"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Piwnica w magazynie dzielnicy portowej

Do archiwum trafia wszystko co jest nieaktualne, ale z drugiej strony szkoda się z tym rozstawać i usuwać.
Awatar użytkownika
Everold
Posty: 164

sob gru 09, 2017 11:27 am  

Piwnica

  Pod starym budynkiem w porcie, znajduje się sporych rozmiarów piwnica. Kiedyś była ona połączona z kompleksem kanałów. Mówi się, że niegdyś wykorzystywali je przemytnicy, dostarczając do miasta na wpół legalne produkty. Dzisiaj mało kto się tam zapuszcza, większość tuneli jest zawalona i niestabilna, a w środku znacznie częściej znajdziemy gromady szczurów niż żywą duszę.

Obrazek
Ilość słów: 65

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

sob gru 09, 2017 12:03 pm  

Narrator

  Ines wraz z bibliotekarzem, którego mogła powoli rozpracować, wkroczyli do starego budynku. W umyśle kobiety pojawiły się domysły, że musi być on kimś znacznie ważniejszym. Sposób w jaki walczy, to co mówi. Niestety nie wiedziała jeszcze, że ostatnie momenty spędziła w iście królewskim towarzystwie, bowiem jej kompan to sam Charles Vi Kinkengard, zaginiony i uznany za martwego brat obecnego Króla, który według praw sukcesji jest prawowitym następcą tronu. Wszystko jednak miało się zaraz wyjaśnić.
Magazyn był całkowicie opustoszały. Na parterze znajdowały się tylko pootwierane i połamane skrzynie, dawno rozrabowane. W powietrzu unosił się kurz, a głowę trzeba było trzymać nisko, aby nie zebrać na włosach bądź kapturze pokaźnej kolekcji pajęczyn. Schody prowadzące na piętro były przełamane w połowie, jednak z dolnego poziomu można już było dostrzec, iż tam też nic nie ma.
W rogu znajdowały się drzwi wbudowane w podłogę, były otwarte.
  -Chyba już wszyscy na nas czekają. – Powiedział bibliotekarz, po czym otworzył drzwi i zszedł po drabinie na dół. Ines podążyła za nim, zamykając za sobą drzwi.
Na dole przy zejściu z drabiny paliło się kilka pochodni. Towarzysz Ines wziął jedną z nich i ruszył przodem. Jak na piwnice to pomieszczenie było całkiem sporę, przypominało bardziej tunel.
Pierw szli przez około pięć minut do przodu. Później skręcili w lewo, następnie znowu w lewo, a potem w prawo. Kolejna długa podróż do przodu, omijając wszelkie zakręty i znaleźli się pod mosiężnymi dębowymi drzwiami. Ze szpary między drzwiami, a brukowaną podłogą widać było dochodzące z pomieszczenia światło.
Bibliotekarz zapukał w specyficznie rytmiczny sposób, po czym drzwi zostały otwarte. To pomieszczenie nie było już duże. W środku znajdowało się pięciu uzbrojonych po zęby ludzi z kratkowanymi hełmami, uniemożliwiającymi rozpoznanie ich twarzy. Ich zbroja w okolicach piersi miała namalowanego złoto-czerwonego Orła. Był to stary symbol Bello Impriacht.
-A więc jesteście. – Powiedział syn Markusa Krasusa, którego ren już kiedyś spotkała. Siedzął przy stole wraz z trzema towarzyszami. -Zapraszam. – Wskazał dłonią dwa wolne krzesła. Na lewo od niego siedział łysy grubszy człowiek w czarno-złotych szatach. Za czarno-złotym towarzyszem, również po stronie lewej, siedział on. Ktoś kogo Ines poznała dawno temu. Werner Kuchhof, szef wywiadu Waldgrossen. Natomiast po prawicy Krasusa zasiadał jegomość z całkowicie odmiennym wyglądem. Długa kozia bródka spleciona w dwa warkoczyki, pojedynczy warkocz zwisający na lewym policzku, zaplątany na czubku jego głowy i fikuśny wykręcony na boki wąs, przemalowany na blond kontrastował z jego ciemnymi włosami. Miał na sobie skórzaną koszulę, na oko wyglądał na jakieś czterdzieści lat. Na jego ciele Ines dostrzegła liczne tatuaże, a postura tego dżentelmena przypominała bardziej gangstera niż polityka, czy żołnierza, z kolei uroda jego była iście Jaskarska.
  Ines zasiadła na krześle, bibliotekarz z kolei podparł się rękoma o oparcie swojego siedzenia, ale nie usiadł od razu.
-Pozwólcie, że przedstawię towarzystwu wszystkich z kolei. Pewnie znacie się z listów wywiadowczych, czy zwykłych plotek. – Powiedział, po czym zaczął wymieniać od prawej.
-Stavoj Klicho, lider Waldegrosenskiego podziemia. Handluje ludźmi, informacjami i wszystkim co zakazane. – Nie poświęcał zbyt wiele słów na osobę. -Senator Krasus, syn Markusa Krasusa, również senatora. Ironią jest fakt, iż niszczy on wszystko co jego ojciec budował przez całe swoje życie.– Przekierował spojrzenie na jegomościa w czarno-złotych szatach.– Odon Gaunerbeler, były członek initium, jeden z tak zwanych Drugich. Jak rozumiem to ty masz plan, jak wreszcie postawić senat w ogniu?– Odon skinął tylko głową. Spojrzenie bibliotekarza przekierowało się w końcu na Wernera.-Mój stary przyjaciel, Werner Kuchhof, dowódca wywiadu Waldgrossen. – Kolejną osobą do przedstawienia była Ines, co bibliotekarz właśnie zrobił.-Ines Schleicher, żona Legata Schleichera i jego ojca Kurta Schleichera. Chyba po nazwiskach członków jej rodziny nie muszę tłumaczyć co tu robi. Zresztą znacie historie jej dokonań w Porcie Awos, gdzie zbierają się nasze siły. – Przedstawiwszy wszystkich po kolei, sam zasiadł do stołu. -No i ja, Charles Vi Kinkengard, jak wiecie to ja zawsze wysyłałem wam rozkazy. Nie raz osobiście, nie raz przez pośrednika. To ja będę tym, który poprowadzi to Królestwo, kiedy już wygramy. Tymczasem.– Spojrzał na Wernera. – Przedstaw plan działania.
  Werner wstał, po czym przeleciał wzrokiem po wszystkich tu zebranych. -Jak wiecie, senat zaostrzył działania przeciwko naszej organizacji. Niegdyś w Kinkengardzie mieliśmy największą komórkę, dzisiaj jest ona najmniejsza. Oddziały terenowe, oraz te w Porcie Awos trzymają się jak należy, ale ryzyko jest zbyt duże. Nie możemy czekać, trzeba zlikwidować senatora, który prowadzi to pierdolone polowanie.– Z kieszeni wyjął kilka zawiniętych kartek papieru. Były to raporty wywiadu, które położył na stole.
  -Niestety senatorowie coraz śmielej odsuwają wywiad od wyłapywania zdrajców i wysyłają nas chętniej za granice królestwa. Udało mi się jednak zdobyć nazwiskach trzech senatorów. Drogą eliminacji doszedłem do wniosku, iż to jeden z nich musi być odpowiedzialny za nagonkę na naszą organizacje.– Raporty podpisane były nazwiskami. Heinrich Hoghmot, Hugo Vanderbeller, Kurt von Schleicher.
-Ja zajmę się sprawdzeniem Hoghmota, Krasus wykorzysta swoją pozycję i dowie się, czy to aby nie Vanderbeller. – Wzrok Wernera przekierował się na Ines. -Kopę lat. – Powiedział na wstępie, lekko się uśmiechając. -Tobie przypada twój teść. Spokojnie, nie będziesz musiała go zabijać jeśli okaże się, że on za tym stoi. My się tym zajmiemy. – Po swojej krótkiej mowie usiadł na miejscu, a następny wstał Odon. -Kiedy zlikwidujecie naszego pogromcę orłów, wykorzystam swoje wpływy wśród senatorów z Initium. Skandal do jakiego doprowadzę... w ciągu godzin bądź dni wywoła natychmiastowe zerwanie wojska. Arystokraci najpewniej opuszczą senat i udadzą się do Erzenbergu, natomiast siły Republikanów zbiorą się pod stolicą.– Na tym skończył i usiadł, na końcu wstał przyszły Król, Charles Vi Kinkengard.
  -Cztery legiony, lojalne wobec mnie, gromadzą się pod Portem Awos. Legaci nie stawią się na zebraniu w Kinkengardzie, to wywoła podejrzenia, toteż wojna między senatorami musi rozpocząć się czym najprędzej. Z informacji jakie mamy wychodzi na to, iż sześć legionów opowie się po stronie Arystokratów, cztery po stronie Republiki. Arystokraci powinni pomaszerować na Kinkengard. Jeśli z przewagą sił uda im się go zająć, wtedy mamy problem z głowy. Ruszymy prosto na stolice, pokonamy nowych zdobywców Kinkengardu i wojna dobiegnie końca. Jeśli im się nie uda, czeka nas walka na dwa fronty. Po zaognieniu sytuacji przez Odona wszystkie Orły opuszczą stolice, informacje będzie przesyłał nam Slavoj, a jeśli uda nam się podejść pod Kinkengard, to jego ludzie otworzą bramy i dokonają kilku sabotażów. Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania, czy mogę uznać to spotkanie za zakończone?– Zapytał, siadając na miejscu.
Ilość słów: 1246

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn gru 11, 2017 9:30 pm  

  Za radą bibliotekarza Ines zgarnęła garść w miarę czystego śniegu i przyłożyła go sobie do twarzy, w pierwszej sekundzie sycząc, ale potem czując pomimo zimna parzącego nos swego rodzaju ulgę. Martwiła się złamanym nosem, ale im dalej się posuwali, tym bardziej ta kwestia odsuwała się na bok. Zaczęło interesować ją, kim jest bibliotekarz, głównie przez kilka wypowiedzianych przez niego słów brzmiących co najmniej dziwnie z ust kogoś jego pokroju. Mężczyzna ją zaintrygował, ale nie teraz było jej odkrywać jego tożsamość, tylko za chwilę.
  Droga przez piwnice zeszła im w milczeniu oraz dosyć długo nawet jak na ten rodzaj pomieszczeń, poza tym co jakiś czas skręcali, co również konfundowało Ines. Na szczęście niedługo po tym dotarli do celu – drzwi po charakterystycznym pukaniu zostały otwarte, uchylając przed kobietą rąbek swoich tajemnic. Przechodząc do środka, zerknęła na emblematy żołnierzy – nie zaskoczyło jej, że przedstawiały one stary symbol Bello Impriacht. Dalej jednak, widząc znajomą twarz, została zadziwiona srogo. Nim jednak dotarła do niej pełnia sytuacji, a jeszcze trochę musiało minąć, Akton Krasus wskazał jej krzesło, na którym zaraz usiadła, w przeciwieństwie do bibliotekarza. Zaczął on przedstawiać każdego po kolei.
  Z zainteresowaniem zerknęła na dziwnego Jaksarczyka, od początku podejrzewając go o brudne machlojki. Zrozumiałym było jednak, iż Orły musiały porozumiewać się z półświatkiem, jeśli chciały przeżyć w ukryciu. Krasusa spotkała – podczas swojej pierwszej, inicjacyjnej misji. Spotkanie trwało bardzo krótko i było intensywnym doznaniem dla rudzielca. Do bardzo długa Ines nie wiedziała, że to on jej to zlecił, a gdy się dowiedziała, zrobiło jej się trochę głupio, że potraktowała go z pięści. Z podobnym co do Stavoja zainteresowaniem popatrzyła na Drugiego. Sam fakt, iż mężczyzna siedział tutaj bez maski, był czymś niecodziennym, oczywiście doszło do tego stwierdzenie że to były członek Initium. Szczerze powiedziawszy niekoniecznie takich osób się tutaj spodziewała.
  Werner był za to nie tyle zaskoczeniem, co raczej przyjemną niespodzianką. Gdzieś tam w środku podejrzewała, że ktoś wyżej postawiony od niej w wywiadzie może współpracować z Orłami – albo raczej ktoś, kto nadal w nim działa. W każdym razie dobrze było spotkać swojego szefa po latach spoczynku. Swojego zdziwienia dziewczyna nie kryła jednak na wieść o prawdziwej tożsamości bibliotekarza. Oczywiście po dzisiejszej akcji podejrzewała go o wysokie, dużo wyższe od niej samej pochodzenie, ale nie aż tak. I trzeba przyznać szczerze, troszkę ją to przytkało, jednocześnie pesząc. Poza tym w powszechnej wiadomości trwało przeświadczenie o śmierci starszego brata króla, toteż widzenie na własne oczy teoretycznie zmarłego człowieka było nieco... szokujące. Nawet mocno.
  Anonsując ją samą, Ines jedynie lekko, niezauważalnie kiwnęła głową, nadal będąc trochę skonfundowaną takim zwrotem akcji. Szybko jednak wzięła się w garść, słuchając uważnie całej narady. Z tego wysnuła wniosek, że to dlatego, jak wcześniej przemknęło jej przez myśl, trzon Bello Impriacht był tak mały. Jednak w tych szubienicach i pośród sfałszowanych dokumentów kryło się parę Orłów, którzy mogli zasiadać pomiędzy nimi. Było to trochę dołujące, ale Ines ich nie znała i chociaż na pewno była to strata dla samej organizacji – ona sama przyjęła to z obojętnością.
  Chciała także powiedzieć, że jest zaskoczona widnieniem tutaj Kurta, swojego teścia, ale zwyczajnie nie była. Wiedziała doskonale, że wśród harmidru w senacie i tworzących się frakcji większych i mniejszych on nawoływał do zjednoczenia się w ramach walki z Orłami. Nie zdziwiłaby się więc, gdyby to on za wszystkim stał. Jednakże prawdopodobieństwo jego śmierci wywołało trochę niepokoju wewnątrz Ines. Nie wiedziała czemu – przecież zawsze nim gardziła, podobnie jak swoim ojcem. Chodziło więc tutaj być może o sam fakt tak długiego przebywania z nim pod jednym dachem, krótkich, oszczędnych w słowach rozmów – słowem, za bardzo go poznała, by samej zrobić to bez problemów natury moralnej. Ines zawsze miała bowiem ten problem, że ciężej było jej wykonać coś przeciw komuś, kogo zdążyła poznać. A może chodziło o to, że jej syn był po części jego krwi? Sama kobieta nie wiedziała, ale przez to, że osobiście w razie czego nie będzie musiała tego zrobić, nieco jej ulżyło. Jeszcze odmruknęła Wernerowi z delikatnym uśmiechem kopę lat i słuchała dalej, sięgając po raporty o Kurcie. Była ciekawa, co tam o nim piszą.
  Dalszej części narady słuchała z rosnącym zaskoczeniem, ale i wprost proporcjonalnie – z ekscytacją. Nie dość, że została wyrwana ze stagnacji niezbyt spełniającej się matki oraz jeszcze mniej spełniającej się żony, to na dodatek została wmieszana w cały plan Orłów, stając się w końcu ich oficjalną częścią poprzez tę naradę. I mogła w końcu działać – czyli to, do czego była stworzona, do akcji, do tego dreszczyku emocji i adrenaliny.
  Ines nie miała żadnych pytań, a przynajmniej teraz żadne nie przychodziły jej do głowy. Pokręciła więc głową przecząco, patrząc na dalszy rozwój wydarzeń w pomieszczeniu.
Ilość słów: 974

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

wt gru 12, 2017 1:03 pm  

Narrator

  -Dobrze Panowie. – Powiedział Drugi, spoglądając na Aktona i Charlesa. Po tym geście Ines mogła domyślić się, że to ta dwójka tak jakby tutaj dowodzi, oczywiście nikt nie kwestionował pełnego autorytety Charlsa.
-Wszystko zostało ustalone, więc widzimy się tutaj jutro, godzinę przed północą.– Powiedział to i wstał, kierując się do drzwi. Za nim podniósł się Werner, który również skierował się do wyjścia. Gdy Charls podniósł się z miejsca, natychmiastowo zebrali się gwardziści. Nie powędrował do drzwi, a do szafy. Początkowo wyglądało to dość dziwnie, ale za chwile Ines zorientowała się że, jest tam przejście do innej części tuneli. Razem za Charlesem pognał Savoj.
  Akton nadal siedział na krześle, spojrzawszy na Charlesa i zamykające się za jego ludźmi drzwi od szafy, przekierował swój wzrok na Ines.
  -To dodatkowe środki bezpieczeństwa. Po tej naradzie nie może już przebywać na zewnątrz pod przykrywką byle bibliotekarza. Za dużo kluczowych decyzji zostało podjętych, zbyt dużo kości zostało rzuconych. – Wstał i nałożył na siebie skórzany płaszcz wojskowy. Chwycił pas z mieczem, który spoczywał na fotelu i przewiązał go w okolicach bioder.
  -No, ale na nas już chyba też pora.– Krasus ruszył do tuneli, a Ines nie pozostało nic innego jak ruszyć za nim. W końcu sama mogłaby się tutaj zgubić.
-Wiesz, że byliśmy prawie pod senatem? Do samego budynku nie idzie się dostać, przebudowy i zapadnięte tunele. Kiedyś jednak było to wyjście ewakuacyjne. Charles właśnie tędy uciekł z miasta, kiedy wybuchła wojna domowa. Wsiadł na okręt i popłynął na północne ziemie w Jaskarze, a wszyscy myśleliśmy, że zginął w trakcie walk. – Akton sam zaśmiał się z tego faktu, zmierzając powoli do drabiny, prowadzącej do starego magazynu. Wszedł pierwszy po na górę, a Ines zaraz za nim. Gdy znalazła się na górze, Aktona już nie było. Widocznie wolał aby nie widziano ich razem.
  Podróż do domu tym razem przebiegła bez przeszkód. Jedyne co jej dokuczało to uporczywy chłód, jednak to pozwalało jej zapomnieć o nieco spuchniętym nosie.
Drzwi do domu otworzyła jej jedna ze służących. Początkowy uśmiech zamienił się w zdziwienie. -Co się Pani stało w nos?– Zapytała, odsuwając się od drzwi, pozwalając Ines wejść do środka. -Niech Pani się nie martwi. Zaraz zrobię okład z ziół, a tymczasem Senator chciał z Panią rozmawiać, jest w swoim gabinecie.
Ilość słów: 454

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

ndz sty 14, 2018 3:13 pm  

Narrator

Kontynuacja z Willi.


  Dom opuściła zgodnie z planem. Nikt jej po drodze już nie zatrzymywał. Przynajmniej w dzielnicy przeznaczonej dla arystokratów. Chociaż w oczy rzucała się ilość żołnierzy na ulicach. Czasem można było spotkać ich małą grupkę, w większości bowiem Kinkengard patrolowała straż miejska, ale teraz na każdej ulicy był patrol.
  Żołnierze ubrani byli w czerwono-czarne peleryny ze złotym tygrysem wyszywanym po środku materiału. To symbol rozpoznawczy 11-stego legionu.
  Kilka ulic dalej, gdy Ines zmierzała do portu, zauważyła żołnierzy w niebiesko-szarych płaszczach. To był pierwszy legion, jednak ulice nie były zatłoczone legionistami. Może to z powodu tego, że jest już prawie w porcie, a może to efekt przerzedzenia szeregów "jedynki".
  Tak czy owak, dotarła do starego magazynu. Przy wejściu mogła być nieco zaskoczona, stał tam bowiem Odon Gaudenbeler, człowiek, a raczej Drugi, którego poznała na ostatnim spotkaniu. -Równo z czasem. – Powiedział krótko, widząc jak kobieta podchodzi do włazu. Zeszła na dół, a Odon zaraz za nią. Kiwnął palcem, a właz na górze sam się zamknął.
  W pomieszczeniu, w którym to prowadzili rozmowy, dopiero wszyscy zajmowali miejsca. Obecność była taka sama jak poprzednio. Charls, Akton, Werner, Stavoj, Odon no i oczywiście Ines. Miejsca również zajęto te same.
Przez chwile panowała cisza, wszyscy tylko wymieniali się subtelnie spojrzeniami, jakby na coś czekając, po chwili jednak Akton Krasus zaczął mówić.

  -Vanderbeller nie jest tym, kogo szukamy. Trafił na listę podejrzanych o współprace z Orłami, ledwo wywinął się z więzienia. Sprawdziłem też wszystkie jego dojścia i kontakty, był kiedyś Grubą Rybą, ale teraz większość jego popleczników leży w piachu, a jedyne co mu pozostało to długi staż w senacie i stabilna pozycja.– Akton usiadł, po czym spojrzał na Wernera.
  -Dowiedziałeś się czegoś na temat Hoghmota? – Werner słysząc pytanie wstał szybko i udzielił krótkiej odpowiedzi.-Tak, ale najpierw chce wysłuchać czy mamy coś na Schleichera? – Spojrzał się na Ines, podobnie jak reszta zgromadzenia.
Ilość słów: 372

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sty 15, 2018 4:54 pm  

  Na jej szczęście nic jej nie niepokoiło w drodze do portu – ani żołnierze, ani ludzie spod ciemnej gwiazdy, których straż nie zdołała przytemperować lub wyrzucić poza mury miasta. Było za to niemiłosiernie zimno i kobieta cały czas musiała się kryć pod kołnierzem. Nim doszła, zmarzła całkiem.
  Małym zaskoczeniem była dla niej obecność Drugiego przy włazie. Zaraz jednak sama sobie odpowiedziała na pytanie, co on tutaj robi. Nie znała tutejszych kanałów, więc ktoś musiał jej pokazywać drogę. Jeszcze. Tuż po znalezieniu się w sali zobaczyła także znajome już twarze osób. Jedne nic jej nadal nie mówiły, inne, na przykład ta Wernera czy Charlesa, napawały ją dziwnym uczuciem, mieszanką ekscytacji i zdziwienia.
  Po zajęciu swojego miejsca zaczęły się "obrady". Ines siedziała cicho cały czas, nie wiedząc, czy zacząć mówić, ale uprzedził ją Krasus młodszy. Vanderbeller rzecz jasna wedle informacji, które ona sama zdobyła, nie był w to zamieszany, za to była ciekawa tego, co miał do powiedzenia o Hoghmocie Werner. Na jego prośbę Ines wstała i zaczęła mówić, spojrzawszy nań przelotnie.
  Wedle informacji, które zdobyłam, nie jest związany z nagonką na Orły. Poza tym sprawdzając go, dowiedziałam się przy okazji, że to Hoghmot powinien być za to odpowiedzialny — popatrzyła się na swojego byłego mistrza z pytającym spojrzeniem.
Ilość słów: 256

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

ndz sty 21, 2018 2:05 am  

Narrator

  -Akton, zajmiesz się Hoghmotem. – Powiedział Charles, spoglądając na młodego senatora. Krasus skinął potwierdzająco głową. Następny głos zabrał Godon.
-Zrobiłem rozeznanie w szeregach Initium. Prowadzą oni bardzo ciekawy projekt, który to może przechylić szale zwycięstwa w nadchodzącej wojnie. – Spojrzał się na Charlesa oraz na pozostałych, siedzących przy stole. Kolejne trzy grosze dorzucił Stavoj.
-Moi ludzie są gotowi i poinformowani o wszystkim, trzeci dzień igrzysk może być dość przełomowy.– Charles wstał i rozłożył mapę miasta, był to dość prosty szkic.

  -Finał igrzysk będzie trwał dość długo, zakończą się około ósmej wieczorem, senat planuje zrobić nocne obrady, które zaczną się o godzinie dziesiątej. Nie będzie tam żadnych planowanych rewelacji. Proste rozmowy o budżecie, pewnie wiele sugestii, wtedy właśnie uderzymy. Ludzie Stavoja odetną straż miejską i odwrócą uwagę wojska, moi żołnierze wraz ze mną pójdą prosto do budynku Senatu. Będzie to niczym sztylet wbity prosto w serce, z precyzją doświadczonego medyka. Minimalna ilość ofiar, pojmanie wszystkich urzędników i oficerów postawionych na najwyższych stołkach. Ich żołnierze będą musieli się poddać, miasto będzie nasze. Wtedy natychmiast wyślemy dwa z czterech podległych nam legionów prosto do Kinkengardu. Mając Port Awos kontrolujemy dostawy żywności i handel morski, mając Kinkengard kontrolujemy Waldgrossen. – Usiadł ponownie na swoim miejscu, powoli zwijając mapę miasta. -Może nawet nie będzie żadnej bitwy, niestety ta wojna jest niepewna. Albo skończy się w jeden dzień, albo będzie trwać miesiącami.
Plan miał strasznie dużo "może" i "jeśli", ale wydawał się prosty i dopracowany. Nie widać było żadnych widocznych przeszkód.
Ilość słów: 301

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

ndz sty 28, 2018 10:04 pm  

  Ines słuchała. Słuchała i nabierała coraz większych wątpliwości. Przede wszystkim zauważyła, że zmieniono plan. Po drugie, nie spodobała się jej wzmianka o pojmaniu wszystkich oficerów na wyższych stołkach – raczej było wiadomym, że chodziło im między innymi o legatów, a jeśli Hans będzie chciał oponować... sama przed sobą musiała teraz przyznać, że trochę jest jej szkoda swojego męża. Owszem, nie chciała tego małżeństwa, ale na dłuższą metę u Schleicherów było jej lepiej niż u ojca, z którym ilekroć się w rodzinnym domu mijała, zawsze się kłóciła lub przynajmniej miała zepsuty humor przez resztę dnia. Pomimo machlojek Kurta, ten wykazywał wobec niej większą sympatię niż Markus, co stało się dlań miłą odmianą. Po raz pierwszy więc zawahała się.
  Najważniejszą, trzecią sprawą, która pojawiła się w jej głowie, było to, jak plany Orłów będą kolidowały z tymi Schleicherów. To, co mówił Charles zakładało brak jakichkolwiek komplikacji ze strony zarówno republikanów, jak i arystokratów. Tymczasem jeśli dobrze zinterpretowała kłótnię u siebie w domu w związku z informacjami, jakie miała, Hans coś planował, dopóki jego wojska stacjonują w mieście. To zaś może doprowadzić do niezaplanowanego konfliktu. Najprostszym rozwiązaniem było więc powiedzieć o wszystkim... jednej ze stron.
  Przed, w czasie i po ciąży, tuż po swoim powrocie z Portu, siedziała jak na szpilkach, oczekując wiadomości od Orłów. Teraz zaś dopuszczono ją do nich, wtajemniczając we wszystkie swoje plany, ufając jej, a ona nagle zaczęła mieć wątpliwości co do tego, komu jest lojalna. Czy ojcu jej dziecka, czy ludziom, których zawsze podziwiała? Inna sprawa, że mogła po prostu to robić ze względu na swoje panieńskie nazwisko, powiązania Berndtów z Orłami oraz nienawiścią ojca do nich. Mogła po prostu stać w opozycji do jego przekonań, robiąc mu tym specjalnie na złość, igrając z nim. Pomyślawszy jednak o ojcu i o tym, jak on zdradził wartości, które próbowano mu wpoić... wzdrygnęła się na samą myśl o tym, że zachowałaby się podobnie do niego, wybierając wygodniejszą opcję. No i przede wszystkim, skąd miała pewność, czy uczucie Hansa do niej (bo nigdy nie pomyślałaby o powiedzeniu tego Kurtowi) wynikało jedynie z małżeńskiego obowiązku, czy żywił do niej swego rodzaju sympatię, która mogłaby ją uchronić przed lochami?
  Skąd taka nagła zmiana planów? — zapytała najpierw, a po chwili także dodała: — Tych oficerów... chcecie tylko porwać i ich przetrzymać? — to było naiwne pytanie, godne słabej kobiety, ale Ines chciała wiedzieć, co mają w zamiarze zrobić z jej mężem. Chciała mieć swego rodzaju pewność, czy powiedzieć to, co wie.
Ilość słów: 521

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

ndz sty 28, 2018 10:23 pm  

Narrator

-Wóz albo przewóz... – Słowa Charlesa miały dość poważny ton, a Ines rozumiała co ma na myśli, tak przynajmniej jej się wydawało.
-Albo dołączą do naszej sprawy, albo będą zwykłymi zdrajcami.– Zanim "Król" skończył wygłaszać swoje krótkie przemówienie, wtrącił mu się Werner.-A dla zdrajców jest tylko jedna kara. – Dodał krótko i stanowczo.
-Dobra, dobra. Już nie wprowadzaj dramaturgi na moment przed spuszczeniem psów z łańcucha. – Wtrącił Savoj, którego mało obchodziły wasze sprawy. Dla niego liczył się tylko zysk i nowe wpływy. Nie można jednak było powiedzieć, że to zwyczajny bandyta, miał głowę na karku.
-Moje ziomki zrobią zadymę na ulicach, twoje ziomki wparują do senatu i zrobią swoje. Armia złoży grzecznie broń, a wtedy wystarczy tylko rozbić ich wojska w polu, to już oczywiście nie moja robota. Wtedy jak rozumiem, będzie koniec tej jakże "wielkiej wojny ojczyźnianej"?– W głosie Savoja słychać było znużenie i zdenerwowanie.
-Tak. – Odrzekł cicho Charles. -Tak można by to ująć. Niestety żaden plan nie jest doskonały, więc postaraj się uwzględnić wszystkie możliwości. – Savoj przytaknął tylko głową, a po chwili głos zabrał Werner.
-Po tej akcji raczej stracę robotę, ale póki co wszystko dopiąłem na ostatni guzik. Łyknęli moje raporty, w końcu nikt nie podejrzewałby szefa wywiadu o fałszywe raporty. Schleicher jaki ten drugi, nie pamiętam jak mu tam, wysłali swoje wojska gdzie trzeba, czyli tam gdzie nikogo nie ma. Zepchniemy wtedy siły Auxiliusa do portu, Schleicher obstawił całe miasto *w tym miejscu Werner się zaśmiał* zrobił nam tym samym wielką przysługę, jego żołnierze pewnie zaczną się wycofywać, a zanim się przegrupują to dostaną rozkaz od swojego dowódcy aby złożyć broń.– Widać, że Werner również nie próżnował, wszystko zgrał w czasie.
-Albo jego głowę, ale to tez powinno wystarczyć, żeby złożyli broń. – Savoj powiedziawszy to buchnął śmiechem, ale nikt inny się nie zaśmiał.
-Ktoś ma jeszcze coś do dodania, czy możemy zakończy to posiedzenie? Nie widzę potrzeby zwlekania, mamy mnóstwo do roboty. – Charles wstał, spoglądając na wszystkich.
Ilość słów: 395

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

ndz sty 28, 2018 10:43 pm  

  Ines spochmurniała, chociaż rzecz jasna spodziewała się takiego obrotu spraw w wypadku sukcesu Orłów. Niestety dalsze słowa nie dały jej większych nadziei, tym bardziej, że nie mogła przewidzieć, jak w takim wypadku zachowałby się Hans – czy miałby w sobie za dużo honoru, czy złożyłby broń i dołączył do wygranej sprawy.
  Stavoja Ines zmierzyła chłodnym spojrzeniem, usłyszawszy tekst o uciętej głowie. W duchu wiedziała już, co zamierza zrobić – poza tym nie zamierzała dopuścić do takiej własnie możliwości. Rzecz jasna Jaksarczykowi było obojętne, kto zginie, a kto się podda. Dla kobiety już niekoniecznie. Głowę odwróciła dopiero, gdy Charles popędził do zakończenia obrad. Na chwilę zacisnęła mocno usta i jeszcze bardziej zmarkotniała, a potem powiedziała dosyć cicho:
Jest jedno ale. Możliwe, że Schleicherowie także coś planują — wyrzuciła z siebie, czując jednocześnie wielką ulgę, jak i nieco strachu. Zdecydowała, po której stronie stoi, ale wątpliwości nadal jej nie opuszczały. — Przewrót, jeśli wierzyć korespondencji Kurta. Przejęcie władzy nad senatem, zniszczenie republikan. Nie jestem tylko pewna, czy teraz, czy się wstrzymają. Możliwe jednak, że nie bez powodu to Hans obstawia zaprzysiężenia, a wojska Auxiliusa są przetrzebiane — spojrzała na obecnych, ale minę nadal miała niewyraźną, troszkę była blada.
Ilość słów: 246

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości