"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Bagniska

Do archiwum trafia wszystko co jest nieaktualne, ale z drugiej strony szkoda się z tym rozstawać i usuwać.
Awatar użytkownika
Everold
Posty: 164

sob gru 02, 2017 8:34 pm  

Bagniska

  Położone na północ od Podbagna mokradła, chociaż leżą już na terenie Wielkiego Stepu, jako żywo przypominają przedłużenie Czarnych Bagien. Nad moczarami nawet zimą unosi się warstewka ciepłego powietrza, a ludzie wbrew zdrowemu rozsądkowi przypisują ten fakt aktywności morderczych potworów i topielców. Nikt jednak nie zamierza opuszczać pobliskiej wioski, a to temu, że przecinają się tam trakty karawan kupieckich i co jakiś czas organizowany jest targ, gdy można zakupić towar z nawet najdalszych zakątków Jaksaru.
  Same bagna zaś zostają nieuczęszczane przez nikogo poza nielicznymi rybakami, których drewniane chaty stoją w znacznych odstępach przy każdym nadgniłym pomoście. Utworzone przez rozlewiska jeziorka, chociaż małe, pełne są ryb, a według niektórych bajarzy znaleźć tam można i rusałki przecudnej urody. Temu jednak lepiej wierzyć na słowo niż samemu sprawdzać, gdyż na brzegi bagniska, porośnięte zielskiem i rachitycznymi drzewami, są niezwykle zwodnicze. W pamięci mieszkańców Podbagna wciąż żywe są wspomnienia wszystkich zafascynowanych legendami dzieci i pijanych młodzieńców biorących udział w zakładach, którzy topili się w tym samym miejscu, gdzie pewnie wyrasta brzoza, mylnie sugerując stały grunt. Z tego powodu jedynie rybacy i głupcy wypuszczają się w najbardziej dzikie tereny moczarów, a rozsądni ludzie omijają je przezornie szerokim łukiem.
  Bagna zajmują dość rozległe tereny i obejmują trzy pomniejsze jeziorka leżące na obrzeżach oraz ogromne torfowiska okolone pasmami zadrzewienia, które to zajmują centralne miejsce mokradeł. Najciekawszym miejscem tutaj jest częściowo już zatopiona wieża, niegdyś wznosząca się dumnie nad okolicą, teraz już tkwiąca ledwie jednym piętrem i dziurawym dachem nad poziomem bagna. Zbudowano ją z kamienia, który przez te lata zdołał zszarzeć i pokryć się zwartą warstwą glonów, mchu i brudu. Ruiny wieżycy znajdują się w tej części torfowisk, która leży najdalej od wioski, tuż obok piaszczystego cypla.

Obrazek
Ilość słów: 339

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

ndz lut 25, 2018 6:47 pm  

Narrator

  Podróż przez bagna nigdy nie należała do najprzyjemniejszych doświadczeń. Sołoviej był nieźle pokąsany przez komary i nawet tak potężnej budowy osobnik jak on, nie mógł oprzeć się pokusie, żeby po prostu się podrapać. Najgorzej było w okolicy pleców, tam ledwo mógł sięgnąć, a te latające pijawki bardzo upodobały sobie jego szerokie łopatki.
  Nie musiał na szczęście przejmować się lepkim i nieprzyjemnym gruntem, w końcu podróżował na grzbiecie swojego konia. Drugą pozytywną rzeczą był fakt, iż prawie już opuszczał mokradła i docierał do Wielkiego Stepu. Kierował się tam nie bez powodu. Lata poszukiwań Pierwszych nie przyniosły żadnego rezultatu. Musiał więc szukać roboty gdzie indziej, w końcu coś trzeba jeść, a za coś to jedzenie trzeba kupić. W mieście słyszał, że wioski na Wielkich Stepach borykają się z bandytami. Nie płacą najlepiej, ale miejscowe wyroby idzie sprzedać za dobrą cenę w Mirosili czy Śnieżnej Przystani.

  Wieś do której się kierował nosiła nazwę "Kołyski". Nadali ją po tym jak po dwóch trzęsieniach ziemi domy raz przesunęły się na lewo, a potem na prawo, pomimo dość ubogiej konstrukcji nic się nie zawaliło. Sołovieja jednak kompletnie to nie obchodziło.

  Na drodze zauważył postać, leżącą do połowy w bagnie, trzymającą się za nogi. Był to mężczyzna, wiek podobny do Dzikogłowa, nieco mniejszej postury. Odziany był w długi brązowy płaszcz, pokryty błotem.
  – Pomocy! – Krzyknął, machając do Sołovieja lewą ręką. – Pośliznąłem się na błocie i chyba złamałem nogę! – Wojownik zbliżał się do nieznajomego, siedząc na swoim koniu. Był już praktycznie wieczór, słońce chyliło się ku zachodowi, a wokół tylko bagno i ich dwoje.
Ilość słów: 314

Awatar użytkownika
Bieszczadnik
Egzarcha
Posty: 12
Miano: Sołoviej Dzikogłów
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 15/15

ndz lut 25, 2018 7:22 pm  

  Sołoviej nie lubił bagien. Lubił wodę, wilgoć w powietrzu i tą świeżość w płucach... Ale nie w takiej ilości! Tutaj wszystko śmierdziało mokrym psem, wszędzie roiło się od robactwa, a ta przeklęta wierza będąca punktem orientacyjnym z roku na rok zdawała się kurczyć.
  Jednocześnie cieszył się strasznie że wybrał tą drogę. Jazda bez drogi przez bagna była by strasznym nadłożeniem drogi. A Schwarzswanz zdawał się dobrze radzić sobie z wielkim wojownikiem na grzbiecie. Sołoviej jechał w swym podróżnym żupanie.
W brązowej barwie, podbity ciepłym baranim futrem, spięty bajecznymi srebrnymi guzami które wzorem komponowały się dobrze z potężnym pasem którym zpiął wszystko w całość. Wyglądał jak bogaty podróżny, z mieczem przy pasie i pistoletem przy boku. Tylko ta zbroja w bagażu i brak towaru sugerował że jednak kupcem nie był.

  Widok leżącego od razu go zaalarmował. Do najbliższej osady był kawałek, a pojedynczy podróżnik sugerował głupotę bądź zasadzkę.
Chyba że jesteś Sołoviejem to oba.

  -Hola!– Ryknał głośno powoli się zbliżając. Jego głos brzmiał jak ryknięcie niedźwiedzia co mu właśnie ktoś dla zakładu nadepnął przyrodzenie.
-Co pojedynczy mężczyzna robi na granicy bagien?– spytał głośno jednocześnie lewą dłoń mimowolnie opierając na pistolecie.
Ilość słów: 240

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

ndz lut 25, 2018 9:29 pm  

Narrator

  Podjechał nieco bliżej, dzięki czemu mógł przyjrzeć się nieco dokładniej nieznajomemu mężczyźnie. Ten w częściowo był zanurzony w błocie, włącznie z nogą za którą to się trzymał.
Wyglądał jak typowy człowiek z pospólstwa. Zaniedbany, zarośnięty, ze szramą przechodzącą przez lewy policzek. W dodatku nie widać było przy nim żadnej broni.
  – Leży ze złamaną nogą? Przecież mógłbym zapytać ciebie o to samo. – Wycedził przez zęby, po czym spojrzał się z lekkim zdziwieniem na Sołovieja.
  – Możesz pomóc mi wstać? Wioska jest całkiem niedaleko. – Ową wioską prawdopodobnie były Kołyski, do których to zmierzał Sołoviej.

  Nieznajomy nadal nie odpowiedział na pytanie wojownika, również się nie przedstawił. Widocznie był skupiony na swojej złamanej nodze i swoich problemach.
  Fakt, że nie posiadał broni również dawał do myślenia. Jedna nie tylko to wzbudziło nutkę podejrzenia. Kątem oka mógł zauważyć, że ranny człowiek ma coś świecącego, a raczej metalowego pod ubraniem. Była to najprawdopodobniej kolczuga, jednak siedząc na koniu ciężko było mu ocenić co nosi pod ubraniem pokryty błotem mężczyzna.

Rzut na spostrzegawczość
1d20 => 17 => 17

Sukces
Ilość słów: 216

Awatar użytkownika
Bieszczadnik
Egzarcha
Posty: 12
Miano: Sołoviej Dzikogłów
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 15/15

ndz lut 25, 2018 10:37 pm  

  Sołoviej podjechał jeszcze bliżej i pierwsze co zrobił to powoli wyciągnął pistolet – tak by móc go szybko wycelować i tak by nie rzucał się aż tak w oczy. Szybko rozejrzał się po ziemi szukając jakiś śladów jednak głównie skupiając się na naszym biednym pokrzywdzonym. Przez chwilę obmyślał co może zrobić w zaistniałej sytuacji. W zasadzie opcji miał niewiele i o ile nie zamierza leżącego zastrzelić na miejscu wypadałoby mu dać chwilę by się wytłumaczył.
  -W porządku.– Zaczął i uśmiechnął się pełnym promiennym wręcz uśmiechem. -Jam jest Sołoviej Złodupiec Dzikogłów- Przedstawił się na jednym wydechu i od razu wycelował w leżącego pistolet. Byli jakieś 15-20 metrów od siebie. Zresztą i tak czuł się pewnie.
-Kim Ty jesteś i gdzie jest Twoja broń?– spytał z tym samym radosnym uśmiechem. Wyciągnął też stopy ze strzemion gotów zeskoczyć z konia i zacząć... właśnie. To się jeszcze okaże co.
Ilość słów: 175

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn lut 26, 2018 9:53 pm  

Narrator

  Nieznajomy przestraszył się widząc broń skierowaną w jego stronę. Nie dość, że Sołoviej siedział na koniu i póki co nie palił się, aby mu pomóc, to teraz jeszcze wycelował w niego z pistoletu.
-Jestem Garond.– Wreszcie się przedstawił, nieco speszonym głosem. -Napadli mnie bandyci, zabrali mi sakwę ze złotem, wiele tego i tak nie było, no i moją pałkę nabijaną gwoździami.– Patrzył się bez przerwy na Sołovieja, który napędził mu stracha celując do niego. W końcu w każdej chwili mógł pociągnąć za spust i zakończyć jego żywot. Tylko czy miał ku temu powód?
  -Możesz we mnie nie celować? Nie mam broni, nic Ci nie zrobię. Zresztą ze złamaną nogą to nawet nigdzie Ci nie ucieknę.– Leżał w błocie, nie ruszał się. Chociaż teraz Sołoviej wiedział jak ów jegomość się nazywa i co się z nim stało. Chodzenie po bagnach samemu nie było nigdy zbyt rozważnym pomysłem.
Ilość słów: 175

Awatar użytkownika
Bieszczadnik
Egzarcha
Posty: 12
Miano: Sołoviej Dzikogłów
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 15/15

pn lut 26, 2018 11:16 pm  

  Sołoviej patrzył chwilę na mężczyznę napawając się tym widokiem. Mężczyzna się przestraszył oznacza to że nie jest jego wrogiem.... chyba. Dużo osób bało się Sołovieja. Był wielki, był uzbrojony i przede wszystkim, nie wyglądał jakby dało się przewidzieć co zamierza zrobić.
  Ale w końcu uśmiechnął się szeroko powoli chowając pistolet. Mężczyzna w błocie miał dużo szczęścia – jego odpowiedź została uznana za zabawną, kto normalny opisał by swoją ulubioną pałkę nabijaną gwoździami.
  To wystarczyło, Sołoviej postanowił mężczyźnie pomóc.
-Spokojnie, wyciągnięmy Cię stąd, mieszkasz w Kołysce?– przemawiał spokojnie, chowając przy tym pistolet za pasem. Nie znajdując żadnych śladów postanowił zejść z konia. Przerzucił jedną nogę przez grzbiet i zaraz zeskoczył na miękkawą ziemię. Oparł dłoń na rękojeści miecza. Powoli, ostrożnie sprawdzając ziemię po której idzie, szedł do mężczyzny.
Ilość słów: 166

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn lut 26, 2018 11:35 pm  

Narrator

  Garond widocznie odetchnął z ulgą kiedy to Sołobviej schował pistolet i zszedł z konia. Spróbował się podnieść z błota, choć nie było to takie proste zadanie, kiedy ma się złamaną nogę. Udało mu się jednak to zrobić, chociaż kończyna była widocznie przekrzywiona, a Garond opierał się o pobliskie drzewo.
Zrzucił kaptur z głowy i spojrzał na Sołovieja.-Ahh, to chyba nie powinno tak wyglądać? – Zapytał się retorycznie, spoglądając na swoją wykręconą nogę.
  -Weź list i zanieś do Matajów przed bagnami, pierdolony sołtys. Mówi – weź pałkę i kolczugę Ci dam, nic ci się nie stanie – i widzisz, kurwa, jak skończyłem? I tak, tak, mieszkam w Kołyskach. – Teraz wojownik dowiedział się nieco więcej. Garond był posłańcem wysłanym z Kołysek do Matajów z jakąś wiadomością od sołtysa. Może i wiadomość dostarczył, ale sam prawie nie dotarł z powrotem.
  -Na koniu to jakaś godzina drogi powinna być, może krócej może dłużej, zależy. Jakbyś mnie tam dowiózł to i darmowe żarło w karczmie ci załatwię, ino nawet przenocować cie mogę jakbyś chciał. – Mówił do Sołovieja, stale przyglądając się swojej nodze. Co jakiś czas zaciskał zęby, widocznie było to dość bolesne złamanie.
Ilość słów: 233

Awatar użytkownika
Bieszczadnik
Egzarcha
Posty: 12
Miano: Sołoviej Dzikogłów
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 15/15

wt lut 27, 2018 12:45 am  

  Olbrzym z Przystani, słuchał zaciekawiony. Prawdą było, że z każdą kolejną chwilą sytuacja nabierała coraz większego sensu. I dodatkowo tylko potwierdziło to plotki jakie słyszał na trakcie. A to oznacza pieniądze i bandytów do ubicia!
  -Weź zadanie mówili, będzie fajnie mówili- Sołoviej dodał do jego słów i uśmiechnął się szeroko, nie zważając na to że w zasadzie nadal wyglądał nieco niepokojąco.
  -Nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem przyjacielu. Dasz radę wejść na konia?– spytał. Oceniał też czy da radę podnieść mężczyznę na koń, czy trzeba będzie posiłkować się pasem. W międzyczasie sięgnął ręką do pleców i podrapał się mocno. Chędożone komary!
Ilość słów: 130

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

wt lut 27, 2018 9:44 pm  

Narrator

  Podparł lekko Garonda, a ten wdrapał się na konia ostatkiem swoich sił. Udało mu się w miarę stabilnie usiąść, chociaż teraz to i Sołoviej był ubabrany błotem. Ruszyli dalej, jechali po drodze, która powoli nabierała kształtu. Opuszczali bagna i kierowali się na północ, do Kołysek.
  Po około godzinie drogi było już widać światła na horyzoncie. Znajdowali się na polanie, a przed nimi rozpościerał się horyzont pól i stepów, żadnych drzew czy krzaków. Jedynie zagajniki oraz mniejsze sady, w których to chłopi hodowali najróżniejsze drzewa. Niewiele później wjechali do samych Kołysek.
Ilość słów: 111

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość