"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Pacta Sunt Servanda

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

sob kwie 21, 2018 12:56 am  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  To już nie była tylko wściekłość. To, co usłyszała od Aktona, przyprawiło ją o czystą nienawiść. Patrząc na niego, chciała zwyczajnie, na oczach większości go zamordować, nie bacząc na konsekwencje swoich czynów. Wyzywanie od własnego ojca to jedno – ale wplątywanie w tę raczej dziwną w tej sytuacji wymianę zdań jej synka było mocną przesadą. Dzika furia wypełniła jej oczy, gdy tylko o nim wspomniał. I rzeczywiście, wyszła z karczmy, ale najpierw sprzedała rudzielcowi mocnego liścia w twarz. Przechodząc obok, wysyczała jeszcze:
Nie waż się nigdy więcej wspominać o moim synu – po czym wyszła, postanawiając wrócić do ratusza. Całą drogę nią trzeslo, pragnęła na zmianę się rozpłakać ze złości jak i rzucić się na przypadkowego przechodnia. Akton naprawdę ją obraził i nie zamierzała mu tego puścić płazem. Inna sprawa, że trafił w czuły punkt – największą watpliwosc Ines dotycząca tego, dla jakich wartości tak naprawdę walczy oraz tego, że rzeczywiście staje się taka jak on, a jej własny syn będzie w taki sam sposób gardził własną matką.

  Sen miała niespokojny i obudziła się rano całkowicie niewyspana. Nie dość, że nie mogła zasnąć przez dłuższy czas, to jeszcze raczej niemiłe sny ja dreczyly. Jednak to nie one ją obudziły lecz dziwne stukanie. Otworzywszy oczy, na swoim biurku ujrzała... Mirandę. Natychmiast się zerwała, siadając gwałtownie na łóżku i szukając w pierwszym odruchu jakiejś broni do obrony. Oczywiście nie miała pod poduszką miecza, a sztyletu raczej żadnego aktualnie nie posiadała. Po chwili jednak zorientowała się, że ta raczej nie miała wrogich zamiarów, chociaż sam jej pobyt tutaj nie należał do zwyczajnych rzeczy i był co najmniej dziwny.
  – Co... skąd ty się tutaj wzięłaś?! – zaraz zorientowała się jednak, że okno jest otwarte. Zmarszczyła brwi, taksując kobietę od stóp do głów, zwracając uwagę na jej niecodzienny wygląd. To wyrzuciło z jej głowy resztki snu. Zrobiła się przez to natychmiast podejrzliwa. Ostrym głosem zapytala: – Szpieg, skrytobójca czy złodziej? Kim jesteś?
Ilość słów: 390

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

sob kwie 21, 2018 12:10 pm  

Narrator

  Miranda uśmiechnęła się kącikiem ust, słysząc pytanie zadane przez Ines. Nie spodziewała się, że ktoś przeceni jej umiejętności, sugerując że może ona być szpiegiem, czy skrytobójcą. – W mieście plotki szybko się rozchodzą. W dodatku burmistrz zazwyczaj przyjmie gości w którejś z komnat na pierwszym piętrze. – Widocznie była dobrze poinformowana, ale cóż, nikt nie krył tutaj wizyty Aktona i Ines. Nie trzeba było długo szukać, aby dowiedzieć się do kogo przybyli i gdzie się zatrzymują. Może i miastem rządzą teraz Orły, ale strażnicy i żołnierze nie są nowi, wcześniej służyli burmistrzowi i nadal to robią, nadal są na jego rozkazy, tylko walczą po innej stronie.
  – Rozmawiałam z matką, teraz wiem jak mnie znalazłaś. Ojciec z bratem nie przebywają już w stolicy, nie ma ich też tutaj, wiesz gdzie są? – Zapytała łagodnym głosem, była ciekawa co się z nimi stało. Liczyła że może uda jej się odnowić z nimi kontakt, wiedziała że chcieli się z nią skontaktować, ale matka przez lata im to uniemożliwiała.
Ilość słów: 200

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

sob kwie 21, 2018 12:39 pm  

  — To była pierwsza komnata, do której zaglądnęłaś? — zapytała kąśliwie Ines, nieco się jednak uspokajając. Wstała z łóżka, narzucając na siebie szlafrok i podeszła do okna, zaglądając, jak wysoko jest stąd do ziemi. Zerknęła także na niebo, chcąc się zorientować, jaka pora dnia jest dokładnie. Przymknęła je tuż po tym, aby następnie zacząć myszkować po pokoju w poszukiwaniu wyposażenia – powinno tutaj być, więc po chwili siedziała na skraju łóżka, rozczesując grzebieniem włosy.
  — Prawdopodobnie w drodze do Endenbergu. Nie znam wielu szczegółów, odkąd wszystko runęło i się rozdzieliliśmy — odpowiedziała dosyć sucho, szarpiąc mocniej jeden ze skołtunionych kosmyków. Po chwili dodała jeszcze: — Dlaczego nie poprosiłaś o spotkanie, tylko kombinowałaś, zamiast wejść drzwiami?
Ilość słów: 144

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

sob kwie 21, 2018 2:42 pm  

Narrator

  – Rozdzieliliście? Raczej wygląda na to że wykorzystałaś mojego naiwnego brata, a teraz pracujesz dla jego wrogów. – Parsknęła na końcu. Jakoś nie przekonywała ją odpowiedź udzielona przez Ines. -Myślisz, że wpuszczają do tej dzielnicy wszystkie przybłędy z portu? Może i mam nazwisko mojego brata, ale w tym miejscu ono nie działa, a w obecnej sytuacji mogłoby przysporzyć więcej problemów niż przynieść pożytku. – Wstała z biurka i założyła ramię na ramię, spoglądając na Ines. Nie podobało jej się to, że dostaje tylko szczątkowe informacje. -Dlaczego współpracujesz z tym Aktonem, przecież on jest po stronie nowego "króla"? Dlaczego nie pojechałaś do Endenbergu? Mój brat wie że tu jesteś? I co to za rana na twoim ramieniu? – Zalała Ines najrozmaitszymi pytaniami. Dociekliwość i spostrzegawczość musiała odziedziczyć po ojcu, chociaż lepiej dla niej w obecnej sytuacji, żeby nie miała jego temperamentu. Wpatrywała się w Ines, czekając na odpowiedź.
Ilość słów: 176

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

sob kwie 21, 2018 5:33 pm  

  Twarz Ines ścięła się w bliżej nieokreślonym grymasie, zawieszonym gdzieś pomiędzy zaskoczeniem a złością. Musiała przyznać przed samą sobą, iż spodziewała się po tej dziewczynie czegoś nieco innego. Raczej zlekceważenia, być może naiwności oraz oczywiście arogancji – przynajmniej tego ostatniego jej nie brakowało, chociaż objawiała się ona w całkiem innym kierunku – złym i niepokojąco ofensywnym dla Ines.
  Nie pracuję dla żadnych wrogów — odpowiedziała nieco ostrzej niźli przed momentem, zaczynając żałować, że w ogóle jej szukała, że w ogóle ją znalazła. Ta rozmowa zaczynała być bardzo niewygodna i pochmurna Ines gorączkowo myślała teraz nad jakąś wymówką. Taką, że jeśli jakimś cudem jakiekolwiek wieści dotrą do Endenbergu, nie wyjdzie, że jest zdrajczynią bądź kolaborantką. A w obecnej sytuacji, gdy Miranda siedziała tutaj i dopytywała ją o każdy szczegół, zauważywszy nawet to, że zdążyła przykryć szlafrokiem opatrunki na lewym ramieniu, należało mieć się na dużej baczności.
  Zadajesz strasznie dużo pytań. To nie jest takie proste — odpowiedziała, krzywo się nań patrząc. Skończyła czesać włosy i podeszła do maści oraz opatrunków. Po drodze pomasowała nos – nadal się nie zagoił, pomimo starań medyków i wciąż bolał. Rana za raną, ciekawe gdzie dostanie następnie. — Nie wiem, czy on wie, że tu jestem. Mam nadzieję, że tak. A nie pojechałam, bo nie mogłam. Uwierz mi, gdybym tylko mogła, to bym to zrobiła nawet w tym momencie, jak stoję. Nie zostawiłabym z własnej woli dziecka na tak długi czas. A rana to oparzenie. Uzdrowiciel mówił, że powinno się zagoić niedługo. — wymamrotała, zaczynając odwiązywać ranę. Skrzywiła się, widząc poparzone ramię, ze zdartą i spieczoną skórą. Zrobiło jej się niedobrze, ale musiała to opatrzyć, jeśli chciała, żeby się zagoiło. Dodała jeszcze, próbując zmienić delikatnie temat: — A dlaczego ty po tym, jak odstawiłaś matkę do przytułku dla starców nie wróciłaś do Kinkengardu tylko przepijałaś pieniądze po karczmach? — spojrzała na dziewczynę, przyglądając się uważnie jej reakcji. Oskarżała ją o zostawienie Hansa, a sama majac okazję do powrotu tego nie zrobiła.
Ilość słów: 409

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

sob kwie 21, 2018 5:42 pm  

Narrator

  – Nie chciałam robić kłopotów. Już mieszkając z matką zbyt dobrze mi to wychodziło. Myślałam że nie piszą bo nie mogą. Okazuje się jednak, że nie pisali i nie kontaktowali się bo nie chcieli, więc będę musiała sobie z nimi porozmawiać. – Podeszła znowu bliżej okna. Póki co nikt nie przeszkadzał ich rozmowie, Akton widocznie jeszcze spał, albo wolała nie pokazywać się Ines w innych sprawach niż oficjalne.
  – To ojciec zadecydował o tym podziale. Matka z córką, ojciec z synem. Idealnie nieidealna wizja. – Wyszła przez okno na mały skośny daszek, z którego można było dostać się na niższą kondygnacje budynku, a stamtąd na podest. Za chwilę znalazła już się na parterze.
  – Ej, ej! Zabieraj te łapy ode mnie! Puszczajcie!– Podchodząc do okna Ines mogła zauważyć jak dwóch strażników zatrzymuje Mirandę na dole, stali tuż pod miejscem w które zeszła. Jak widać szczęście złodzieja ją nagle opuściło.
Ilość słów: 181

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

ndz kwie 22, 2018 2:43 pm  

  Kłopoty – to słowo całkiem dobrze opisywało Mirandę i to nie tylko pod względem jej samej, ale też tym, że przysparzała ich Ines. Z sekundy na sekundę żałowała ona, że w ogóle postanowiła ją odszukać. Dziewczyna była sprytna i kojarzyła fakty. Jej matka obwiniała siebie samą za to, że nie odpisywała na listy i w gruncie rzeczy nie pytała, skąd do cholery wzięła się tu nagle żona swojego syna. Jej córka zaś była raczej... z krwi Kurta, jeśli można tak to ująć i miała ten zmysł, który aktualnie przyprawiał kobietę o białą gorączkę.
  Z tego co wiem pisali do twojej matki. A skoro ona nie odpisywała, to mogli założyć błędnie, że nie chcecie się z nimi kontaktować. Wina leży po obu stronach — odpowiedziała, nakładając powoli i starannie maź podarowaną przez doktora. Skupiona na opatrywaniu rany nie zauważyła nawet, kiedy Miranda podeszła do okna. Dopiero po chwili, gdy zrobiło się ciszej, a po chwili już z dołu doszły do niej krzyki dziewczyny, Ines uniosła głowę znad właśnie bandażowanego ramienia, by zobaczyć, że jej już nie ma. Podeszła natychmiast do okna, by ujrzeć raczej interesującą scenę. Mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem, widząc, że raczej nie miała ona szczęścia w ucieczce. Kusiło ją w tym momencie, by pozwolić straży zabrać ją do lochów – w końcu była ona sporym utrapieniem dla Ines. W końcu jednak westchnęła ciężko, zdając sobie sprawę, że jeśli potem jakimś cudem dostałaby się do Hansa, mogłaby być dla niej jeszcze większym problemem niż teraz. Należało więc obrócić tę dziewczynę w drugą stronę – tak, aby stała się choć częściowo jej przychylna.
  To, co wymsknęło się z ust Ines, raczej wysoko postawionej kobiecie nie przystało, acz i tak nikt jej tutaj nie słyszał. Zawinęła na szybko bandaż i ubrała się w pierwsze znalezione ubrania, po czym wręcz wybiegła z pokoju, z trzaskiem zamykając za sobą drzwi i cały czas kląć pod nosem. Miała nadzieję, że tutejsi strażnicy nie będą robili kłopotów. Zwracanie się do burmistrza o ułaskawienie kogoś, kogo wsadzili do lochów, nie byłoby raczej czymś, do czego Ines chciałaby się posunąć. Burmistrz jak to burmistrz, oślizgły węgorz i kobieta wolała z nim nie spółkować w jakikolwiek sposób.
Ilość słów: 448

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

ndz kwie 22, 2018 4:56 pm  

Narrator

  Zerwała się z miejsca, narzuciła na siebie ubranie i wybiegła na korytarze ratusza. Szybko przebiła się przez pierwsze piętro do schodów, zbiegła po nich błyskawicznie i wyleciała z budynku, ruszając w kierunku placu, gdzie zabrano Mirandę.
Weszła w tłum, początkowo nieco zdezorientowana. Prawie o każdej porze dnia był tu tłok, rankiem może nie taki jak w południe, ale większy niż nocą. Zauważyła po chwili Mirandę zakutą w kajdany, prowadzoną przez dwóch strażników uzbrojonych w halabardy.
  – Mówiliśmy Ci kilka razy, żebyś nie pojawiała się więcej w tej dzielnicy. Ile można powtarzać? Teraz lepkie łapki chciałaś położyć na majątku burmistrza? Posiedzisz trochę to może zmądrzejesz, a jak burmistrz nie będzie w nastroju to ręka poleci. – Strażnik wiedział co mówi. Za kradzież grozi tu ucięcie ręki, chociaż Miranda niczego nie ukradła, to wielokrotnie przyłapano ją tutaj na próbach kradzieży, w dodatku teraz widziano jak czmycha z ratusza. Nadal nie jest to kradzież aczkolwiek burmistrz jest człowiekiem z bardzo kolorowym temperamentem, jeśli nie będzie w nastroju to Miranda może stracić dłoń.
Ilość słów: 217

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

ndz kwie 22, 2018 6:46 pm  

  Przepychanie się przez tłum, który nie spał chyba odkąd pierwsze kury zapiały, było lekko uciążliwe, tym bardziej, iż w trakcie, gdy Ines wychodziła naprędce z ratusza, strażnicy zdążyli oddalić się z Mirandą na sporą odległość. W dodatku kobieta co chwila poprawiła spadający płaszcz czy bandaż, który znowu się zaczął odwiązywać, w myślach i pod nosem wyklinając Mirandę od najgorszych kobiet – ladacznic, złodziejek, nie mogąc się nadziwić, jak córka wielkiego senatora zdążyła upaść tak nisko, że już nie pierwszy raz ją stąd wynoszą zakutą w kajdany.
  Oczywiście Ines była zdania, że ucięcie łapy tej gówniarze nieco mogłoby ostudzić jej charakter, lecz jak to Ines, bardziej przejmowała się sobą oraz tym, jak to zaszkodzi jej, niż ogólnie pojętą litością. Poniekąd miała na myśli też, że może jednak jej rodzinie to się może nie spodobać. W każdym razie nie było jej na rękę, żeby ucinali inną rękę komuś, kto nosi nazwisko identyczne z jej.
  Dociskając lewe ramię do boku, dogoniwszy straż ciągnącą Mirandę, zastąpiła im drogę. Wyprostowała się i gniewnie, jakby wręcz karcąco spojrzała po nich. Prawą ręką podparła się o biodro, lewą trzymając luźno, lecz właśnie przyciśniętą, żeby bandaże się zbytnio nie odwiązały. Przekrzywiła lekko głowę i otaksowawszy spojrzeniem mężczyzn, powiedziała ostrym, nieznoszącym sprzeciwu tonem:
Co to ma znaczyć? Z jakiej racji zatrzymaliście tę dziewczynę?
Ilość słów: 281

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

ndz kwie 22, 2018 7:16 pm  

Narrator

  Jeden ze strażników odwrócił się, słysząc słowa Ines. Poprawił swój hełm i przyglądał jej się przez moment. Skądś ją kojarzył, chyba widział jak wchodzi do ratusza. Połączył fakty i słusznie uznał, że jest ona jednym z gości burmistrza.
  -Z racji stanu, oczywiście. Wielokrotnie kręciła się po okolicy, obserwowała najbogatszych mieszczan, nie jednemu próbowała coś podwędzić. Mówiliśmy żeby się tu więcej nie pokazywała, ale chyba bez odsiadki to jej tego z głowy nie wybijemy.– Strażnik nic sobie nie zrobił z jej ostrego tonu i pretensjonalnych pytań. Miał swoje rozkazy i tym się kierował.
  -Spokojnie, ja tylko ją odwiedzałam, a wam nie spodobał się mój niekonwencjonalny sposób wyjścia z ratusza.– Powiedziała Miranda, licząc że Ines przytaknie i uda jej się wyśliznąć z rąk strażników. Ci jednak nie patrzyli przychylnie ani na jedną kobietę, ani na drugą.
Ilość słów: 171

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

ndz kwie 22, 2018 7:34 pm  

  Nikomu się on nie spodobał — skomentowała słowa Mirandy, po czym zerknęła na strażnika, z którym rozmawiała, na szybko interpretując jego zachowanie i starając się doń dostosować. Mężczyzna wyglądał na wiernego swojej służbie, a poza tym zdawał się znać już młodą Schleicherównę i raczej mało przychylnie do niej podchodził. Władczość Ines tutaj nie pomogłaby, więc postanowiła nieco spuścić z tonu, acz nadal dać im do zrozumienia, ze oni tutaj tylko pilnują porządku i to ona rządzi. Jednocześnie zdawała sobie sprawę, że jeśli to się uda, Miranda stanie się bardziej podejrzliwa niż już jest, acz miała już dla niej wymówkę oraz plan na dalsze jej poczynania. Stwierdziła bowiem, że musi z nią działać jak z Kurtem – z tą różnicą, iż on nic nie podejrzewał, a ona widzi ją dziesiątki kilometrów od domu i rodziny. Sytuacja była skomplikowana, lecz nie niemożliwa.
  To był mój gość, zdawałam sobie sprawę z jej obecności w mojej komnacie. Nie widzę potrzeby, żeby akurat teraz musieć ją zamykać czy zawracać głowę burmistrza takimi głupotami jak głupia dziewucha niepotrafiąca wyjść frontowymi drzwiami. Sama ją doprowadzę do porządku — spojrzała przy tym dosyć krytycznie na Mirandę, krzywiąc się lekko, jakby i jej nie podobało się to zachowanie, co oczywiście było prawdą, odpowiednio zamanifestowaną. Jeszcze brakowało tego, żeby mieszać w to burmistrza. Niedoczekanie ich. Spojrzała zaraz po tym prosto w oczy strażnika, dając mu delikatnie do zrozumienia, że to ona tutaj ma decydujący głos, nie on i że to ona przemawia w imieniu burmistrza.
Ilość słów: 295

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość