Kruki donoszą, że nowa aktualizacja – oznaczona numerkiem 1.3 – jest już na forum! A wraz z nią kompletne przebudowanie jednej z frakcji oraz rozwój wydarzeń znanych z Przebudzenia i Synów republiki!

Anjō


Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 19

Anjō

Post#21 » śr sty 03, 2018 8:36 pm

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator
  Ali odparł – Nie nie są kryształowi i nigdy chyba tacy nie byli. Ale to chyba się spodziewałeś w tym przybytku.
Warto jednak byś wiedział o ich wadach. Licz się też z tym że sam nie wiem wszystkiego.
– jego rozmówca był raczej ponury aczkolwiek wyglądało na to że się otworzył i zaczął być całkiem rozmowny.
Po chwili dodał – No chętnie wysłucham twoich wniosków, mówią żeś bystry to zaraz to sprawdzimy.

  Nerdyjczyk słuchał w skupieniu całego wywodu, zdawało się że kilka razy się uśmiechnął ale zasadniczo starał się nie okazywać emocji. Nie zaśmiał się jednak z żartu o pięknej oszczańca.
Dopiero gdy Kenji skończył tamten powiedział wesoło – Sprytnie to wykombinowałeś, no masz talent chłopcze. – jednak po chwili spochmurniał – Z jednym się tylko nie zgodzę, jeśli weźmiesz medyka zostawiając tu jego ukochaną to ryzykujesz zdrowiem wszystkich. Myślisz jak on zareaguje na porwanie. Zgodzi się a potem nas wszystkich powybija żeby wrócił. To zły pomysł, jeśli już to musisz wziąć dziewkę ale druga kobieta na łajbie to już pech.
Podobnie nie radziłbym ingerować w jego prywatne sprawy. Jeśli to wyjdzie na jaw źle to się na nas odbije. No i mała sugestia, nasyłanie na załogantów zabójcę to nieco perfidny pomysł. Większość takich spraw da się rozwiązać polubownie. Proszę tylko pilnuj się uważnie i dbaj o załogę a będzie dobrze. Jeśli chodzi o mnie oprócz nawigacji znam się na sokolnictwie lecz mój ptak dawno przepadł. Tak więc raczej ci z tym nie pomogę. Ale jeśli chcesz nabyć ptaka mogę służyć radą aczkolwiek to kiepski towar handlowy.
– po tych słowach Nerdyjczyk zamilknął. Można było dostrzec w jego czarnych oczach oczekiwanie na jakąś odpowiedź. Spod turbanu na głowie wystawały mu długie czarne włosy. Nie miał wąsów i wyglądał na kogoś w wieku Kenjego. Cóż pytanie tylko że i jemu można ufać.
Ilość słów: 353

Awatar użytkownika
Kippek
Człowiek
Posty: 16

Anjō

Post#22 » czw sty 04, 2018 11:18 pm

Mój rozmówca wysłuchał mnie, a następnie w drugą stronę sam wyraził dość długi i konkretny monolog. Podobała mi się współpraca z tym mężczyzną i miałem nadzieję że zatrzymam go przy sobie jak najdłużej. Kto wie może zostanie ze mną już do końca mojego żywota. Tego nikt nie wie, a sam czas nie wskazywał na takie rozważania. Trzeba było analizować i działać jak podczas bitwy wojsk. Jak gra w kamień, papier nożyce. Skoro wiedziałem jakie jest moje zdanie, poznałem przemyślenia Aliego teraz przyszło do działania. Chodź jeszcze mimo to musiałem dokończyć rozmowę z Alim. – No to skoro tak stawiasz sprawę będziemy musieli go prze trzeźwieć. Co ty na to żeby zamknąć go do jutra gdzieś. W razie pytań powiemy że znaleźliśmy go na ulicy i tyle. Przedstawimy ofertę i zobaczymy co dalej. Zgodzi się albo nie, wszak medyk chyba nie jest nam na gwałt potrzebny. Co do reszty możesz mieć rację, lepiej ich na siebie nie nasyłać ale sam nie wiem czy dam radę utrzymać ich w ryzach jako przemiły młody kupiec. Chyba będę musiał grać kogoś kim nie jestem. Spróbuję poudawać prawdziwego kapitana. Chyba że ty zostaniesz Oficerem i ich przełożonym. Oni będą meldować tobie, a ty z kolei mi. – uśmiechnąłem się tylko bo, miałem nadzieje że się zgodzi. – Co ty na taki rozwój wydarzeń? – zapytałem szczerze zaciekawiony. – No to chyba pora zapytać kto szuka pracy jako marynarz. – rzuciłem od razu po jego wypowiedzi podnosząc się od kontuaru. Wiedziałem jedno musiałem zacząć grać prawdziwego kapitana z krwi i kości. Nie mogłem ukazać słabości. Miałam nadzieję że załoganci wuja będą prostsi do ogarnięcia i bardziej rozgarnięci niż ta przyszła załoga mojego statku.
Ilość słów: 329

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 19

Anjō

Post#23 » sob sty 06, 2018 11:44 am

Narrator
  Ali odparł cicho –Ja jestem zdecydowanie za tym rozwiązaniem, możemy wziąć go na statek i zamknąć w ładowni. Jutro odstawimy go do jego lubej. Baaa jak byś wpisał go szybko do marynarki swojego rodu to i można wcisnąć jego lubej że się zaciągnął na statek i pragnie ustabilizować by wieść z nią spokojne życie. Wtedy będzie miał u nas dług a tamta nie dowie się o jego wyczynach. Wilk syty i owca cała.   Gdy zaś Kenji wspomniał o byciu kapitanem, tamten tylko poklepał go po ramieniu – Jesteś prawdziwym Kapitanem, nie musisz niczego i nikogo udawać. W końcu statek jest twój tak jak reszta załogi. Za bardzo się boisz młody. – roześmiał się a potem chichotał jeszcze bardziej na słowa o pierwszym oficerze. – A jak zgadzam się! Powiem szczerze niezłą robię karierę, w godzinę zostałem pierwszym oficerem okrętu. W tym tempie w miesiąc może będą admirałem a w rok może i królem. Dajcie Oni mi takiej sławy nie trzeba. – Jego rechot niósł się po sali tak głośno że aż reszta ludzi popatrzyła się na Nerdyjczyka głupkowato. Nawet gospodarz wychylił się zza winkla. Szczerze mówiąc w sam raz. Zaraz potem Ali wrzasnął – Kolejka dla wszystkich! Zostałem pierwszym oficerem.
  Jego krzyk rozbudził karczmarza któremu z radości aż świeciły się oczy. Cała reszta towarzystwa nieco zaciekawiona spoglądała ku Nerdyjczykowi ale co ważniejsze ku Kenjemu. Cóż jeśli chciał ich zrekrutować to teraz miał najlepszą okazję. Tym bardziej że po pierwszej kolejce Nerdyjczyk postawił kolejną. Haczyk tylko w tym że nasz kapitan też dostawał swoją część. Tak więc stały przed nim już dwie szklaneczki sake które tylko czekały na opróżnienie.
Ilość słów: 307

Awatar użytkownika
Kippek
Człowiek
Posty: 16

Anjō

Post#24 » pn sty 08, 2018 5:46 pm

  Wszystko co w tej chwili mówił do mnie Ali brzmiało jak moje własne myśli. Jak na razie dokłądnie wszystko co sobie zaplanowałem od pierwszego słowa z karczmarzem przebiegało bezsprzecznie dobrze. No i to mi się podobało. Sam Nedyjczyk poradził mi jak zaciągnąć tego całego lekarza na statek bez większego problemu z nim czy z jego lubą. Plan był prosty i za pewne sprawdzi się w niedalekiej przyszłości. Tak że dalsze kroki mam mniej więcej zaplanowane.
  Wracając do karczmy Ali uświadomił mnie też w tym że to ja jestem najważniejszy na statku i mimo iż jestem młody i nie posiadam za dużo doświadczenia nikt nie podważy mojego autorytetu. Niby kiedyś czytałem coś o obalaniu słabych kapitanów przez załogę, ale słowa Aliego pokrzepiły mnie na tyle że nie zamierzałem dać się obalić nikomu i niczemu. Będę walczył o swoje i udowodnię wszystkim że jestem godny bycia kapitanem, a lepszego to z pochodnią szukać na całym głównym kontynencie. W głębi duszy urosłem chyba podobnie jak mój nowy pierwszy oficer po przyjęciu owego stanowiska. No, a co do tego. To mój nowy Nedyjski oficer był cały w skowronkach. Propozycję stanowiska przyjął bez mrugnięcia okiem, a swoim entuzjazmem podzielił się z całą salą tworząc mi dogodną sytuację do pertraktacji z resztą przyszłej załogi. Ali w przypływie radości wykrzyczał że stawia wszystkim po kolejce ze względu na nowo przyjęte stanowisko. Nawet jaśniepan karczmarz wrócił ze swojego grajdołka ewidentnie bardziej wesoły niż gdy tam wchodził.
  Stały przede mną już dwie kolejki. No, a ja na prawdę nie chciałem ryzykować nieprzyjemności związanych z przedawkowaniem. Jednak skoro to wszystko miało mi pomóc w werbunku to zamierzałem spróbować. Wychyliłem jedna z dwóch kolejek krzywiąc się trochę mniej niż wcześniej i biorąc automatycznie do reki drugą z nich wstałem od stołu i zakrzyknąłem jedynie na całą sale. – Tak, tak dobrze słyszycie. Ten oto człowiek niejaki Ali własnie został nowym oficerem na moim statku. Ale, ale, kim jest oficer i kapitan bez zgranej i świetnej załogi? No własnie nikim więcej jak dwoma pachołami ze statkiem i niczym więcej. Tak więc wychodzę wam na przeciw ze świetną propozycją. Zaciągnijcie się na moją łajbę. Wypływamy jutro, albo po jutrze. Kierunek Jaksar, a dokładniej Śnieżna Przystań. Lukratywny kontrakt i powtarzalność w kursie. Nic tylko zarabiać. Poszukuję ludzi każdej profesji którzy pomogą mi w dodatkowym handlu. Specjalistów od broni, alchemii czy jubilerstwa. Każdy opatrzony wiedzą jest mile widziany na statku. – Przemówiłem bez namysłu starając się zwrócić uwagę gawiedzi. To nie mogło się udać. Moja słowa wręcz wypływały z ust hipnotyzując co niektórych ludzi. Podszedłem do stołu który znajdował się mniej więcej na środku sali i był pusty. Usiadłem przy nim stawiając swój kieliszek i rozkładając mój mały dziennik. – Zapraszam zainteresowanych. I Ciebie oficerze do wspólnej weryfikacji załogi. – rzuciłem to zdanie patrząc i mrugając do Aliego. Udawałem że nic nie wiem o tych ludziach i chcę coś od nich wyciągnąć. Miałem nadzieję że załapie mój blef. No nic mój werbunek chyba ruszył pełną parą.
Ilość słów: 605

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 19

Anjō

Post#25 » śr sty 10, 2018 5:37 pm

Narrator
  Tak więc Kenji wypił jedną szklaneczkę, na jego szczęście był dośc wytrzymały na alkochol. Mimo wyczuwalnego wpływu czuł się całkiem dobrze. W zasadzie to czuł się nawet nieco lepiej. Był bardziej rozweselony i czuł się rozluźniony. Widać było też że słowa Aliego pomogły mu nieco uporać się z własną rolą. Cóż można powiedzieć że przeszedł małą wewnętrzną przemianę.
  Jego słowa wywołały w karczmie małe poruszenie choć nikt nie był zaskoczony. Wszyscy słuchali z zainteresowaniem kalkulując w głowach. No z wyjątkiem Jaksarczyków o których mówili, ci nie myśląc za dużo poderwali się z krzeseł. Ale było ich nie tylko dwóch. Za nimi w kolejce ustawiło się kolejnych dwóch. Najwidoczniej brać z Księstwa była bardzo zainteresowana zaokrętowaniem. Problem był w tym że o tamtych kolejnych nic nie wiedział. Mógł co prawda zapytać Nerdyjczyka a ten wyglądał na równie zaskoczonego. Bracia zaś powiedzieli łamanym cesarskim –My marynarz, dobrze statek pływać i walczać.
  Po chwili do kolejki dołączył Ninja wyraźnie zainteresowany. Nikt inny z Cesarstwa nie ruszył do kolejki. Ninja jednak wyglądał na śpieszącego się. Twarz miał wyraźnie zafrasowaną. Jeśli zaś chodzi o medyka to ten padł gdzieś pod stołem i najwyraźniej nie miał siły nawet się ruszyć. Leżał w szczynach a po chwili zaczął jeszcze wymiotować o czym świadczyły wymowne odgłosy. Cóż widać schlał się do granic możliwości.
Ilość słów: 268

Awatar użytkownika
Kippek
Człowiek
Posty: 16

Anjō

Post#26 » wt sty 16, 2018 7:38 pm

  Po ogłoszeniu swoich zamiarów w oberży całość ewidentnie odżyła. Widać było że wcześniej już przewidywali po co tu przybyłem czekali jedynie na moje potwierdzenie które jak wspominałem przywitali z wielką euforią. Od razu wziąłem się do roboty, wszak po to tu przybyłem. Rozsiadłem się wygodnie przy stoliku, a oni mieli podchodzić i aplikować na mój statek. Podobało mi się to uczucie takiej niby to władzy niby bycia ważnym. Jednak nie zamierzałem emanować jakąś pseudo władczością albo czymś na ten sposób musiałem notować i wypytywać. Wypełnić luki w wiedzy na tematy o których nie miałem pojęcia, na temat życiorysów tych ludzi.
  Pierwsi w kolejce pojawili się Jaskarczycy. Nie zdziwiło mnie to zbytnio jednak podobał mi się ich zapał. Nie brzmieli jakoś wybitnie inteligentnie no, ale nie mogę mieć samych bystrzaków na okręcie. Takie osiłki też się przydadzą, zwłaszcza do tachania początkowo towarem i do ewentualnej obstawy. Spojrzałem od razu na Aliego i rzuciłem mu radośnie – Co myślisz o tych tutaj panie Nawigatorze? – Po czym wróciłem wzrokiem do grupki i zlustrowałem ich z góry do dołu i z powrotem. – No, no wydaje mi się że się nadajecie. Kim jesteście, jak się nazywacie, co potraficie Jaskarczycy? – rzuciłem z zapytaniem. Miałem nadzieje że zrozumieją i odpowiedzą. Chyba że znajdę tłumacza, chodź nie uważałem to za bardzo wymagane. Miałem w planach dowiedzieć się czegoś o tych dwóch nieznajomych, a przy okazji upewnić się co do tej wcześniej opisanej dwójki. Zaczynało się robić konkretnie i podobało mi się to wszystko. Już nawet zaczynałem planować kolejne kroki co do naszej niedalekiej wyprawy.
Ilość słów: 311

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 19

Anjō

Post#27 » czw sty 18, 2018 5:21 pm

Narrator
  Kenji raczej zadowolony był z tego jak przyjęli go ludzie, podobało mu sie też uczucie stania się kimś istotnym. W końcu był teraz prawdziwym kapitanem, mógł poczuć się jak bohaterowie jego książek. Nawet lepiej mógł ich przerosnąć. Wracając jednak do rekrutacji. Pierwsi pojawili się Jaksarczycy, ucieszyło młodego kupca że wykazali się zapałem.
  Pojawił jednak się mały problem, nie za bardzo dało się z nimi komunikować. Zaczęli mówić płynnym Jaksarskim o tym co umieją obficie przy tym gestykulując. Tłumacza nie było jednak dość obrazowo pokazali szorowanie pokładu, obsługiwanie takielunku, bitkę na pięści jak i jeden pokazał sterowanie zarówno kołem jak i sterem piórkowym. Po chwili mieli już skończyć ale jeden z braci Mleczaj dodał wymawiając koślawię – My umiec wszysta co marynarze potrafic. Jo tysz i łowic potrofi. – po czym rękami pokazał łowienie wędką a potem zarzucanie sieci. jak by nie patrzeć wyglądali porządnie. Potem ten, nieco wyższy z braci Mleczaj zaczął wymieniać – Jo Mirosław to je moja brat Siemowit – Wskazał na stojącego obok brata po czym wskazał na dwóch innych chłopa – To je Miesław a po prawo Masza. -Wyglądał na zmęczonego tą wypowiedzią ale najwyraźniej był dumny z siebie że tyle potrafił powiedzieć. Ich Cesarski brzmiał okropnie ale był nawet zrozumiały, szkoda tylko że czeka ich jeszcze bardzo wiele nauki.
Ilość słów: 251

Awatar użytkownika
Kippek
Człowiek
Posty: 16

Anjō

Post#28 » pt sty 19, 2018 1:03 pm

Moi pierwsi potencjalni pracownicy pozytywnie mnie zaskoczyli. Potrafili teoretycznie wszystko co było mi potrzebne na statku, od typowi marynarze z krwi i kości. Takich mi na razie potrzeba najbardziej. W sumie tych czterech plus ludzie przydzieleni od wuja powinni w pełni ogarnąć całość na statku. Będzie tylko trzeba wyznaczyć jakiegoś bosmana który da radę się dogadać z tymi oto tutaj Jaskarczykami bo, ich Cesarski nie należał do najlepszych jakie słyszałem a, sam nie wiedziałem kiedy ogarnę odstawy ich języka. Będzie trzeba coś wykombinować i to tyle. – Dobra chłopaki. Biorę was. Tylko podpiszcie mi się tutaj. – Odwróciłem dziennik w ich stronę i podałem temu najbardziej "oczytanemu ". Jako że czytać nie potrafili raczej nie było im potrzebne cokolwiek prócz podpisu. Sama notka głosiła. Ja niżej podpisany oświadczam pod Bogiem że od teraz należąc do załogi Słonecznej Barakudy, zrobię wszystko co w mojej mocy by, wykonać rozkazy kapitana i nigdy nie będę spiskował przeciwko reszcie załogi. Moja niesubordynacja będzie ukarana tak jak sobie na to zasłużę." Od napisana przed chwilą na kolanie notka która miała mi zapewnić jakiekolwiek bezpieczeństwo. Poza tym odnośnie tej notki miałem plan co do tego zapitego lekarza. Jednak i na to przyjdzie czas. – No to witam na pokładzie chłopaki. Zbiórka jutro przed południem. Nie spóźnijcie się!– Po czym zabrałem od nich dziennik i sprawdziłem czy wszyscy zrobili to co do nich należało. Rozejrzałem się po reszcie pomieszczenia i szukałem innych zainteresowanych pracą dla mnie.
Ilość słów: 280

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 19

Anjō

Post#29 » ndz sty 28, 2018 11:58 pm

Narrator
  Gdy tylko Jaksarczycy podpisali się wrócili uśmiechnięci do swojego stolika dziękując za wybór a najbardziej rozmowny z nich rzekł – Nie pożałujesz szefie! My być dobre chłopaki i zrobić wszystko co trzeba. My dziękować bardzo naprawdę gdyż wasza ratować nam tyłki. Inaczej my utknąć tu i nie mieć pieniędzy.. Widać było że wiele trosk spadło z ich głowy toteż zaraz zamówili sobie jeszcze po piwie. Radoście poszturchiwali się jeszcze chwilkę po czym zaczęli śpiewać coś po Jaksarsku cicho.
  Rekrutacją zainteresował się zaś ninja który cicho podszedł do stolika. –Jeśli szukasz ludzi oferuję swoje usługi, jestem szkolonym ninja i profesjonalistą, za odpowiednie pieniądze zrobię wszystko. Tak się składa że moja luba kazała mi znaleźć bezpieczniejszy fach, może więc się zaciągnę ja i ona. Powiedzcie mi jednak ile możecie zapłacić. – jego mina była poważna a dłoń spoczywała na nożach. Niby odruch ale jednak straszny. W jego oczach jarzył się krwiożerczy błysk stłumiony czymś w rodzaju ukojenia i dziwnej ludzkiej radości.


 
Treść wiadomości dostępna jedynie dla Narratorów oraz upoważnionych do tego użytkowników.
Ilość słów: 213

Awatar użytkownika
Kippek
Człowiek
Posty: 16

Anjō

Post#30 » ndz lut 04, 2018 12:19 am

  Tak więc przyjęcie tych wielkich osiłków z Jaksaru było moim pierwszym krokiem do zapełnienia okrętu, a sam fakt dostania się na mój statek był dla nich nie lada okazją. Sam cieszyłem się że mogłem ich wziąć zwłaszcza że raczej nie oczekiwali wielkiego zarobku z mojej strony. Nie zamierzałem ich jednak kantować aż nadto i wypłacić tyle kasy ile będę uważał za słuszne. – Spoko chłopaki! Tylko ogarnijcie podstawowe zwroty na statku w moim języku. Proszę! – rzuciłem im na odchodne i miałem nadzieję że najlotniejszy z ich umysłu nauczy ich tych niezbędnych podstaw. Chłopaki zaciągnęli się z powrotem do swojego stoliku i zamówił sobie po piwie. No i na zdrowie w sumie! Nie pili nic wybitnego i nie chcieli dużego zarobki, czego niemożna było powiedzieć o kolejnym z moich prawdopodobnie przyszłych załogantów.
  Człowiek który się do mnie zbliżył jako kolejny był bezpośredni. Powiedział co potrafi i zapytał o zarobek. Tak się składało że i ja miałem o nim kilka informacji co mogło mi pomóc w pertraktacji jego kontraktu. Był to ten cały ninja który przespał się nie z tym kim trzeba i teraz wraz ze swoją ukochaną uciekają i szukają schronienia. Nie zamierzałem wystawiać kawy na ławę jak on jednak nie zamierzałem mu płacić jakichś wygórowanych stawek. – Szukam, szukam Panie profesjonalisto. – rzekłem lustrując go od stóp do głów. – Oczywiście przyda mi się ktoś taki jak ty nawet, bardzo. Jednak jak wiesz ja jestem dopiero u początków wielkich kontraktów i zanim zaczniesz inkasować kokosy dzięki współpracy ze mną będziesz musiał się pocieszyć niższymi zarobkami. Oczywiście oferuję wszystko co trzeba ma się rozumieć. No ale jako że kobiety na statku jak to mówią przynoszą pecha będziesz musiał mi przedstawić siebie i swoją lube by, mnie przekonać. Chodzi mi o dokładne umiejętności jak i imię czy nazwisko, ewentualnie jak na Ciebie wołają. – Mówiąc to nie mogłem się powstrzymać i zrobiłem przerwę na kielicha. Strasznie mi zaschło w gardle, a nie zamierzałem kończyć swojej rekrutacji w tym miejscu. – Tak więc jeśli pasuje Ci współpraca ze mną na moich warunkach, powiedzmy po drobnych negocjacjach to słucham. Kim jesteś? – miałem nadzieję ze brzmię sensownie i nie palnąłem czegoś niegrzecznego. W sumie zaczynałem to olewać przez alkohol jednak dalej miałem się na baczności. W razie problemu miałem nadzieję że moi nowi marynarze i pierwszy oficer ruszą do działania.
Ilość słów: 463

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 19

Anjō

Post#31 » pt lut 09, 2018 11:53 pm

Narrator
  Cóż Kenji zorientował się że Jaksarczycy nie zamierzali wyciągnąć z rejsu dużo pieniędzy, jego logika opierała się na dość oczywistym wniosku, mianowicie tamci nawet nie zapytali o wynagrodzenie. Cóż miał rację ale kilku rzeczy o mieszkańcach Jaksaru musiał się jeszcze dowiedzieć. Tamci słysząc odchodne słowa popatrzyli się i uśmiechnęli głupio, widać było że trójka nie ogarnęła wyrazu zwroty, czwarty zaś skinął głową. Wyglądało na to że przynajmniej tak będzie musiał się z nimi komunikować. Co by jednak nie mówić nie musiał z nimi toczyć długich rozmów. Sytuacja na razie zapowiadała się ciekawie, po głębszym zastanowieniu można było dojść też do wniosku że najlotniejszy z nich z pewnością lepiej rozumie niż mówi. Jak wiedział Kenji wymowa Cesarskiego była trudna dla ludzi z kontynentu z uwagi na artykulację. Z całą pewnością jednak Jaksarczycy mieli bardziej giętkię języki niż inni i bardziej wyczulony słuch. To ostatnie zaznaczaj sprawiało że stosunkowo łatwo rozróżniali nowe słówka choć nie było to regułą. Wiedza o świecie zdecydowanie przydawała się młodemu kapitanowi i jeszcze nie raz miała być przydatna.
  Jeśli zaś chodzi o kolejnego rekruta po słowach "Panie Profesjonalisto" Kapitan poczuł jak dostaje gęsiej skórki, spojrzenie jego rozmówcy było beznamiętne i puste. Dosłownie dało się poczuć w jego oczach uznanie. Ale było to spojrzenie pełne uznania i grozy. Zapewne te oczy musiały patrzeć na śmierć dziesiątek osób. Mało tego wydawało się że ciągle są czujne. Każdy gest nie umykał uwadze zabójcy. Nawet gęsia skórka Kapitana została najwyraźniej zauważona. Spowodowało to lekki uśmiech ninja – Spokojnie rozumiem kapitanie, gdybym oczekiwał kokosów dalej bym wykonywał swoją poprzednią pracę. Nie oczekuję wiele prócz godnego utrzymania. Zróbmy więc tak, podzielisz się z nami zyskami ze sprzedaży. Powiedzmy.... 1/10 czystego zysku będzie nasza. W zamian pomożemy jak tylko możemy. I tutaj zaczyna się kwestia naszych umiejętności. – spiorunował wzrokiem Nerdyjczyka – Ale na ten temat już sporo usłyszałeś. Cóż starczy że potwierdzę słowa przedmówcy. Dodam też że sam znam się trochę na alchemii, jak i na taktyce. Oboje znamy wszystkie języki i Sora jest dość dobrym sanitariuszem poza byciem alchemikiem. Dobrze też walczy. Moje imię zaś ... – tutaj ninja zaciął się na chwilkę. Po chwili dokończył – Możesz mi mówić Yuzo a na moją lubą Sora. Tak się do siebie zwracamy. Nie używamy po prostu imion przed wygnania. Tak jest ... po prostu tak jest nam lżej. W każdym razie pasują nam twoje warunki. – widać było przygryzioną wargę ninja. Temat ów był chyba dość kontrowersyjny.
  Alkochol działał mocniej choć nie było już takiej różnicy w aktualnym stanie. Kenji mówił luźno i wyglądało na to że jest to w dobrym tonie. Mina zabójcy po kolejnym kielichu rozmówcy też stała się mniej spięta. Cóż może ten miał nadzieję że bardziej luźny kapitan nie będzie zbytnio ingerował w ich prywatne sprawy.
Ilość słów: 552

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość