Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Willa rodziny Schleicher

Do archiwum trafia wszystko co jest nieaktualne, ale z drugiej strony szkoda się z tym rozstawać i usuwać.
Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

sob gru 30, 2017 1:33 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator

  Ines położyła się spać, a sen natychmiast ją ogarnął, jednak nie był lekki i przyjemny. Natłok myśli i stresu wybudzał ją prawie co godzine. Jutro w końcu był ważny dzień dla sprawy Orłów. Dodatkowo wreszcie mogła spotkać swojego męża. Życie prywatne miało przeplatać się ze "służbowym" przez cały dzień.
  Obudziła się rano, słysząc odgłosy na dole. Niestety nie był to jeszcze Hans, a Kurt, który szykował się do wyjścia do senatu i właśnie kończył śniadanie.
  – Pierw musi złożyć wizytę w senacie, później uda się na bankiet razem z dowódcami i wysoko postawionymi oficerami, niestety osoby z poza wyznaczonego grona nie są zaproszone, więc będziesz musiała poczekać do późnego wieczora. – Powiedział, wstając od stołu. Służąca zabrała puste naczynia i oddaliła się w celu ich umycia.
  – Jutro jest pierwszy dzień igrzyska, więc myślę że będziesz mogła mu tam towarzyszyć jeśli będziesz chciała. – Dodał, wychodząc z domu. Ines została tu praktycznie sama, nie licząc służby, która sprzątała dolną część domu. W końcu wszystko musiało błyszczeć do przybycia młodego Schleichera.
  To dawało jej okazje na przeszukanie gabinetu Kurta. Jednak pozostawała kwestia przekazania informacji. W końcu ulatnianie się z domu w środku nocy zaraz po przybyciu męża mogłoby wydać się nieco podejrzane.
  – Liście muszą być przesuszone, a nie świeże! Wywar ma pomóć w zaśnięciu, a nie powalić kogoś na pół doby w łóżku! – Uniesiony głos dobiegał z drugiego pomieszczenia, co przykuło uwagę Ines.
  – Pani wybaczy, tłumaczę nowej służącej jak przyrządzić wywar nasenny. Pan Schleicher ma problemy ze snem, ale wywar ze świeżych ziół nasennych zamiast suszonych uśpił konia. – Parsknęła w kierunku nowej służącej i odeszał, odkładając przepis na stół.
Ilość słów: 343

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

śr sty 03, 2018 6:00 pm  

  A więc Hansa miało nie być aż do nocy. Ines wolałaby, żeby nie było go aż do następnego ranka, mogłaby wtedy bowiem całkiem spokojnie pójść na spotkanie Orłów, a i jeśli to rzeczywiście nie jest Kurt, wyświadczyłaby temu domowi przysługę. Niestety nie wszystko mogło pójść po jej myśli i musiała improwizować. Ku jej wielkiemu zaskoczeniu, ale i zadowoleniu, rozwiązanie przyszło same, prawie że w dosłownym tego słowa znaczeniu.
  Jako że stary Schleicher wyszedł dopiero, gdy Ines przysiadała do posiłku, kobieta miała trochę czasu przed buszowaniem po gabinecie. Śniadanie zjadła szybko, prawie go nie tknąwszy, będąc zbyt podekscytowaną i podenerwowaną nadchodzącymi wydarzeniami. Wstała od stołu i zerknęła przez okno, czy aby Kurt się nie wraca, po czym ruszyła na górę, do jego sypialni, tam bowiem o ile dobrze pamiętała, znajdował się klucz. Miała to szczęście, że większość służących szorowała teraz cały parter i mogła w miarę spokojnie poruszać się po piętrze i otwartych pokojach. Nim jednak tam poszła, jej uwagę przykuła rozmowa dochodząca z pomieszczenia obok. Zdziwiona weszła, by się przekonać, że los był wobec niej niezwykle łaskawy. Wysłuchała słów starszej służącej, skinęła obojętnie głową, zerknęła równie obojętnie na nową służkę i obejrzała się za nimi, gdy te wychodziły, zostawiając ją samą. Podeszła do przepisu, podnosząc zapisany zwitek i spoglądając na jego recepturę. Dopiero wtedy ją olśniło, co powiedziała tamta kobieta. Aż cicho sapnęła, zaskoczona swoim szczęściem. Uśmiechnęła się do siebie, po czym spojrzała uważniej na przepis i to, co tam pisało. Zabrała zwitek papieru, chowając go przed wścibskimi oczami służących i natychmiast wróciła do swojego pokoju. Tam dopiero przepisała skład naparu, będąc pewną, że nikt jej nie podgląda, a potem wróciła na dół z oryginalnym przepisem i jeśli nikogo w poprzednim pomieszczeniu nadal nie było, odłożyła kartkę z powrotem na stół. Jeśli wszystko przebiegło sprawnie, spokojnie wróciła na piętro.
  Tam nie skierowała się do swojego pokoju, o ile nikogo na piętrze nie było, tylko do sypialni Kurta. W przypadku, gdy ktoś się tam kręcił w pobliżu, jednak skręciła do swoich komnat i tam przeczekała. Upewniwszy się więc, że nikogo nie ma na piętrze, wpadła do owej sypialni, mając nadzieję, że klucz będzie leżał tam, gdzie powinien – na komodzie przy łóżku Kurta, co widziała niechcący kilka razy. Zabrała go, najpierw przypatrując się dokładnie jego pozycji i znów, będąc pewną, że nikogo na piętrze nie ma, poszła do tego gabinetu. Jeśli tam się znalazła, pierwsze co zrobiła, to rozglądneła się wokół, robiąc szybki rekonesans.
Ilość słów: 536

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

pt sty 05, 2018 4:54 pm  

Narrator

  Przepis nie był łatwy w odczytaniu, bowiem charakter pisam pozostawiał wiele do rzeczenia. Na liście były trzy zioła, oraz dopisek, aby podawać z ciepłym mlekiem bądź winem o neutralnej temperaturze.
Ines nie musiała znać tych ziół, bowiem w małym składziku w kuchni wszystkie zioła były posegregowane i opisane.

Wycieczka na górę również odbyła się bez przeszkód. Natomiast sypialnia była pusta, podobnie jak droga do gabinetu. Dzięki temu już po chwili znalazła się w gabinecie Kurta.
  Wszystko było ładnie poukładane, więc Ines mogła przystąpić do myszkowania. W szufladach po lewej stronie biurka znalazła tylko różne wartościowe rzeczy. Rubiny, diamenty, czy złote monety albo ciękie złote sztabki. Widziała też kilka kopret z nazwiskami. Żadne z nazwisk nic jej nie mówiło, koperty były otwarte, prawdopodobnie nożem do listów oraz puste. Wyglądało to na zwyczają korespondencje.
  W drugiej szufladzie natomiast znajdował się katalogi różnych spraw sądowoych i zeznania finansowe. Ines zauważyła, że na niektórych dokumentach powtarza się data i nazwisko, jednak kwoty są różne. Przez myśl jej przeszło, iż Kurt po prostu obniża dochody niektórych senatorów, oni płacą niższe podatki, a on ma kogoś kto wisi mu przysługę.
  To czego szukała znajdowało się na biurku. Nieschowane ani nawet nie zamknięte. Raporty, listy, rachunki. Rachunki głównie za uzbrojenie, kilka z nich również było w języku Sułtanatu. Listy mówiły o pozycji kilku legionów. Dokładnie pięciu, które według korespondencji są pod górami Erzeberg. W wielu listach przewijał się ten sam wątek "powołać radę regencyjną", "pozbyć się demokratów", "śmierć republice", "jesteśmy gotowi", "ile jeszcze będziesz czekać".
Teraz wszystko stało się dla niej jasne. Kurt planuje zamach stanu, razem z innymi senatorami. Jednak nie wie on, iż Orły również mają swoje plany. W jednym z listu Ines znalazła bardzo interesujący zapisek. "Za wszystkim stoi Hogmonth, myślisz że jest sprytny, ale to tylko pożyteczny idiota. Jego polowanie na Orły idelanie zasłania nasze działania...".
Zebrała potrzebne informacje, nie tylko dowiedziała się, że Kurt jest niewinny, to jeszcze w dużym stopniu mogła wynioskować, kto stoi za polowaniem na Orły.
Ilość słów: 414

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pt sty 05, 2018 5:43 pm  

  Zaraz po przepisaniu formuły środka usypiającego Ines wybrała się do gabinetu Kurta. Całym szczęściem było to, że nikt nie pałętał się po piętrze, więc mogła spokojnie wykonać swoje zadanie. Zaraz po tym, jak zamknęła za sobą drzwi, aby nie wzbudzać ewentualnych podejrzeń, zaczęła myszkować. Szuflady nie odkryły przed nią niczego nowego. Parę kosztowności, otwarte koperty podpisane nazwiskami, których nie znała, poza tym parę sprawozdań finansowych oraz sprawy sądowe. Szczerze powiedziawszy nie dziwiła się temu, że na niektórych dokumentach nie zgadzały się szczegóły, dla przykładu wysokość podatków poszczególnych senatorów. Ich świat był pełen brudów, matactw i kłamstw, które należało w końcu ukrócić. Kurt natomiast przykładał się do budowania takiej rzeczywistości całym swoim sercem. Ines to szanowała, ale jednocześnie gardziła. Wiedziała, że w ten sposób szkodzą państwu na rzecz własnych zachcianek, ale niejednokrotnie sama będąc na usługach wywiadu robiła podobne rzeczy. Teraz jednak była częścią większej machiny, która zlikwiduje ten wrzód.
  To, czego szukała, znalazła szybciej, niż się spodziewała. Najwyraźniej Kurt czuł się bezpieczny w swoim domu, w swoim gabinecie i nie podejrzewał, że ktoś będzie po nim buszował, rzecz jasna na plus dla Ines. Szybko zaczęła przeglądać dokumenty pozostawione na biurku, z sekundy na sekundę doznając większego szoku, ale i zaczynając więcej rozumieć. Aż z wrażenia usiadła na jego fotelu, powoli łącząc fakty. Stary Schleicher planował zamach stanu na cały ustrój. Co zabawne, i ona była w to zaplątana w pewien sposób i od innej strony. Mieszkali pod jednym dachem, udawali przed sobą, że nic się nie dzieje, a tak naprawdę toczyli swoje własne gry. Pytanie tylko, czy Kurt jest na tyle przebiegły, żeby i ją przejrzeć.
  Koniec końców dowiedziała się tego, co chciała. Kurt był niewinny i to Hogmoth winien był zginąć z ręki Orłów. Poza tym musiała, a raczej powinna zrewidować nieco ich spojrzenie na sytuację polityczną. Nad tym jednak nie mogła się zastanawiać w gabinecie.
  Zaraz wyszła z gabinetu, gdy tylko się upewniła, że nikt jej nie widzi, uprzednio zostawiając wszystko tak, jak było. Potem odniosła klucz na swoje miejsce, starając się położyć go w identycznej pozycji, co wcześniej. A potem... potem zaszyła się w pokoju i czekała, myśląc intensywnie nad tą sprawą i tym, co powinna zrobić z wiedzą jej daną. A mogła, jakby nie patrzeć, dużo. Mogła zmienić bieg przyszłej wojny o sto osiemdziesiąt stopni, co nawet jej przemknęło przez głowę. Zaraz jednak wyrzuciła to z niej, brzydząc się taką myślą. Nie była ojcem, nie zdradzała nikogo. Ale świadomość tych wiadomości napawała ją dziwnym niepokojem i zasiewała owe ziarno niezwykle głęboko.
  Jeśli nic jej nie niepokoiło w tym czasie, w przerwach między kompresami łagodzącymi ból nosa oraz opuchliznę, która powinna zacząć powoli schodzić, pozostawała w swoim pokoju do samego powrotu Hansa. Dopiero wtedy miała działać.
Ilość słów: 568

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

pt sty 05, 2018 6:06 pm  

Narrator

  Sekundy zamieniały się w minuty, a minut w godziny. Czas mijał bardzo powoli kiedy Ines czekała na pojawienie się w domu Hansa. Jednak w końcu się doczekała. Usłyszała jak otwierają się drzwi, a z dołu dobiega kilka głosów. Rozpoznała w nich głos Kurta jaki Hansa.
-Rozstawić dodatkową warte przed domem, potroić pa-patroole na ulicach!– Krzyknął Hans, po czym słychać było jak drzwi zamykają się z hukiem.
  -Nie! Skończ temat, nie chcę już tego słuchać.– Wciąż mówił Hans. Głosy przeniosły się jakby do kuchni, w okolice schodów. Na dole był tylko Kurt i Hans.
  -To najrozsądniejsze wyjście synu. Nie widzę innej możliwości.– Powiedział Kurt, również dość podniesionym głosem.
  -Nie będziemy czekać... dośc, dość się już naczekałem. Wszystko przygotowywałem z dala od rodziny. Twój plan to ryzyko, mój plan to zdecydowane i pewne działanie. Jeszcze jedne komentarz a zawołam tu moich ludzi. – Kłótnia na dole zaostrzała się, Kurt ciągle mówił Hansowi o powstrzymaniu się o przeczekaniu. Ines nie wiedziała do końca o czym mówią, mogła się jedynie domyślać. Nagle kłótnia ustała. Ktoś szedł po schodach, a po chwili Ines ujrzałą w drzwiach swojego męża. Ubranego w mundur wojskowy, kołyszącego się na nogach, zdenerwowanego i pijanego.   -Ines...– Powiedział cicho, wchodząc powoli do pokoju. -Myślałem że już śpisz. – Jego próba udawania, że nie jest pijany szybko spaliła na panewce, jego stan rzucał się w oczy. Usiadł na krześle obok okna i przysunął sobie stolik.
  -Możesz mi przynieść coś do picia? Zapytał łagodnym tonem, wpatrywał się w sufit. Wyglądał na naprawdę zmartwionego.
-Jeśli mój ojciec siedzi tam na dole i zacznie Ci gadać, żebyś mnie uspokoiła, to powiedz moim ludziom – stoją przed domem – żeby odeskortowali go do naszej drugiej posiadłości i wypuścili dopiero przed jutrzejszymi wieczornymi obradami w senacie. – Nagle uniósł głos. –Całą drogę – z senatu aż pod dom – prawił mi morały jak jakiemuś dziecku. Apropo... – Wstał i wolnym krokiem stanął obok łóżeczka swojego syna. Wpatrując się moment jak mały śpi.
  -Dziadek jest już stary. Może chociaż ty nie będziesz musiał się z nim użerać jak dorośniesz.– Powiedział pół żartem, pół serio, po czym znowu usiadł na krześle.
Ilość słów: 416

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pt sty 05, 2018 6:44 pm  

  Czekanie na Hansa przedłużało się niemiłosiernie i Ines nie potrafiła już wytrzymać. Była gotowa w tym momencie wyjść na spotkanie i dopiero potem przejmować się swoją nieobecnością. Na całe szczęście od tego zamiaru odwiódł ją ów problem, który musiała rozwiązać. Dosyć głośno się jej objawiając, aż słyszała to tutaj, na piętrze. Z pozycji lekko przygarbionej wyprostowała się gwałtownie, nasłuchując konwersacji pomiędzy ojcem a synem, jednocześnie wyciągając spomiędzy jakiejś książki przepisany przepis i mnąc go do kieszeni. Była tą rozmową lekko zaskoczona, w dodatku mówili niejasno, bez konkretów, których ona sama mogła jedynie się domyślać w związku z dzisiejszym natłokiem informacji. Może odrobinę była zawiedziona tym, że Hans także jest w to zaplątany. Jako ojciec jej dziecka, a także nie taki zły człowiek, przynajmniej jeszcze, trochę trudno było jej w tej sytuacji stawać po przeciwnej stronie barykady. Ale takie było życie, oni obydwoje wybrali swoje ideały. Zmartwiło ją jednakże to, że w okolicy będzie więcej jego żołnierzy, co oznaczało, że musiała się bardziej starać pomimo rozwiązania sytuacji z Hansem.
  Czujnie nasłuchiwała, aż kroki zbliżyły się do jej pokoju. Zaraz drzwi się otworzyły i zobaczyła go, w mundurze, chwiejącego się na nogach, zdenerwowanego. Skrzywiła się, widząc stan męża, który najwyraźniej nie spodziewał się jej akurat w tym momencie. I jego próby utrzymania fasonu niezbyt się udawały. Bankiet musiał być udany, ale najwyraźniej alkohol uderzył mu zbytnio do głowy i pokłócił się z Kurtem.
  Hans — odpowiedziała nieco zmęczonym głosem. Tak też wyglądała, ale nie przez niewyspanie, tylko zbytni natłok myśli. Ciążyło to na niej. — Czekałam na ciebie. — obserwowała męża, gdy ten siadał na krześle i drgnęła, kiedy poprosił ją o napój. W głowie zaszumiało, a dłonie ze stresu i podekscytowania się spociły. Miała niepowtarzalną okazję i zamierzała ją wykorzystać. — Oczywiście. — mruknęła, wstając prawie natychmiast. Zatrzymała się jednak, słuchając go i unosząc na koniec brew, bacznie nań spoglądając. A więc poważniejsza kłótnia, tylko Ines nadal nie wiedziała dokładnie, co ich tak poróżniło.
  Następnie wyszła spokojnie z pokoju, mimo wszystko nadal się denerwując swoją małą misją. Zeszła na dół, mając nadzieję nikogo nie spotkać po drodze oraz chcąc przygotować ową recepturę na bazie wina oraz świeżych ziół – w końcu Hansowi jeden kielich teraz różnicy nie zrobi, a jak zrobi, to głęboki sen idealnie będzie można zrzucić na przedawkowanie alkoholu.
  Zrobiwszy to, zaniosła wywar na górę. Podała go Hansowi z łagodnym proszę, po czym przysiadła tuż obok i patrząc, jak to pije, zapytała tym samym, spokojnym tonem:
Coś się stało, że tak się pokłóciliście?
Ilość słów: 539

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

sob sty 06, 2018 5:11 pm  

Narrator

  Na dole było pusto. Służba już spała, Kurt prawdopodobnie również udał się na spoczynek. Jutro był w końcu dość zajmujący dzień dla obu Schleicherów. Ines nie miała problemów, aby sporządzić napar. Powąchała wino, pachniało tak samo jak przed dodaniem składników, chociaż lepiej było go nie próbować.
Hans pokręcił kielichem, patrząc jak wino wiruje w środku. -Ojciec nie rozumie, że czasy się zmieniają. Teraz słowa potrafią ciąć głębiej niż miecze. –Powiedział, po czym wziął spory łyk z kielicha. Ines dyskretnie obserwowała jego ruchy, szukając jakiś oznak, które sugerowałyby działanie środków nasennych. Nie był jednak one natychmiastowe.
  -Ale to sprawy czysto służbowe.– Spojrzał na nią, a ta mogła zauważyć, że kłótnia z ojcem nieco go otrzeźwiła. -Nigdy nie prosiłem go o pomoc. Sam wtrącał się w moją karierę. Wielu mogłoby to zanegować, ale jestem tu gdzie jestem dzięki temu co samodzielnie osiągnąłem, jego pomoc nie była mi potrzebna. – Przeciągnął się na fotelu, odstawiając w połowie pełny kielich na stół, po czym skierował się do łóżka. Usiadł na nim, aby po chwili się położyć. Minęła krótka chwila, a Ines mogła zauważyć, iż jej mąż już śpi, leżąc w poprzek, z nogami na podłodze. W pełnym mundurze i w butach. Wyglądało to częściowo jak typowy "zgon" alkoholowy. Ale takie właśnie było działanie ziół po zażyciu zbyt dużej ilości wina.
Teraz jednak miała wolną rękę, Hans na nic nie reagował i minie dobre kilkanaście godzin zanim samodzielnie wybudzi się ze swojego jakże błogiego snu.
Ilość słów: 310

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sty 08, 2018 4:37 pm  

  Wino wyglądało, jakby w ogóle nie było doprawiane środkami nasennymi. Oczywiście było to na plus dla Ines, która zaniosła ów trunek na górę, obserwując dyskretnie zachowanie Hansa, kiedy ten narzekał na swojego ojca. Wyglądało na to, że obydwoje nie mieli lekko z rodzicami, chociaż w innym tego słowa znaczeniu.
  Kobieta coś odmruknęła w odpowiedzi, przejmując się rzecz jasna problemami męża, ale w głowie mając swoje własne, którymi musiała się zająć niedługo. Nawet pogłaskała Hansa po ramieniu w ramach wsparcia mentalnego, ale ten zaraz wstał, przeciągając się i zaraz usiadł na łóżku, by całkiem się nań położyć i po chwili – zasnąć permanentnie. Ines siedziała jeszcze przez chwilę na swoim miejscu, gapiąc się na męża, po czym wstała i podeszła do niego. Najpierw potrząsnęła delikatnie jego ramionami, mówiąc przy tym jego imię, potem nieco mocniej. Z miną na poły zadowoloną stanęła nad nim podpierając ręce pod boki, z jednej strony ciesząc się ze swojego sukcesu, z drugiej będąc niezadowoloną z pozycji, w której zasnął. Całej nocy jej to raczej nie zajmie...
  W pierwszym odruchu chciała przewlec cielsko męża do pozycji względnie normalnej, ale po krótkiej konkluzji skończyła na ściągnięciu mu butów. Miała doskonałą wymówkę na wieczorny spacer czy chociażby nieobecność w sypialni. Było zresztą prawdą, że nie widziało jej się spać obok spoconego, w pełni odzianego ciała, które nawet jej w tym stanie byłoby ciężko ułożyć w odpowiedniej pozycji, nie wspominając o komforcie podczas odpoczynku. Dlatego zostawiła go tak, jak był i zeszła na dół w ramach próby "zaśnięcia" w miejscu innym od swojej sypialni. Dobre kłamstwo to takie, którego mistyfikację utrzymuje się nawet, gdy nikt z pozoru nie patrzy.
  Siedziała w samotności przez około godzinę, czekając na odpowiednią porę. Wtedy, około po godzinie dwudziestej trzeciej wróciła na górę, przebierając się w ciepłe, czarne ubrania. Rozejrzała się po pokoju. Jej sztylet został niefortunnie zabrany przez zbira poprzez jej własną głupotę, dlatego najpierw przeszukała Hansa. Mógł mieć jakieś drobne ostrze, które mogła ukryć w fałdach ubrania. Jeśli takowego nie posiadał przy sobie – sięgnęła po swój gladius. Dla bezpieczeństwa. Następnie cicho zeszła po schodach i wyszła frontowym wejściem, jeśli byli tam żołnierze, wytłumaczyła im, że musi się przejść, bo jest jej duszno i nie jest śpiąca i że potrafi sama siebie obronić, zresztą w tej dzielnicy raczej nie powinno być aktów przestępczych. Potem spacerkiem, okrężną drogą, by zmylić w razie co kogoś, kto mógł deptać jej po piętach czy nawet żołnierzy Hansa, którzy mogli ją śledzić z niewiadomych przyczyn, postarała się wyjść z owej dzielnicy bardziej lub mniej ukradkiem, zależnie od sytuacji w której się znalazła, bowiem jeśli mogła wyjść oficjalnie – zrobiła to. Miała pełne prawo do spaceru nocą, a jeśli ktoś w to powątpiewał – do cholery, była w wojsku przez jakiś czas, a potem przebyła szkolenie lepsze od niektórych żołdaków! Ten nos był małym, niefortunnym wypadkiem. Następnie z pamięci starała się znaleźć magazyn, będąc dużo bardziej czujną niż ostatnim razem, w końcu idąc tam sama. Kroczyła cicho, starając się unikać oświetlonych powierzchni, przy biedniejszych dystryktach zakładając na rude włosy czarny kaptur, przylegając do ścian, ale i unikając całkiem wąskich zaułków. Miała nadzieję, że pamięć jej nie zawiedzie.

do piwnicy
Ilość słów: 669

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

ndz sty 28, 2018 11:46 pm  

Temat przechodzi z tego

Narrator

  W domu zastała wszystko w takim samym stanie jak przy wyjściu. Hans leżał w łóżku, w podobnej pozycji. Zapadł widocznie w głęboki sen, więc Ines oddała mu ostrze i udała się na spoczynek na dół. Sen szybko ją ogarnął i obudziła się kolejnego poranka.
Wstając zobaczyła przez okno, że dochodzi już prawie południe. W domu nie było ani Hansa, ani Kurta. Kręciła się tu tylko służba. Reszta dnia mijała powoli, Kurt i Hans wrócili około czwartej. Jakiekolwiek zaczepienie Hansa skutkowało odpowiedzą "później", "zaraz", "potem". I tak zleciał cały drugi dzień igrzysk.

Południe, Trzeci Dzień Igrzysk

  Hans wszedł do sypialni, gdzie właśnie przebywała Ines. Ubrany był w mundur, jednak dostrzegła, że ma pod nim kolczugę. Było to dość dziwne, jednak wiedziała dokładnie jaki jest tego powód.
-Wiem, że może nie poświęcałem Ci tyle uwagi ile byś chciała...– W jego głosie troska przeplatała się ze zdenerwowaniem.

  -Za kilka minut wychodzę na finalne obrady, kiedy wrócę wiele się zmieni. Nie wiem ile mówili Ci o polityce senatu kiedy pracowałaś w wywiadzie, ale wszystko jest w opłakanym stanie. Senatorowie skaczą sobie do gardeł, banda debili która nie potrafi podjąć odpowiednich decyzji. Wstrzymują tym normalne funkcjonowanie kraju...– Przerwał na moment, podchodząc nieco bliżej. -Doprowadzają powoli do sytuacji, w której mogę podjąć złą decyzje, albo jeszcze gorszą. Zamierzam ich rozliczyć, ze wszystkiego. Więcej powiem Ci jak wrócę, ale chce żebyś wiedziała, że nasza rodzina zajmie ważniejszą pozycje, znacznie ważniejszą. – Ines mogła zauważyć, że jego lewa ręka lekko drży. Wydawał się naprawdę poddenerwowany. – Do mojego powrotu chce żebyś została w domu. Moi ludzie dostali rozkaz nikogo nie wpuszczać i nie wypuszczać.
Ilość słów: 324

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 189
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sty 29, 2018 12:30 am  

  Trzeciego dnia wszystko miało się zmienić. Trzeciego dnia wszystko miało się rozstrzygnąć, czy tego Ines chciała, czy nie. Chmura wielkich zmian nadchodziła nad Kinkengard i im bliżej było finału, tym bardziej ściskało ją w żołądku. Zdecydowanie nie pomógł jej w tym Hans, przychodząc się wyspowiadać z niektórych spraw.
  Siedziała wtedy na łóżku, tępo gapiąc się w podłogę i zastanawiając, czy dobrze postąpiła, czy honor dyktowany przeciwstawianiem się ojcu był najlepszym rozwiązaniem. Była zaskoczona, z jaką łatwością przychodziły do jej głowy wątpliwości. Kiedy wszedł Hans, podniosła głowę lekko zdezorientowana jego osobą. Widząc, że pod mundurem ma pancerz, przełknęła ślinę. Czyli jednak zrobią to teraz. Do tego dziwnie zaczął. Ines nadal siedziała, ale patrzyła się prosto na niego, bladnąc z sekundy na sekundę. Doskonale zdawała sobie sprawę, co się stanie w przeciągu kilku godzin, a ta wiedza była dla niej bardziej balastem, niż cennym nabytkiem.
  W końcu nie wytrzymała napięcia i wstała. Była biała jak ściana, na krańcu wytrzymałości psychicznej. Na końcu języka miała już słowa, jakie mogłaby powiedzieć. Słowa o tym, że zdradziła i że to nie Hans zastawia pułapkę, ale w nią wchodzi. Wpatrzyła się w niego intensywnie, otworzyła usta, gdy tylko skończył mówić o tym, żeby została w domu i powiedziała cicho:
  Uważaj na siebie. Po prostu... uważaj — podeszła do męża i przytuliła się do niego, sama nieco drżąc na ciele. Wierność kosztowała ją wiele, ale kim byłaby, jeśli nie dotrwałaby w swoich przekonaniach do końca? Jej ojciec twardo do własnych dążył, podobnie wszyscy wokół niej. Nie chciała być jak Akton, który w drodze do lepszego jutra zdradził swoje własne ideały, stając się poniekąd starszym Krasusem. Tylko czy i ona taka nie była? Czy jej wątpliwości czyniły ją lepszą, czy gorszą?
Ilość słów: 365

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 239
Na sesji: Nie

pn sty 29, 2018 12:58 am  

Narrator

  Hans pocałował ją na pożegnanie i opuścił pomieszczenie. Przez okno widziała jak razem z Kurtem oddalają się w kierunku senatu, z obstawą kilkunastu ludzi.
  Czas zwolnił, a ona nie miała wiele możliwości. W końcu nie wolno jej było opuścić domu. Widziała, że cała ich willa jest oblężona przez wojska jej męża, mysz by się nie przecisnęła. O człowieku już w ogóle nie wspominając.
Minęła ponad godzina, w tym momencie zauważyła jak żołnierze przemieszczają się w pośpiechu po ulicach jej dzielnicy. Żaden z wartowników nie zszedł jednak z posterunku. Zauważyła dym unoszący się nad kilkoma dzielnicami. Widocznie wszystko się zaczęło, a ona nie miała żadnego wpływu ani wglądu na to co się tam dzieje.

  Nagle usłyszała huk i kroki, dużą ilość kroków. Młody Schleicher leżał w łóżeczku, hałas go przestraszył i wybuchł płaczem. Ines zdążyła ledwie wziąć syna na ręce, aby trochę się uspokoił, a do pokoju wpadli żołnierze jej męża.
  – Pani, ubierze się i przygotuj swojego syna, musi udać się poza miasto.– Gdy tylko Ines przygotowała siebie i swojego syna, do pokoju weszła opiekunka. -Mamy rozkaz was rozdzielić, rozkaz Pani męża. – Powiedział żołnierz, sam nie był przychylny decyzji oddzielenia dziecka od matki. Ines widziała jednak, że jakiekolwiek stawianie oporu czy dyskusja nic nie zdziała. Żołnierze byli przejęci sytuacją.
  Chwilę później była już przed domem, ulica była zalana żołnierzami, jednak ani śladu cywili, wszyscy pozamykali się w domach.
  – Dziecko przetransportujcie południowym-wschodem, Pani Schleicher pójdzie z nami.– Powiedział starszy centurion, a Ines wraz z piątką innych żołnierzy skierowała się do północno-wschodniego zejścia do kanałów.
  – Tym tunelem wydostaniemy się na zewnątrz. Siły Auxiliusa wkrótce zostaną rozbite. Niestety nie udało nam się zepchnąć ich do portu, jest ryzyko, że zanim ich pokonamy, zajmą dzielnice kupiecką i dużą część górnego miasta. Straż miejska nas zdradziła...– Powiedział, gdy tylko zeszliście na dół do kanału. Zapach był dość nieprzyjemny, a światło dawały pobliskie pochodnie. Był to prosty tunel, który przemierzała cała szóstka.
  Szliście w ciszy, żołnierze mieli rozkaz nie odpowiadać na żadne pytania. Powiedzieli jej tylko, że niedługo spotka się z mężem.
  – Kiedy to wszystko się skończy wreszcie będę mógł spędzić czas z rodziną. Niedawno urodził się mój syn, nasza farma jest zaraz za wyjściem. Taki duży, w połowie ułamany młyn. – Powiedział jeden z młodszych żołnierzy, któremu to zaraz dowódca kazał się uciszyć.

***


  Podróż trwała około pół godziny, wreszcie Ines zobaczyła światło na końcu drogi. Wychodząc z kanałów lekko oślepił was blask ostatnich promieni słońca. Nagle Ines usłyszała huk, jakby ktoś złamał kawałek drewna, kilka razy. Żołnierze padli na ziemie, ich głowy były wygięte w dziwny sposób – byli martwi.
  Kilka metrów przed nią stała zakapturzona postać, która zrobiła kilka kroków do przodu, miała w ręce worek, który otworzyła i rzuciła na ziemie. Z worka wyleciała głowa, to głowa Szefa Wywiadu, Wernera.
  – Jak to sam mawiał, dla zdrajców jest tylko jedna kara. – Poznała spokojny i pewny siebie głos postaci, jaki zaraz samego jegomościa, który to ściągnął kaptur. Był to Odon.
Ilość słów: 618

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość