Strona 1 z 1

Przebudzenie

: ndz gru 10, 2017 7:34 pm
autor: Everold
Przebudzenie


  Magia Aur – zdawałoby się, iż to odkrycie przełomowe, coś co przyniesie Drugim nowe perspektywy i poszerzy ich horyzonty. Potężna, niezbadana oraz niemal niewidoczna gołym okiem. Kilkoma słowami określić ją można jako chlubę placówki leżącej na jednej z Czterech Wysp – Sutāto. Pech chciał, że przykuła ona uwagę nie tylko ludzkich oczu, ale także ich największego wroga, pradawnych „bestii”, z którymi człowiek już wcześniej stoczyć musiał wiele walk. Przez ostatnie 25 lat na całym kontynencie panował błogi spokój, jedynymi problemami, które doskwierały ludziom były te codzienne – bieda, choroby oraz raz na jakiś czas mroźna zima. Nikt nie spodziewał się tego, iż po druzgocącej klęsce, Pierwsi powrócą tak szybko.
  Niemal w każdej większej miejscowości, jak i w niektórych, nawet tych zabitych dechami, wioskach znajdzie się ktoś, kto twierdzi, że w ciągu ostatnich paru miesięcy widział jednego z bladolicych. Ląd opanowywać zaczęła umiarkowana panika. Niektórzy uciekają do stolic swych państw, niektórzy prosto do portów, gdzie wstępują na okręty i wypływają na szeroki ocean, przeważająca jednak większość pozostaje tam, gdzie mieszkała od zawsze. Po raz pierwszy od powstania Exitium, ma ono ręce pełne roboty. Do niemrawych działań na terenie Sułanatu przystąpił także Zakon Niebiańskiego Płomienia, w paru miejscach podobno widziano nawet Żniwiarzy.
  Initium jako pierwsze dostrzegło powiązanie pomiędzy nagłym ujawnieniem się Pierwszych, a odkryciem Magii Aur. Nie mając jednak żadnej wiedzy na temat tej dziedziny, magowie z kontynentu rozkładają ręce na znak niemocy. Gdy Ernest Angerer osobiście wybrał się na Sutāto, spotkał się z całkowitą odmową jakiejkolwiek współpracy, a do Waldgrossen wrócił z niczym.
  Ludzie plotkują, jakoby w powietrzu wisiało widmo kolejnej Wielkiej Wojny...

Przebudzenie

: śr sty 31, 2018 8:00 pm
autor: Everold
  Do pewnego czasu sytuacja rozwijała się w ślimaczym tempie, choć nadal przysparzała ona kłopotów nie tylko zwykłym śmiertelnikom, ale także magom. Jednakże w ciągu kilku ostatnich tygodni, rozwój wydarzeń znacznie przyśpieszył, a co za tym idzie, Pierwsi znów zaczęli być realnym zagrożeniem. W tej chwili na kontynencie nie ma miejsca, w którym ludzie nie widzieliby bladolicych. Wszystkie te tereny zaroiły się także od Drugich oraz Egzarchów, co tylko ukazuje, jak poważnie sprawę traktuje Initium w ścisłej współpracy z Exitium.
  Wielu handlarzy całkowicie zrezygnowało z podróży, ludzie zaszyli się w miejscach otoczonych murami, niektóre pomniejsze osady zaczęły stawiać drewniane palisady i błagać magów o wsparcie. Szacuje się, że już jakieś dwadzieścia wiosek zniknęło z powierzchni Jaksaru, a po około pięciu leżących w Królestwie Waldgrossen nie ostało się prawie nic. Póki co najmniej wiadomo o wydarzeniach z samego Sułtantu, bowiem Zakon Niebiańskiego Płomienia nie zajął jeszcze oficjalnego stanowiska w tej sprawie, jednak prawdopodobnie tamtejsi Egzarchowie zajmą się głównie ochroną Nerdyjczyków, rezygnując ze współpracy z magicznymi placówkami leżącymi na północy.
  Sutāto zaś nadal milczy i nie wydaje się, aby sytuacja ta miała ulec jakiejkolwiek zmianie. Jedynymi osobami pochodzącymi z Cesarstwa, które wdały się w walkę, są te przynależące do Żniwiarzy, choć ich niestety jest zaledwie garstka. Sam Cesarz zaś zarządził całkowite zaprzestanie kursów pomiędzy portem Shihon, a portem Gawron. Pozostałe wyspy funkcjonują normalnie.
  Aktualnie według doniesień Pierwsi poruszają się w grupach liczących od dwóch do pięciu bladolicych. Działają dość chaotycznie, choć w swych działaniach skupiają się przede wszystkim nad Księstwem Jaksaru.

Przebudzenie

: wt wrz 25, 2018 4:04 pm
autor: Everold
  Nie było na całym kontynencie, ani na żadnej z wysp osoby, która spodziewałaby się, iż sprawy przybiorą obrót, jaki przybrały w ciągu kilku ostatnich dni lipca. Najpierw ustały otwarte ataki, a Pierwsi zwyczajnie zniknęli z traktów, by kolejnej nocy – jak twierdzą straże Auxilium – zwrócić się w stronę Czarnych Bagien, przesmyknąć się pośród mokradeł, a na końcu zanurzyć się w wodzie, by wynurzyć się na ogromnych statkach. Statkach, które wyglądały jakby miast drewna, do ich budowy użyto kości.
  Na niedobitków natrafiono między innymi w Powładach, okolicach Strzelca oraz Żarnowca, kilku nawet próbowało zaatakować stolicę Jaksaru, jednak gdy tylko zbliżyli się do murów, porażeni zostali przytłaczającą Drugich z Exitium, którzy w zamian za przyszłe wsparcie Kniazia, zaoferowali swoją pomoc w obronie Mirosil.
  Na chwilę obecną nikt tak naprawdę nie wie co na celu mieli Pierwsi – wywołać popłoch, zasiać ziarno chaosu, czy może zwyczajnie przybić do kontynentu, pochłonąć kilkaset aur, a potem zniknąć jak gdyby nigdy nic. Poza dziwną ucieczką, w ich zachowaniu nie dostrzeżono niczego nadzwyczajnego. Mimo tego, Drudzy oraz Egzarchowie nadal krążą po jaksarskich szlakach. Powoli każdy zaczął zabierać się do pracy – wieśniacy opuścili bezpieczne schronienie za murami miast, zaczęli mozolny proces odbudowy swoich osad. Stołeczne wojska wysłano z zadaniem oczyszczenia traktów z szabrowników oraz zwyczajnych bandytów.
  Jedno jednak było pewne – inwazja dobiegła upragnionego końca. Ludzkości ponownie udało się przetrwać atak Pierwszych, a Drudzy, którzy cało powrócili z pola walki, byli doświadczeni o kolejne trudności w walce z bladolicymi. Wszystko miało się ku lepszemu. Przynajmniej na razie.