Nadeszło Oczyszczenie

Qiroattan

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Smok
Narrator
Posty: 30
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

pn kwie 16, 2018 7:19 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator

  Zostaniesz oddany Tulukowi jako podarunek. Zamieszkasz w Pałacu. Tam o wszystko będziesz musiał zadbać sam. Mamy czas. – Kobiety wyjaśniły mu spokojnie. Wojowniczka uważnie obserwowała reakcji złodzieja, mając na twarzy lekki uśmieszek. Najwyraźniej już teraz czuła sie zadowolona z nowego nabytku. Wydawać by się mogło, że od dawna czekała na chwilę, gdy będzie mogła pozbyć się nieprzychylnego kapłana. A może i wielebny był przeszkodą w wykonaniu jakiegoś większego planu? To miasto, choć dzikie, na pewno rządziło się dokładnie taką samą polityką jak reszta świata. To zaś znaczyło, że było tu wiele miejsca na intrygi. – Jeśli Ci się powiedzie, zostaniesz bezpiecznie wyprowadzony i ukryty aż wszyscy o tobie zapomną. A później uwolniony.
  Jak cały czas, mowa Jaksarki była przerywana to czarnoskórą, a to jej własnymi zmaganiami z tłumaczeniem języka, którego w pełni nie opanowała. Jej dość pewny wyraz twarzy sugerował, że udało jej się uchwycić sens słów które miała do przekazania. Teraz tylko oczekiwała odpowiedzi mężczyzny na propozycję. Najwyraźniej nie mógł on liczyć na większe rozeznanie w terenie. Znalezienie się bezpośrendio u boku celu pozwalało jednak na poprowadzenie rekonesansu na własną rękę, bez potrzeby zdawania się na zdania innych, być może błędnych i mylących.
  Nikogo nie obchodzi twoje życie. – Powiedziała mu na koniec Jaksarka, przybierając poważny, stanowczy ton. – W twoim interesie jest się nie potykać. Pani Adab uczyniła ci łaskę dając ci jakąkolwiek szansę. Drugiej nie dostaniesz.
Ilość słów: 282

Awatar użytkownika
Aldric
Człowiek
Posty: 10
Miano: Aldric Jaeger
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 10/10
Korony: 1
Szylingi: 3
Pensy: 0

śr kwie 18, 2018 8:38 pm  

  Aldric uważnie przysłuchiwał się zdaniom, które padały z ust Jaksarki. — Jest duża szansa na wiele dodatkowych możliwości, gdy już tam dotrę... Prawdopodobnie będzie źle, ale mimo będę musiał opracować jakiś plan — Pomyślał mężczyzna i rozejrzał się w około, a następnie, podsumował.
  — Okej. W takim razie oszczędźcie mi resztę tej paplaniny i zabierzmy się za robotę. Szkoda czasu, skoro to wszystko zależy ode mnie. Powiedział delikatnie się uśmiechając.
Ilość słów: 85

Awatar użytkownika
Smok
Narrator
Posty: 30
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

pt kwie 27, 2018 8:25 pm  

Narrator

  Minął wieczór, a po nim noc. Właścicielka Waldgrosseńczyka zdawała się być zadowolona z jego zapału do akcji, jednak wcale nie przełożyło się to na jego wygody. Nie pozwoliła mu nawet ruszyć się z jego miejsca w namiocie, dostał jedynie koc by miał czym uchronić się przed chłodem. Liche posłanie przełożyło się na jakość odpoczynku. Kiedy dysk Słońca wzniósł się ponad horyzont, obudził Aldrica przypominając mu o tym że ostatni raz pił przed wkroczeniem do Qiroattanu. Jako że czasu na odpoczynek poprzedniego dnia było aż za dużo, nie mógł narzekać na brak energii. Jednak to by było na tyle jeśli chodzi o dobre strony poranka. Obydwie kobiety także się rozbudziły i rozpoczęły dzień od napitku którym nie podzieliły się z niewolnikiem. Na dodatek, nie minęło kilka minut od pobudki, a czarnoskóra już wydała serię rozkazów. I bez tłumaczenia można było się domyślić, że nastał czas podarowania mężczyzny kapłanowi.
  Złodziej został wyprowadzony z namiotu i skierowany w stronę pałacu który pamiętał z dnia poprzedniego. Bez żadnego oporu został wprowadzony do środka. Następnie musiał czekać w wielkiej hali aż jego przyszły właściciel raczy się zjawić. Potem wydarzyła się krótka wymiana pozdrowień i dużo ukłonów. Ostatecznie niewolnik i jego nowy pan zostali sami. Abdul był podejrzanie jasnej karnacji jak na kogoś, kto żył na pustyni. Wzrostem dorównywał swemu podwładnemu, choć był nieco szerszy i wyraźnie grubszy. Odziany był w białe szaty zdobione złotem, a u jego pasa znajdowała się srebrzysta buława pokryta wzorami podobnymi do tych, które można było zauważyć na magicznych przedmiotach produkowanych przez magusów. Kaptur i chusta nie pozwalały dostrzec zbyt wiele szczegółów jego twarzy. Ledwie wrota wejściowe się zatrzasnęły, odezwał się wzorowym Altrachen.
  Kolejny trafił nie do tej karawany co trzeba, ech? – Zapytał. Można było wyczuć nutę rozbawienia w jego głosie. – Miałeś pecha przyjacielu, ale i wielkie szczęście. Większość twoich towarzyszy trafiła w znacznie gorsze miejsca.
  Gestem dłoni zasygnalizował, by mężczyzna ruszył za nim. Poprowadził go poprzez długi, prosty korytarz oraz dwa piętra schodów. Pałac był zbudowany w bardzo prosty sposób, przez co Aldric nie miał najmniejszych problemów z zapamiętaniem drogi. Krój budowli sprawiał że właściwie niemożliwym byłoby się tu zgubić(choć w przypadku ucieczek było to dużym utrudnieniem). Wszystkie korytarze centrowały się wokół jednego, otaczającego główną halę. Podczas drogi widać było kilkoro niewolników krzątających się tam i spowrotem, kilku strażników uważnie obserwujących sługi i... ani jednego miejscowego szlachcica. Może to wczesna pora dnia sprawiała że co bogatsi ludzie nie wyszli jeszcze ze swych komnat, a może po prostu pałac był tak bardzo opustoszały?
  Tu znajduje się twoja noclegownia. – Kapłan poinformował podwładnego, gdy znaleźli się przy parze drzwi wyróżniających się nieco wielkością. – Moja komnata znajduje się na przeciw, kuchnia jest po lewej. Słuchaj się Belli. A teraz chodź ze mną.
  Abdul poprowadził rozmówcę ze sobą na jeden z balkonów z którego rozciągał się widok na opuszczoną część Hirminy. Od razu widać było kontrast pomiędzy pustymi ruinami, a odnowionym i ożywionym miastem w mieście. Wielkie budowle wyłaniały się spomiędzy tych mniejszych, jak gdyby prześcigały się w tym która będzie bardziej widoczna. Strzeliste wieże w wielu miejscach były obalone gdzieś w połowie, utrudniając te wyścigi. Z tego punktu można było dostrzec kawałek pustyni znajdującej się za murami miasta. Kapłan oparł dłonie o poręcz i znów przemówił.
  Więc... Kim byłeś przed pojmaniem? Czym się zajmowałeś?
Ilość słów: 689

Awatar użytkownika
Aldric
Człowiek
Posty: 10
Miano: Aldric Jaeger
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 10/10
Korony: 1
Szylingi: 3
Pensy: 0

czw maja 03, 2018 9:36 pm  

  Aldric zapytał na odchodne jaki będzie sygnał do odwrotu po wykonanej misji, a następnie spokojnie ruszył w zadanym kierunku. Starannie rozglądał się i starał się zapamiętać jak najwięcej szczegółów z otaczających go budowli. W ciszy wsłuchiwał się w otoczenie i podążał w nowym kierunku. Tak jak myślał, nie będzie to proste zadanie, ale na obecną chwilę nie denerwował się z racji, że nie działa w pośpiechu. W konsekwencji może spokojnie planować swoje zadanie i powoli je realizować. Najważniejszymi były drogi ucieczki. W końcu jego oczom ukazała się świątynia, a chwilę potem jej wnętrze. Musiał zaczekać na kapłana, ale dzięki temu miał okazję ponownie przyjrzeć się budowli... Tym razem od środka. Kiedy Kapłan w końcu przybył, Jaeger podążał za nim i słuchał z zaciekawieniem. W końcu zmienił właściciela, a ważniejsze jest gdzie może więcej zyskać.
  — Byłem cyrkowcem, Panie... Akrobatą. Mimo, że na pierwszy rzut oka wydaje się, że mogę być bezużyteczny to prawdę powiedziawszy jestem mężczyzną wielu talentów.
Ilość słów: 193

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość