Nadeszło Oczyszczenie

Bramy Awös

Do archiwum trafia wszystko co jest nieaktualne, ale z drugiej strony szkoda się z tym rozstawać i usuwać.
Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 145
Na sesji: Nie

śr kwie 18, 2018 11:43 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator

  -On chyba nie zdaje sobie sprawy, że bierze udział w wojnie, że jest poddanym Króla, a ja przychodzę w imieniu jego władcy. Zresztą goniec miał przekazać mu informacje o statku, chyba przekazał, ale z jego obyciem to widzę, że nic nie można normalnie załatwić. –Akton wstał wkurzony z krzesła. -Nie mamy czasu na takie zagrywki.– Powiedziawszy to skierował się w stronę drzwi. -Nie jestem nieomylny. – Dodał na koniec, po czym zniknął gdzieś na korytarzach ratusza.
  Ines została sama w małym pokoju jadalnym, do którego zaraz wszedł służący. -Możemy już zabrać zastawę, czy Pani nie skończyła jeszcze posiłku?– Zapytał łagodnym głosem, zbierając półmiski, które zostawił po sobie burmistrz.
Ilość słów: 126

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 113
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

czw kwie 19, 2018 12:09 am  

  Pies leżał pogrzebany prawdopodobnie w miejscu, gdzie kończyła się dyplomacja Aktona, a zaczynała u Ines, czyli właściwie w tym samym, gdzie mijały się ich poglądy na świat. Młody Krasus twierdził, że skoro działa w jakiejś sprawie, to musi mieć wszystko podane na tacy, jak teraz. Moze i trwała wojna, może i burmistrz był lojalny Bello Impriacht, ale kobieta, nie jako polityk czy senator, ale jako członek wywiadu oraz po prostu myślący człowiek wiedziała, że nie wszędzie można zdziałać roszczeniami, szczególnie będąc w gościnie u kogoś, kogo żołnierze są bardziej lojalni wobec niego niż "korony". Czasami trzeba było przyjąć czyjąś twarz i dostosować się, aby zyskać ustalony cel. Niestety Akton wolał inna taktykę i skończyło się na tym, że to burmistrz dyktował swoje warunki a nie oni. Oczywiście Ines mogła z nim porozmawiać, jako że zdążyła go poznać, ale że nikt nie raczył jej powiadomić, że to nie jest ustalona sprawa, to i nikt nie dał jej szansy. Więc teraz zostali uziemieni na lądzie przez tydzień, przeciągając ich misję oraz powrót Ines do synka i męża.
  Spojrzała na leżącą żałośnie na środku talerza krwetkę, słysząc służącego i podniosła ją, aby dokończyć konsumpcję i wstała od stołu, mówiąc mimochodem że już skończyła. Ruszyła z powrotem do swoich komnat, gdzie majac zapewne male zaplecze odzieżowe, ubrała się nieco cieplej, do wyjścia. Oczywiście teraz nie zawahała się mieć broń przy sobie. Nie musiała się kryć że swoją tożsamością.
  Chciała na początku zacząć szukać jakichś informacji z listu, ale zaraz stwierdziła, że i tak nawet jeśli chciałaby znaleźć chociażby tego kogoś kto jej to podrzucił, to było to wręcz niemożliwe. Jeśli zaś Werner prowadził śledztwo tak długi czas, Ines podejrzewała że sprawa raczej nie ucieknie, szczególnie jeśli ma tydzień na zastanawianie się nad tym. Dlatego też postanowiła zrobić coś innego. Postanowiła otóż sprawdzić, czy matka Hansa i jego siostra nadal tutaj żyją. Właściwie nigdy słowa o nich nie usłyszała prócz wzmianki o tym, że tutaj się przeprowadziły, o widzeniu ich kiedykolwiek nawet nie wspominając. Dobrze byłoby więc znać resztę swojej nowej rodziny, skoro stara nie wywiazywala się ze swoich obowiązków. Zeszła więc do tej bardziej oficjalnej części ratuszu szukając kogoś, kto mógł zajmować się rejestrami mieszkańców bądź po prostu był obeznany z obywatelami portu. Pytała o nazwisko Schleicher – nie wiedziała, czy to dobry trop, ale na dobry początek musiało wystarczyć. Nawet jeśli matka zmieniła po rozwodzie nazwisko, to córka raczej je zachowała, przynajmniej przez jakiś czas. Szczerze powiedziawszy była ciekawa tego oraz tego, dlaczego dokładnie małżeństwo się rozeszło.
Ilość słów: 525

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 145
Na sesji: Nie

czw kwie 19, 2018 12:23 am  

Narrator

  Wychodząc z ratusza Ines zauważyła Aktona znikającego powoli w tłumie na placu. Ubrany był nieco mniej oficjalnie, chociaż nadal było widać że to szlacheckie odzienie. Można powiedzieć, że była tu pewna odwrotność. Zna go już dość długo, zawsze było ich dwóch, Akton polityk i Akton żołnierz. Ubiór typowo wojskowy, albo proste szaty senatora, a tutaj wędrował dostojnie i bogato odziany szlachcic, on się nie maskował, on nawet nie przejmował się byciem rozpoznanym. Chociaż podobnie i Ines, w końcu wreszcie wszystko dookoła było kontrolowane przez Orły i to zwolennicy senatu raczej kryją się po kątach. Dokąd zmierzał? To pozostaje niewyjaśnione, gdyż zniknął w tłumie.
  Pani Schleicher skierowała się do domu rodziny Schleicherów, ironicznie można byłoby stwierdzić, że idzie do siebie. Okazuje się, że matka nie zmieniła nazwiska. Mieszkała w dzielnicy portowej, w tej lepszej części, lepszej bo dla bogatszy robotników i mniej zamożnych kupców.
  Dom jak każdy obok, kwadratowy blok drewna z trójkątnym dachem. Dwie pary okiennic po lewej i prawie, podobnie na piętrze. Zastukała w drzwi, a po chwili jej oczom ukazał się mężczyzna. Nieco garbaty, ubrany w stare skórzane łachmany. Wytłumaczył jej, że Schleicherowie mieli krucho z pieniędzmi i już tu nie mieszkają. Matka Hansa znajduje się w domu dla starych ludzi. Idąc tym tropem Ines dotarła do wspomnianego budynku. Kamienna budowla wyglądała całkiem przytulnie. Kwiaty na balkonach i w okiennicach, duże ogrody z sadzawką i ławkami, a w dodatku masa starców. Zarządca, szczupły starzec podpierający się już laską, skierował ją do pokoju Anny Schleicher. -Córka odwiedza ją raz albo dwa razy na miesiąc, Pani Anna mieszka tu od prawie trzech lat. Chociaż jej córka, Miranda, częściej odwiedza "Rozbrykanego Koziołka" i zapija żale do matki, niżeli przychodzi tutaj. Zapukaj i wejdź, ale nie wiem czy będzie chciała rozmawiać, całymi dnia albo coś czyta albo haftuje. – Powiedziawszy to opuścił on Ines i wrócił do swoich obowiązków.
Ilość słów: 371

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 113
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

czw kwie 19, 2018 12:51 am  

  Dowiedziawszy się, co dowiedzieć się miała, Ines wyszła z ratusza, po drodze zauważając wyróżniającego się z tłumu Aktona, głównie przez ten strój. Nie można było stwierdzić, że i ona sama nie wyróżniała się szczególnie wśród biedniejszych krojem i materiałem, oczywiście nie wliczając faktu, że zrezygnowała z modnych sukni czy fatałaszków, które nosiła jeszcze w domu. Rzecz jasna dużo bardziej interesujący był powód, dla którego Akton miałby szwendać się po mieście, acz tak naprawdę była to jego sprawa, Ines miała swoje do załatwienia i nawet jeśli mogłoby to być coś bardziej interesujące, to śledzenie Aktona, przynajmniej teraz, było marnym pomysłem.
  Dzielnica, w której się znalazła zdecydowanie nie należała do najbogatszych ani najbardziej wystawnych chociaż oczywiście można było trafić gorzej. Jednakże sam fakt, że tutaj mieszkały, świadczył... cóż, Ines zaczęła podejrzewać dlaczego nie było ich na ślubie. Mieszkanki dzielnicy portowej dla lepszego sortu robotników nie byłyby mile widziane wśród śmietanki senatorskiej.
  Dom znalazła, a i owszem. Niestety nie znalazła tam tego, czego szukała. I szczerze powiedziawszy była mocno zaskoczona usłyszawszy, gdzie powinna szukać matki Hansa. Podziękowała mężczyźnie za informacje i poszła dalej, w stronę wspomnianego przybytku. Ten wyglądał nieco lepiej, chociaż nadal niepojętym dla Ines było jak można było tak skończyć-z salonów do domu starców, nie mogąc opłacić domu w raczej przeciętnej dzielnicy. I jeszcze córkę w to wciągnęła!
  Wyglądało na to, że znalazła przynajmniej jedną ze Schleicherówien. W drodze zaczęła się bowiem obawiać, że i tam starej nie będzie, bo prawdopodobnie wylądowała na ulicy i tam umarła bądź w inny sposób nie mogła sobie poradzić. Na szczęście zarządca zanegował jej obawy i zaprowadził aż pod same drzwi kobiety. Ines po krótkiej chwili czekania pod nimi zdjęła rękawiczki i zapukała delikatnie, oczekując zaproszenia do środka. Jeśli nikt się nie odezwał, po prostu wślizgnęła się do środka, zaraz zamykając za sobą drzwi. Rozglądnęła się wokół, oceniając stan zamieszkania Anny, w końcu zwracając wzrok ku niej, i ją taksując spojrzeniem. Uśmiechnęła się delikatnie, przyjaźnie, ciepłym tonem odzywając sie:
Dzień dobry...– odchrząknęła, po czym dodała, obserwując jej reakcje. – Pani Anna Schleicher? Nazywam się Ines Schleicher.
Ilość słów: 456

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 145
Na sesji: Nie

czw kwie 19, 2018 9:01 pm  

Narrator

  Ines weszła do pokoju. Małe pomieszczenie, drewniane krzesło na której siedzi Anna, stolik ze świeczką i sterta papierów obok, łóżko i mała okiennica dająca trochę światła. Kobieta ubrana była w starą suknie, wyniszczone siwe włosy miała spięte w kok. Szydełkowała akurat fragment jakiegoś ubrania, ciężko określi bo widocznie niedawno zaczęła.
  -To chyba pomyłka, nie znam żadnej Ines.– Odpowiedziała łagodnym głosem, ale nawet nie spojrzała na młodą kobietę, jej wzrok skierowany był na płomień świeczki, który trawił połowicznie rozpuszczony wosk, wylewający się na kamienny podstawek.
Ilość słów: 111

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości