"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Pacta Sunt Servanda

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 178
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

ndz kwie 22, 2018 7:34 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Nikomu się on nie spodobał — skomentowała słowa Mirandy, po czym zerknęła na strażnika, z którym rozmawiała, na szybko interpretując jego zachowanie i starając się doń dostosować. Mężczyzna wyglądał na wiernego swojej służbie, a poza tym zdawał się znać już młodą Schleicherównę i raczej mało przychylnie do niej podchodził. Władczość Ines tutaj nie pomogłaby, więc postanowiła nieco spuścić z tonu, acz nadal dać im do zrozumienia, ze oni tutaj tylko pilnują porządku i to ona rządzi. Jednocześnie zdawała sobie sprawę, że jeśli to się uda, Miranda stanie się bardziej podejrzliwa niż już jest, acz miała już dla niej wymówkę oraz plan na dalsze jej poczynania. Stwierdziła bowiem, że musi z nią działać jak z Kurtem – z tą różnicą, iż on nic nie podejrzewał, a ona widzi ją dziesiątki kilometrów od domu i rodziny. Sytuacja była skomplikowana, lecz nie niemożliwa.
  To był mój gość, zdawałam sobie sprawę z jej obecności w mojej komnacie. Nie widzę potrzeby, żeby akurat teraz musieć ją zamykać czy zawracać głowę burmistrza takimi głupotami jak głupia dziewucha niepotrafiąca wyjść frontowymi drzwiami. Sama ją doprowadzę do porządku — spojrzała przy tym dosyć krytycznie na Mirandę, krzywiąc się lekko, jakby i jej nie podobało się to zachowanie, co oczywiście było prawdą, odpowiednio zamanifestowaną. Jeszcze brakowało tego, żeby mieszać w to burmistrza. Niedoczekanie ich. Spojrzała zaraz po tym prosto w oczy strażnika, dając mu delikatnie do zrozumienia, że to ona tutaj ma decydujący głos, nie on i że to ona przemawia w imieniu burmistrza.
Ilość słów: 295

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 227
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

ndz kwie 22, 2018 8:21 pm  

Narrator

  Strażnik spojrzał się na swojego towarzysza, a potem znowu na Ines.  -Niestety ale tak to tutaj nie działa. Musimy zgłosić to do kapitana, on wtedy skontaktuje się z władzami miasta. Później informacja zostanie przekazana burmistrzowi, jeśli nie będzie żadnych specjalnych wymagań z jego strony to ta panienka – wskazał na Mirandę – posiedzi sobie trochę w areszcie, w innym wypadku zastosujemy się do zaleceń burmistrza. – Zakończył swój wywód w którym wytłumaczył obowiązujące procedury. Wychodziło na to, że bez ingerencji burmistrza raczej się nic tutaj nie wskóra.
  -Przecież, do kurwy nędzy, nic nie ukradłam! Byłam tylko w odwiedzinach!– Krzyknęła Miranda, była wyraźnie poirytowana tą sytuacją, nie tak sobie wyobrażała ten poranek. Nie widziało jej się kilka kolejnych tygodni spędzonych w areszcie.
  -Przepis jest przepis!– Odrzekł drugi strażnik i szarpnął Mirandą, aby doprowadzić ją do porządku.
Ilość słów: 161

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 178
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

ndz kwie 22, 2018 10:19 pm  

  Burmistrz, burmistrz, burmistrz. Oślizgły węgorz był tutaj sędzią i katem, oczywiście Ines o tym wiedziała, lecz i tak perspektywa kombinowania, byle tę dziewuchę nie wsadzili do lochów za to, że nie potrafi dobrze się skradać i wymykać straży, nie była w smak Ines. Schleicher zdecydowanie nie chciała za dużo kombinować na wyższych szczeblach, bo z każdą sekundą wyglądała na mniej bezradną, a bardziej na kogoś, kto wie, co robi i jest poważany w pewnych kręgach. Dopóki miała wpływ na zwykłą straż, dopóty mogła jeszcze wyjść z tego z twarzą.
  Jaki przepis? — powiedziała oburzona, spoglądając na strażników. — Dziewczyna może i jest niereformowalna, ale w tym momencie nie popełniła żadnego przestępstwa. Siedziała u mnie, za moim przyzwoleniem, będąc moim gościem. Ja zaś jestem gościem burmistrza, więc jakie przestępstwo popełniła? Wychodzenie oknem może i nie przystoi damie, ale dopóki nikogo nie zabiła ani nie okradła nie zrobiła niczego złego. Nie kręciła się tam całkiem nielegalnie, więc aresztowanie jej jest bezpodstawne i tylko przysporzy wam potem problemów w pracy.
Ilość słów: 216

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 227
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

ndz kwie 22, 2018 10:28 pm  

Narrator

  – Ustawa o prawie karnym, paragraf 321, przypis o podejrzanych aktywnościach relatywnych do kieszonkostwa, bądź kradzieży, bądź wysłuchiwania informacji wartościowych. Ustawa nakazuje zarejestrowanie podejrzanego w rejestrze, zaś jeśli podejrzany pojawi się w tym samym miejscu z podobnymi zamiarami nakazuje się aresztowanie i sporządzenie raportu oraz wysłanie protokołu sprawozdawczego do odpowiednich instytucji na terenie miasta. – Wyrecytował paragraf jakby znał go na pamięć, jego towarzysz zaś kiwał tylko głową.
  -Odpowiadając więc Pani już mniej formalnie na twoje pytanie. Wejście do tej dzielnicy jest wykroczeniem które nakazuje nam ją aresztować. Jedynie procedura wykreślenia z rejestru bądź odpowiednie pismo wydane przez władze miasta pozwoliłoby jej tutaj legalnie wkroczyć. Tak się nie stało, więc proszę pozwolić wykonywać nam nasze obowiązki. – Jak widać burmistrz dokonał niezłych reform. Ines pamiętała, że straż wcześniej kierowała się bardziej rozumem, niżeli nakazami. Teraz było wręcz przeciwnie. Kierowali się oni tylko i wyłącznie wytycznymi uzyskanymi z góry.
Ilość słów: 178

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 178
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

ndz kwie 22, 2018 10:52 pm  

  Cała ta sytuacja była zwyczajnie idiotyczna i coraz bardziej irytowała Ines. Nie tak jeszcze ponad rok temu załatwiało się tutaj sprawy, a już szczególnie nie tak, kiedy miano do czynienia z kimś wyżej postawionym. Przyzwyczajona raczej do tego, że jeśli już się odzywa, to się jej słucha, kobieta miała ochotę zwyzywać zarówno strażników, jak i (raczej przede wszystkim) Mirandę. Gdyby głupia nie ryzykowała tak, to by tak nie skończyła.
  Ciche westchnięcie wydarło się z ust kobiety, gdy usuwała się z drogi strażnikom. Przyłożyła prawą dłoń do twarzy w geście zrezygnowania, wcześniej rzucając rozeźlone spojrzenie Mirandzie. Pozwoliła im przejść – wiedziała, jak działa biurokracja i wiedziała, że nic teraz nie wskóra. Jednocześnie w myślach zaśmiała się na myśl o tym, że to wszystko i tak jest przykrywką dla burmistrza, który właśnie miał w szachu całe miasto i sam stał ponad prawem.
  Nie było sensu stania na placu, toteż Ines powoli zawróciła do ratusza, a następnie do swojego pokoju, gdzie już na spokojnie chciała owinąć ramię, po czym przyszykować się, zakładając, że ma tutaj zapewnione wszystko, czego przeważnie używała i zjeść spokojnie śniadanie. Potem pomyśli, co zrobi – mogła zacząć szukać poszlak o tym, czego szukał Werner bądź pójść do burmistrza. Być może poszłoby jej lepiej, niż zrobił to Akton, tym bardziej, że to był człowiek, którego prawo się nie imało i to on miał decydujący głos o wszystkim. Na razie jednak wolała spokojnie zjeść śniadanie.
Ilość słów: 297

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 227
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

ndz kwie 22, 2018 11:11 pm  

Narrator

  Twardogłowy strażnik odbijał wszelkie argumenty. Prośby, groźby i sugestie blokował jego hełm, ale nie ten fizyczny, ten wewnętrzny. Ines miała wrażenie przez moment, jakby się zaciął. Był to spowodowane tym, że ciągle klepał swoją formułkę. Bo jest przepis, bo nie można, bo było mówione. Zdała sobie sprawę, że nie ważne co powie, co zrobi, jakiego argumentu nie użyje, jeśli nie ma dokumentu albo nie jest burmistrzem to nic tutaj nie wskóra. Ku własnemu niezadowoleniu musiała sobie tym razem odpuścić. Była w końcu członkiem wywiadu, nie reprezentowała technicznie ani żadnej władzy wojskowej, ani żadnej władzy cywilnej, praktycznie na papierze ledwo istniała.
  Wróciła do ratusza, gdzie udała się do swoich kwater, aby zmienić opatrunek na ramieniu. Następnie udała się na śniadanie, które przyrządziły jej służące. Po kilku dniach podróży dobrze jest wrócić do jakiś przyzwoitych standardów, chociaż gdzieś tam na końcu myśli ma świadomość, że czeka ją kolejna podróż, nieco dłuższa.
  – Burmistrz zaprasza Panią na plac w południe. Odbędzie się, jak co niedziele, pokazowa egzekucja. To pewnego rodzaju zwyczaj, przestępcy z każdej dziedziny są wieszani, chociaż z okazji waszego przybycia, wybrano głównie zdrajców. Po egzekucji zaprasza on natomiast na obiad i prosi aby poinformować, iż później chciałby z Panią pomówić w cztery oczy. –Lokaj ukłonił się po przekazaniu informacji, po czym wrócił do sowich rutynowych obowiązków.
Ilość słów: 273

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 178
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

ndz kwie 22, 2018 11:32 pm  

  Dzień zaczął się raczej niemiło i pomimo tego, że Ines po raz pierwszy od kilku dni mogła zasmakować normalnych warunków, takich jak obfite śniadanie czy sen w miękkiej pościeli, to spotkanie z Mirandą odcisnęło piętno na jej humorze. Dziewczyna naprawdę zdała się rozbestwić i upaść wyjątkowo nisko, chociaż ku jej własnej zgrozie nie zatraciła charakteru ojca. Dla jej własnego bezpieczeństwa lepiej zdobyć jej przychylność oraz nieco uciszyć, być może zamydlić oczy. Jeśli rzeczywiście zdoła dotrzeć do Hansa, gdy Ines będzie daleko na północy, może powiedzieć coś, co później zaszkodzi kobiecie, a pomimo swojego oddania rodzinie, wolała tego uniknąć.
  Skinęła głową lokajowi, będąc w trakcie konsumpcji posiłku. Nie zdziwiło jej takie przedstawienie aż tak bardzo. Burmistrz był specyficznym człowiekiem – jego upodobania były wynikiem wysokiego wyrafinowania oraz bezwzględności. Zaś widowiskowe powieszenie zdrajców stanu zmusi ludzi do przemyślenia, czy chcą rzeczywiście mieć wątpliwości. Cóż, może i Ines będzie do nich mniej skora?
  Przede wszystkim wzięła długą kąpiel przed południem. Potem ubrała się ładniej, wręcz reprezentacyjnie, uczesała, pomalowała. Gdzieś z tylu głowy miała jednak przestrogę, aby nie zachowywać się zbyt swobodnie podczas przedstawienia. Plotki rozchodzą się z szybkością błyskawicy i wszystko może działać na jej niekorzyść, jeśli dojdzie do Endenbergu. Zaczynała myśleć, że im dłużej będzie siedziała w tym mieście, tym bardziej sobie grabi. W końcu też ruszyła na plac, zastanawiając się, kto będzie kozlem ofiarnym dla Orłów oraz to, co w takim razie burmistrz przygotował na przybycie króla.
Ilość słów: 302

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 227
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

ndz kwie 22, 2018 11:48 pm  

Narrator

  Zakończyła posiłek i zgodnie z prośbą lokaja, a raczej z zaproszeniem burmistrza, ruszyła na plac. Droga nie była daleka, a wszystko przygotowane. Kamienne schody obstawione przez straż jak i również przez żołnierzy Orłów prowadziły do małej loży, która była odsłonięte. Kilka bogatych foteli, stół z winem i owocami. Siedział tam sędzia, jeden z wyżej postawionych w Porcie Awos, na lewo od niego Akton, potem burmistrz zajadający się winogronami sprowadzonymi z Cesarstwa, a na lewo od burmistrza wolne miejsce dla Ines.
Fotele wykładane były miękkim materiałem, aczkolwiek Ines nigdy nie spotkała się z czymś takim. Nie było to jednak teraz istotne. Liczyło się to co widzi przed sobą, czyli wielka pokazowa egzekucja. Tłum gapiów zebrany wokół drewnianego pomostu, podniesionego na ziemią, na którym ustawiono sześcioro skazańców. Dzieliło go jakieś sto metrów od kamiennego podestu na którym siedzieli najważniejsi goście, no i oczywiście podest dla arystokracji był znacznie wyżej niż drewniany pomost i reszta pospólstwa.
  Sędzia odczytywał wyroki i mówił za co skazani są kolejni przestępcy. Pierwszą kobietę skazano za pisanie do swojego dostawcy towarów. Prowadziła ona sklep wielobranżowy i opisywała mu niespokojną sytuacje w mieście. Uznano, że zamiast pisać mu o potrzebnych jej dobrach, podawała też informacje które nie powinny lecieć w obieg. Kolejny człowiek to były urzędnik, wyklinał burmistrza i twierdził, że senat jest nieśmiertelny, a zdrajcy zawisną, jak na ironię, to mu właśnie zaraz przyjdzie zawisnąć. Pozostała czwórka została skazana za pomniejsze występki kojarzone ze szpiegostwem.
  -Aczkolwiek jego litościwa ekscelencja, burmistrz Portu Awos... – Sędzia wskazał na burmistrza. – Zgodził się na puszczenie jednego z was wolno. – Ines widziała jak oskarżonego urzędnika ściągają z taboretu i zdejmują linę z jego głowy, po czym przecinają mu więzy, a sam ucieka gdzieś w tłum. Burmistrz spojrzał się na Aktona i uśmiechnął. – Tutaj ściany mają uszy i oczy, mogłeś okazać nieco uprzejmości. – Powiedział kąśliwym i cichym głosem, jednak na tyle wyraźnym aby Ines też mogła to usłyszeć, po czym wziął drobny łyk wina.
  – Zamiast jego, skażemy kogoś z wyższej strefy. – Na pomost wprowadzono kobietę, to była Miranda. Postawiono ją na taborecie i założono pętle na szyje. – To córka jednego ze zdrajców, Miranda Schleicher!– Tłum zaczął buczeć i skandować, czekając na rozpoczęcie wieszania. Miranda była ostatnia w kolejce.
  -Przerwij to, natychmiast! – Akton szybko skierował wzrok na burmistrza, ale ten nie zamierzał przestać. – Żeby stać się silniejszy od swojego ojca musisz zabić w sobie młodego chłopaka i wychować twardego polityka. Po prostu patrz. – Odrzekł szorstkim głosem.
Ilość słów: 493

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 178
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn kwie 23, 2018 10:34 pm  

  Siadając na podeście, w otoczeniu "elity" Portu, Ines czuła się niczym... cóż, można byłoby to określić słowem królowa, lecz w pejoratywnym znaczeniu, przez to, iż siedziała na takim widoku, koło jaśniejącej gwiazdy tego wydarzenia, burmistrza. Siedziała tam – i z obojętnością spoglądała na twarze skazanych, słuchając sędziego. Wyroki, za które powieszono zdrajców były wręcz śmieszne, ale jako, że Ines działała w myśl – nie znasz, nie interesujesz się, raczej mało posiadała empatii dla tych oto ludzi. Bezimienni, bezkształtni. Oczywiście na pewno mieli rodziny, znajomych, pasje, miłości, tyle że dla kobiety było to niepotrzebną, wręcz niepożądaną informacją, która wyciągała kruche sumienie na zewnątrz i utrudniając zadanie.
  Zaskoczenie spowodowane uwolnieniem urzędnika, który jawnie obrażał jaśnie najwyższego pana burmistrza ustąpiło... szokowi, gdy w zamian za niego na podest wyprowadzono Mirandę. Ines oblał zimny pot, w głowie jej się zakręciło, a tuż po tym, jakby lodowaty strumień spłynął po jej ciele, natychmiast zrobiło się jej gorąco. Słyszała słowa burmistrza, który zrobił to... tylko dlatego, aby dopiec Aktonowi. Słyszała odczyt sędziego i w końcu widziała ją – dziewczynę może i niereformowalną, działającą na nerwy Ines, ale raczej niewinną, nie licząc drobnych kradzieży, których prawdopodobnie się dopuściła.
  W pierwszej chwili do głowy kobiety wpadła myśl, raczej okrutna. Śmierć Mirandy była jej na rękę. O ile nikt nie połączy faktów, że nie jest ona sama tutaj przetrzymywana i jakimś cudem to dotrze do Endenbergu, wraz z jej ostatnim oddechem umrze niebezpieczeństwo odkrycia jej prawdziwych intencji. Pytaniem było tylko, czy Ines gotowa była na takie poświęcenie? Zdążyła poznać dziewczynę, jej matkę, głównie to jej brata oraz przy okazji ojca. Wiedziała, jak się zachowuje, co robi, jak mówi, widziała jej mimikę, znała historię, słowem – teraz ciężko było jej na takie poświęcenie. Być może nawet zbyt ciężko.
  Siedząca na krześle Ines zacisnęła dłonie na oparciach, aż kłykcie jej pobielały, podobnie zresztą do niej samej. Chociaż myśli jej goniły nieco zbyt szybko, ona sama wiedziała, że roszczeniowo nie podejdzie burmistrza. Akton popełnił tę gafę i teraz cenę płaci ktoś całkiem niezwiązany ze sprawą. Emocje nie były tutaj pożądane.
— Pytanie tylko, jak wieszanie niewinnych ludzi pomoże mu zostać silniejszym niż jego ojciec. Powiedziałabym raczej, że właśnie próbujesz ulepić z niego drugiego Markusa — wtrąciła się Ines, cały czas siedząc jak na szpilkach. Serce biło jej jak szalone, a na czole już występował pot. Głos delikatnie jej drżał, był dosyć cichy. Całą siłę woli wkładała właśnie w to, aby opanować swoje emocje i musiała przyznać sama przed sobą, że było ciężko. — To nie jest właściwe, to miała być egzekucja zdrajców naszej sprawy, a nie ich krewnych, których nawet nie interesuje ta wojna. A już tym bardziej nie tak powinno się uczyć ludzi, jak trzymać język za zębami. Nie powinniśmy tego kontynuować.
Ilość słów: 584

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 227
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn kwie 23, 2018 10:57 pm  

Narrator

  – Próbuje ulepić z niego coś wspanialszego, niż Markusa. Markus nigdy nie zabiłby syna. – Ines mogła zrozumieć ironię, którą burmistrz zawarł w tych słowach, jednak było to po części prawdą. Akton technicznie rzecz biorąc, zabijając ojca posunął się do czegoś, do czego to jego ojciec by się nie posunął. Teraz wystarczyło mu tylko pokazać jak niewinna osoba ginie, tylko dlatego że się z nim spotkała.
  – Jest rodziną wroga, nie walczy dla naszej sprawy i jest w posiadaniu informacji, których nie powinna posiadać. W moich standardach to już poważna zdrada. – Odrzekł znowu burmistrz, spoglądając to na Ines, to na Aktona. Kat zrzucił stołek z pierwszą osobą i skierował się do kolejnej. Tłum skandował i przyklaskiwał, pospólstwo wyjątkowo dobrze się bawiło.
  – To że nie widzisz zakrętu, nie znaczy że go tam nie ma. – Powiedział Akton, jakby powtórzył coś ze swoich myśli. Słowa skierował sam do siebie, milknąć na chwile. Jedynie Ines usłyszała to co mówił, burmistrz był zajęty kłótnią z nią i podziwianiem swojego przedstawienia.
  -Wyrok już zapadł, więc usiądźcie wygodnie i... – Burmistrz obrócił głowę w kierunku Aktona, a ten właśnie schodził pospiesznie z kamiennej loży.
  -Straż! – Krzyknął, a oddział orłów ruszył z nim, torując mu drogę do szubienicy. Straż miejska bała się ich zatrzymywać, a na twarzy burmistrza pojawił się złowrogi grymas. -Nie przewidziałem, że posunie się aż tak daleko. No cóż, z mojej popołudniowej rozrywki nici. – Wstał z fotela, dopił wino i w akompaniamencie strażników ruszył do ratusza. Egzekucja pozostałej trójki, w tym Mirandy, została przerwana przez Aktona, który to mało nie powiesił samego kata ze złości. Gapie widząc że przedstawienie jest przerwane i zrobiło się groźnie, zaczęli się rozchodzić. Straż zabrała dwójkę pozostałych zdrajców, a na drewnianym pomoście został tylko Akton, Miranda i grupa żołnierzy.
Ilość słów: 348

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 178
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

wt kwie 24, 2018 5:00 pm  

  Ines nie znała starego konsula na tyle, aby oceniać Aktona przez jego pryzmat. Mogła jedynie podejrzewać, jak Markus postąpiłby w takim przypadku. Co zrobiłby, gdyby dowiedział się, jak ciemno jest pod latarnią? Zabiłby, wydziedziczył, wsadził do lochów, publicznie upokorzył? Prawdopodobnie to jego syn znał odpowiedź na to pytanie, chociaż i w to można było wątpić. Taka Ines na przykład nie była pewna, czy jej ojciec sam podpisałby wyrok śmierci, kopnął stołek pod nią, czy może starał uciszyć sprawę. To i tak nie znaczyło, że moralnie czyn Aktona był właściwy bądź ona sama go usprawiedliwiała. Nie robiła tego. Ona... raczej brała pod uwagę wszystkie możliwości.
  — Z każdego zdrajcy można zrobić sojusznika, nawet jeśli on sam o tym nie wie — odpowiedziała, patrząc, jak pierwsza osoba zawisła. Serce zabiło jej jeszcze mocniej, a w gardle zaczęło zasychać. Jej własna moralność w tym momencie biła się sama ze sobą. Z jednej strony była chłodna, okrutna logika, a z drugiej uczucia i współczucie. Kobieta nie wiedziała więc, co sama ma ze sobą robić.
  Zwróciła uwagę na dziwne, wyrwane z kontekstu słowa Aktona, ale nie zamierzała poddawać się, nadal próbując przekonać burmistrza. Usiąść wygodnie nie zamierzała tym bardziej i już miała powziąć ostrzejsze kroki, gdy to właśnie Krasus zrobił to, do czego ona sama by raczej się nie posunęła. Wstał i ruszył do szubienicy. Ines zamarła z półotwartymi ustami, spoglądając, jak ten przedziera się do podestu otoczony przez wierne Orły. Chcąc nie chcąc cały spektakl został przerwany, szczęśliwcy nie zostali powieszeni, burmistrz zdenerwował się jeszcze bardziej, a tłum począł się rozchodzić do swoich spraw, bardzo szybko zapominając o całej szopce. Na podeście został tylko Akton, Miranda, jego żołnierze.
  Ines poczuła się głupio, bardzo głupio. Podczas gdy ona próbowała wtłuc do głowy burmistrza coś, co odbiłoby się odeń jak od ściany, on wykonał jeden co prawda głupi, acz heroiczny ruch dla kobiety, którą spotkał tylko raz. To było dla niej samej co najmniej dziwne. Z jednej strony zabija własnego ojca, a z drugiej tańczy na krawędzi z człowiekiem, który w każdej chwili może zmienić stronę, tylko dla jednej, nieznajomej dziewuchy.
  Cała sytuacja była bardzo stresująca dla Ines, która wstając, postanowiła nalać sobie wina stojącego na stole. Nalała i wypiła duszkiem całe, łapiąc się przy tym, że ręce jej się delikatnie trzęsą. Zacisnęła je w pięść raz i drugi, schodząc z podestu, po czym włożyła do kieszeni płaszcza. Podeszła powoli, blada, raczej mało wyraźna, jeśli można tak to ująć, patrząc, co się tam dzieje oraz co mówią. Szła powoli.
Ilość słów: 520

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość