Strona 1 z 1

Brama Główna

: śr sty 03, 2018 4:23 pm
autor: Everold
Brama



  Główne wrota Śnieżnej Przystani robią wrażenie na każdym przyjezdnym. Podstawy dwóch wież, które stoją nad bramą, unoszą się bardzo wysoko i wykute są w skale, co uniemożliwia ich wyburzenie, czy uszkodzenie.
  Grube kamienne mury rozchodzą się na lewo i prawo, a po środku widnieje mała brama, która prowadzi na most. W całej swojej historii nikt nigdy nie zdobył Śnieżnej Przystani. Chociaż krążą plotki o podziemnych tunelach w zapomnianych kopalniach, którymi można dostać się do wnętrzy niektórych zabudowań i niepostrzeżenie wejść do miasta.



Obrazek

Brama Główna

: sob sty 06, 2018 5:09 pm
autor: Jarosław
  Wieczór przebiegł spokojnie, pomijając kilku formalności, jakich musiał dopełnić przed parodniową nieobecnością. Niecodziennie miał okazję wyjść dobrowolnie na wyprawę, a wizyty w zamkach u wyższych sfer się do nich nie zaliczały. Z jednej strony irytowały go działania bandytów. Psia krew by ich nagła zalała! Z drugiej strony to dobry pretekst do przypomnienia sobie dawnych czasów. Już nie pamiętał ostatniego razu, gdy walczył w prawdziwym boju, a przypominał sobie tylko swoje zdolności na placu ćwiczebnym.
  O umówionej godzinie przyszedł w towarzystwie czterech chłopa, którzy po krótkiej eskorcie pokłonili się i wrócili na swoje miejsca. Sam Jarosław był w pełnej gotowości i całym uzbrojeniu, jakie miał pod ręką. Bez zbędnych cergieli nakazał ludziom przygotować się do drogi, samemu tylko dosiadłszy wpierw swojego wierzchowca.
– Wszyscy znają swoje zadanie? Zatem ruszamy do Mirosil!
  O, jak on miał nadzieję, że nikt z tamtejszych rejonów nie potraktuje tego jako aktu wojny. Poza tym przewodził dosyć liczną grupą plus cała karawana z dostawą. W głowie obmyślał strategie i możliwe wydarzenia, ale wcześniejsze plany, jakimi podzielił się ze swoimi wojownikami, wykluczały wszelkie możliwości zaskoczenia ich. Ponadto na przedzie i po bokach o parędziesiąt metrów wysłał swoje „czujki”, czyli zwiadowców, którzy mieli sygnalizować gestami rąk lub oddźwięków wszelkie informacje dotyczące tego, co znajduje się na ich drodze. Od przeszkód na drodze po przeciwników. Choć mógł wziąć sanie, tak zdecydował się na konia, gdyż łatwiej byłoby mu zeskoczyć w razie potrzeby, a nawet zaszarżować.
  Wraz z Garonem oraz kilkoma innymi wojownikami jechał na przedzie.

Brama Główna

: pn sty 15, 2018 3:44 pm
autor: Magnot
Narrator
  Kompania wyruszyła przez bramę główną. Trzy wozy, załadowane do pełna. Pierwszy wóz był wyładowany prywatnymi zamówieniami, to z ich sprzedaży dochód czerpali mieszkańcy Śnieżnej Przystani. Głównie były to narzędzia rzemieślnicze. Sierpy, młoty, kosy, noże myśliwskie, ale także sztućce oraz metalowe elementy wykorzystywane przy produkcji mebli. Drugi wóz wyładowany był uzbrojeniem, miecze stalowe i żelazne, długie i krótkie. Kilka zdobionych sztyletów wykonanych na zamówienie, jaki srebrne naszyjnki oraz pierścienie. Trzeci wóz był najcięższy oraz największy, ciągnięty przez cztery konie. Na niego załadowano sztaby żelaza i stali oraz kilka ciękich sztabek złota.
  Transporty organizowano raz na miesiąc bądź raz na dwa miesiące. W większości nie były one aż tak obszerne, ale wiele zamówień odłożono w czasie przez ostatnie wydarzenia. Dlatego właśnie ten transport był kluczowy, jego zaginięcie mogłoby doprowadzić do destablilizacji ekonomii w Śnieżnej Przystani.
  Na przedzie kolumny jechał Garon, tuż u boku swojego Pana, Wiśniowieckiego. Za nimi było siedmiu innych zbrojnych, którzy również jechali konno. Pozostała część formacji to wojownicy, wyposażeni w topory bądź długie miecze, uzbrojeni po zęby, wyposażeni w ciężkie zbroje wykładane futrem. Pogoda była świetna, jednak słońce zbliżało się w kierunku zachodu, aby za parę godzin schować się za horyzontem.
  Kolumne zamykało pięciu zbrojnnych, którzy również poruszali się konno.
-Obóz powinniśmy rozbić za wzgórzem, godzinę drogi od przełęczy.– Zasugerował Garon, spoglądając na Wiśniowieckei
go.

Brama Główna

: pn sty 22, 2018 7:46 pm
autor: Jarosław
  Jak dotąd wszystko przebiegało zgodnie z planem i nie zanosiło się na problemy. Lata doświadczenia jednak nauczyły go nie spoczywać na laurach nawet w chwilach wytchnienia. Uśpiona czujność to ostatnia cecha, jaką chciałby się odznaczyć, toteż co jakiś czas wydawał inne komendy zwiadowcom, by potencjalny przeciwnik nie złapał rytmu przechodzących wojsk wraz z karawaną. Za nią pociągnął do odpowiedzialności Garona. Porządek rzecz jasna, gdyż ani on, ani Wiśniowiecki nie mogliby przewidzieć wyników starcia. Nie mieli jasnych wytycznych co do liczebności wojsk, acz nie miał wątpliwości, że upora się z nimi w bezpośrednim starciu. Nic na ten moment nie było pewne, ale morale zdecydowanie dopisywały ludziom.
  Zarówno za sprawą pokaźnej eskorty, jak i ich obecnego tu i sprawującego rządy ich pana. Powątpiewał w to srogo, by motywował ich stary dziad z mieczem większym od własnego ego.
  Rozważał słowa Garona. Planował wybrać inne miejsce do rozbicia obozu, ale w ostateczności wstrzymał się ze swoim postanowieniem. Taktycznie byliby bardziej narażeni na zasadzkę, a ciężko ukryć się z armią nawet i za wzgórzem, lecz po posępnych wyrazach twarzy podróżujących z nim świtą, odpoczynek tylko im pomoże.
– Tak też zrobimy.
  Odparł krótko. Nie było sensu tworzyć długiego wywodu na ten temat. Szczerze mówiąc wielogodzinna jazda nawet konno była trudząca. Korzystając z okazji, nakazał wyższym rangą o wyznaczenie nocnej warty. Żołnierze mieli zmieniać się co dwie lub trzy godziny, a zwiadowcom przypadła trudniejsza, lecz kluczowa rola. Mieli prowadzić obserwacje, zapuszczając się nieco dalej od obozowiska. W razie wielkich problemów każdy z nich otrzymał róg, w który mieli zadąć w przypadku nadchodzącego zagrożenia. O ile ryzykowali tym życiem, tak najpewniej każdy z nich był przeszkolony zarówno do walki, jak i taktycznego odwrotu. Miał tylko nadzieję, że poza zmęczeniem żołnierzy, jak i swoim nie będą mieli innych problemów.