Nowy wygląd Kart Postaci. Więcej – choć nadal niewiele – informacji tutaj.

Anjō

Największa z czterech wysp, przepiękna, kolorowa i niezwykle trudna do zdobycia dzięki otaczającym ją ostrym skałom i wirom. Właśnie tutaj znajduje się stolica Cesarstwa – nosząca tę samą nazwę co ląd – Shihon. Miasto otoczone jest niezliczoną ilością pól, łąk i lasów. Wszelkie nadające się do zamieszkania tereny zostały zagospodarowane, przez co wyspa jest domem licznych klanów i podległych im chłopów. Nie można też zapomnieć o mnogości zwierząt, których okazów nie ujrzymy nigdzie poza granicami Cesarstwa.  Czytaj dalej...
Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 24

pt lut 09, 2018 11:53 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator

  Cóż Kenji zorientował się że Jaksarczycy nie zamierzali wyciągnąć z rejsu dużo pieniędzy, jego logika opierała się na dość oczywistym wniosku, mianowicie tamci nawet nie zapytali o wynagrodzenie. Cóż miał rację ale kilku rzeczy o mieszkańcach Jaksaru musiał się jeszcze dowiedzieć. Tamci słysząc odchodne słowa popatrzyli się i uśmiechnęli głupio, widać było że trójka nie ogarnęła wyrazu zwroty, czwarty zaś skinął głową. Wyglądało na to że przynajmniej tak będzie musiał się z nimi komunikować. Co by jednak nie mówić nie musiał z nimi toczyć długich rozmów. Sytuacja na razie zapowiadała się ciekawie, po głębszym zastanowieniu można było dojść też do wniosku że najlotniejszy z nich z pewnością lepiej rozumie niż mówi. Jak wiedział Kenji wymowa Cesarskiego była trudna dla ludzi z kontynentu z uwagi na artykulację. Z całą pewnością jednak Jaksarczycy mieli bardziej giętkię języki niż inni i bardziej wyczulony słuch. To ostatnie zaznaczaj sprawiało że stosunkowo łatwo rozróżniali nowe słówka choć nie było to regułą. Wiedza o świecie zdecydowanie przydawała się młodemu kapitanowi i jeszcze nie raz miała być przydatna.
  Jeśli zaś chodzi o kolejnego rekruta po słowach "Panie Profesjonalisto" Kapitan poczuł jak dostaje gęsiej skórki, spojrzenie jego rozmówcy było beznamiętne i puste. Dosłownie dało się poczuć w jego oczach uznanie. Ale było to spojrzenie pełne uznania i grozy. Zapewne te oczy musiały patrzeć na śmierć dziesiątek osób. Mało tego wydawało się że ciągle są czujne. Każdy gest nie umykał uwadze zabójcy. Nawet gęsia skórka Kapitana została najwyraźniej zauważona. Spowodowało to lekki uśmiech ninja – Spokojnie rozumiem kapitanie, gdybym oczekiwał kokosów dalej bym wykonywał swoją poprzednią pracę. Nie oczekuję wiele prócz godnego utrzymania. Zróbmy więc tak, podzielisz się z nami zyskami ze sprzedaży. Powiedzmy.... 1/10 czystego zysku będzie nasza. W zamian pomożemy jak tylko możemy. I tutaj zaczyna się kwestia naszych umiejętności. – spiorunował wzrokiem Nerdyjczyka – Ale na ten temat już sporo usłyszałeś. Cóż starczy że potwierdzę słowa przedmówcy. Dodam też że sam znam się trochę na alchemii, jak i na taktyce. Oboje znamy wszystkie języki i Sora jest dość dobrym sanitariuszem poza byciem alchemikiem. Dobrze też walczy. Moje imię zaś ... – tutaj ninja zaciął się na chwilkę. Po chwili dokończył – Możesz mi mówić Yuzo a na moją lubą Sora. Tak się do siebie zwracamy. Nie używamy po prostu imion przed wygnania. Tak jest ... po prostu tak jest nam lżej. W każdym razie pasują nam twoje warunki. – widać było przygryzioną wargę ninja. Temat ów był chyba dość kontrowersyjny.
  Alkochol działał mocniej choć nie było już takiej różnicy w aktualnym stanie. Kenji mówił luźno i wyglądało na to że jest to w dobrym tonie. Mina zabójcy po kolejnym kielichu rozmówcy też stała się mniej spięta. Cóż może ten miał nadzieję że bardziej luźny kapitan nie będzie zbytnio ingerował w ich prywatne sprawy.
Ilość słów: 579

Awatar użytkownika
Kippek
Człowiek
Posty: 17
Lokalizacja: Szczecin
Miano: Kenji Yashiro
Pseudonim: Kenji-sama
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Punkty Życia: 0/0
Korony: 80
Szylingi: 0
Pensy: 0

śr lut 21, 2018 1:06 pm  

  Mój nowy rozmówca już po moim pierwszym zdaniu udowodnił mi swoją wartość, a nawet się nie odezwał. Zaczynałem się zastanawiać z tyłu głowy czy ja na pewno dożyję końca tej rozmowy. No bo stoi przede mną gość który potrafi mordować bez użycia broni, MA przy sobie broń i stoi na przeciwko mnie gdy ja siedzę i nie mam nawet możliwości szybkiej reakcji i obrony. Musiałem spuścić z tonu i zacząć rozmawiać spokojnie i merytorycznie. Stawiając się nie na piedestale, a jedynie na jednym schodku wyżej.
  Na moje szczęście mój rodak przeszedł do normalnej rozmowy, a ja mogłem odetchnąć z ulgą. Jak się okazało był bardzo rozgarniętym człowiekiem, przez co rozmowa z nimi powinna pójść mi bardzo szybko i przyjemnie. No może prócz momentu w którym trochę się z nim potarguję. Jednak o tym zaraz. – Co do warunków zapewniam godziwe lokum i treściwe posiłki, nikt ze mną nie zginie obiecuję. Co jednak do zapłaty. Hmmmm, aż tylu nie mogę Ci obiecać z całego dochodu bo, będzie to niesprawiedliwe dla reszty. Jednak mam propozycję. Wasz żołd twój i twej ukochanej będzie na równi z resztą, jednak dostaniesz do niego bonusy za wykonywanie ewentualnych zadań no i mogę obiecać jedną dziesiątą z własnego przychodu dla waszej dwójki. Co uważasz na ten układ przyjacielu. – mówiłem szczerze. Widać było po nim że prócz swojej wybranki nie ma nikogo. Postanowiłem wyłożyć kawę na ławę i pokazać że jestem godny zaufania dla swoich i bezlitosny dla wrogów. Tak samo jak on. – Tak więc Yuzo, jeśli pasuje CI taki układ to chciałbym jutro rano poznać Sora'e i porozmawiać z nią tak samo jak z tobą. Wszak muszę znać swoją załogę. – Zanotowałem ich imiona w moim dzienniczku i wstając powoli z ławy wystawiłem dłoń w kierunku mojego nowego podwładnego. – Miło mi Cię powitać w mojej załodze. – powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
Ilość słów: 366

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 24

czw lut 22, 2018 12:37 pm  

Narrator

  Wyglądało na to że zabójca był kontent na słowa Kapitana, skinął głową – Niech i tak będzie, jutro przyjdę z moją lubą, powiedz nam tylko gdzie. Mamy czekać w doku? – ninja nie okazywał swoich emocji lecz można było z jego oczy wyczytać lekkie zadowolenie. Coś jakby właśnie odetchnął z ulgą.
  Oczywiście ninja podał rękę grzecznie po czym odparł –Mnie także Kapitanie. A teraz ruszam powiadomić Sora'e. Do widzenia! – po czym szybko opuścił pomieszczenie. Widać było jak lekko stąpa nawet podczas biegu. Cóż zabójca był z niego pełną parą.
  Po nim w kolejce znalazł się kolejny Cesarski coś około 40 lat. Ten mężczyzna w zwyczajowym stroju, wyglądał aż za zwyczajnie jak na tą tawernę. Podszedł do stolika i powiedział cicho –Zwą mnie Sato, jestem a raczej byłem marynarzem, z 5 lat już siedzę w tej mieścinie. Jeśli zapewnisz mnie żołd wikt i opierunek to chętnie się zaciągnę. Wcześniej 20 lat byłem bosmanem i znam dobrze marynarski zawód. Jeśli chcesz mogę też pilnować tych Jaksarczyków, znam dobrze ich mowę, czegoś się człek przez te 20 lat nauczył. Może lingwista ze mnie żaden ale na pokładowe czynności starczy. – Po przyjrzeniu się bliżej dostrzegało się początek blizny na szyi który znikał pod ubraniem. Kolejna z blizn przecinała zaś dłoń której brakowało małego palca. Włosy były z jednej strony nierówne i wyglądały na znacznie cieńsze. Coś z tym facetem było nie tak ale nie sposób to stwierdzić. Nerdyjczyk zaś patrzył z niemałym zaciekawieniem. Ale ów bosmana najwidoczniej nie znał.
Ilość słów: 327

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość