Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Willa rodziny Schleicher

Do archiwum trafia wszystko co jest nieaktualne, ale z drugiej strony szkoda się z tym rozstawać i usuwać.
Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 233
Na sesji: Nie

czw gru 07, 2017 7:03 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator

  Bibliotekarz ruszył do przodu, szybkim wymachem chwycił rękę banity uzbrojonego w nóż, po czym szarpnął go do siebie z całej siły. Spora krzepa sprawiła, iż jego oponent stracił równowagę i runął przed siebie. Zostało to wykorzystane i już po chwili sztylet znajdował się w brzuchu rabusia, wychodząc i wchodząc w niego kilka razy.
Odepchnął ręką śmiertelnie rannego przeciwnika i zabrał się za drugiego, który dał kilka kroków w tył, trzymając nieporadnie swój tasak.
  — O ty kurwa, dziadu! Co to ma być, to miała być zwykła robota. — Rabuś krzyczał i wymachiwał nerwowo tasakiem, a bibliotekarz milczał, zmierzając w jego kierunku.
  — Atak na władze to zdrada. — Powiedział pół-szeptem, przyjmując bojową postawę stojąc naprzeciw drugiego rabusia.
  — Jaką władzę!? O co Ci kurwa chodzi, my tylko chcieliśmy zarobić, nikt nie miał ginąć! — Krzyknął ponownie bandyta, ale to nie robiło wrażenia na Panu z biblioteki.
  — Dla zdrajców jest tylko jedna kara. — Odrzekł z powagą, po czym ponownie wyrwał na przeciwnika. Staranował go swoją masą, wybijając przy tym z równowagi, a chwile później sztylet znalazł się w jego gardle.
  Tymczasem Ines zmagała się z bandytą uzbrojonym w długi miecz. Trzymał go jak amator i wymachiwał niczym oszalały na lewo i prawo, zbliżając się wolnymi krokami do kobiety. Widać było, że jest strasznie nie obyty z tego rodzaju bronią. Prawdopodobnie zdobył go przy jakimś napadzie rabunkowym.
  — No chodź tu, kurwo, no chodź! — Krzyczał, dając krok to do przodu, to do tyłu. Przypominało to bardziej pokraczny taniec, niż walkę. W końcu jednak zdecydował się zaszarżować na kobietę, zobaczył bowiem co dzieje się w międzyczasie z jego towarzyszami, a nie chciał walczyć dwóch na jednego.
  Ledwo nabrał rozpędu biegnąc po śniegu, natomiast cios był dość wolny. Niestety atak Ines nie przebił się przez grubą warstwę futra, a jej broń zaklinowała się w ramieniu napastnika, nie dotykając nawet jego skóry. Bandyta dał krok w tył, przeciągając ją kawałek ze sobą. Widać, że w jego ubraniu tkwi broń, a Ines pociągnęła się za nim, uderzył ją w twarz rękojeścią. Cios wywrócił ją na śnieg. Widząc jednak swoich dwóch martwych towarzyszy rabuś zebrał się do ucieczki. Ines natomiast leżała w zaspie śniegu, ze złamanym nosem i zakrwawioną twarzą.
  — Wstawaj, nie mamy czasu. — Krzyknął z kilku metrów bibliotekarz, wycierając swój sztylet w ubranie jednego z martwych napastników.
Ilość słów: 438

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 183
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

czw gru 07, 2017 8:34 pm  

  Unik wyszedł całkiem sprawnie, niestety na tym się wszystko skończyło. Ines przeliczyła się z grubością ubrań i siłą swojego ciosu, co poskutkowało niezbyt przyjemnym spotkaniem rękojeści z jej nosem. Twarz wybuchnęła jej okropnym bólem, ona sama mimowolnie krzyknęła, potykając się do tyłu i wpadając w zaspę. Przed oczami zatańczyły jej ogniki, a po twarzy rozlało się gorąco – to spowodowane uderzeniem i to od samej krwi lejącej się z nosa. Nim się otrząsnęła, było po wszystkim. Rabuś, z którym ona walczyła, zdążył uciec, na dodatek z jej sztyletem zaklinowanym w futrze. Bibliotekarz zaś obronił się bezproblemowo, nawet nie był zadraśnięty. W Ines wezbrała furia spowodowana własną porażką. Zatrzęsła się na całym ciele, spoglądając wściekle na uciekającego bandytę i zaciskając pięści w bezsilnej pozie, tłamsząc tam także śnieg.
  Wypluła wezbraną w ustach krew i podniosła się z zaspy, głowę zwieszając nisko. Posoka i tak zdążyła zabarwić brudnobiałe podłoże na czerwono, skapując z jej nosa i brody. Otrzepała się i z cierpiętniczą, obrażoną miną ruszyła w stronę bibliotekarza. Pochwa po puginale dyndała jej u boku smętnie, przypominając, że straciła właśnie nie taką tanią broń i w pośredni sposób – godność.
  Oczywiście dochodziła także kwestia tego, że będzie musiała przez najbliższe kilka dni chodzić z nosem jak burakiem i choćby się kitrała po kątach, to nie uniknie niewygodnych pytań, czy to od służących czy od szui-pana-domu. Najprostszym wytłumaczeniem było, że się poślizgnęła na śniegu i spadła BARDZO niefortunnie, ale sama była świadoma tego, jak żałośnie to brzmiało. Więc w skrócie – miała przesrane. Taka z niej dobra matka, żona i opiekunka ogniska domowego.
Ilość słów: 346

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 233
Na sesji: Nie

sob gru 09, 2017 12:03 pm  

Narrator

  -Przyłóż sobie do twarzy śnieg, to powinno wychłodzić miejsce uderzenia i znieczulić ból. – Powiedział bibliotekarz, idąc przodem przez kręte uliczki.
Ines mogła dostrzec po drodze żebraka, który wyzionął ducha i leżał prawie całkowicie przykryty śniegiem. Jej towarzysz zwolnił trochę i odgarnął kawałek zaspy. Pokręcił głową na widok zamarzniętego człowieka.
-Wszyscy skupiają się na polityce, zapominając o przeciętnych ludziach. Chociaż mój brat już dawno o nich zapomniał. – Przyjrzał się jeszcze trochę bezdomnemu, po czym znowu ruszył do przodu.
Ines czuła jak cała jej twarz pulsuje. Przez uszkodzony nos musiała oddychać przez usta, wciągając zimne powietrze.
  -Nie ma co się martwić Pani Schleicher. Nie każdy przeszedł szkolenie na królewskim dworze tak jak ja. Chociaż nie udaje mi się utrzymać formy tak jak bym chciał, jednak porównując to jak mi wychodzi utrzymywanie formy w porównaniu do utrzymywania władzy, to można powiedzieć, że jestem mistrzem fechtunku. – Czy to był żart, czy zwyczajne oświadczenie, tego nie wiedziała, ale nie było na to zbyt wiele czasu. W końcu zmierzali na ważne spotkanie
Ilość słów: 200

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 183
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

wt gru 12, 2017 1:39 pm  

  Narada szybko została zakończona. Było krótko i treściwie, ale przynajmniej nie przeciągała się zbytnio – każdy z nich miał tutaj swoje obowiązki i zbyt długa nieobecność mogłaby wzbudzić podejrzenia. Najpierw wyszedł były szef Ines wraz z Drugim, potem Jaksarczyk z Charlesem. Ukryte drzwi zdezorientowały w pierwszej sekundzie Ines, ale tuż po tym wyjaśnił jej wszystko Akton, z którym wracała z piwnic. Nie zdążyła wspomnieć o ich pierwszym spotkaniu, chociaż bardzo chciała – mężczyzna szybko zniknął i Ines została sama.
  Szczęściem było, że dotarła bez szwanku do domu. Owszem, było chłodno, ale przynajmniej nie czuła nosa i mogła na chwilę nie martwić się konsekwencjami swojego wybryku. Niestety, jak tylko dotarła pod drzwi swojego domu, po ich otworzeniu przywitała ją służąca. Pierwsze co robiąc, wypominając nos. Ines skrzywiła się w odpowiedzi, wchodząc do środka i ciągnąc za sobą przejmujący chłód. Otrzepała się ze śniegu i ściągnęła zaraz wierzchnie ubranie, podając je służącej.
Seria niefortunnych wypadków. Nie przypominaj mi o tym znowu, tylko zrób teraz ten okład. Kurtem już się nie przejmuj — powiedziała, nieco oschle akcentując pierwsze zdania. Służąca, nawet najmilsza, nie musiała wiedzieć dokładnie, co się stało, to nie był jej interes. Bardziej kobieta interesowała się tym, co powie jej teść, widząc takiego buraka na środku twarzy, a także tym, czego on chciał, że oczekuje jej powrotu. Nad tym jednak Ines postanowiła zamartwiać się dopiero, jak dostanie okład. Cokolwiek on chciał, a także to, że mogła to być doskonała okazja do wybadania sprawy dla Orłów, mogło poczekać. Nos właśnie się rozmrażał i na pewno nie było to miłe uczucie.

  Po dostaniu tego okładu Ines w końcu ruszyła tyłek do gabinetu Kurta. Pierw rzecz jasna przebrała się w przydomową suknię, oczywiście zapukała i za przyzwoleniem teścia weszła, stojąc niedaleko drzwi i wpatrując się w niego obojętnie. Skinęła głową na przywitanie.
  Podobnie coś ode mnie chciałeś? — zapytała bez ogródek, oczywiście nieco śmiesznie akcentując słowa przez połamany nos.
Ilość słów: 403

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 233
Na sesji: Nie

wt gru 12, 2017 3:14 pm  

Narrator

  Służąca zrozumiała, że Ines nie jest w najlepszym nastroju, wywnioskowała to na podstawie jej wypowiedzi oraz spuchniętego nosa. Nie zadawała już żadnych kolejnych pytań. Zabrała jej płaszcz, wywieszając go na wieszaku zaraz obok kominka, aby nieco wysechł.
  Ines skierowała się na górę, w końcu gabinet Kurta znajdował się na tym samym piętrze co pokoje sypialne. Już za chwile miała dowiedzieć się, czego chciał od niej jej teść.
-Tak, chciałem Ci o czymś powiedzieć. – Powiedział spokojnym głosem. Zamykając jakąś księgę, która leżała na jego biurku. Poprawił swoją pozycje w fotelu, rozsiadając się wygodnie.
-Hans jutro będzie w mieście. Mamy zebranie w senacie, odnowienie zaprzysiężeń legatów. Rozmawiałem z senatorami i żaden z legatów nie będzie zmieniany. – Zamilknął na moment, spoglądając na jakąś listę, albo pismo, leżące na lewo od niego. -Spodziewaliśmy się nieco zmian, niestety nie doszło do porozumienia, więc jutrzejszy dzień to zwyczajna formalność.– Przełożył jedną księgę na bok i chwycił drugą. Zamoczył pióro w kałamarzu i zaczął coś pisać. Ines stała zbyt daleko, aby cokolwiek zobaczyć.
  -Hans będzie w Kinkengardzie tylko przez cztery dni, więc jeśli chcesz się zobaczyć z mężem to radzę Ci zostać w domu. – Odłożył pióro na bok i zmarszczył czoło, wysuwając się nieco na krześle. Oparł łokieć o blat stołu i spojrzał na jej twarz.-Co się stało w twój nos, wywróciłaś się? – Zapytał, był nieco zaskoczony, ale brakowało jakiegoś głosu podejrzliwości w jego głosie, być może to dobry znak.
Ilość słów: 296

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 183
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pt gru 15, 2017 9:02 pm  

  Jutro było bardzo problematyczne. Oznaczało to wiele rzeczy – jedną z nich było to, że plany Orłów dotyczące zamętu w senacie zaczną się bardzo szybko spełniać, podczas gdy kobieta nadal jeszcze wszystkiego dokładnie nie przyswoiła. Ponadto miała jutro spotkanie z czołówką Bello Impriacht. Jutro w nocy. A co powinna robić w nocy dobra żona? Być przy swoim mężu. Powrót Hansa do domu akurat jutro przyprawił Ines o rogi, ale szybko skupiła się na innych rzeczach, by nie zaczynać stroić jakichś min.
  Dlaczego chcieliście zmienić legatów? — zapytała z ciekawości, chociaż możliwe, że jakoś to się wiązało z wczesniejszymi słowami Wernera. Kurt robił coś co chwila przy papierach, ale pani Schleicher nie mogła zobaczyć, co to za papiery. Podeszła dwa kroki do przodu, niby od niechcenia, ale nie liczyła zbytnio, że ujrzy tam cokolwiek. Mówiąc potem, wzruszyła ramionami. — I tak będą igrzyska na ich cześć, więc zobaczymy się tak czy siak. A w nocy nigdzie przecież nie uciekam — uśmiechnęła się nieco uszczypliwie, chociaż z tyłu głowy znów zahaczyła jej myśl o tym, że tak, przecież będzie uciekać.
  Było zbyt ślisko i uderzyłam się za mocno, spadając. Nic wielkiego, powinno się zagoić w kilka dni — odpowiedziała na jego uwagę bardziej ponurym głosem, mimochodem starając się przez tę uwagę skryć jakoś ten nos – rzecz jasna bezskutecznie, przecież nos był na środku twarzy, nie ukryłaby go chyba że wszystkie włosy wylądowałyby jej na obliczu.
Spoiler:
Dostrzega o co chodzi 11-20 tak 1-10 nie
k20 => 20 => 20
Ilość słów: 289

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 233
Na sesji: Nie

sob gru 16, 2017 7:17 pm  

Narrator

  – Ten kto kontroluje legatów, kontroluje całe królestwo. – Odpowiedział krótko, jakby to było dla niego coś całkowicie oczywistego.
  – Hans nie będzie miał wiele czasu podczas zaprzysiężenia. Musi się spotkać z paroma senatorami. Został wyznaczony do zabezpieczania obrad, większość legatów przybędzie z małą eskortą. Hans zjawi się tu z tysiącem ludzi. Został do tego wybrany również legat Auxillius, może widziałaś żołnierzy z błękitnym jastrzębiem w czerwonych pelerynach, to wojska legata Auxilliusa, które dwa dni temu przybyły do Kinkengardu. – Hans odsunął dokumenty i wstał z miejsca, kierując się w stronę okna, za którym to można było zobaczyć większą część Kinkengardu.
  – Niestety doszło do serii niefortunnych zdarzeń. Jego najważniejsi oficerowie zostali zamordowani przez bandytów, ciała znaleziono pod portowym burdelem. W dodatku racje żywnościowe pochodziły z chorego bydła, ktoś musiał się pomylić. Prawie setka żołnierzy nie żyje, kilkudziesięciu jest w ciężkim stanie. Nie podajemy jednak tego do opinii publicznej, nic nie może zakłócić obrad. – Ines mogła dostrzec brak jakiegokolwiek poruszenia, empatii czy zaskoczenia. Jakby Kurt spodziewał się tego, o czym mówił, jakby wręcz krył zadowolenie z tego faktu. Nie wiedziała jednak po co senatorowie mieliby otruć żołnierzy legata, którego planują ponownie umieścić na stanowisku.
  – Rodzina Auxilliusa nigdy nie była zbyt popularna w mieście, toteż zdecydował się on wycofać połowę wojsk. Wychodzi na to, że mój syn będzie musiał praktycznie nad wszystkim czuwać. – Ponownie skierował się w okolice biurka.
  – Niektórzy senatorowie twierdzą, że stoją za tym Orły. – Widać było rozczarowanie i zażenowanie na jego twarzy.
  – Idioci nie wiedzą ile jest dwa plus dwa. To zupełnie inne metody działania. Chociaż przy aktualnej nagonce niektórzy członkowie senatu oskarżyliby Orły o zbyt obfite opady śniegu. –
Obrócił się w kierunku Ines, spoglądając na jej nos.

  – Miejmy nadzieje. Chociaż może powinnaś odwiedzić medyka, nigdy nie wiadomo – Odrzekł krótko, to widocznie było wszystko co chciał jej przekazać.
Ilość słów: 361

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 183
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

ndz gru 17, 2017 12:25 pm  

  Co Ines mogła zauważyć podczas tego wywodu to to, że przybycie legatów do Kinkengardu wiązało się ze sporymi problemami dla senatu. Nie dość, że co i rusz ubywa senatorów w związku z trwającą nagonką na Orły, którą ktoś metodycznie prowadzi, to ktoś najwyraźniej czyha na jednego z legatów... a być może i dwóch, ale Hansa jeszcze w mieście nie było więc nie można było powiedzieć, czy i jego obecność tutaj jest niewygodna dla kogoś. Co zabawne, nawet Kurt nie wiedział jeszcze tego, że to nie koniec kłopotów. Nadal nie wszyscy legaci przybyli i raczej tego nie zrobią, z czego mało kto zdawał sobie sprawę w aktualnej sytuacji.
  Brzmi na bardzo dziwny zbieg okoliczności. Może to robota któregoś z senatorów?— zasugerowała. — Rodzina tego legata opowiada się wyraźnie za którąś ze stron, przez co mogli sobie narobić wrogów, którzy mogliby chcieć, żeby te nieszczęścia wyglądały na zbieg okoliczności?
  Pytała ostrożnie, nie chcąc też zbyt daleko się posuwać, żeby nie wyjść na zbyt zainteresowaną polityką lub ciekawską. Poza tym, gdy Kurt wspomniał o Orłach, przypomniała jej się jej misja. Musiała go sprawdzić.
  Niektórzy członkowie? Ci, którzy tak wszystkich podejrzanych namiętnie wieszają za powiązania z Orłami? — przy odrobinie szczęścia może dowie się, czy Kurt jest tym, który za tym wszystkim stoi. Miała tlyko nadzieję, że jej dopytywanie się nie wzmoży jego czujności.
  Tak zrobię — powiedziała w odpowiedzi na jego wspominkę o medyku. W sumie to chciałaby tak zrobić.
Ilość słów: 289

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 233
Na sesji: Nie

ndz gru 17, 2017 12:38 pm  

Narrator

  – Może, ale w końcu jego rodzina popiera Republikanów, nie kiwnąłbym palcem, żeby im pomóc. – Powiedział, ponownie zasiadając na swoim fotelu. Wysłuchał tego co Ines ma do powiedzenia, nieco zaskoczony jej rozmową. W końcu oboje nigdy nie zamieniali zbyt wielu zdań.
  – Widzę, że po pracy w wywiadzie nadal została w tobie ciekawość do politycznych zagrywek. – Skomentował jej pytanie, chociaż w jego głosie było słychać zadowolenie niżeli zirytowanie.
  – To całe wieszanie to przesada. Hoghmot i jego pieprzone polowanie na czarownice. – Kurt pokręcił głową wspominając senatora Hoghmota.-Nie mam do końca pewności, czy to on. Chociaż jego wpływy, powiązania i zapał do zwalczania Orłów idealnie pasują do tej roli.– Przysunął sobie kolejną księgę, którą powoli zaczął przeglądać.
  – Miło się rozmawiało ale muszę wracać do pracy. Kolejne dni to spory natłok obowiązków. – Nie spojrzał nawet na Ines, wpatrzony był w swoje literki i cyferki. Faktycznie było tego sporo, na biurku Kurta można było dostrzec kilkukrotnie więcej dokumentacji niż zazwyczaj.
Ilość słów: 190

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 183
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

śr gru 20, 2017 9:17 pm  

  Ines rozsadzało od środka od nadmiaru energii, jaką zgromadziła podczas tej rozmowy. Dowiedziała się podczas niej dużo, nawet bardzo dużo – nieco o kolejnych problemach związanych z zaprzysiężeniem legatów, ale przede wszystkim o tym, czego dowiedzieć się chciała, czyli o powiązaniu Kurta z Orłami. Rzecz jasna nie ufała mu. Mógł kłamać, ze zwykłej przezorności lub z powodu podejrzeń co do niej, oczywiście było na to niskie prawdopodobieństwo, ale zawsze istniało. Informacja o Hoghmocie, jeśli wierzyć jego domysłom i przyjmując, że mówi prawdę, również była przydatna. Niepewna, ale być może stanie się dobrym tropem. Tak więc kobiecie nie pozostało nic innego, jak się upewnić. Sposób był nieco ryzykowny, ale jednocześnie jeśli niczego nie znajdzie w jego gabinecie, to mogła uznać, że mówił on prawdę. A czasu miała coraz mniej – to była ostatnia noc, którą mogła spędzić sama.
  Resztę dnia spędziła na normalnych czynnościach – rzeczywiście wybrała się do tego medyka, jeśli miała wystarczająco dużo czasu przed zmierzchem i kolacją, następnie przeczekała do tego posiłku, wolny czas spędzając na zabawach z synem. Wieczorem, już w swojej sypialni, wzięła do ręki pozostawiony wcześniej list i wrzuciła go do ognia. Nie było sensu odpowiadać na niego, jeśli jutro będzie się widzieć z mężem twarzą w twarz. Położyła się tuż po tym do łóżka, zmęczona dniem dzisiejszym.
  Sen miała niespokojny, być może przez problemy z oddychaniem. Rankiem, rutynowo zeszła na śniadanie, ubrana w przydomową odzież. Zastanawiała się, o której przybędzie Hans. Szczerze powiedziawszy, jak zwykle, gdy była powiadamiana o jego powrocie, ściskało ją trochę z niepokoju w żołądku i mało wtedy jadła, tak jak dzisiaj. Gdyby nadarzyła się okazja, zapytała Kurta o to, mniej więcej o której jej mąż przybędzie do miasta i czy przed obradami senatu zamierza wstąpić do domu. Jeśli dowiedziała się tego i tak, Hans zamierzał wstąpić, po prostu czekała. Jeśli nie zamierzał, to trudno. Mogło też wyjść całkiem inaczej, ale dla Ines była to całkiem przydatna informacja i liczyła na nią. Od tego zależało, jak szybko przetrząśnie gabinet Kurta. Nie chciała tego robić w nocy, mając w świadomości fakt, że następnego dnia wychodzi on do senatu, a w tym czasie bez większego stresu mogłaby przeszukać ów pokój, zamiast skradać się obok niego, żeby wykraść nóż.
Ilość słów: 464

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 233
Na sesji: Nie

sob gru 30, 2017 1:33 pm  

Narrator

  Ines położyła się spać, a sen natychmiast ją ogarnął, jednak nie był lekki i przyjemny. Natłok myśli i stresu wybudzał ją prawie co godzine. Jutro w końcu był ważny dzień dla sprawy Orłów. Dodatkowo wreszcie mogła spotkać swojego męża. Życie prywatne miało przeplatać się ze "służbowym" przez cały dzień.
  Obudziła się rano, słysząc odgłosy na dole. Niestety nie był to jeszcze Hans, a Kurt, który szykował się do wyjścia do senatu i właśnie kończył śniadanie.
  – Pierw musi złożyć wizytę w senacie, później uda się na bankiet razem z dowódcami i wysoko postawionymi oficerami, niestety osoby z poza wyznaczonego grona nie są zaproszone, więc będziesz musiała poczekać do późnego wieczora. – Powiedział, wstając od stołu. Służąca zabrała puste naczynia i oddaliła się w celu ich umycia.
  – Jutro jest pierwszy dzień igrzyska, więc myślę że będziesz mogła mu tam towarzyszyć jeśli będziesz chciała. – Dodał, wychodząc z domu. Ines została tu praktycznie sama, nie licząc służby, która sprzątała dolną część domu. W końcu wszystko musiało błyszczeć do przybycia młodego Schleichera.
  To dawało jej okazje na przeszukanie gabinetu Kurta. Jednak pozostawała kwestia przekazania informacji. W końcu ulatnianie się z domu w środku nocy zaraz po przybyciu męża mogłoby wydać się nieco podejrzane.
  – Liście muszą być przesuszone, a nie świeże! Wywar ma pomóć w zaśnięciu, a nie powalić kogoś na pół doby w łóżku! – Uniesiony głos dobiegał z drugiego pomieszczenia, co przykuło uwagę Ines.
  – Pani wybaczy, tłumaczę nowej służącej jak przyrządzić wywar nasenny. Pan Schleicher ma problemy ze snem, ale wywar ze świeżych ziół nasennych zamiast suszonych uśpił konia. – Parsknęła w kierunku nowej służącej i odeszał, odkładając przepis na stół.
Ilość słów: 343

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości