"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Willa rodziny Schleicher

Do archiwum trafia wszystko co jest nieaktualne, ale z drugiej strony szkoda się z tym rozstawać i usuwać.
Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 217
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sty 29, 2018 12:58 am  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator

  Hans pocałował ją na pożegnanie i opuścił pomieszczenie. Przez okno widziała jak razem z Kurtem oddalają się w kierunku senatu, z obstawą kilkunastu ludzi.
  Czas zwolnił, a ona nie miała wiele możliwości. W końcu nie wolno jej było opuścić domu. Widziała, że cała ich willa jest oblężona przez wojska jej męża, mysz by się nie przecisnęła. O człowieku już w ogóle nie wspominając.
Minęła ponad godzina, w tym momencie zauważyła jak żołnierze przemieszczają się w pośpiechu po ulicach jej dzielnicy. Żaden z wartowników nie zszedł jednak z posterunku. Zauważyła dym unoszący się nad kilkoma dzielnicami. Widocznie wszystko się zaczęło, a ona nie miała żadnego wpływu ani wglądu na to co się tam dzieje.

  Nagle usłyszała huk i kroki, dużą ilość kroków. Młody Schleicher leżał w łóżeczku, hałas go przestraszył i wybuchł płaczem. Ines zdążyła ledwie wziąć syna na ręce, aby trochę się uspokoił, a do pokoju wpadli żołnierze jej męża.
  – Pani, ubierze się i przygotuj swojego syna, musi udać się poza miasto.– Gdy tylko Ines przygotowała siebie i swojego syna, do pokoju weszła opiekunka. -Mamy rozkaz was rozdzielić, rozkaz Pani męża. – Powiedział żołnierz, sam nie był przychylny decyzji oddzielenia dziecka od matki. Ines widziała jednak, że jakiekolwiek stawianie oporu czy dyskusja nic nie zdziała. Żołnierze byli przejęci sytuacją.
  Chwilę później była już przed domem, ulica była zalana żołnierzami, jednak ani śladu cywili, wszyscy pozamykali się w domach.
  – Dziecko przetransportujcie południowym-wschodem, Pani Schleicher pójdzie z nami.– Powiedział starszy centurion, a Ines wraz z piątką innych żołnierzy skierowała się do północno-wschodniego zejścia do kanałów.
  – Tym tunelem wydostaniemy się na zewnątrz. Siły Auxiliusa wkrótce zostaną rozbite. Niestety nie udało nam się zepchnąć ich do portu, jest ryzyko, że zanim ich pokonamy, zajmą dzielnice kupiecką i dużą część górnego miasta. Straż miejska nas zdradziła...– Powiedział, gdy tylko zeszliście na dół do kanału. Zapach był dość nieprzyjemny, a światło dawały pobliskie pochodnie. Był to prosty tunel, który przemierzała cała szóstka.
  Szliście w ciszy, żołnierze mieli rozkaz nie odpowiadać na żadne pytania. Powiedzieli jej tylko, że niedługo spotka się z mężem.
  – Kiedy to wszystko się skończy wreszcie będę mógł spędzić czas z rodziną. Niedawno urodził się mój syn, nasza farma jest zaraz za wyjściem. Taki duży, w połowie ułamany młyn. – Powiedział jeden z młodszych żołnierzy, któremu to zaraz dowódca kazał się uciszyć.

***


  Podróż trwała około pół godziny, wreszcie Ines zobaczyła światło na końcu drogi. Wychodząc z kanałów lekko oślepił was blask ostatnich promieni słońca. Nagle Ines usłyszała huk, jakby ktoś złamał kawałek drewna, kilka razy. Żołnierze padli na ziemie, ich głowy były wygięte w dziwny sposób – byli martwi.
  Kilka metrów przed nią stała zakapturzona postać, która zrobiła kilka kroków do przodu, miała w ręce worek, który otworzyła i rzuciła na ziemie. Z worka wyleciała głowa, to głowa Szefa Wywiadu, Wernera.
  – Jak to sam mawiał, dla zdrajców jest tylko jedna kara. – Poznała spokojny i pewny siebie głos postaci, jaki zaraz samego jegomościa, który to ściągnął kaptur. Był to Odon.
Ilość słów: 618

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 169
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sty 29, 2018 1:32 am  

  Im bliżej było wydarzeń, tym trudniej było Ines usiedzieć w miejscu. Zaglądała co chwila przez okno – w końcu zaczęła widzieć, że coś się dzieje. Żołnierze poczęli poruszać się po całej dzielnicy, ludzie zniknęli z ulic, a nad niektórymi częściami miastami zaczął unosić się tym. Ona sama nie mogla nic zrobić. Patrzyła więc bezradnie, jak dzieje się historia.
  Potem wszystko potoczyło się nagle. Ledwo odsunela się od okna, nastąpił spory wybuch. Erhard się obudził i zaczął płakać i ledwo Ines go uspokoiła, wpadli żołnierze Hansa. Na wieść o tym, że musi opuścić miasto, trochę się pod nią ugiely nogi. Wiedziała, że coś poszło nie tak. Nie spodobało się jej także, że kazali jej się rozdzielić z synkiem. Potrafiła się bronić i czułaby się bezpieczniej z nim na rękach. Jednak wszelkie próby oporu nie miały znaczenia i matkę z dzieckiem rozdzielono. Sama kobieta ubrała się po męsku, do tego zabierając ze sobą swój miecz. Wolała być pewna, że potrafi siebie obronić.
  Wieści dobre nie były. Wyglądało na to, że republikanie przejmują władzę nad miastem i bunt stawał się odległą mrzonką. Ines natomiast zastanawiało, co takiego się stało, że straż ich zdradziła oraz jak radzą sobie Orły. Na razie nie wyglądało to dobrze.
  Podróż przez kanały przebiegła bez problemów. Dopiero pod jej koniec zaczęło się dziać. Byli tuż przy wyjściu, gdy do jej uszu doszło jakby... łamanie? Żołnierze upadli, a gdy zaskoczona Ines odwróciła się, zobaczyła jakąś postać o znajomych kształtach. Wkrótce wszystko się wyjaśniło, szczególnie gdy do jej stóp potoczyła się głowa. Wernera. Osobnik zdjął kaptur i kobieta mogla zobaczyć, kto ofiarował jej taki dar. Odon odezwał się, a ją samą zmroziło lekko. Położyła zapobiegawczo dłoń na głowicy, chociaż wiedziała, że w razie czego z magia nie wygra. Jednakże z jego słów wywnioskowała, że to nie on był tutaj zagrożeniem. Ręki jednak nie zdjęła.
  Jak... się o tym dowiedzieliscie? – zapytała, patrząc przez chwilę na martwą już twarz jej szefa. Dziwnie tak było na nią spoglądać, więc wróciła wzrokiem do Odona. – I jak sytuacja w mieście? Co z Orłami, arystokratami? Co się dokładnie stało?
Ilość słów: 429

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 217
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sty 29, 2018 1:48 am  

Narrator

  – Werner był podwójnym agentem. – Skinął głową abyś ruszyła za nim. Byliście w małym zagajniku, zaraz za murami miasta. Niedaleko was stały dwa konie, Odon wsiadł na jednego i poczekał aż ty wsiądziesz na drugiego. Młoda kasztanowa klacz nie stawiał żadnego oporu.
  – Opowiem Ci po drodze.– Pogonił konia i po chwili znaleźliście się na trakcie. Jechaliście powoli, ale Ines nie wiedziała gdzie zmierzają.
  – Akton przejrzał Wernera za późno. Ten ostrzegł Krasusa i wszystko się posypało. Akton zamordował ojca na oczach grupy senatorów, pomogłem mu wydostać się z senatu, ale w międzyczasie do środka wtargnęli ludzie Schleichera. Tego Werner akurat się nie spodziewał, wróciłem na miejsce i nasi już walczyli. Republikanie, Arystokraci i Orły, wszyscy walczyli przeciwko sobie. Charles nie spodziewał się wtargnięcia wojsk Hansa na tereny urzędowe, to wywróciło plan do góry nogami. Dodatkowo Republikanie znali nasze pozycje, ale nie wzięli nas z zaskoczenia. Zająłem się Wernerem, a Charles dał rozkaz do odwrotu. Posłał kilku gońców do Portu Awos, nasza armia już się tam mobilizuje ale marsz na stolice jest odwołany, mamy przegrupować się w obozie nieopodal stąd i ruszyć do portu.– Nadal nie wiedziała co z Hansem i Kurtem, ani ze swoim synem.
  – Mamy szpiegów pośród legionu Schleichera, stąd wiedziałem że tu będziesz. Niestety raptem przed chwilą dostałem informacje, że rozdzielono ciebie z synem, wysłałem patrol aby przechwycił go przy drugim wyjściu, spotkają się z nami w obozie.– Ines i Odon spostrzegli karawanę na złączeniu trzech traktów, prowadzili ją zbrojni w zbrojach Orłów, wykonali serie gestów, to potwierdziło ich tożsamość. Zbliżali się w waszym kierunku z jakimś ładunkiem na wozie.
Ilość słów: 312

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 169
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sty 29, 2018 2:19 am  

  Bieg wydarzeń był dosyć... niespodziewany trzeba rzec. Ines nie spodziewała się zdrajcy w postaci Wernera – Ale jak z przekąsem zauważyła w myślach, chyba taka była rola szpiegów, zmieniać strony jak rękawiczki. Ona sama była prawie gotowa wszystko powiedzieć Hansowi. Wieść o śmierci starego Krasusa za to jej niezbyt nie zaskoczyła chociaż nadal dziwnie się czuła z tym, jak Akton bez mrugnięcia okiem mógł zamordować własnego ojca. Troszkę też była skonfundowana tym, że nie przewidzieli zbrojnego wtargnięcia Schleichera do senatu. Ona sama to zakładała- najwyraźniej inni nie podejrzewali go o tak śmiały akt. Być może w związku z kłótnia która słyszała spodziewała się wszystkiego po nim.
  Jako że wszystkie plany zostały zrujnowane, oczywistym było że należy się przegrupować. Ines jednak nie wiedziała, dlaczego zabierają ja ze sobą. Postanowiła więc o to spytać.
Nie rozumiem jednego. Jestem wam do czegoś potrzebna? W sensie, jeśli teraz pojadę z wami do portu z Erhardem, zapadając się pod ziemię, Hans raczej tego nie zostawi tak. Nie prościej byłoby mi działać nadal w ukryciu? Nikt mnie nie podejrzewa– po sekundzie wpadlo jej do głowy kolejne pytanie. – Skoro juz o tym mowa, co sie stalo z arystokratami?
Ilość słów: 229

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 217
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sty 29, 2018 2:26 am  

Narrator

  – Mamy dla ciebie zadanie. Oficjalnie możesz uznać, że zostałaś uprowadzona.– Odpowiedział krótko, gdyż jeden z Orłów podjechał do Odona, poprosił go na słowo i przekierowali swoje konie na bok. Zatrzymali się nagle, a Odon dał znak do zatrzymania powozu.
  – Nie wiem co z arystokratami, ale coś powinnaś zobaczyć.– Ines i Odon podjechali do wozu. Były na nim ciała zawinięte w koce i prześcieradła. Było ich kilka, jednak uwagę Ines przykuło małe prześcieradło ociekające krwią. Oboje zsiedli z konia, a Odon powiedział strażników, żeby zostawili ich na moment samych.
  – Przykro mi. – Odkrył jedno ciało, to był Hans, leżał na brzuch, a w plecach widać było widać kilka ran od mieczy. Zaraz obok niego leżał Kurt, a w małym prześcieradle, którego to Odon nawet wahał się odkrywać, był zawinięty syn Ines. Miał podcięte gardło.
  – Żołnierze mówią, że opiekunka spanikowała, nie chciała oddać dziecka żywcem. Zanim ją obezwładnili zdążyła podciąć małemu gardło.– Po tym zamilkł i oddalił się na kilka kroków.
Ilość słów: 197

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 169
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sty 29, 2018 2:58 am  

  Ines westchnęła, nim pewien żołnierz podjechał do nich i wziął Odona na bok. Wolała w tym momencie zostać przy rodzinie, ale symbolicznie już wybrała w pokoju, zostając przy Orłach.[\p]
[p]Iskierka niepokoju zapaliła się w kobiecie, gdy Odon kazał jej coś zobaczyć. Iskra zamieniła się w płomyk gdy zobaczyła ciała w prześcieradłach, szczególnie jedno mało. Jedno. Dopiero potem, gdy Odon odkrył ciała... W pierwszej chwili Ines nie zrozumiała. Patrzyła się tępo w to, co widzi, zawiesiwszy się na dłuższą chwilę. Patrzyła nieruchomo na ciało męża, podziurawione mieczami, na ciało teścia, na ciało... syna. Zakrwawionego noworodka leżącego bez życia, bez jakichkolwiek jego oznak. Patrzyła na to i dopiero wtedy coś w niej pękło. Świat się w tym momencie zawalił, gdy uświadomiła sobie, że jedyne bliskie osoby, które podarowały jej od 30 lat namiastkę ciepła, nie żyją. Nogi się ugiely pod kobieta, aż prawie upadła. Cudem utrzymała się na stojąco, opierając dłonie o wóz. Wtedy też zawyła, chwiejąc się i czując że właśnie cale jej życie leglo w gruzach. Zaczęła płakać, a właściwie szlochać szaleńczo, przestając panować nad sobą. Natrafiła dłońmi na ciało Erharda, przysuwajac je do siebie, a następnie biorąc do rąk i tulac, sama się osunela na glebę. Ściskala syna do piersi, między kolejnymi spazmatycznymi napadami płaczu a głośnym wyciem mamrotajac przez łzy tylko jedno słowo: "nie" jakby negacja tego zdarzenia mogla cokolwiek zmienić. Nie potrafiła zwyczajnie uwierzyć w to co widzi i tulac martwe zwłoki jej jedynego dziecka, nad sobą mając zwłoki męża i teścia, przestała kontaktować ze światem. Nawet nie usłyszała tego, jak to się stało że jej synek umarł. Po prostu zapadła się w sobie nagle, nie mogąc sobie poradzić ze stratą. Jedyne co potrafiła to powtarzać "nie, tulić Erharda i płakać.
Ilość słów: 365

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 217
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sty 29, 2018 3:14 am  

Podkład muzyczny: Klik


Narrator

  Odon stał obok, spoglądając na Ines. Jego wyraz twarzy nie ukazywał współczucia. Cisza z jego strony nie trwała długo.
  – Myślałem, że chęć Charlsa do odzyskania tronu to najsilniejsza ambicja jako spotkałem, ale twoja chęć przywrócenia rodziny do życia, jest znacznie silniejsza.– Jego głos był bardzo dziwny, zerkając ukradkiem oka zauważyła, że strażnicy jakby zamarli. Wszystko dookoła zamarło.
  – Przywrócę ich do życia. – Powiedział powolnym tonem, wokół nagle zrobiło się ciemno, był tylko Odon, Ines i ciała na wozie – Ale w zamian, kiedy przyjdzie czas, spłacisz swój dług.– Ines poczuła dziwne uczucie, jakby przepływ energii w pobliżu wozu. Po chwili coś ja oślepiło, kiedy otworzyła oczy... powozu już nie było, żołnierze Orłów leżeli z połamanymi karkami na ziemi, Odon zaś siedział w kapturze na koniu.
  – Twoi bliscy są w Erzenbergu, po kolejne misji Orły zamierzają odesłać Cie tam jako szpiega. Wtedy spotkasz rodzine.– Zawrócił konia w zupełnie innym kierunku – Za chwile pojawi się tu patrol Orłów, zabiorą Cie do obozu, ja znalazłem już to czego szukałem. – Urwał dialog, pogonił konia, po chwili rozpłynął się w mroku.
  Gdy tylko się oddalił zrobiło się jasno. Ines była zdezorientowana, powóz zniknął, wokół leżały ciała Orłów i strażników miejskich, widocznie Odon upozorował to na pole bitwy. Zza wzgórza wyłonił się patrol, tak jak zapowiedział. Jednak kim tak naprawdę był, jaki był jego cel, czy jej bliscy są w Erzenbergu, i co to za kolejna misja? Tego miała już niedługo się dowiedzieć.
  – Jesteś cała? – Podjechał jeden ze zwiadowców. – Lepiej schowaj się do domu, tutaj cywile nie mają czego szukać. – Jak widać żołnierze Orłów jej nie rozpoznali, w końcu pracowała jako szpieg.
Ilość słów: 328

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 169
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sty 29, 2018 2:40 pm  

  Nie istniało dla Ines nic poza zawiniatkiem w rękach. Nie widziała poza zakrwawionym ciałkiem świata, a wkrótce szloch i wycie zamieniło się w bezsilna czkawke i rzężenie. Kobieta czerpała z tej bezdennej studni rozpaczy wiadrami, ani chybi zamierzając przestać.
  Inna sprawa, że dziwny głos Odona przykuł jej uwagę na tyle, że uniosła wtuloną w główkę dziecka twarz. Zapłakaną, opuchniętą, zaczerwienioną i z rozmazanym makijażem. Nie zrozumiała w pierwszej chwili tego, co do niej mówił. Dopiero gdy otoczenie wokół niej zmieniło się drastycznie z zasypanej śniegiem ziemi na całkowity mrok otulający wszystko wokół wozu i osób przy nim się znajdujących, w głowie jej się przejaśniło. Właściwie nie tylko w głowie, bo i w oczach, szczególnie gdy oslepiajacy blask zasnuł jej pole widzenia. Gdy odzyskała wzrok, nie było wozu, nie było w jej rękach Erharda, a żołnierze wzorem poprzednich leżeli martwi na ziemi. Ines spojrzała zdziwiona na maga, patrząc na jego sylwetkę, słuchając jak przez mgłę tego, co do niej mówił. Potem się oddalił i wszystko wróciło do normy. Prawie.
  Nadal nie było wozu i jej rodziny, a za to pojawili się martwi strażnicy. Zdezorientowana, siedząc na ziemi rozgladnela się, czkając. Powoli zaczynała rozumieć, a raczej kontaktować że światem rzeczywistym, bo o rozumieniu czegokolwiek nie było tutaj mowy. Tym bardziej tego, że przypadkowy Drugi wskrzesił podobno jej jedynych bliskich, o czym dowiedziała się dopiero, gdy ich straciła. Tak siedząca i rozgladajaca się nietomnie znalazły Orły, wedle słów Odona, o których sobie przypomniała. Gdy do niej przemowily, przetarła twarz i wstała chwiejnie, metnym wzrokiem spoglądając na nich.
  Powiedział, że żyją. Że będzie mogla ich zobaczyć żywych, gdy tylko wróci do Endenbergu. Mówił także o spłacie długu, ale jeśli to prawda... To była gotowa teraz zrobić wszystko w podzięce za ich przywrócenie. Naprawdę dopiero teraz zrozumiała, że przez prawie trzydzieści lat była samotna i to Schleicherowie stali się dla niej kimś bliskim, przy kim mogla poczuć się nawet szanowana.
  Zabierz mnie do obozu, do Charlesa – odparła głucho zwiadowcy, otrzepując się i patrząc czy krew jej dziecka została czy także została zmyta. Po tym jeszcze dodała ostrzej, wracając powoli do rzeczywistości, chwytając się obietnicy Odona jak ostatniej deski ratunku. – Natychmiast.
Ilość słów: 439

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 217
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sty 29, 2018 3:12 pm  

Narrator

  Zbrojni nie oponowali. Imię Charles i słowo "obóz" dało im do zrozumienia, że Ines wie o czym mówi. Zabrali ją do obozu, który był zaledwie dwie mile dalej, w gęstym lesie, schowany między drzewami i zaspami ze śniegu.
  Całe pole w którym stały namioty zostało wykarczowane i odśnieżone. Na oko Ines mogła stwierdzić, że znajduje się tutaj ponad setka zbrojnych, w tym wiele koni, które są już powoli siodłane. Widocznie przygotowują się niedługo do wymarszu.
  – Pani Schleicher. – Podszedł do niej jeden z żołnierzy, nie miał hełmu, a na jego ramieniu widniały dziwne oznaczenia, Ines kojarzyła że musi on być oficerem.
  Zaprowadził ją do wejścia do namiotu dowodzenia, po czym uniósł kotarę. W środku zauważyła Aktona, który miał zabandażowaną rękę. Obok niego stał Charles i Savoj, którzy wyglądali na całych i zdrowych. Przy stole było jeszcze dwóch innych mężczyzn, ich Ines w ogóle nie kojarzyła. Mundury sugerowały, że należą do Orłów, ale ich twarze nie mówiły za wiele.
  – No no... to się pojebało.– Skomentował Savoj, patrząc na mapę. -Do miasta mam zakaz wjazdu, pół bandy mi wyłapali, ale pozostali już są w drodze do Portu. – Charles przesuwał figurki na mapie, kombinował i układał. Zauważył Ines, nie oderwał jednak wzroku od mapy.
  – Nie mam czasu na wysłuchiwanie narzekań. Dostaliśmy informacje, która zmieni bieg wojny.– Spojrzał się na Aktona, który był już wprowadzony w plan.
  – Ja i Ines udamy się do Północnej placówki Initium. Weźmiemy ze sobą kilku żołnierzy, podamy się za przedstawicieli senatu. Nasz kontakt donosi, że placówka jest samodzielna, mogą minąć tygodnie, bądź miesiące, zanim dowiedzą się co zaszło w Kinkengardzie. Kiedy tylko przejmie ich projekt, wojna będzie skończona.– Powiedział Akton, a reszta – poza Charlesem – patrzyła na niego z niepokojem.

Przechodzimy tu.
Ilość słów: 342

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości