"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Leśny szlak

Do archiwum trafia wszystko co jest nieaktualne, ale z drugiej strony szkoda się z tym rozstawać i usuwać.
Awatar użytkownika
Everold
Posty: 156

pn lut 26, 2018 11:56 pm  

Szlak

  Przechadzając się po leśnej gęstwinie dość łatwo natknąć się na szlaki wydeptane niegdyś przez zarówno ludzkie stopy, jak i końskie kopyta. Większość z nich prowadzi albo do mniejszych osad w Wielkim Lesie, albo do samej granicy pomiędzy rozległą ścianą drzew, a płaskimi – bądź górzystymi – terenami pokrytymi zielenią. Jest pewna mądrość, którą powtarzają wszyscy mieszkańcy lasu: "Zawsze podążaj ścieżką, a gdy z niej zstąpisz – znajdź inną". I coś jest w tym powiedzeniu, bowiem nie zdarzyło się jeszcze tak, by leśny szlak prowadził donikąd.
  Podróż traktami oznacza jednak też niebezpieczeństwa – pośród gęstych drzew kryć mogą się zarówno bandyci czyhający na łatwą ofiarę z pełną sakwą, jak i wygłodniałe zwierzęta. W samym Wielkim Lesie nie brakuje niedźwiedzi czy wilków, o reszcie bestiariusza nie wspominając.

Obrazek
Ilość słów: 154

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 139
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

wt lut 27, 2018 11:41 am  



  Zanim strażnik dokończył zdanie, Akton zakończył jego żywot. Prosto, prawie bezboleśnie. Stojąc nad ciałem, Ines przeszło przez myśl, że nie tylko on ma rodzinę, dla której mógłby żyć. Wszyscy kogoś mają. Niestety taka była wojna, polityka, każdy konflikt. Na jego oraz tak właściwie jej nieszczęście, przyszło mu ginąć nie w ferworze walki, gdzie nikt się nie zastanawia nad ulatującymi duszami, a błagając o litość. Wtedy jest trudniej, przynajmniej dla Ines. Niektórzy, jak najwyraźniej Akton, nie mieli z tym żadnych oporów.
  Zabrała swój miecz, również wycierając go o ubrania martwego mężczyzny, po czym dosiadła konia, zaraz zostawiając za sobą pobojowisko. Prawda była taka, że jeśli ktokolwiek powiązałby Ines z Orłami, musiał zginąć, bez względu na to, czy miał jedno dziecko, pięć, czy miał żonę, kochankę, czy był sam jak palec. Na tym świecie byli ludzie ważni i ważniejsi, a dusza Schleicherówny kosztowała raczej więcej niż dusza przeciętnego żołdaka. Jej dusza mogła w przyszłości uratować więcej żyć, niż je zabrała. Tak przynajmniej odkąd pamiętała, wmawiała sobie, mordując wszystkich, którzy stanęli na jej drodze.
  Po kilku godzinach jazdy Ines nie dość, że ścierpły pośladki od ciągłego podrygiwania w końskim siodle, to powoli zaczęła marznąć. Poza tym powoli zaczynało się zmierzchać, słońce wisiało nisko na nieboskłonie i prawdopodobnie niedługo musieli rozbić jakiś prowizoryczny obóz. Poza tym kobiecie zaczęło się nudzić. Myśli co i rusz wracały do przewałkowanych tematów – jej rodziny, nie tylko męża, teścia i dziecka, ale i Berndtów. Co chwila zastanawiała się, gdzie popełniła błąd, kiedy przestała zauważać, że jej ojciec nie jest tylko apodyktycznym draniem, ale i niebezpiecznym przeciwnikiem. Poza tym do jej głowy przyszła inna, podobna myśl. Zerknęła na Aktona zamyślona, po czym przerwała ciszę, pytając:
  Właściwie od jak dawna jesteś w organizacji? — młody Krasus liczył chyba mniej lat od niej, a zdawał się być całkiem zaufanym sprzymierzeńcem Charlesa. Na pewno siedział w tym dłużej od niej, ale interesowało ją, ile dokładnie kręcił za plecami swojego świętej pamięci ojca.
Ilość słów: 423

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 174
Na sesji: Nie

wt lut 27, 2018 10:00 pm  

Narrator

  Akton spojrzał na nią, kiedy zapytała ile lat jest członkiem Orłów. Początkowo milczał, przebierając oczami.
-To już chyba szósty rok. Zresztą kto by to liczył.– Popatrzył się w niebo, milcząc przez moment, aby zaraz powrócić do swojej wypowiedzi.
  -Kiedyś, zaraz na początku mojej kariery w senacie, którą swoją drogą zacząłem bardzo wcześnie, zdarzyło mi się skrytykować całą biurokracje. Całe to podejście, moment w którym zauważamy problem i ilość barier i ludzi, którzy stoją na drodze, żeby rozwiązać proste rzeczy. Nawet tak proste jak drobna zmiana szlaków handlowych, aby dostarczyć zapasy do jakiś wiosek, w których nie było dostatecznie dużo plonów, takie rzeczy zajmują tygodnie, czasami nawet miesiące. – W jego głosie słychać było wyraźne oburzenie i złość.
  -W normalnym państwie jest władca i kilku jego doradców, no i oczywiście szlachta, która rządzi w imieniu króla na swoich włościach. Prosty i przejrzysty system. Akcja i reakcja, praktycznie zero biurokracji. W dodatku kiedy ktoś oszukuje to wystarczy to udowodnić królowi i problem z głowy. – Wpadł w dosłowny monolog, które zawierał nie tylko jego przekonania ale i sytuacje które ukształtowały jego poglądy.
  -U nas to działa inaczej. Półtora roku zajęło mi wsadzenie w więzieniu skorumpowanych senatorów. Spora zasługa była w tym twojego teścia, razem z nim pozbyliśmy się poprzedniego Naczelnego Sędziego z Kinkengardu i w ciągu kilku dni przywróciliśmy porządek w senatorskich finansach. Szkoda, że musimy walczyć po innych stronach.
Jakiś czas później odezwał się do mnie Werner. Dlatego jego zdrada boli mnie najbardziej, ale jestem niemal pewny, że na początku był oddany naszej sprawie. Nie wiem co się zmieniło.
– Ines też nie wiedziała, pewnie Werner zabrał swoją tajemnicę do grobu.
Ilość słów: 333

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 139
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pt mar 02, 2018 3:10 pm  

  Akton był niebywały. Nie chodziło tylko o jego umiejętności, ale o to, w jak młodym wieku zaczął karierę polityczną, jak szybko został senatorem i z jakim zaangażowaniem się temu poświęcał. Poza tym prowadził podwójne życie, zapewne nierzadko balansując na granicy wykrycia i nawet znajomości jego ojca by mu nie pomogły.
  Słowa, które wypowiadał, były nacechowane szlachetnymi pobudkami, w to Ines nie wątpiła. Wątpiła za to w to, czy jego spojrzenie na to wszystko gdzieś po drodze w jakiś sposób nie uciekło, spojrzało ze złej perspektywy na daną sytuację. Była natomiast pewna tego, że był synem swego ojca, nawet jeśli nim gardził. Dążył do swojej wizji za wszelką cenę i nawet więzy krwi nie były w stanie go powstrzymać.
  Ja też nie. Odkąd pamiętam, zawsze był oddany królestwu. Wpajał nam swoje ideały od początku do końca szkolenia i jeszcze dłużej. Nie służył władzy, a ludziom. Ktoś musiał być bardzo przekonywujący, żeby przeciągnąć go na swoją stronę — odpowiedziała, po czym znów na krótką chwilę zamilkła. Po jakimś czasie ponownie się odezwała, nieco zmieniając tor rozmowy. — Znasz wszystkich Orłów? A przynajmniej masz pojęcie, kim większa część z nich jest?
Ilość słów: 236

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 174
Na sesji: Nie

wt mar 13, 2018 10:21 pm  

Narrator

  -Powinniśmy się tu zatrzymać. – Powiedział towarzysz Ines, schodząc z konia i robiąc małe kółko po okolicy.-Wkrótce będzie ciemno, jeśli zostaniemy tu do rana to jutro wieczorem powinniśmy dotrzeć do portu. – Wydobył z juków koc i trochę prowiantu, rozkładając się między drzewami. Konia przeprowadził w okolice gęstych krzaków i przywiązał lejce do dębu.
-Nie powinniśmy palić ognia, a taka odległość od ścieżki zagwarantuje nam bezpieczeństwo. – Powiedziawszy to usiadł na kocu, napił się trochę wody z bukłaka i przegryzł kawałek suszonej wieprzowiny.
  -Czy znam wszystkich Orłów? – Parsknął lekko śmiechem, spoglądając się na zachmurzone niebo.-A czy generał zna wszystkich żołnierzy? Wątpię. – Skwitował krótko, po czym wziął kolejny gryz by po chwili dokończyć myśl którą zaczął.-Struktura naszej organizacji zmieniała się przez lata. Kiedyś członkowie orłów byli innymi ludźmi, no może nie wszyscy ale większość. Kupcy, oficerowie czy nawet niektórzy sołtysi. Przez lata to się zmieniało, góra czuwała nad dołem i reformowała szeregi organizacji. Obozowiska w lasach i górach, oddziały szkolone pod nosem Jaskarczyków bez ich wiedzy.   – Zamilknął ponownie, widocznie nad czymś reflektował. -Nie opowiadał mi tego Charles czy Odon, to było w raportach mojego ojca. Po mimo całej wiedzy, po mimo całego uporu i walki z Orłami, nie mogli nas powstrzymać. Wysyłali za mało ludzi, widzieli problem i zagrożenie, nie mogli jednak pojąć skali. – Wyciągnął mały sztylet z torby i zaczął obierać jabłko. -Odpowiadając na twoje pytanie – tak – znam większość Orłów które się liczą.
Ilość słów: 296

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 139
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

czw mar 15, 2018 10:12 am  

  Ines rozglądnęła się po ich prowizorycznym obozowisku, po czym również poszła przywiązać konia w nieco głębszej gęstwinie, niedaleko tego Aktona. Również wzięła koc i przejrzała swoje juki w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Wzięła trochę suszonego mięsa, owoców i jeśli miała w bagażu jakieś wino – to zgarnęła ten bukłak, a w ostateczności wodę. Potem rozłożyła się niedaleko towarzysza, owijając się kocem i opierając o drzewo, jedząc wojskowe racje. Takie stacjonowanie przypomniało jej młodzieńcze lata, kiedy była młodą, naiwną dziewczyną, legionistką jeszcze. Wtedy świat, chociaż skrajnie niesprawiedliwy wedle jej opinii, zdawał się być w miarę prosty. Wtedy spełniała swoje marzenia o wolności, nawet pod jarzmem surowych legatów i centurionów. Ciężko pracowała na szacunek kolegów z centurii, ale opłacało się to, kiedy w chwilach odpoczynku mogła się z nimi bratać, żartować i zachowywać tak, jak nie przystoi damie. W tym momencie zastanawiała się, co się z nimi wszystkimi stało. Część z nich była prostymi ludźmi, najczęściej Ekwitami bądź Sartami, część podobnie do niej pochodziła ze szlacheckich czy senatorskich rodów. Jeszcze po tym, jak dołączyła do wywiadu, utrzymywała kontakt z niektórymi z nich, chociaż z czasem zamieniło się to po prostu w sieć znajomości. Potem przestała ich widywać. Podejrzewała, że niektórzy zginęli, niektórzy mogli zakończyć służbę i wrócić do swoich obowiązków, a niektórzy nadal ją kontynuować i piąć się po szczeblach kariery wojskowej.
  Oni byli zbyt pyszni by zobaczyć coś poza końcem swojego nosa, a wy zbyt rozproszeni, by was wszystkich wyłapać — odpowiedziała, gapiąc się w przestrzeń, chociaż była to bardziej odpowiedź dla samej siebie. Zaraz jeszcze dopytała ostrożnie, z jakby lekką nadzieją w oczach oraz głosie spoglądając na Aktona: — A czy w Orłach był bądź jest jeszcze jakiś Berndt prócz mnie?
Ilość słów: 358

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 174
Na sesji: Nie

pn mar 19, 2018 5:33 pm  

Narrator

  – Żaden o którym bym wiedział.– Odpowiedział Akton. Noc powoli ogarniała las, a senność wkradała się w umysły Aktona i Ines, by zaraz ogarnąć ich oboje. Spali dobrze, oboje zmęczeni wydarzeniami w stolicy, które kompletnie nie poszły po myśli Orłów. Ines była również na bardzo przegranej pozycji. W jednej chwili straciła rodzinę, by za moment ją odzyskać. Nic z tego jednak nie miała, bowiem jej obecna misja, jak i dług u Odona zapewniają jej kilka kolejnych miesięcy od swojego męża jak i od syna.
  Blisko poranka, po dobrych sześciu godzinach snu, obudziły ich głosy dochodzące z lasu. -Szybciej Garond, SZYBCIEJ! – Ktoś krzyczał, hałas dobiegał z pomiędzy drzew. -Nie dam rady Fritz! – Po tych słowach rozległ się donośny huk, który momentalnie poderwał Aktona i Ines na nogi.
  Spojrzeli się w prawo, w kierunku zachodu. Było już jasno, a las nie był specjalnie gęsty. Koń wariował przy drzewie, a z kierunku z którego dochodziły wcześniej głosy, unosiła się smuga dymu. Zauważyli przewalone drzewo, dosłownie rozerwane w połowie, a obok resztki ciała, najprawdopodobniej był to człowiek. Drugi mężczyzna biegł w kierunku ich obozowiska, gdy tylko zobaczył dwójkę podróżników zaczął krzyczeć. -Na koń! Uciekajcie! – Krzyczał i machał rękoma, był przerażony, ranny w lewe ramie i ubrany jak typowy myśliwy. Za nim coś poruszało się w krzakach, jakaś sylwetka majaczyła pomiędzy drzewami. Niestety przemieszczała się w dziwny sposób, ciężko było cokolwiek dojrzeć, była jeszcze daleko.
Ilość słów: 282

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 139
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn mar 19, 2018 6:41 pm  

  Lekko zawiedziona odpowiedzią Aktona Ines ułożyła się wygodniej, opierając się ciałem o drzewo. Nawet nie spodziewała się, jak sen szybko ją umorzy i jak zmęczyły ją wydarzenia dnia poprzedniego. I nim się obejrzała, już zasnęła snem twardym, bez przykrych mar i koszmarów. Dopiero nad ranem coś zerwało ją gwałtownie na nogi, nieco oplątując jej nogi w koc. Umysł kobiety nadal był lekko zamroczony, jakby pozostał w krainie snów, lecz ciało już przygotowywało się do nadchodzącego zagrożenia. Spoglądała w stronę, z której dochodziły krzyki, aż nagle coś huknęło, finalnie ściągając ją do świata rzeczywistych. Dym unosił się z przełamanego wpół drzewa, obok którego leżało coś, co zapewne jeszcze przed chwilą było człowiekiem.
  Dwa razy nie trzeba było powtarzać Ines, by uciekała. Gorączkowo zwinęła to, co należało do niej, czyli tylko koc, rzucając go na siodło, po czym odplątując lejce od drzewa, dosiadła swego rumaka i powstrzymując go zapewne przed szaleńczym galopem, krzyknęła: — Wskakuj! — podając prawą rękę myśliwemu. Nie zamierzała jednak długo na niego czekać. Jeśli stworzenie, czymkolwiek by to nie było, podeszło zbyt blisko, a on nie wdrapie się do tej pory na jej konia, po prostu wcześniej ruszy, nie czekając na nikogo. Zerknęła jeszcze tylko, co porabia Akton, wpatrując się intensywnie w krzaki, oceniając czyhające nań zagrożenie.
Ilość słów: 269

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 174
Na sesji: Nie

pn mar 19, 2018 6:56 pm  

Narrator

  Akton ruszył w kierunku swojego konia, szybko odwiązując lejce od drzewa. Sprawnym krokiem wspiął się na rumaka, oglądając się do tyłu, sprawdzając przy tym czy Ines i myśliwy również uciekają. -Zostaw go! Nie ma na to czasu!– Krzyknął i popędził konia, ruszając z powrotem na ścieżkę.
  Myśliwy zaś próbował wskoczyć na konia, chwytając rękę Ines, w tym momencie zobaczyła że rozpadł się na kawałki, a podmuch ognia poparzył jej lewe ramie. Nie miała za wiele czasu, mogła być następna na celowniku istoty, która teraz lepiej widziała. Była to kobieta w szarej skórzanej zbroi o cerze białej jak śnieg. Jej oczy były czerwone. Rękę miała uniesioną przed siebie, a w dłoni powoli klarowała się kolejna kula przypominająca skondensowany płomień. Ines słyszała o Drugich i ich magi, ale nigdy nie miała z tym za wiele wspólnego.




Spoiler:
d3 => 2 => 2

Kogo atakuje istota
1- Akton
2- Ines
3- Fritz

d20 => 12 => 12

Rzut na trafienie(udane)

d10+10 => 2, 10 => 12

Rzut na obrażenia

Rzuć sobie k20 na ucieczkę i odejmij 12 pkt życia
Ilość słów: 205

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 139
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn mar 19, 2018 7:25 pm  

  Chociaż Akton krzyczał, aby zostawić myśliwego, już i tak było za późno dla Ines, która właśnie złapała go za rękę i próbowała wciągnąć na swego konia. Niestety i dla niego było za późno i w jednej sekundzie kobieta poczuła dojmujący ból w lewym ramieniu, podczas gdy jego dłoń wyślizgiwała się z jej własnej. Osobno. Nie miała nawet czasu na zastanawianie się nad tym faktem, gdyż istota, która to zrobiła, zbliżyła się wystarczająco, by można było zobaczyć, czym jest. A była... cóż, na pierwszy rzut oka człowiekiem. Jednak nie była nim na pewno, bowiem nikt ze śmiertelnych nie potrafił czynić takich cudów. To potrafili jedynie Drudzy, Egzarchowie oraz Pierwsi, lecz ci ostatni byli tylko pogłoskami. Zniknęli podobno.
  Starając się ignorować przejmujący ból w ramieniu, Ines pogoniła konia, wbijając weń pięty, aby dogonić czym prędzej, a nawet przegonić Aktona. Nie zamierzała pod żadnym pozorem mierzyć się z siłami, które były poza jej zasięgiem. Mityczne, bez ograniczeń, zaś broń ludzka się ich nie ima. Było to lekko przerażające i Ines nie chciała zetrzeć się z czymś takim. Więc pochylając się, pogoniła konia, byle jak najszybciej wyjść z zasięgu tego... czegoś.

Spoiler:
1d20 => 11 => 11
Ilość słów: 246

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości