"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Willa rodziny Schleicher

Do archiwum trafia wszystko co jest nieaktualne, ale z drugiej strony szkoda się z tym rozstawać i usuwać.
Awatar użytkownika
Everold
Posty: 159

wt gru 05, 2017 12:33 pm  

Willa

  Z zewnątrz dom wygląda na solidny. Widać dbałość o detale, jak i porządek w architekturze. Dom ma pół okrągły dach z marmurowymi posagami na przodzie. Przed wejściem znajduje się mały ogrodek ogrodzony murem a w bramie stoją wynajmowani przez kurta najemnicy.
  W środku od razu wita nas spory hol, a po lewej i prawej stronie schody na piętro, gdzie znajdują się pomieszczenia służby, składziki i gabinety. Kuchnia i jadalnia są na parterze, można je znaleźć idąc prosto holem. Kuchnia po lewej a jadalnia po prawej, na wprost zaś mamy wyjście na ogród. Sypialnie rodziny i gabinet Kurta są na drugim pietrze.

Obrazek
Ilość słów: 118

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

wt gru 05, 2017 1:01 pm  

Narrator

  Minął ponad rok odkąd Ines nawiązała kontakty z Orłami. Przez ten czas wiele się w jej życiu zmieniło. Niektóre sprawy na lepsze, inne na gorsze. Kiedy jej ojciec zajmował się sprawami wagi państwowej w Sułtanacie, ona przebywała przez parę miesięcy w Porcie Awos. Orły chciały utrzymać na pozycji przychylnego im burmistrza. Był on dość barwną postacią, zamieszany w korupcje, podły i bardzo arogancki, ale z tej znajomości organizacja mogła czerpać wiele korzyści. Toteż Ines udało się zlikwidować wszelką dokumentacje wskazującą na jego powiązania z Orłami, a inspektorów w jego sprawie wyprowadzić w pole. Było to nie lada wyzwanie, aczkolwiek koniec końców wszystko się udało.
  Gdy wróciła do domu, dowiedziała się że jej ojciec również niedługo wraca. Tydzień spokoju szybko minął. Zaraz po powrocie Markusa zaaranżowano ślub. Ceremonia była całkiem wystawna, ale Ines od razu widziała, że to również gierka jej ojca. Nie było tam wielu osób które ona znała, za to pełno senatorów i innych ważnych urzędników, u których to jej ojciec chciał zyskać przychylność.
  Po ślubie przeprowadziła się do posiadłości Schleicherów. Nowe nazwisko, nowe miejsce i jakby nowe życie. Kontakt z Orłami ucichł, a po mieście chodziły plotki, że organizacja została rozbita, dzięki konsulowi Markusowi Krasusowi. Ines sama widziała kilka publicznych egzekucji, gdzie to wieszano domniemanych członków tejże złej organizacji. Kurt natomiast powiedział jej, że to polityczna farsa, na stu powieszonych może jeden miał cokolwiek wspólnego z Orłami, reszta to po prostu niewygodne osoby dla któregoś z senatorów.
  Jej mąż był Legatem, więc do domu wpadał tylko co parę tygodni i zostawał tam raptem kilka dni. Jego częstsze wizyty zaczęły się dopiero, kiedy to Ines zorientowała się, że jest w ciąży.
Miesiące mijały dość szybko, a od Orłów nie było zbyt dużego odzewu. Matka odwiedzała ją dość regularnie, ale ojca nie widziała od dnia ślubu. Nie wykazał nawet zainteresowania w momencie, w którym poinformowano go, że jego córka jest w ciąży. Od matki dowiedziała się, że jedyne co powiedział to: "Oby to był chłopiec."
  Słowa ojca zadziałały jak wyrocznia. Po paru kolejnych miesiącach na świat przyszedł Erhard. Imię nadał mu jego ojciec, Hans. Ines nie miała w tej kwestii zbyt wiele do dodania. Jednak po narodzinach syna spadło z niej sporo obciążenia. Nie musiała już unikać wychodzenia z domu i być pod stałą kontrolą lekarzy. Dzieckiem zajmowała się służba, co dawało jej sporo czasu dla siebie.

***


  Minęło pół roku od narodzin. Był to chłodny zimowy dzień, a za oknem widać było grupę parobków, odśnieżających ulicę. Ines siedziała przy biurku, okno miała na wprost siebie. Na blacie leżał list od jej męża. Hans pytał się w nim jak czuję się ona i ich syn. Był dość skąpy w słowach, na papierze jak i w rzeczywistości.
Obok listu stała świeczka, ostatnimi dniami było dość pochmurno, a opady śniegu nie ustępowały. Kurt wspomniał jej, że podwojono straże w ich dzielnicy. Żebracy zamarzają w innych częściach miasta i coraz częściej przychodzą tutaj szukając ciepłego schronienia.
  Błogą ciszę przerwało pukanie do drzwi. To jedna ze służących, Hurga. Młoda dziewczyna, którą sporadycznie przygarnęła rodzina Schleicherów, chociaż chodzą plotki, że to nieślubna córka Kurta, jednak komu życie miłe ten niech lepiej tematu nie drąży.
  — Panno Schleicher, jakiś człowiek stoi przed drzwiami. Mówi, że chce z Panią rozmawiać, ponoć pracuje w bibliotece. — Głos ucichł, ale Ines wiedziała, że służąca stoi przy drzwiach czekając na polecenia.
Ilość słów: 684

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

śr gru 06, 2017 4:01 pm  

  Paru młodych chłopaków pracowało w pocie czoła, by ulica była czysta od zalegającego wszędzie śniegu. Ines wpatrywała się w nich z góry, niekoniecznie będąc zajętą ich obserwowaniem. Myślami odbiegła bardzo daleko, zawieszając się na chwilę z piórem w dłoni, nad czystą kartką papieru. W końcu otrząsnęła się z transu i spojrzała raz jeszcze na list.
  Zatrzymała się na powitaniu. Skreśleń tam było kilka, ponieważ nie mogła się zdecydować, jak zacząć tak, by słowa nie brzmiało zbyt pusto, a i jej duma zbytnio by nie ucierpiała. Skreśliła już "Najdroższy Mężu", "Ukochany mężu" i "Drogi Hansie", a nadal nie zdecydowała się, zresztą jak zwykle, na to jak mu odpowiedzieć. Wiadomość od niego była krótka i treściwa, ale i tak Ines nie potrafiła na nią odpowiedzieć na tyle sensownie, by nie wyjść na zbyt oschłą czy wręcz odwrotnie, sztucznie miłą. W końcu zostawiła pióro oraz pokreśloną kartkę w spokoju, po raz tysięczny przeklinając samą siebie. Wzięła do rąk list i czytając go po raz któryś, starała się ułożyć coś ładnego. W końcu odłożyła go na bok i z cierpiętniczą miną zaczęła pisać na brudnopisie.

  Drogi mężu,
dziękuję za troskę. W domu jest spokój. Ze mną wszystko w porządku


  Znów wpadła w zadumę, nie mogąc przemóc się do napisania tak prostej i krótkiej notki. Na jej szczęście, nim znów dostała ochoty na zmięcie wszystkich kartek i wyrzucenie ich w ogień, odezwała się przez zamknięte drzwi Hurga. Ines podniosła głowę znad biurka, słuchając jej słów. Wieść o bibliotekarzu przyprawiła ją w jednej sekundzie o mały zawał oraz o dreszcz podekscytowania. W głowie zaraz jej zaszumiało, poczuła, że jej gorąco, a w brzuchu milion motylów wykonało trzepot swoimi skrzydełkami. Bibliotekarz! Czekała tyle miesięcy od misji w Awos. Czekała po powrocie, gdy dowiedziała się o dniu ślubu, czekała w dniu ślubu, mając płonną nadzieję, że zabiorą ją nim przysięgnie przed Onymi, czekała w tym przeklętym pokoju tyle miesięcy, nawet liczyła, że nie zrazi ich jej ciąża. Minęło od tego czasu prawie dwa lata i dopiero teraz się odezwali. Powinna być na nich zła, że o niej zapomnieli, ale była wdzięczna, że to w ogóle zrobili.
  Wpuść go — zakomenderowała Ines, opierając się o krzesło i ciężko wzdychając. Czego od niej chcieli? Dlaczego dopiero teraz? W końcu monotonne życie kobiety nabrało jakichś cieplejszych barw. Drżała na całym ciele z ekscytacji, nasłuchując kroków bibliotekarza na korytarzu. Zaraz powinna wszystkiego się dowiedzieć.
Ilość słów: 510

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

śr gru 06, 2017 4:19 pm  

Narrator

  Ines wydała polecenie służącej, a za drzwiami było słychać kroki, które kierowały się ku schodom. Służąca ruszyła na dół do drzwi, aby wpuścić bibliotekarza. Po chwili znowu zapanowała błoga cisza, jakby była tu sama, odcięta od świata.
Minął moment, który zdawał się trwać wieczność. Z jednej strony Ines oczekiwała kolejnego kontaktu od Orłów, kolejnej misji. Z drugiej strony jej życie nieco się zmieniło odkąd ostatni raz spotkała Pana z biblioteki. Czy po tym spotkaniu zmieni się ono znowu?
  Ponownie rozbrzmiał dźwięk czyiś butów stykających się z podłożem, tym razem był podwojony, co sugerowało, że na górę kierują się dwie osoby, bibliotekarz i służąca. Tak właśnie było, a już po chwili drzwi do jej pokoju otworzyły się. Obracając twarz w kierunku wejścia mogła dostrzec mężczyznę w sile wieku. Choć nie widziała całej jego twarzy to był to ten sam człowiek, którego spotkała w zeszłym roku. Jego ozdobne szaty były schowane pod ciemnobrązowym płaszczem, kaptur zaś skrywał jego do połowy wyłysiałą głowę. Ze spodu wystawała ładnie przystrzyżona broda.
Wchodząc do pokoju mężczyzna zamknął drzwi za służącą i zrobił stanowcze kroki w przód. Zdjął kaptur i spojrzał na Ines. Mogła zauważyć, choć nie był to bardzo istotny fakt, że kiedyś musiał parać się innym zawodem. Jego nieco nadmierna masa pokrywała niegdyś porządnie wyrzeźbione ciało.
  Coś jednak było zdecydowanie nie tak. Jego mina, inna niż wtedy. Podobnie z postawą, a nawet w jego oczach można było wyczuć nutkę niepewności. Uczucie bliskie strachu, może i nawet w oczach innego mężczyzny byłby to strach, bądź jakaś obawa.
  — Załóż coś na siebie, na zewnątrz jest zimno. Tylko nic wystawnego, lepiej się ładnie nie nosić w zatęchłych zakamarkach dzielnicy portowej. Poczekam na dole. — Oznajmił ozięble. Można powiedzieć, że jego słowa brzmiały jak rozkaz. Wyglądał jak ten sam człowiek, mówił tym samym głosem, jednak to nie był już spokojny bibliotekarz. Tylko wilk zapędzony pod mur przez stado wściekłych psów, tak samo jak każdy Orzeł w Kinkengardzie.
  — Weź jeszcze jakąś broń, tak na wszelki wypadek. Coś dyskretnego, niewielkiego. — Dodał na wyjściu, mówiąc praktycznie półszeptem. Wychodząc z pokoju ponownie nałożył kaptur na głowę, a po chwili znów rozległy się odgłosy skrzypiących schodów.
Ilość słów: 453

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

śr gru 06, 2017 5:57 pm  

  Kiedy bibliotekarz wchodził do pokoju, ekscytacja Ines sięgnęła zenitu. Opanowywała się jak mogła, ale i tak odwróciła się nieco zbyt gwałtownie na swoim miejscu, by zobaczyć Orła. Pierwsze, co rzuciło jej się w oczy, było zachowanie mężczyzny. Nieco zbyt ostrożne, niepewne, trochę drapieżne. Był niby taki sam, ale całkiem inny niż poprzednio. Pokazało się to szczególnie w jego słowach, gdy już zamknął za służącą drzwi. Zapał Ines nieco został ostudzony jego chłodnym tonem, ale nadal wystarczał jej sam fakt, że w ogóle śmieli się pojawić po tak długim czasie.
  Wzmianka o porcie ją zaskoczyła porównywalnie do przybycia bibliotekarza. Nie spodziewała się od razu takiego wypadu – oczekiwała co najwyżej dalszych wskazówek dotyczących jej działalności. Tuż po tym mężczyzna wyszedł z pokoju, traktując ją jak zwyczajnego podwładnego, któremu daje rozkaz, zostawiając kobietę samą. Ines dopiero po chwili podźwignęła się z krzesła i zaglądnęła do szafy. Po jakimś czasie była już gotowa – wyciągnęła spomiędzy ubrań skrzętnie ukryty puginał, który doczepiła do pasa. Oczywiście naciągnęła spodnie i oficerki, do tego kilka warstw koszul, dubletów i na wszystko podbijany brązowym futrem, starszy płaszcz. Naciągnąwszy rękawiczki i sprawdziwszy, czy puginał zbytnio nie wystaje zza poły płaszcza, wyszła z pokoju.
  Nim zeszła na dół, zaglądnęła jeszcze do syna, całując go w czoło i nakazując mamce strzec go jak oka w głowie, gdyż ona wychodzi na spacer. Idąc do schodów, zerknęła na drzwi do gabinetu Kurta, zastanawiając się, czy jest w domu. Jego nieobecność byłaby jej bardziej na rękę. Jeśli nie wiedziała, zapytała najbliższej służącej, czy pan domu przebywa w nim aktualnie. Dowiedziawszy się, zeszła do bibliotekarza, ubrana całkiem zwyczajnie, ale ciepło.
  Możemy iść — powiedziała, spotkawszy go, po czym ruszyła za nim. Co ciekawe, od powrotu do Kinkengardu nie czuła takiego dreszczu emocji, jaki teraz jej towarzyszył. Tylko Hurdze powiedziała, że ma do załatwienia zaległe sprawy w bibliotece, które na śmierć wypadły jej z głowy i poszła...
Ilość słów: 403

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

śr gru 06, 2017 6:45 pm  

Narrator

  Zalecenie bibliotekarza zostało tylko zinterpretowane po części przez Ines. Jej ubiór nie był wyzywający, ale założyła odzienie, które raczej jest poza zasięgiem przeciętnego prostaczka z gorszych części miasta. Na szczęście nie rzuca się w oczy, to główne założenie porady Orła.
W pokoju syna były dwie opiekunki, jedna zmywała podłogę, a druga doglądała dziecka. Skłoniły się ładnie przyjmując do wiadomości, iż Pani Schleicher udaje się na spacer. Najmłodszy z rodziny Schleicherów właśnie spał, całus od matki mu w tym zupełnie nie przeszkodził. Niewinne stworzenie niemające pojęcia co dzieje się dookoła.
Służąca poinformowała ją, że Kurt jest aktualnie poza domem.
  Bibliotekarz stał kilka metrów przed wejściem. Ręce miał schowane w dużych kieszeniach swojego płaszcza. Jego pokrycie falowało targane przez silny wiatr. Śnieg prószył na lewo i prawo, a mróz dawał się we znaki zaraz po przekroczeniu progu przez Ines. Szczelne okrycie gwarantowało jej nieco ciepła, więc mogła pomyśleć co muszą przeżywać najbiedniejsi mieszkający na ulicach. Chociaż nie musiała nad tym się długo zastanawiać, zaraz będzie mogła to zobaczyć w dzielnicy portowej.
Ruszyła razem z towarzyszem w kierunku bramy prowadzącej do niższej części miasta. Roiło się tu od straży, chociaż powody ich obecności są różne, ale w aktualnej sytuacji dla Ines to spory gwarant bezpieczeństwa.
Strażników minęli bez żadnych przeszkód, a gdy tylko wystawili nogi za dzielnicę zamożnych, bibliotekarz znowu się do niej zwrócił.
  -Zastanawiasz się pewnie gdzie idziemy. Powiem ci, zmierzamy do opuszczonego magazynu, a konkretnie na spotkanie w piwnicach tego jakże obskurnego przybytku. Kto tam będzie się zastanawiasz? Też Ci powiem. Akton Krasus, miałaś przyjemność go poznać, kiedy to Cie werbowaliśmy. Można powiedzieć, że była to brudna robota i test zaufania w jednym. Jednak to twoja udana misja w porcie Awos wyniosła twój status w organizacji na nieco wyższy poziom niż przeciętnego agenta. – Przerwał na moment, znów spoglądając na Ines. -Jeśli masz jakieś pytania to mów. Mamy trochę czasu po drodze, ale na miejscu nie będzie go już za wiele.– Zamilkł, spoglądając przed siebie.
Ilość słów: 413

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

śr gru 06, 2017 10:17 pm  

  Było zimno i Ines niemal od razu po wyjściu na zewnątrz poczuła to. Może i niezbyt dotkliwie z racji ubioru, ale jednak. Przypomniały jej się wtedy słowa o forsujących na tę dzielnicę biedakach, którzy poszukiwali tutaj ciepła. Bezskutecznie, nie poczują ciepła tylko się wpatrując w okna domów. Po zimie znów ubędzie problemów w postaci Sartów. Mniej ubogich, mniej problemów.
  Dalsza część wędrówki przez dzielnicę Noblitów i Parchów przebiegła we względnej ciszy, podczas której w głowie Ines wirowało od różnych myśli i teorii. Krok miała wyjątkowo żwawy, energiczny, jakby nie przejmując się wszechobecnym zimnem. Cóż, wybierając na taki spacer odzież, która chociaż na całkiem nową nie wyglądała, to nadal była widocznie dobrej jakości, nie musiała się tym przejmować.
  Po wyjściu z dzielnicy i znalezieniu się w tej już mniej wystawnej części, bibliotekarz w końcu się odezwał. Ines kojarzyła młodego Krasusa. Nie tylko ze słyszenia, głównie dzięki jemu ojcu, ale i z misji, którą wykonywała na zlecenie orłów. Dopiero później powiedziano jej, że człowiek, którego pozbawiła tak bezceremonialnie przytomności, a o którego obawiała się, że widział jej twarz i zdradzi to komuś, tak naprawdę był jednym z Orłów i poniekąd koordynował jej działania. Kobieta nigdy jednak potem nie stanęła z nim twarzą w twarz, by przeprosić za tamtą sytuację sprzed półtora roku.
  Dlaczego dopiero teraz się odezwaliście? Mogłam coś zrobić wcześniej, być przydatną. Po tym całym zamieszaniu w Awos sądziłam, że bardziej mnie cenicie. W ciąży cały czas nie byłam, a w obecnej sytuacji też mogłam coś zrobić – powiedziała, a w jej głosie zabrzmiało trochę krytycznej nuty. Jakkolwiek się cieszyła z tego spotkania, nie zamierzała lizać im butów.
Ilość słów: 345

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

czw gru 07, 2017 12:06 pm  

Narrator

  — Byliśmy zajęci przygotowaniami do pewnej operacji, większość działań została zawieszona na ten czas. Niestety sytuacja się zmienia, nasi ludzie giną bez śladu albo trafiają na szubienice, musimy działać natychmiast. Jeśli nie możemy dogadać się z senatem, cóż, musimy go rozwiązać. — W jego głosie było słychać nutkę konsternacji.
Przemierzaliście dalsze uliczki i alejki, było coraz więcej śniegu, a kiedy dotarliście do biedniejszej części dzielnicy portowej, dosłownie musieliście przebijać się przez zaspy.
  — Za chwilę powinniśmy być na miejscu. — Powiedział bibliotekarz, skręcając w zaułek.
Po kilku kolejnych krokach oboje dostrzegliście dwóch mężczyzn. Obaj opierali się o ścianę budynku, rozmawiając ze sobą. Gdy was zauważyli oderwali się od ściany.
— Proszę, proszę, co my tu mamy. — Powiedział jeden z nich, wyciągając nóż z kieszeni. — Ktoś do obrabowania! — Wskazał nożem na bibliotekarza. — I ktoś do zabawy. — Dodał, wskazując tym razem nożem na Ines.
Z za rogu od pleców wyszedł kolejny mężczyzna, uzbrojony w długi miecz. Natomiast drugi z dwójki rabusiów stojących przed Ines i bibliotekarzem dobył tasak kuchenny.
  — Obawiam się Panowie, że jest was za mało. — Powiedział bibliotekarz wyciągając z kieszeni zdobiony sztylet. W jego głosie był dziwny spokój i pewność siebie. Ruszył pewnym krokiem na dwójkę rabusiów, natomiast Ines została sam na sam z chudą mężczyzną, który chował swą twarz i resztę ciała pod grubym futrem, a w powietrzu wymachiwał długim, prawdopodobnie żelaznym, mieczem.
Ilość słów: 271

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 154
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

czw gru 07, 2017 5:57 pm  

  Słyszałam — odpowiedziała Ines na wzmiankę o Orłach na szubienicy. Ten okres faktycznie był ciężki dla nich, nawet pomimo tego, że większość osób była podstawiana dla samego widowiska i z Bello Impiracht nie miała nic wspólnego. Po części więc przyjęła wytłumaczenie bibliotekarza, nadal jednak trochę kryjąc urazę, teraz już po prostu irracjonalną i bez pokrycia.
  Ledwo weszli do portu, ledwo przeszli kilka ulic, już napotkali kłopoty. Kłopotami tymi była dwójka, a po chwili i trójka mężczyzn, którzy poczuli wedle nich – łatwy – łup w postaci starszego, mięciutkiego mężczyzny oraz bezbronnej, ładniusiej panienki. Ines rzecz jasna pomimo bycia ładniusią panienką, raczej bezbronna ani łatwa nie była, podobnie bibliotekarz, który po bliższym przyjrzeniu się mógł sprawiać groźne wrażenie. Zbiry jednak nie patrzyły nieco uważniej, pochopnie oceniając sytuację. Schleicherówna nie zamierzała popełnić ich błędu i chociaż wyglądali na zwyczajnych rabusiów, których pełno było w biedniejszych dzielnicach Kinkengardu, nie zamierzała ich lekceważyć.
  Bibliotekarz wziął na swoje barki dwójkę przed nimi, zostawiając Ines tego z tyłu. Spięta kobieta odwróciła się do niego i oszacowała swoje szanse. Opatulony w futra mężczyzna, z mieczem mogącym trzymać ją na dystans, był w tym wypadku dosyć niebezpieczny, ale kobieta była dobrej myśli. Postąpiła więc krok do przodu, wyciągając jednocześnie lewą dłonią puginał z pochwy. Błysnęło ostrze, które chwyciła pewniej. Zaglądnęła w oczy przeciwnika, szukając tam jakiejś wskazówki dotyczącej jego ruchu i stanęła w lekkim rozkroku z lewą nogą ugiętą delikatnie i wysuniętą do przodu. Z bronią służącą bardziej do kłucia niż do cięcia musiała przyjąć postawę defensywną, co też zrobiła, unosząc trochę sztylet przed siebie. Nie atakowała pierwsza, ale uważnie śledziła każdy ruch przeciwnika, w odpowiednim momencie chcąc uskoczyć na skos do przodu, by zadać cios w najmniej chronione miejsce, najlepiej, jeśli to możliwe, w szyję lub gdziekolwiek, gdzie miałaby największą szansę trafić w ciało. Nie atakowała jednak pierwsza, mężczyzna zbytnio wymachiwał mieczem w tak ciasnym zaułku, by mogła w razie czego zrobić unik lub przewidzieć ruch jego dłoni.

Spoiler:
Rzut bandyty
1d20-2 => 11, -2 => 9


Rzut Ines
1d20+1 => 2, 1 => 3
Ilość słów: 427

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 190
Na sesji: Nie

czw gru 07, 2017 7:03 pm  

Narrator

  Bibliotekarz ruszył do przodu, szybkim wymachem chwycił rękę banity uzbrojonego w nóż, po czym szarpnął go do siebie z całej siły. Spora krzepa sprawiła, iż jego oponent stracił równowagę i runął przed siebie. Zostało to wykorzystane i już po chwili sztylet znajdował się w brzuchu rabusia, wychodząc i wchodząc w niego kilka razy.
Odepchnął ręką śmiertelnie rannego przeciwnika i zabrał się za drugiego, który dał kilka kroków w tył, trzymając nieporadnie swój tasak.
  — O ty kurwa, dziadu! Co to ma być, to miała być zwykła robota. — Rabuś krzyczał i wymachiwał nerwowo tasakiem, a bibliotekarz milczał, zmierzając w jego kierunku.
  — Atak na władze to zdrada. — Powiedział pół-szeptem, przyjmując bojową postawę stojąc naprzeciw drugiego rabusia.
  — Jaką władzę!? O co Ci kurwa chodzi, my tylko chcieliśmy zarobić, nikt nie miał ginąć! — Krzyknął ponownie bandyta, ale to nie robiło wrażenia na Panu z biblioteki.
  — Dla zdrajców jest tylko jedna kara. — Odrzekł z powagą, po czym ponownie wyrwał na przeciwnika. Staranował go swoją masą, wybijając przy tym z równowagi, a chwile później sztylet znalazł się w jego gardle.
  Tymczasem Ines zmagała się z bandytą uzbrojonym w długi miecz. Trzymał go jak amator i wymachiwał niczym oszalały na lewo i prawo, zbliżając się wolnymi krokami do kobiety. Widać było, że jest strasznie nie obyty z tego rodzaju bronią. Prawdopodobnie zdobył go przy jakimś napadzie rabunkowym.
  — No chodź tu, kurwo, no chodź! — Krzyczał, dając krok to do przodu, to do tyłu. Przypominało to bardziej pokraczny taniec, niż walkę. W końcu jednak zdecydował się zaszarżować na kobietę, zobaczył bowiem co dzieje się w międzyczasie z jego towarzyszami, a nie chciał walczyć dwóch na jednego.
  Ledwo nabrał rozpędu biegnąc po śniegu, natomiast cios był dość wolny. Niestety atak Ines nie przebił się przez grubą warstwę futra, a jej broń zaklinowała się w ramieniu napastnika, nie dotykając nawet jego skóry. Bandyta dał krok w tył, przeciągając ją kawałek ze sobą. Widać, że w jego ubraniu tkwi broń, a Ines pociągnęła się za nim, uderzył ją w twarz rękojeścią. Cios wywrócił ją na śnieg. Widząc jednak swoich dwóch martwych towarzyszy rabuś zebrał się do ucieczki. Ines natomiast leżała w zaspie śniegu, ze złamanym nosem i zakrwawioną twarzą.
  — Wstawaj, nie mamy czasu. — Krzyknął z kilku metrów bibliotekarz, wycierając swój sztylet w ubranie jednego z martwych napastników.
Ilość słów: 438

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości