"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

W blasku polarnego dnia

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Everold
Posty: 162

wt lut 20, 2018 10:37 pm  

W blasku polarnego dnia

Lalkarz
Ocean Hirvon, Lacia, 1527 rok


  Prastara wyspa nazywana przez nielicznych miejscowych kolebką Onych, miejsce pełne ruin równie starych co przerażających. Nikt nie wie co się tutaj stało, lecz niektóre wzgórza tej ogromnej wyspy kryją kurhany i ogromne świątynie. Wyspa pełna jest lodowców i nie dziwota gdyż znajduje się daleko na północ od wybrzeży Jaksaru. Występuje tutaj dzień i noc polarna. Te ostatnie rozświetlają bardzo jasne zorze. Niewiele tu drzew gdyż wiejące tu wiatry w największych podmuchach porywają krowy. Kto żyw buduje schronienia w rozpadlinach skalnych albo ogromnych fiordach, tylko tam można natknąć się na karłowate lasy.
  Myśliwi będą jednak zaskoczeni, wiele tu zwierzyny i to o dziwo nawet całkiem sporej. Niektóre z spotykanych tu zwierząt przypominają nawet nerdyjskie słonie tylko pokryte futrem. Są też niewiele większe. Z drapieżników największe są ogromne białe niedźwiedzie i tygrysy o śnieżno-białym futrze. W nielicznych lasach trafiają się też zwyczajne brązowe niedźwiedzie. W okolicach północnej strony wyspy mówi się zaś o smokach aczkolwiek nikt tam nie był od mającej miejsce 100 lat temu wyprawy pewnego Drugiego.
  Ciekawe z punktu widzenia geografii są znaczne wahania temperatury w ciągu roku. W środku lata podczas najdłuższego dnia roku, gdy słońce nigdy nie gaśnie przez okres dwóch normalnych tygodni temperatura skał przypomina bardziej rozpaloną Nerdię niż arktyczne pustkowie. Lodowce wtedy topnieją gwałtownie, lecz nie trwa to wiecznie. Gdy zaczyna się zima sytuacja odwrotna sprawia że część osób opuszcza to miejsce i wędruje do Jaksaru zanim lód skuje jedyny port. Zaledwie kilka osób ryzykuje przetrwanie zimy, ich opowieści mówią jedno. Kto podczas długiej Nocy trwającej tutaj podobnie jak najdłuższy dzień dwa tygodnie opuści schronienie nie wraca.
  Wyspa obfituje jednak w bardzo bogate łowiska i zwierzęta futerkowe. Tutejsze jaskinie skryte pod lodami zawierają także wiele cennych minerałów. Jeśli zaś przy geologii jesteśmy, wypadało by wspomnieć o jednym. Na wschodnim krańcu wyspy górują wulkany, nie jeden a całe pasmo. Cała wyspa nosi znamiona ich aktywności, zmiatane ustawicznie w zimie przez lodowce. Pradawny ogień planety jednak nie ustaje i ciągle walczy wyrzucają pióropusze popiołu i racząc okolicę jęzorami lawy. Ów jaskinie są po prostu tunelami lawowymi odsłoniętymi przez lodowce. W wielu z nich urządzono zaś świątynie. O tym jakie praktyki w nich występowały dobitnie świadczą nazwy. "Jaskinia w której jedzą ludzie" po kilku krokach ukazuje drobny błąd w tłumaczeniu zapisków.
  W południowego wybrzeża wyspy strzegą zaś potężne monolity, wykonane z bazaltu posągi wielkich rąk. Nazywane zostały przez przybyłych tu mieszkańców Jaksaru rękami Onych. Stojące na samej krawędzi wskazują palcami drogę na kontynent. Są wspomnieniem rdzennych ludzi tej krainy, już dawno wymarłych choć pamięć o nich przetrwała w legendach. Chodzą plotki że w głębokich odmętach jaskiń jednak ich cywilizacja ma ciągle żyć. Świadczyć o tym mają dobiegające z długich korytarzy pomruki. Badający jednak to Drugi stwierdził jednoznacznie iż są to odgłosy spowodowane aktywnością geologiczną. Aczkolwiek nawet on tego nie sprawdził eksplorując jedynie świątynie i zbadane podziemne trakty.
  Lokalna kuchnia nie wybrzydza i dość powszechnie korzysta z gorących źródeł. Gotowane na gejzerze jajka stanowią codzienność podobnie jak pranie ubrań w sadzawce koloru tęczy. Specjalnością miejscowych są dania z ryb i wielkich włochatych słoni. Dominuje wędzone mięso choć zdarza się i suszone. Soli do konserwacji brakuje, ale za to w zimie dość powszechnie występuje zamrażanie żywności w lodzie.
  Status terytorialny nie został jasno określony ale na arenie międzynarodowej uznaje się wyspy za terytorium Kniazia. Cesarstwo rości sobie prawa do archipelagu na zachodzie, lecz ani jedna ani druga strona nie wysłała tam nigdy żadnych statków kolonizacyjnych ani nawet większych grup badawczych.
  Duchy strzegą starożytnej wiedzy. Ciało jest zawodne, lecz rytuały honorują duchy. Przejść zgodnie z rytuałem to przejść zgodnie z wiarą. – cytat odszyfrowany z jednej z naściennych inskrypcji

Obrazek
Ilość słów: 762

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 137
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

wt lut 20, 2018 11:08 pm  

Narrator

  Akira stał w szalejącym sztormie na dziobie małej kogi. Oni tylko wiedzą co przysłało go w to miejsce, żadna pochłoniętych przezeń osób nie była tak daleko na północy. Gdyby nie magiczna nawigacja prowadzona przez Drugiego prowadzącego wyprawę w tych warunkach i tak daleko od lądu dawno by się zgubili. Wątły kadłub i tak wyglądał jakby zaraz mógł pęknąć i zdawał się trzymać tylko dzięki potężnym magicznym osłonom. Jak się okazało i to było za mało...
  Gdy w oddali majaczył już ich cel, pierwsza z wysp archipelagu który mieli zając w imieniu Cesarstwa przed nimi pojawiła się kolejna góra lodowa. Prawdopodobnie trzecia w ciągu minuty. Poprzedni razem jednak mag zdołał jedną ominąć. Drugą udało się zatrzymać dzięki magii. Jako że na manewry nie było już czasu a i tak jedyną osobą przytomną na pokładzie był Akira i Drugi i po prostu manewrować się już nie dało, zostało wierzyć w siłę osłony.
  Samuraj usłyszał głuche syczenie gdy bariera wprost zatrzymała blok lodu. Potem jednak zaklęcie zaczęło migotać, nie świadczyło to dobrze. Pół sekundy potem zaklęcie padło statek zatrząsł się ale magiczna tarcza zaabsorbowała uderzenie. Załoga pewnie by odetchnęła z ulgą ale biorąc pod uwagę fakt iż większość z nich była już dawno za burtą to dawno już utracili umiejętność jakiegokolwiek oddychania. Pozostała czwórka razem z kapitanem przywiązała się do czego się dało i leżała straciwszy przytomność. Ich bezwładne ciała obijały się o pokład gdy tytaniczne siły miażdżyły łupinkę. Udało się jednak i statek cudem ześlizgnął po krawędzi góry lodowej.
  Niefortunnie, na próżno, tuż za tym fragmentem lodu był kolejny. Drugi nie miał już siły na nic i osunął się na pokład w desperackiej próbie zmiany kursu. Potem Akira pamiętał tylko trzymanie się masztu... I trzymanie się masztu... I trzymanie się masztu... A niewiele z niego zostało.
  Nad ranem niebo rozświetliła mu ognista aura. Nie, nie była to pomoc... na jego oczach doszło właśnie do potężnej erupcji wulkanu. Wiatr mimo to pchał go w stronę źródła łuny.
Ilość słów: 411

Awatar użytkownika
Lalkarz
Człowiek
Posty: 10
Miano: Zerogōki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=148
Narrator: Kociebor
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Kontakt:

ndz lut 25, 2018 4:48 pm  

  Akira był lekko oszołomiony po tym co się właśnie wydarzyło, zapamiętał jedynie urywki, po których znalazł się właśnie na plaży wyspy którą mieli zająć w imieniu Cesarstwa.
  Krajobraz roztaczający się przed nim był rozświetlony odcieniami czerwieni i pomarańczu roztopionej skały którą widział pierwszy raz w swoim życiu. Wtedy zaczęła się wewnętrzna walka między kilkoma głosami co ma zrobić.
– Powinniśmy przeszukać plażę i zobaczyć czy może ten drugi nie przeżył. –
– Jesteś głupi, nikt nie przeżył! Nikt nie dorównał nam. Jesteśmy jedyni którzy mogli dotrzeć tutaj z tego pokładu i po co niby mamy ich szukać? Solidarność? Czy może chcesz ich tylko przyłączyć?
– Nieważne! popatrzcie co jest przed nami. Nigdy wcześniej tego nie widziałem, a jest znacznie piękniejsze niż którykolwiek z członków załogi.
  Początkowo jedynie wiatr pchał giganta w kierunku eksplozji wulkanicznej, lecz później już same myśli prowadziły go w tym kierunku, stwierdzając wcześniej, że nikt oprócz niego nie przeżył. Kiedy szedł przez krajobrazy tej przedziwnej wyspy zauważył dłonie skierowanie w kierunku kontynentu. Przez chwilę zatrzymał się zastanawiając się do czego mogły by służyć, lecz zainteresowanie tymi rzeźbami szybko minęło kiedy usłyszał kolejną eksplozję równie mocną co poprzednia.
  Zerogoki szybkim marszem zbliżał się w kierunku rozżarzonej góry pełen młodzieńczej ciekawości. Czhciał jak najszybciej dowiedzieć się co właściwie zobaczył. Wewnątrz umysłu panował gwar na temat tego czym są te czerwone eksplozje. Na razie wygrywała teza, że są to bitwy drugich.
Ilość słów: 295

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 137
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

wt lut 27, 2018 6:36 pm  

Narrator

  Idąca po plaży istota widząc kolejny czerwony wybuch poczuła jak ziemia pod jej stopami drży. Wstrząsy łagodził trochę wszechobecny popiół. Szczyt widzianej przez niego góry był skąpany w ogniu i błyskawicach. W dół zboczy pędziły ogromne masy skały, popiołu i stopionych skał. Jakakolwiek bitwa odbywała się na szczycie sprawiła że czubek góry zamienił się w krater. Co chwila w niebo wylatywały ogromnej wielkości ogniste pociski. Jeśli to były rykoszety lepiej było nie wiedzieć jak wyglądają dobrze wycelowane strzały. Gdy Akira postawił kolejny krok idąc w stronę góry, wpatrzony w znajdującą się przed nim symfonię destrukcji zauważył jak jeden z monumentów upada przy kolejnym wstrząsie. Kamienna ręka uderzyła miękko w popielną zasłonę skrywającą świat. Niegdyś dumnie wskazująca kontynent teraz wskazywała niebo.
  Tu i tam można było dostrzec dopalające się drzewa. Najwyraźniej dopiero teraz zapłonęły. Im bliżej góry znajdowała się istota tym więcej ognistych pocisków dostrzegała. Miejsce uderzenia jednego z nich było przed Akirą. W środku małego krateru znajdowała się rozpalona do czerwoności skała, jej spora część była nadtopiona. Musiała mieć przynajmniej kilka ton. Ktokolwiek tego dokonał był niesamowicie silny. Od spadłego obiektu było czuć potworny żar. Może jednak trzeba przemyśleć czy warto iść dalej.
Ilość słów: 253

Awatar użytkownika
Lalkarz
Człowiek
Posty: 10
Miano: Zerogōki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=148
Narrator: Kociebor
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Kontakt:

sob mar 24, 2018 4:53 pm  

  Wędrówkę na szczyt zatrzymała pewna wiadomość którą był ów ognisty pocisk który zatrzymał się tuż przed nim. Był to jasny sygnał, że ktokolwiek kto tam walczy wie o jego obecności. Istota przestała wspinać się po stoku w stronę trwającej bitwy. Postanowił złożyć pokłon walczącym i krzyknął – Watashi wa tatakai de anata o ki ni shite sumimasen – co podkreślało jego skruchę w stosunku do walczących, gdyż naruszył ich przestrzeń walki.
  Zerogoki odwrócił się i pospiesznie zaczął schodzić po stoku by oddalić się od pola bitwy. Co jakiś czas odwracał się by zobaczyć jak magowie ciskają w siebie kolejnymi zaklęciami. Kiedy znalazł się u podnóża góry zastanowił się co teraz ma zrobić. Po chwili zaczął wykonywać zadania które jedna ze świadomości podsunęła mu zanim wybrał się w stronę ognistego pola walki. Rozpoczął spokojny chód wzdłuż plaży rozglądając się czy przypadkiem ktoś nie został wymyty na wybrzeże.
– Jesteś głupi, myślisz, że ktokolwiek z tych śmieci przeżył tą burzę? –
– Musimy chociaż spróbować! To nasza... Powinność!
– Nawet ich nie znałeś, nawet na nich nam nie zależało. Są i byli nikim... teraz przynajmniej żarłem dla ryb.
– To my kim jesteśmy? Nie pamiętamy niczego! –
Świadomości Istoty ścierały się ze sobą w zagorzałej dyskusji gwałtownie wybuchając co przypominało erupcje wulkaniczne wewnątrz umysłu. Dla otoczenia Akira cicho szedł przez piach rozglądając się okazjonalnie w celu znalezienia śladów działalności ludzkiej.
Ilość słów: 271

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 137
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

pn kwie 02, 2018 4:19 am  

Narrator

  Gdy istota składała pokłon walczącym okolicę rozdarł kolejny wstrząs. Gdzieś w stronę morza poleciał płonący głaz wielkości karczmy. Sporej karczmy. Nie wspominając o setkach odłamków. Cóż chyba walczący uznali pokłon.
  Wiele razy jeszcze odwracał się by patrzeć na to najwyraźniej magiczne widowisko. Za każdym razem było warto. Ognistej destrukcji i setkom ton latających skał wtórowały błyskawice i wstrząsy. Obłoki dymu i pyłu zdawały się nie mieć końca. Cóż nie wyglądało na to żeby bitwa miała się skończyć w najbliższym czasie.
  Stojąc u podnóża z kipiącą ogniem górą za plecami Zerogoki myślał co by tu uczynić dalej. Część jego świadomości stwierdzała że nikt nie mógł tego przeżyć. Inna część za to była, jeśli można tak powiedzieć o tej istocie, bardziej ludzka. W każdym razie kontynuował spacer brzegiem. Jego stopy szły po czarnym piachu. Wokoło z nieba padał popiół. Nigdzie nie było widać ocalałych. Okazjonalne spojrzenia podczas jego wewnętrznej walki nie pozwalały niczego dostrzec. Cóż prawdopodobnie nikt nie miał szans tego przeżyć.
  Po jakimś kwadransie natknął się jednak na skrzynkę którą morze wyrzuciło na brzeg. Znosiła ślady Cesarstwa więc tutaj zapewne resztki statku skierował prąd. Nie było tutaj jednak ani żywej duszy. A... a może jednak. Coś czarnego mrugnęło mu między falami w oddali. Morze wyrzucało strzęp szat na brzeg. Zdawać się mogło.... Na Onych strzęp się poruszył.
Ilość słów: 281

Awatar użytkownika
Lalkarz
Człowiek
Posty: 10
Miano: Zerogōki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=148
Narrator: Kociebor
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Kontakt:

sob kwie 07, 2018 6:11 pm  

  Istota zatrzymała się by przyjrzeć się czemuś co dryfowało w oddali, pomyślał, że znalazł pozostałości statku i może uda mu się wygrzebać z niego jakieś przydatne resztki.
Na brzeg bezlitosne fale wyrzucały szmaty i inne resztki z których jedna przed chwilą się poruszyła. Bynajmniej stał w miejscu i przyglądał się sytuacji. Stalowa zbroja ruszyła w kierunku poruszającej się szmaty niemal natychmiastowo, gdyż może to być osoba której także udało się uratować z tonącego pokładu. Gdyby biegł po jakiejś twardej powierzchni powodowałby lekki wstrząs podczas każdego odbicia od gruntu, lecz w tym przypadku jedynie kończyny wbijały się w piach niczym widły w niewiernych.

  Podczas biegu zadowolona świadomość krzyknęła w umyśle Akiry – Widzisz, mówiłem Ci, że ktoś mógł przeżyć. HA! –
  Znalazłszy się około 2 metry od poruszającego się strzępu uważnie przyjrzał się swojej "zdobyczy" i próbował ją przyrównać do twarzy które widział na statku. Miał nadzieję, że to będzie ten drugi który zajmował się ochroną statku przed górami lodowymi. Był jedyną przydatną osobą na pokładzie oprócz Akiry
Ilość słów: 208

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 137
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

wt kwie 10, 2018 9:17 pm  

Narrator

  Stalowy kolos maszerował po lekko zapadającym się jeszcze mokrym piachu pokrytym niewielką ilością popiołu który tworzył lekkie błoto osiadające wokół nóg. Jedna ze świadomości najwyraźniej kipała radością, cóż najwyraźniej miała rację. I faktycznie ktoś przed nimi przeżył... Dwa metry przed nimi był jeden z marynarzy.
  Widać było jednak że jego stan jest tragiczny. Szybkie zanalizowanie sytuacji pokazało iż jego brzuch był przebity wielką drewnianą belką. Cudem nie ciekła stamtąd krew gdyż zastygający niczym zaprawa popiół z wodą najwyraźniej celowo tam umieszczony zatamował krwawienie. Był jednak inny problem, nawet bez wiedzy medycznej było widać iż drewniana bela przebiła jelita.
  Przerażony marynarz wychrypiał tylko –Pomóż mi.. – w jego głosie czuć było desperację i straszliwą wolę życia która kazała mu dostać się aż tutaj mimo szalejących prądów i apokaliptycznej pogody.
  Wokoło nie było nic poza rękami i pustym wybrzeżem i nie wyglądało na to by w okolicy ktokolwiek mógł mu pomóc. Choć oczywiście można było go nieść i szukać ratunku, pytanie brzmiało tylko do zrobi żywa zbroja.
Ilość słów: 207

Awatar użytkownika
Lalkarz
Człowiek
Posty: 10
Miano: Zerogōki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=148
Narrator: Kociebor
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Kontakt:

sob kwie 14, 2018 7:14 pm  

  Kiedy usłyszał wzywanie pomocy przez ocalonego, odezwał się głos rozsądku. Dosłownie wewnątrz umysłu krzyknął by mu pomóc.
Konstrukt powoli podszedł do poszkodowanego i kiedy znalazł się nad nim powiedział. – Nie musisz się niczego obawiać. Będziesz żył i to wiecznie. – Mówiąc to klęknął tuż przy nim.

  Następnie otworzyła się płyta okrywająca klatkę piersiową i czerwone światło zalało rozlało się po okolicy. Chwycił ręce marynarza by się nie trzepał, w tym czasie lewitujący dwunastościan zaczął się odkształcać i dwoma jakby ostrzami zbliżał się do mężczyzny pierwsze dotykało czoła, a drugie okolic klatki piersiowej gdzie znajduje się serce. Ocalały poczuł jak ów ostrza się rozgrzewają i jednocześnie są nieruchome, więc najwyraźniej jeśli miałby go zabić dawno by to uczynił.
Aura mężczyzny była ratowana przez zbroję od śmierci, od cierpienia i powoli została włączona do "martwego" grona reszty świadomości. Kiedy rozpoczął ostrza systematycznie zaczęły się zagłębiać w sercu jak i głowie człowieka pobierając jego aurę.

  Proses ten trwał koło godziny by ten w pełni opuścił swoje dawne ciało. Nie był jeszcze w stanie się odnaleźć w nowej przestrzeni, a reszta nie potrafiła doczekać się jak ma na imię.
Konstrukt rozpoczął drobny proces grzebania ciała. wziął największy miecz ze swoich pleców i zanurzył go w ciele mężczyzny, następnie poszukał czy nie miał przy sobie jakiegoś oręża czy jakiejś innej wartościowej dla niego rzeczy, po czym zaczął grzebać ciało, czyli przykrył je piachem i błotem z popiołu.
Ilość słów: 288

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 137
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

sob kwie 14, 2018 11:37 pm  

Narrator

  Ocalały najwyraźniej nie takiej pomocy się spodziewał. Cóż patrząc na jego rany i tak by umarł. Widać było w jego oczach strach gdy ostrza się zbliżały ale też ulgę. Najwyraźniej ten spodziewał się śmierci. Nie było krzyku ani rozpaczy. Widać było po prostu pogodzenie się z losem. Gdy ostrza dosięgły ciała ten wydał lekki grymas i zastygnął. Okolicę rozbryzgała krew. Nie było jednak jej wiele, najwyraźniej znaczyła się po metalowym konstrukcie. Przy ciele znajdowała się mała chustka dana marynarzowi przez siostrę. Najwyraźniej jedyna po niej pamiątka. Gdy tamta świadomość doszła do siebie najpierw kazała ją wziąć a potem dopiero się przedstawiła. – Jestem Komaeda Ishida, dziękuję za uwolnienie od tego bólu, spodziewałem się śmierci ale widzę że chyba nie dane mi będzie jej już zaznać. – jego osobowość nie wydawała się wystraszona lecz raczej pogodna.
  Nie można było powiedzieć tego po magu który właśnie wyczołgał się z wody kilka metrów dalej i szedł z naprawdę wściekłą twarzą w stronę zbroi. Nim zbroja zdążyła zareagować nad jego ręka pojawiła się fioletowa iskrząca włócznia rozmiarów drzewa. Najwyraźniej ten nie żartował. Łatwo było poznać iż był to mag okrętowy. Chyba nie przypadło mu go gustu to co zobaczył.
Ilość słów: 241

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość