Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Złamać Enigmę

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Everold
Posty: 168

pt lut 23, 2018 2:59 pm  

Złamać Enigmę

Grethe
Exitium, Jaksar, 1527 rok


  Dostęp do podziemnej placówki Exitium mają tylko naukowcy do tego uprawnieni. Droga do niej wiedzie przez stare tunele kopalniane znacząco ulepszone w celu wygodniejszej wędrówki w głąb góry, aż do wyłomu w ścianie prowadzącego do pomieszczenia wyglądem przypominającego te w Initium. Dalej znajduje się korytarz prowadzący do kilku pomieszczeń – są tam więc zarówno laboratoria, pokoje służbowe, generator energii oraz inne, bardziej strzeżone. Nie wszystkie drzwi się jednak otwierają, a tamtejsi naukowcy mają podejrzenia, iż to, co oni odkryli, jest dopiero początkiem. Wszystko wyglądem przypomina główną placówkę Drugich, od lśniących ścian, przez maszyny konstruowane w podobny sposób, aż po ludzi tam się krzątających.
  Pomieszczenie z komorami nie różni się zbytnio od innych – wykonane jest w taki sam sposób, jak pozostałe z tą różnicą, że jako jedyne w swoim rodzaju posiada nieznane do tej pory człowiekowi urządzenia, których działania jeszcze nikt nie rozgryzł. Izolatka jest niewielka i mieści w sobie pięć zaawansowanych technologicznie sarkofagów, pozostawiając niewiele wolnej przestrzeni. Jedna z trumien wygląda na poważnie uszkodzoną.

Obrazek
Ilość słów: 236

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pt lut 23, 2018 4:16 pm  

Narrator

  Grethe Mangels przebywała w Exitium niedługo, bo zaledwie półtora tygodnia. Przybyła ze zlecenia Initium, by odkrywać sekrety starożytnych – w końcu jej pierwotna placówka została w pełni wyeksploatowana i poza zapiskami w sanctinie nie pozostało nic do odkrywania. Dla osoby tak skorej do pochłaniania wiedzy z zamierzchłych czasów i studiowania pierwotnego języka ośrodek stał się więc nieco za ciasny. Wtedy pojawiła się propozycja przy asystowaniu w badaniach w Wąwozie Pierwszych. Sparzona rzecz jasna słyszała, a nawet była świadkiem powstawania Exitium i mogło ją nieco zdziwić, że organizacja nastawiona na walkę i wymyślanie coraz to nowych technologii bojowych potrzebuje naukowców. A jednak coś musiało być na rzeczy, bowiem kobietę wysłano tam, milcząc jak grób i nie udzielając żadnych informacji poza tą, że w Twierdzy Końca jest więcej, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.
  Po przybyciu Drugą spotkało kilka niespodzianek. Pierwszą z nich było to, jak duża była forteca w porównaniu do wieku Exitium, które liczyło co najwyżej dwa lata. Kolejną było odkrycie, o którym Grethe słyszała niewiele – ot, w kopalni Nakamura z towarzyszami coś odkrył, ale wszystko pozostało w sferze spekulacji. Tymczasem kobiecie dano niepowtarzalną okazję do zostania częścią czegoś większego. Właściwa część Exitium to było nic więcej jak starożytne laboratoria pełne zapisków o faunie, florze oraz samych ludziach, a także technologii, jakich nikt na oczy nie widział. Niestety pomimo domysłów, że to tylko wierzchołek góry lodowej, dalszą eksploatację uniemożliwił brak dostępu do pozostałych pomieszczeń. Potrzeba było kluczy, a kluczami były kryształy wkładane do specjalnych urządzeń przy każdych drzwiach, przy każdym zaawansowanym elemencie laboratorium. Klucze, które trzeba było stworzyć, ale najpierw złamać ich szyfr.
  Pannę Mangels sprowadzono, by badała nie tyle same machiny szyfrujące, a urządzenia, które można było uznać za sarkofagi. Były to podłużne, ułożone pod kątem około stu dwudziestu stopni swego rodzaju trumny z dostawionymi doń wyświetlaczami, w których można było monitorować stan delikwenta tam zamkniętego. W tym wypadku – Pierwszych, bo w każdej plotce jest ziarno prawdy i chociaż sami górnicy nie napotkali podczas wykopalisk na żadnego z nich, to podczas eksploatacji kompleksu magowie natrafili na nich. Zamknięci w kapsułach, egzystują uśpieni, podczas gdy doprowadzana jest dla nich energia, którą się żywią. Celem Grethe było całkowite odkrycie działania tych kapsuł. Dzięki swojej znajomości starożytnej kultury oraz techniki miała studiować maszyny i być może złamać kod, aby uzyskać pełny dostęp do nich.
  Kapsuł było pięć. Jedna stała pusta, otwarta, druga wyglądała, jakby coś ze środka się wydostało i przy okazji uszkodziło sam sarkofag i dołączony doń panel. W pozostałych trzech, dzięki lekko prześwitującym wiekom, przez które można było zajrzeć, egzystowali Pierwsi. Niestety nawet pomimo tego, że wytłumaczono jej, jak działają panele, nie potrafiono rozgryźć ich działania. A ono było kluczem do dalszych badań – być może i do otwarcia dalszych drzwi. Na razie jednak to, co wiadomo, to to, że na wyświetlaczu wyskakują informacje o funkcjach życiowych obiektu, a do innych poleceń potrzeba było klucza. Zaś odnaleziony klucz do pomieszczeń, którymi posługiwali się tutejsi naukowcy, nauczono się jedynie powielać, nie kodować tak, aby dostać się do systemów. Grethe zaś dopiero układała sobie wszystko w głowie i mogła wreszcie zacząć samodzielnie pracować.

***


  Było przedpołudnie i gdy kobieta zeszła w głąb góry, niewiele było osób, a na jej stanowisku nikogo. Bladobłękitne lampy nieznanego pochodzenia delikatnym blaskiem oświetlały niewielkie pomieszczenie, wisząc na ścianach, po których pełzały błyskające metalicznie ścieżki do złudzenia przypominające te na jej ciele. Stała sama pomiędzy kapsułami z zamkniętymi w środku priori, bladolicych stworach aktualnie jedynie egzystujących na granicy życia i śmierci. Jej zadaniem było otworzenie tych puszek, a przynajmniej zrozumienie ich działania. Inni naukowcy podejrzewali, że to nie tylko ma na celu podtrzymywanie przy życiu istot czy chociażby więżenie ich tam, ale może także... wpływać na ich aurę. Zmieniać ją. A zmieniając aurę, zmieniasz człowieka. Tak więc należało ustalić jakiś plan działania, skoro kobieta wiedziała już, jak pracują owe wyświetlacze i mogła samodzielnie się poruszać po kompleksie. Miała wolną rękę w kombinowaniu, testowaniu, eksperymentowaniu. Trzeba było po prostu coś wymyślić. W końcu jak mało kto znała się na starożytnej cywilizacji.

Spoiler:
Witam w przygodzie! Na początek podrzucam ci przydatne kody, reszta informacji na pw, powodzenia!

Kod: Zaznacz cały

[p]akapit[/p]
akapity, nie robisz podwójnego entera tylko każdy paragraf piszesz pod sobą, jak ja wyżej.

Kod: Zaznacz cały

[dialog]dialog[/dialog]
ten kod służy wyróżnianiu dialogów, jeśli postać będzie mówiła. Używasz ich tylko do dialogów, monologi czy myśli postaci możesz zapisywać normalnie lub kursywą.
Ilość słów: 926

Awatar użytkownika
Grethe
Drugi
Posty: 10
Miano: Grethe Mangels
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 25/25

pt lut 23, 2018 5:23 pm  

  Grethe już przed przybyciem do Exitium była zapewniana, iż to czym będzie miała się zajmować, będzie się w większości pokrywać z jej dotychczasowymi zainteresowaniami oraz pracą. Nie była jednak pewna czego dokładnie się spodziewać, tym bardziej potężna twierdza zrobiła na niej wrażenie, choć może bezpieczniej będzie powiedzieć, że raczej to co zastała pod nią, w kopalniach niegdyś okrytych złą sławą, a teraz całkowicie przejętych przez Seitaro Nakamurę. Wcześniej widziała tego mężczyznę jedynie kilka razy i to właściwie jakieś dwa lata temu, gdy jeszcze przebywał w Initium i ściśle trzymał się Wielkiego Mistrza. Teraz jednak miała pracować właśnie dla niego, miała więc nadzieje na to, że przywódca Exitium ma w istocie umysł otwarty. Przekonała się o tym dobitnie, gdy dostrzegła zapał, z jakim prowadzone są badania nad odkrytymi pod ziemią laboratoriami. Gdyby tylko mogła widzieć swoją dotkniętą niszczycielskim żywiołem buźkę, gdy pierwszy raz spojrzała na niemal błękitne ściany, w których biegły ścieżki identyczne do tych znajdujących się na jej ciele. Podkrążone oczy uważnie śledziły każdy szczegół i tu nawet nie chodziło o to jak to miejsce wyglądało. Zaskoczenie wiązało się przede wszystkim z tym, że oprócz Maszyny będącej integralną częścią Initium, znajduje się drugie, łudząco podobne coś, która w dodatku jest kompleksem badawczym!
  Nad czym dokładnie będzie pracować dowiedziała się dopiero po przekroczeniu bram twierdzy. Szybko zapoznano ją ze szczegółami jej wizytacji w tym miejscu, pokazano podziemia, poinstruowano co i jak oraz wyjaśniono na jakiej zasadzie działają urządzenia, którymi będzie się zajmować. Choć od początku podchodziła sceptycznie do opisów pozostałych naukowców, w pewnych częściach musiała się stuprocentowo zgodzić. Kapsuły na pewno służyły do podtrzymania życia i może nawet więzienia. Święcie jednak coś utrzymywało ją w przekonaniu, że ich cel może być także zgoła inny. Jak to wspomniała jedna z osób z nią rozmawiających niedługo po przybyciu, "modyfikacja ludzkiej aury". I choć nigdy się tym zagadnieniem bardziej nie interesowała, tak w kontekście starożytnej technologii nawet ją to pociągało. Tak właściwie cały ośrodek pociągał Pannę Mangels na tyle, że gdyby nie potrzeba snu i jedzenia, to cały swój czas spędzałaby przy antycznych maszynach. Zmęczenie jednak zawsze musiało dawać o sobie znać, a czas leciał nieubłaganie. Nawet nie zauważyła kiedy zleciało półtora tygodnia, a ona nie poczyniła niemal żadnych postępów! Była sobą szczerze zawiedziona, jednak dawało jej to także motywację do dalszej pracy.

***


  Kolejny poranek, kolejne śniadanie, kolejna podróż przez kopalniane tunele, by w końcu zanurzyć się pomiędzy błękitnymi ścianami i zanurzyć się w pomieszczeniu, które zdawało się być jej przeznaczeniem. Przynajmniej na tę chwilę. Jak zwykle przemknęła się niczym duch z podkrążonymi oczyma do pokoju z pięcioma kapsułami. Tym razem jednak zaczęła nieco inaczej, postanowiła w końcu nieco otrząsnąć się z niezdrowego podniecania samą sytuacją, a potem ustalić jakiś plan działania. Potrząsnęła lekko głową zrzucając z twarzy lekki rumieniec, który pojawiał się na niej, gdy tylko myślała o starożytnej technologii i powoli podeszła do zniszczonego sarkofagu.
  W starożytnych zapiskach zawsze było wiele informacji. Wiele z nich przepadło, jeszcze więcej było zwyczajnie urwanych w połowie. Jestem jednak pewna, że przynajmniej któryś z nich mógł dotyczyć tego miejsca, ale za mało wtedy wiedziałam. Szlag by to trafił, że nie wzięłam se sobą tłumaczeń tekstów, które wydawały się najbardziej interesujące. Przez jej głowę przelatywały setki myśli, przy tym samym ostrożnie grzebiąc przy urządzeniu, które wyglądało na zniszczone niekoniecznie przez awarię. Kilka razy dokładnie przyjrzała się wszystkim połączeniom w niej biegnącym, ale bez dokładnego planu budowy była tu bezradna. Idąc jednak w myśl zasady, że "starożytni", jak to zwykła nazywać autorów dawnych zapisków, zazwyczaj opisywali to czym się zajmowali, była pewna, że jeśli nie na zewnątrz, to wewnątrz maszyny.
  Raz jeszcze zbliżyła się do pustego urządzenia. Czuła jak przez jej ciało przebiegają dreszcze, jak znów się czerwieni. Zarazem nienawidziła tej ekscytacji, ale także ją kochała. Aktualnie była w pomieszczeniu sama, mogła sobie na to pozwolić. Położyła więc dłonie pierw na wyświetlaczu. Przejechała lekko po nim, zachwycając się tym, jak doskonała była to konstrukcja. Tak bliska jej fizycznie, ale odległa wiedzą. Miała wrażenie, jakby obcowała z zakazanym owocem. Przełknęła ślinę i w końcu jeden z jej palców powędrował na pierwszy przycisk. Była ciekawa czy jest w stanie jakkolwiek wprowadzić jakiekolwiek polecenia do urządzenia bez specjalnego kryształu. Próbowała więc różnych kombinacji i dokładnie przyglądała się temu, co wyświetlała maszyna. Przytrzymywała przyciski, próbowała tworzyć z nich kombinacje, kończąc na losowym, aczkolwiek ostrożny, wciskaniu ich. Tak zlatywać zaczął jej kolejny dzień. Miała nadzieję, że tym razem choć trochę owocny.
Ilość słów: 955

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pn lut 26, 2018 5:00 pm  

Narrator

  Pomieszczenie było puste i nikt nie mógł widzieć ekscytacji Grethe, gdy spoglądała nie po raz pierwszy właściwie na maszyny znajdujące się tutaj. Właściwie to mogli to widzieć zamknięci w tych działających Pierwsi, ale ci zdawali się trwać w swoim stanie pomiędzy życiem a śmiercią. Poza tym jej maska zasłaniała oblicze, na którym tańcowały dziwne emocje. Nie każdy jednak mógł zrozumieć pasję kobiety i to, że zadanie, które jej przydzielono, stanowiło praktycznie zwieńczenie jej studiów nad dawno zapomnianą wiedzą.
  Maszyna milczała. Wieko było aktualnie zamknięte, ale wyraźnie było widać, iż jest uszkodzone – być może od wewnątrz, jakby coś, co tam było trzymane, wydostało się na wolność, niszcząc swoją trumnę. Wyświetlacz zdawał się być nienaruszony, ale Mangels powiedziano, że bez względu na to, czy z kryształem, czy bez, system nie odpowiada. Wciskanie przycisków w różnych kombinacjach nie robiło więc żadnej różnicy, bowiem sarkofag milczał jak zaklęty. Poza tym – dłużej siedzący w tym naukowcy próbowali tego także z innymi komorami. Rzecz jasna zawsze potrzebny był do tego kryształ produkowany w laboratoriach w specjalnych maszynach, a raczej kopiowany. Niestety urządzenia nie pozwalały na żaden kod, żadne polecenie, dopóki nie znalazłby się odpowiedni klucz, którego oczywiście nikt nie miał. Wszyscy więc błądzili w ciemności. Na całe szczęście w oddali błyskały pochodnie.
  Grethe miała dobre przeczucia. Być może nadal rozwiązanie było daleko poza zasięgiem jej ręki, ale podążała w stronę światła i to się liczyło. Rozwiązanie nie było na zewnątrz maszyny. Na zewnątrz był tylko wyświetlacz, komora, zepsuta obudowa. Było coś jeszcze, o czym raczyli poinformować ją całkiem niedawno, bo wczoraj, naukowcy. Trumny, czy czymkolwiek to dokładnie było, można było rozebrać. Można było zajrzeć do środka i zobaczyć wszystkie jej wnętrzności, całe jej serce. Co zaskakujące, było ono całkiem podobne do tego z Maszyny stojącej w Initium, rzecz jasna... dużo prostsze. Panna Mangels miała okazję wielokrotnie spotkać się ze środkiem urządzeń w Initium, ale podobnie do innych, nie wiedziała dokładnie, jak to działa. Widząc jednak wczoraj tajemnicze liny, migające elementy jak nie z tego świata, jako jedyna z tego zespołu mogła je porównać do tamtych. I były podobne, ale prostsze. Oczywiście pokazano jej to na działającej komorze, więc nie wiedziała, jak wyglądały te w tym zepsutym. Jakoś nikomu nie przyszło do głowy zajmować się nim na dłuższą metę, uznając za priorytet te sprawne, na których można było bezsensownie wciskać przyciski...
Ilość słów: 503

Awatar użytkownika
Grethe
Drugi
Posty: 10
Miano: Grethe Mangels
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 25/25

śr lut 28, 2018 12:01 pm  

  Kiedy Grethe zaczynała powoli rezygnować z pomysłu zabawy wyświetlaczem, wciskania losowych kombinacji i prób przejścia do jakiegoś, być może, ukrytego trybu tychże maszy, w głowie zapaliła jej się lampka. Nagle oprzytomniała i przypomniała sobie o tym, co zeszłego dnia raczyli powiedzieć jej naukowcy, którzy również pracowali nad trumnami. Podobno możliwe było rozłożenie ich na części pierwsze i zbadanie wnętrza.
  — Oby Oni ich w opiece mieli. Skoro o tym tak dobrze wiedzieli, to czemu sami nie rozebrali tych maszyn i dokładnie nie przestudiowali ich budowy? — mruknęła pod nosem do samej siebie. Mimo że narzekała, to tak naprawdę była też zadowolona, w końcu dzięki niebywałemu brakowi zainteresowanie ze strony jej współpracowników, mogła teraz sama poznać wnętrzności cudacznych sarkofagów.
  Nie zastanawiając się więc długo, skierowała się pierw do tej zniszczonej maszyny i dokładnie przejechała palcami po wszystkich jej brzegach, ściankach oraz ich krańcach w poszukiwaniu jakichś delikatnych wgłębień lub może nawet całych rowków dających znak, że "o, tutaj możesz mnie odczepić!". Była w tym wyjątkowo dokładna oraz ostrożna, przyglądała się każdej części, którą udało się zdjąć, a potem układała je w taki sposób, by wiedzieć jaka kolejność pozwoli złożyć urządzenie do kupy.
  Nie to jednak był gwóźdź programu, bowiem z jednym egzemplarzem nie byłaby w stanie zrobić nic. Z jeszcze większym zapałem przeszła do tej działającej, pustej trumny i tam poczyniła to samo. Ówcześnie jednak poszukała czegoś na czym może notować, a dokładniej szkicować. Choć w rysunkach nigdy nie było dobra, a mistrza szkicu technicznego było jej wyjątkowo daleko, postanowiła najczytelniej jak się dało rozrysować plan budowy urządzenia, aby potem móc spokojnie wywnioskować, co jest dokładnie nie tak z tym uszkodzonym.
Ilość słów: 350

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

ndz mar 04, 2018 9:17 pm  

Narrator

  W Initium znajdowało się wiele cudów zapomnianej techniki, która tylko czekała na to, aż ktoś odkryje jej działanie. Sama Maszyna zdawała się być jednym z takich cudów – niezbadanych w pełni, bez możliwości zrobienia tego do końca. Próbowano przecież ją kopiować, co w największym stopniu udało się jedynie Drugim z Zakonu Niebiańskiego Płomienia, z tą różnicą, iż potrafili oni jedynie tworzyć Egzarchów. Jej działanie jest na tyle niezbadane, że wszystkie nowe ustawienia odkrywane były metodą prób i błędów, kosztem niewinnych istnień. Tymczasem teraz odkryto coś, co mogło stawać w szranki z Initium czy Sutato. Exitium kryło w sobie tajemnice, o jakich nie śniło się nikomu – w tym Grethe aktualnie otwierającą zniszczoną kapsułę.
  Jej dłonie wodziły po obudowie, szukając zaczepów, przycisków, czegokolwiek, czym można byłoby otworzyć owe ustrojstwo. Kucając przy niej, znalazła z przodu panelu niewielkie rowki, które można było podwadzić i przy nieco większym wysiłku ściągnąć jedną ze ścian. Zajrzawszy tam miała do czynienia głównie z okablowaniem – plątaniną lin ciągnącą się od praktycznie każdego przycisku do specjalnie zamontowanych paneli. We wnętrzu mrugały kontrolki, zamontowane były pomniejsze części w przeróżnych kształtach, z których ciągnęły się właśnie kable pobierające energię prosto ze ścian, a także jedna większa, okrągła, przypominająca jakby rdzeń całego sarkofagu. Przyjrzawszy się ustrojstwu dokładnie, a następnie porównawszy je z działającą, pustą maszyną, Mangels mogła zauważyć kilka rzeczy, które wpadły jej w oko już przed chwilą.
  Jakieś potężne zakłócenia w przesyłaniu energii miały miejsce w przypadku zniszczonej komory, które spowodowały przepalenie części kabli. W teorii wnętrze maszyn powinno wyglądać identycznie, ale jakimś cudem te z zepsutej były bardziej poplątane, część zwisała luźno, mając przypalone końcówki, część była osmalona. Najwyraźniej to było problemem niedziałania samego panelu – brak zasilania, którego nijak można było dostarczyć bez sprawnego działania większości lin. Można to było naprawić, ale z głową. Pytanie tylko, co to by dało oraz jak to dokładnie zrobić?
Ilość słów: 411

Awatar użytkownika
Grethe
Drugi
Posty: 10
Miano: Grethe Mangels
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 25/25

pn mar 05, 2018 6:37 pm  

  Jest! – krzyknęła w myślach Grethe, gdy jej dłonie natrafiły na wymowne rowki wyryte na powierzchni ustrojstwa. Czym prędzej, choć ostrożnie, wsadziła w nie palce, chwyciła ten element obudowy i pociągnęła go w tył. Odłożyła tę część delikatnie na bok i spojrzała na to, co ujawniło się jej oczom. Co prawda spodziewała się pewnego poziomu skomplikowania, ale tutaj kable były całkowicie pomieszane, a miejscami nawet przepalone! Podrapała się po głowie i na chwilę zamyśliła. To nie tak, że nie wiedziała co robić, po prostu przypomniały jej się podobne widoki z Initium, a tam ostatecznie nikt nie doszedł do tego, jak to wszystko działa. A może po prostu nawet nie próbowali? Mniejsza z tym! Grethe miała teraz okazję się wykazać, szczególnie przed władzami Exitium, które jak widać wcale nie było tak oczywistą organizacją militarną, a raczej czymś całkowicie innym.
  Przykucnęła przy przewodach i zaczęła powoli je rozplątywać, dokładnie się im przyglądając. Rozdzielała spalone, sprawdzała, gdzie wcześniej mogły biec, do czego być podłączone i w jaki sposób. Wszystko dokładnie notowała, zarówno prowizorycznymi rysunkami, jak i słownie. Zgubić się w tym gąszczu było czymś całkowicie niepożądanym, czymś co przyniosłoby jej wstyd, a Panna Mangels wyjątkowo nie lubiła czuć się zawstydzona. Tym bardziej nie w obliczy współpracowników lub person postawionych od niej wyżej. Kiedy już wszystko według siebie uporządkowała, przeszła do dodatkowych oględzin. Miała nadzieję, że ujrzy coś więcej i w istocie tak było. Wnętrze troszkę się przejaśniło i teraz doskonale widziała, że kable prowadzą głównie do specjalnych paneli. Prócz tego w oczy mimowolnie rzuciły się migające kontrolki oraz pomniejsze części będące głównymi wyjściami tychże przewodów.
  Teraz mogła spokojnie przejść do tego nadal sprawnego sarkofagu, zająć się nim w sposób podobny, przynajmniej na początku. Tak jak myślałam, tutaj jest nieco lepiej. Tamta plątanina to przy tym nic! Przyjrzała się dokładnie wszystkim szczegółom i zaczęła je porównywać. W oczy rzucił się rdzeń, jak i przepływająca energia, pobierana wprost ze ścian. Teraz już miała przynajmniej jakiś pogląd na to wszystko, wiedziała co na pewno jest zepsute i co trzeba poprawić. Bez samych sprawnych przewodów jednak nie była w stanie za wiele zdziałać. Musiała chwilę zaczekać, choć tego nie lubiła. Potrzebowała czyjejś pomocy, ktoś musiał pomóc jej w zdobyciu informacji na temat samych lin i ich produkcji. Wtedy mogłaby je wymienić i spróbować naprawić zasilanie. W międzyczasie przyglądała się temu wszystkiemu jeszcze kilka razy, aby lepiej zapamiętać układ. Poprawiła także szkice, by te były bardziej przejrzyste i by mogła je zaprezentować odpowiednim osobom...
Ilość słów: 521

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

śr mar 14, 2018 9:08 pm  

Narrator

  W pewien sposób wnętrze maszyny było jednocześnie proste i skomplikowane – sieć kabli była poniekąd znana Grethe, aczkolwiek różniła się lekko od tych instalacji, które widziała w Initium. Jednakże kobieta była zaradna i widziała podobieństwo pomiędzy tymi zdaje się całkiem różnymi maszynami. Potrafiła więc po spędzeniu chwili na studiowaniu przewodów stwierdzić, że w gruncie rzeczy nie jest to nic strasznego, tym bardziej, iż porównawszy zepsutą maszynę z prawidłowo działającą, miała jeszcze szersze pole manewru. Wystarczyło tylko doprowadzić tą pierwszą do względnego porządku, pozmieniać wszystkie zepsute części, a następnie po prostu sprawdzić, czy zadziała. Nic trudnego, zdawałoby się.
  Niestety nalezało liczyć się z tym, iż nie będzie to szybka sprawa, nawet nie myśląc o tym, ile zajmie poprawna zmiana tego wszystkiego. Produkcja odpowiednich elementów była żmudna nawet ze zdolnościami tutejszych egzarchów. Należało się jednak z tym liczyć i cierpliwie przeczekać stagnację.
  Koło południa odwiedziła pannę Mangels jej dosyć częsta przez ten tydzień towarzyszka, Misaki Grandberg, Egzarcha. Była ona protegowaną Ingi von Adler. Wyraźnie młodsza od Gretel, ale także uzdolniona. Po usłyszeniu prośby kobiety stanęła zadumana nad otwartą pokrywą, po czym z lekkim powątpiewaniem w głosie zapytała:
  Myśleliśmy nad tym już, ale stwierdziliśmy, że nie opłaca się tego robić. Nie mamy pewności, czy zdołamy odtworzyć w dokładności jeden do jednego wszystkie przewody, a nawet jeśli, czy nie trzeba czegoś więcej niż tylko połączenia jednej części do drugiej. Znalazłaś coś interesującego w środku, że jesteś o tym tak gorąco przekonana? — zapytała, rzeczowo spoglądając na Gretel. Kobieta mogła posłużyć się rysunkami, które miała w posiadaniu, mogła też posłużyć się własną wiedzą – widziała przecież, co jest tam dokładnie nie tak, które z płyt, przyrządów, kabli, źródeł zasilania nie działa. Wiedziała też, że to wszystko jest do zrobienia, z odrobiną wysiłku, ale jest. Wystarczyło tylko zarazić swoim optymizmem Misaki.
Ilość słów: 388

Awatar użytkownika
Grethe
Drugi
Posty: 10
Miano: Grethe Mangels
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 25/25

czw mar 15, 2018 5:25 pm  

  Tak jak Grethe się spodziewała, do pomieszczenia w końcu przyszedł ktoś inny, kto wcześniej już z nią pracował przy sarkofagach. Ale mam pecha... Zmarkotniała, ale nie dała po sobie tego poznać. Misaki nie lubiła właściwie od początku, kobieta lubiła drążyć dziurę w całym, a w dodatku była protegowaną Ingi, co tylko pogarszało sprawę. Panna Mangels miała w tej chwili ochotę wybuchnąć wyższej w hierarchii prosto w twarz, ale wiedziała, że to może się źle skończyć. Pozostała więc jedynie przy mocnych słowach.
  Wybacz, Misaki, ale w takim razie nie mam pojęcia po co zostałam tu ściągnięta. Oboje doskonale wiemy, że bez odpowiednich kryształów nie dostaniemy się do tych... — podeszła do jednej z komór i w nią zapukała — Trumien, sarkofagów czy jak jeszcze inaczej to nazwać. Nie widzę żadnego sensu w bezczynnym siedzeniu, a tym bardziej żadnej nieopłacalności! — uniosła się nieco i poczerwieniała na twarzy. Ścisnęła ręce, aż na jednej z nich wyszła mała żyła — I tak, potrzeba czegoś więcej. Rdzeń wydaje się być uszkodzony, ale w takim wypadku można go wyciągnąć i zbadać. A potem zwyczajnie odtworzyć. Albo naprawić. W każdym razie jeśli szlag nie trafił go całkiem to możemy wyciągnąć z tego przydatną wiedzę, chociażby o tym, co z tej trumny uciekło — mówiła już spokojniej, chociaż nadal trzymała w myślach urazę. W przypadku problemów miała zamiar pójść z prośbą do samego Seitaro Nakamury, lub kogokolwiek innego, komu zależało na jakichkolwiek postępach.
Ilość słów: 292

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 183
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

śr mar 28, 2018 4:37 pm  

Narrator

  Na całe szczęście Grethe miała na twarzy maskę – inaczej Misaki zobaczyłaby jej uniesione spojrzenie oraz zaczerwienioną twarz. Czasami bycie Drugim jednak przynosiło korzyści, szczególnie, gdy chciało się uniknąć żenującej sytuacji. Sama kobieta tymczasem z delikatnym powątpiewaniem zerknęła na zepsute urządzenie i przykucnęła przy nim, zaglądając do środka. Na jej mieszanej twarzy widać było niepewność. Bądź co bądź mogła czasami się wywyższać z racji stania bezpośrednio pod Ingą, a co za tym idzie, za Seitaro, acz im wszystkim tutaj, na dole, przyświecał podobny cel – odkryć tajemnice tego miejsca i żadne z nich, w tym Grethe, nie mogło sobie pozwolić na dominację personalnych odczuć wobec swoich współpracowników.
  — Nawet jakbym była entuzjastycznie nastawiona do tego pomysłu, decyzja nie należy ani do mnie, ani tym bardziej do ciebie. Porozmawiam z Ingą i Nakamurą i dam ci znać, jak tylko się dowiem czegoś. Ty w tym czasie lepiej zrób dokładny spis wszystkiego, czego potrzebujesz, może też chociaż jakiś ogólny plan działania? Przyda się, jeśli chcesz, żeby Seitaro pozytywnie rozważył twój pomysł — rzekła Misaki, po czym wstała z klęczek i z delikatnym uśmiechem na twarzy wyszła z pomieszczenia, znów zostawiając Grethe samą.
  Spisanie wszystkiego, czego potrzebowała, trochę zajęło kobiecie. W tym czasie została zawezwana do Seitaro Nakamury, z którym odbyła dosyć długą pogawędkę odnośnie swojej idei. Następnie znowu powróciła do swojego działania, tym razem z błogosławieństwem przywódcy Exitium. Spisywała każdy cal kabla, dziwne płytki, urządzenia, niewielkiej wielkości przyciski, nawet rozmontowała rdzeń i obejrzała go dokładnie z każdej strony. "Serce" maszyny kształtem przypominało kanciastą kulę z wieloma otworami na kable. Im więcej Grethe przyglądała się wnętrzu maszyny, tym bardziej była przekonana co do tego, z jakim kunsztem wszystko zostało wykonane. Poznawała niektóre materiały, z których były robione części, jednak część wyglądała co najmniej na stopy różnych pierwiastków. Wszystko to wykraczało poza ludzkie rozumowanie – jakimś cudem to wszystko przewodziło energię, potrafiło ją także magazynować, a potem w kontrolowany sposób przesyłać do urządzenia, które przetwarzało informacje, co pozwalało na akcje w przykładowo takich sarkofagach. Do tej pory im, Drugim i Egzarchom dane było poznać jedynie Maszyny, które wciąż były poza zasięgiem ich umysłów. Teraz zaś mieli do sprawdzenia cały ośrodek, a drzwi nadal pozostawały zamknięte.
  Wkrótce lista części do wymiany została zakończona i odesłana do odpowiednich rzemieślników. Miało to zająć trochę czasu nawet z umiejętnościami Egarchów, a chociażby chodziło o sprowadzenie niektórych metali czy substancji. Grethe w tym czasie miała niewiele do roboty ponad studiowanie wnętrza sarkofagu. Po około trzech miesiącach wszystko było gotowe i przywiezione do jej dyspozycji. Misaki Grandberg towarzyszyła jej podczas składania maszyny z powrotem. Miały dużo do roboty, acz pośpiech nie był w tym przypadku wskazany. Kabel po kablu, element po elemencie, wszystko było podpinane, przybijane, mocowane, z dużą dokładnością odwzorowywane na podstawie działających maszyn. Zajęło to kobietom niecały tydzień, acz ku zadowoleniu panny Mangels, wszystko przebiegło sprawnie i bez większych komplikacji, zaś same elementy były całkiem dobrze wykonane, wręcz nie do poznania od starych – nie licząc być może bardziej topornego wykonania.
  Wszystko było już prawie gotowe – pozostała jedynie symboliczna "wtyczka" do podpięcia, czyli jeden z kabli luźno zwisający we wnętrzu. I wtedy zadziałała... cóż, być może magia. Sarkofag ożył. Misaki wydała z siebie cichy okrzyk zdziwienia, widząc, że panel zabłysnął najpierw na błękitno, potem nagle na czerwono. Pojawiły się na nim napisy w sanctin:

Uwaga przeciazenie systemu
Tryb awaryjny aktywny
Jesli chcesz przejsc do panelu konserwacyjnego wcisnij przycisk numer jeden


  Grandberg stała osłupiała, wpatrując się w urządzenie, aż w końcu nie zreflektowała się – wymamrotała coś o ściągnięciu tutaj Nakamury, po czym odwróciła się na pięcie i polecając Grethe nie dotykać urządzenia dopóki nie wróci, wybiegła chyżo, zostawiając Mangels sam na sam z właśnie uruchomionym zepsutym urządzeniem. Pierwsi, którzy tkwili w innych "trumnach" nie drgnęli, podobnie do samych ustrojstw. Zapadła cisza.

Spoiler:
12 wzwyż sukces w składaniu z powrotem maszynerii
1d20 => 19 => 19
Ilość słów: 866

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość