Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

"Zaraza z Nagate" – Tamashiro Mitsunari

Pomniejsze księgi, opowiadania, spisy świąt, jak i pozostałe, mniej znaczące tomy porozrzucane są po dziesiątkach półek ustawionych w Kompendium Wiedzy. Właśnie natrafiłeś na jedną z nich.
Awatar użytkownika
Everold
Posty: 168

pt lis 09, 2018 1:18 pm  

"Zaraza z Nagate" – Tamashiro Mitsunari



  Przeszło dwa stulecia minęły od wybuchu zarazy na Nagate. Przez cały ten czas wybuch epidemii wydawał się być zagadką. Nastąpił nagle, zamieniając ludzi w szkaradne kreatury ujmujące całemu naszemu społeczeństwu, jak i ludzkości. Dziś znamy ich jako Szarych, jako lud odizolowany od reszty, zmuszony do ciężkiej pracy w kopalniach w zamian za prawo do dalszego życia. Potrzebni byli nam też z innych względów – nawet jeśli oczyścilibyśmy całą wyspę z osobników dotkniętych zarazą, nigdy nie mielibyśmy pewności, czy sami jej nie ulegniemy. Jednak nie o mieszkańcach Nagate to oświadczenie wystosować chciałem, a spisać najnowsze rewelacje na temat wybuchu epidemii. Ja, Tamashiro Mitsunari, Seishin, Trzon Sutato, oficjalnie ogłaszam, iż udało nam się dotrzeć do interesujących zapisków.

***


  Jak wie każdy z nas, w roku 1051 przedstawiciele wszystkich narodów podpisali pokój. Zakończyliśmy Wielką Wojnę, odnosząc przy tym nieodżałowane straty. Jednak dwa stulecia później, pyszni wojownicy ze Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, kuszeni minerałami oraz surowcami znajdującymi się tuż pod Nagate, zaatakowali ponownie. Toczyliśmy nierówną wojnę, jednak ze zdecydowaną przewagą po naszej stronie. Nerdyjczycy nie mieli szans w starciu z naszą flotą, jakimś jednak cudem trzy statki przybiły do Nagate od północno-wschodniej strony. Z pokładów zeszły trzy setki wyszkolonych zabójców, o których nikt nie miał pojęcia. Sułtanat wiedząc, że przegrał wojnę, robił wszystko, by przynajmniej wygrać bitwę. Hassasyni wdarli się do miasta portowego, po drodze wyrzynając niemal w pień pomniejsze osady.
  Ani marynarka, ani straż nie była przygotowana na atak z lądu. Pod osłoną nocy Nerdyjczycy podłożyli ogień pod wszystkimi spichlerzami oraz pozostałymi składami zapasów. W całym mieście doszło do mniejszych i większych eksplozji. I tylko tyle wiedzieliśmy do dzisiaj. Podczas gdy nasi dzieli Samurajowie, gotowi do walki o odbicie portu, przybyli na wyspę, zastali jednie ruiny oraz zniekształcone ciała. Nie przeżył nikt, nawet sami Nerdyjczycy, których okręty odnaleziono dzień później.
  Jak się jednak okazało, śmierć nie dotknęła każdego natychmiastowo. Przy życiu ostała się garstka ludzi, a jeden z nich prowadził pamiętnik, który w tym momencie – gdy to piszę – leży tuż przede mną. Styl pisma wskazuje na osobę raczej wykształconą oraz opanowaną, niestety nie udało nam się poznać choćby nazwiska tego nieszczęśnika. Jeden z pierwszych wpisów, opisujący atak na miasto brzmi dość niepokojąco i to właśnie na nim się skupię.

Niedługo po kilku pierwszych eksplozjach, które wywołało podpalenie magazynów z prochem, stało się coś dziwnego. Na krótką chwilę całą wyspę, a nawet część oceanu objęła błękitna, pulsująca sfera. Trwało to około pięciu minut. Większość mieszkańców, którzy zdołali się schronić przed atakiem, zaczęło skarżyć się na silne bóle głowy oraz kości.

Niektórzy z nas zaczęli łysieć, innym skóra odchodziła od kości, łuszczyła się, jeszcze inni jakby natychmiastowo gnili. Ja napotkałem się na trudności z mową, wywołane opuchnięciem języka i dziwnym, nagłym wydłużeniem uzębienia. Na prawej ręce wyrosło mi coś na kształt zakrzywionych, ostrych kolców. To przekleństwo powoli dotykało nas wszystkich

Tego poranka dwójka Nerdyjczyków odnalazła nasze schronienie. Byli równie wycieńczeni jak my, całkowicie łysi i bladzi. Jednemu z nich z karku wyrosły trzy długie ogony. Nie mam pojęcia czemu nie uciekali z wyspy, oni w przeciwieństwie do nas mieli taką sposobność. Zaatakowali nas, zabili Ryu oraz Misaki. I to był ich błąd. Kobieta w momencie, gdy została przebita tym ich zakrzywionym mieczem, dosłownie eksplodowała, pozostawiając na swoim miejscu chmurę błękitnego dymu. Ludzie stojący tuż obok zaczęli pluć krwią, a ci nieco dalej omdleli. Ja zdążyłem skryć się w drugim pomieszczeniu i oglądałem całe zajście przez uchylone drzwi. Jak tchórz.

Minął już cały dzień. Kilkoro z nas po prostu zmarło, inni wyszli na zewnątrz i już nie wrócili. Zaglądając przez okna widzę jedynie ulice skąpane we krwi, zmutowane zwłoki i ruiny naszych domów. Całe moje ciało pokryło się łuskami. Bóle głowy i kości ustały. Ale czuję, że na tym świecie nie ma już miejsca dla mnie... Dla nas. Nie mam pojęcia co zrobili Nerdyjczycy, ale powinni słono za to zapłacić.


  W tym momencie zapiski się urywają. Autor nie pozostawił ani konkretnej daty, ani dokładnych danych na temat pozostałych osób. Pewne jest jednak to, że oddziaływanie wspomnianej wyżej błękitnej sfery musiało być znacznie większe, gdyż w okolicach lat 1251 – 1253 na pozostałych wyspach, to jest: Sutate, Shihon oraz Tsuri narodziło się kilkaset zmutowanych dzieci, które zesłane zostały na wyniszczone Nagate. Czemu obecnie służy przeklęty ląd – wiemy wszyscy.
  Ja jednak – jak i całe Sutato – wysuwam odważną teorię, jakoby pod wyspą Szarych znajdować miało się coś, co zostało uaktywnione przez eksplozję. Coś mającego bezpośredni związek z magią, coś, co powinniśmy zbadać jak najszybciej. I tym właśnie zajmiemy się na przestrzeni najbliższych kilku lat.
Ilość słów: 950

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość