatego, że Sęp znów w niego grzmotnął.
  Zbroja zasiadła tuż obok Ryu, tak że po jej lewej stronie siedział inny pirat, zdający się gapić na jej biust. Kobieta dość szybko to przyuważyła i wyraźnie się skrzywiła, karcąc wzrokiem mężczyznę. Ten z kolei szybko się odwrócił udając, że nic takiego nie miało miejsca. Wildner znów się zaśmiał.
  Charakterna ta twoja dziołcha — Skomentował, upijając kolejny łyk ciemnego trunku. — Ale tak jak mówisz, ciężkie czasy się zbliżają. Szlag by trafił tych bęcwałów z Królestwa Waldgrossen, wieczna walka o władzę. A cierpimy na tym my, wolni ludzie. Gdzie wojna tam i większe zapotrzebowanie na broń, ale nawet jak złupimy okręt pełen stali to komu ją sprzedamy? Tutejsi się na nas wypną, bo sami nie znajdą miejsca zbytu — westchnął. W tym momencie wtrąciła się Zbroja, mówiąc, że ona również to dostrzegła. Jakby z dumą w głosie. Sęp nie zwrócił jednak na to większej uwagi i kontynuował. — Jak tak dalej pójdzie to jeszcze te psy z Zakonu się ze Żniwiarzami będą gryźć. Właściwie to nie mam nic przeciw, żeby pierdolona inkwizycja pozbyła się tych pierdół Grossherzoga, ale to kolejny konflikt, który nam nie sprzyja naszym żaglom. Zły wiatr nadciąga z północy, oj zły — dodał. Dopił resztę i podrapał się po brodzie.
Ilość słów: 354

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość